
„W zakurzonym stosie starych listów przypadkowo natknąłem się na jedno-e-e-e…” Pamiętasz piosenkę K. Szulżenki?
Do napisania tego artykułu zainspirowała mnie lektura starego notatnika sprzed prawie 30 lat, w 10. rocznicę śmierci J. Golovanova, jednego z liderów myśli swoich czasów.
…Jako były pracownik inżynieryjno-techniczny, zostałem zatrudniony jako ładowacz pod warunkiem, że nie będę ubiegał się o wyższe stanowiska. Zacząłem pracę z zapałem, na szczęście pensja była dobra i bardzo potrzebna. Nie stroniłem też od pracy społecznej: wydawałem gazetkę zakładową, pisałem artykuły do gazety miejskiej, interweniowałem w sprawie przepisów bezpieczeństwa i energicznie dążyłem do racjonalizacji, co do dziś z przyjemnością wspominam.
Nie pamiętam, czy to partia, czy związek zawodowy wysłał mnie i kogoś innego, aby zbadać warunki życia rodziny o „niskich dochodach”. Pewnego dnia, przeglądając notatnik z tamtego okresu, natknąłem się na krótki opis tych warunków, co skłoniło mnie do napisania tego artykułu.
Cytuję cały tekst: „Adres: ulica…, numer domu, nazwisko. Rodzina… mieszka bez zameldowania. 18 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, metr pod ziemią. Rodzina pięcioosobowa. Dzieci: 9 lat, 4 lata i 4 miesiące. W pokoju jest wilgoć, ściany i sufit są pokryte smugami, rzeczy są spleśniałe (kiedyś był to schowek), w podłodze są 4 otwory odpływowe. W otworach gromadzą się stonogi i ślimaki, szczególnie w nocy. Dzieci cierpią na zapalenie migdałków, podobnie jak matka. Najmłodsza, Andryusha, miała zapalenie oskrzeli 4 razy. Jedno okno jest w połowie zakopane w ziemi, a ogrzewanie zapewnia piec kaflowy. Woda przecieka do pokoju, gdy pęka rura wodna. W pokoju utrzymuje się uporczywy zapach pleśni”.
Nie mogę powiedzieć, co dokładnie zrobiono, aby poprawić warunki życia tej rodziny, ale biorąc pod uwagę ogólne nastroje w tamtym czasie, można powiedzieć, że nastąpiła poprawa.
Oto doniesienie prasowe o skandalicznym incydencie z udziałem reżysera. Tego wieczoru Wołga reżysera, która należała do niego i była „lekko podchmielona”, została zatrzymana za proste wykroczenie drogowe. Według dzisiejszych standardów to błahy incydent. Wtedy uważano, że samochód służbowy został użyty do celów prywatnych. Następnego wieczoru reżyser pojawił się w telewizji, a reportaż odbił się szerokim echem. Reżyser był już nielubiany, więc plotki natychmiast rozeszły się po zapleczu palarni i szatni. Studio potwierdziło incydent telefonicznie, ale nie podało nazwiska reżysera.
Przez kolejne dwa dni był nieobecny w pracy, rzekomo z powodu choroby, a potem pojawił się na dniu porządkowym. Sam nie widziałem raportu, ale pojechałem do studia z dwoma naocznymi świadkami, żeby zbadać sprawę. Inni śledczy również wszczęli śledztwo, a ja byłem tu i ówdzie atakowany, ale potem sprawa stopniowo i szczęśliwie ucichła.
Obecny stan śledztwa w sprawie Sierdiukowa przypomina mi tamten incydent. Kiedy dyrektor przeszedł na emeryturę, spotykaliśmy się na przystanku autobusowym i dość spokojnie omawialiśmy ogólne kwestie, nie poruszając tego incydentu.
Nadal prowadzę „kanał”, w którym zapisuję perełki, przepisy, wiersze i wyrażenia z internetu. Nawet te sprzed miesiąca są fascynujące do przejrzenia.
Oto notatka A. Wampiłowa: „Dużo rozmawiamy o tym, co zrobiliśmy lub co zamierzamy zrobić. Musimy działać, a nie gadać”.
Notatki Ilfa i Pietrowa, „Notatki Twojego współczesnego” J. Gołowanowa i wielu innych autorów stały się lekturą podręcznikową, często cytowaną i czytaną jak wciągające powieści. Pamiętam ten wpis Ilfa i Pietrowa: „Nieważne, czym nas karmili, dorastaliśmy z zapałkami”. Pośmiertnie przyznałbym J. Gołowanowi jakąś nagrodę za książkę „Notatki Twojego współczesnego”. On, ze swoimi jasnymi i precyzyjnymi osądami, jest wzorem do naśladowania dla autorów „ShZh”, czytelników i komentatorów. Czas napisać o nim książkę, a przynajmniej artykuł.
Wygląda na to, że wszyscy toną w słowach, zwłaszcza na forach i blogach. „A kiedy czytasz w internecie, to tylko słowa, słowa, słowa…”. Ale bardzo niewiele jest doniesień o prawdziwym „męstwie, wyczynach, chwale”.
Nie wyrzucajcie swoich notatników, bo wśród nich mogą znajdować się „perły ze złota”, które „z szacunkiem poczują” ciekawscy potomkowie.
