Czy listy są przestarzałe i dlaczego ludzie potrzebują postcrossingu?

Wiele osób lubi otrzymywać listy. Oczywiście, jeśli chodzi o przyjazną korespondencję, a nie spam czy newslettery. W listach, zwłaszcza tych papierowych, jest coś nie do opisania. Ale e-maile mogą również przekazywać całą gamę emocji i ciepła.

Pamiętam siebie jako zdesperowaną korespondentkę: prawie codziennie, a może co drugi dzień, dostawałam listy od przyjaciół korespondencyjnych! A w święta wyciągałam pięć listów ze skrzynki pocztowej każdego dnia! Miałam ponad 20 adresatów, z których połowy nigdy nie spotkałam, ale dowiedziałam się o nich z rubryki „Przyjaciele korespondencyjni”, która kiedyś cieszyła się popularnością w magazynach dla nastolatek. Niestety, korespondencja z biegiem lat ucichła…

Wydawałoby się, że współczesna technologia pozwala nam szybko pisać i wysyłać listy, ale jeśli przyjrzymy się uważnie naszej korespondencji, zauważymy coś dziwnego: kiedy pisaliśmy ręcznie, pisaliśmy częściej i w większych ilościach, a poza nielicznymi wyjątkami, odpowiadaliśmy natychmiast. Jednak współczesny świat dyktuje własne warunki – ludzie są coraz bardziej przyzwyczajeni do życia wirtualnego, gdzie granice się zacierają, a życie wydaje się fantazją. Nie ma już poczucia pilności, by natychmiast odpowiedzieć na prywatny list, ponieważ adresat faktycznie czeka na odpowiedź!

Niedawno przeczytałem książkę „Starszy”. To biografia naszego współczesnego, starca Kiryła Pawłowa. Oto dlaczego go zapamiętałem. Ojciec Kirył otrzymywał listy z całego byłego Związku Radzieckiego, całe stosy, i na wszystkie odpowiadał! Głównie osobiście; czasami, gdy potrzebował napisać kartkę z pozdrowieniami, prosił o pomoc. Ale kiedy miał odpisać? Życie monastyczne jest surowe: nabożeństwo o 5 rano, potem obediencje, nabożeństwo wieczorem, a potem osobista reguła modlitewna. Co mu zostawało? Kilka godzin w nocy. I odpisywał ludziom całą noc! Według naocznych świadków, pisał czasem do 4 rano, a o 5 już nie spał. A wszystko dlatego, że kochał ludzi, szanował ich, cenił ich czas i to, że czekali…

Jak często wysyłamy kartki świąteczne w dzisiejszych czasach? Coraz częściej ograniczamy się do rozmów telefonicznych, a nawet SMS-ów. Ale kartka, wybrana dla odbiorcy, z ciepłymi słowami napisanymi przez Ciebie, może zdziałać cuda. Być może dlatego ruch postcrossingu podbija świat w świecie zaawansowanych technologii? Najwyraźniej ludzie tęsknią za prostymi, papierowymi kartkami, ciepłymi słowami i ludzką uwagą. Jak inaczej wytłumaczyć rosnącą popularność postcrossingu?

Pomysł jest prosty: napisz pocztówkę do kogoś, kogo nie znasz nigdzie na świecie, a ktoś inny odpisze. W tym roku postanowiłam wziąć udział i wysyłam pocztówkę do dziewczyny, której nie znam, mieszkającej na Łotwie. Z niecierpliwością czekam na odpowiedź!

Chyba powinnam w tym miejscu zakończyć ten artykuł. Ale pomyślałam sobie: jeśli nagle masz kogoś, do kogo chcesz napisać list, aby podziękować za pomoc lub prezent, albo nadrobić długą zwłokę w odpowiedzi, zrób to! Niech bliska osoba z radością otworzy kopertę z radosnym oczekiwaniem i poczuje przyjemny szelest papierowego listu. Albo zachwyć się długim, przyjaznym i wcale nie rzeczowym e-mailem.

A jeśli naprawdę nie masz do kogo napisać, weź udział w postcrossingu. Myślę, że nie pożałujesz!

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *