
Pod koniec września 2009 roku wydarzyła się pikantna historia. Pewnej nocy mieszkańcy Ameryki Północnej zobaczyli na niebie jasną, świecącą smugę. Czy to była kometa, zwiastująca nieszczęście dla ludzkości? Mało prawdopodobne. Skonsultowali się z meteorologami, astronomami, a nawet astrologami. I co odkryli? Tajemnicza smuga okazała się… moczem.
Prom kosmiczny Discovery po prostu wylał wyjątkowo dużą ilość moczu podczas opróżniania pojemnika na toaletę. Wcześniej nie był w stanie tego zrobić, ponieważ był zadokowany do ISS przez 10 dni.
Problemy z toaletami stanowią poważny problem dla kosmonautów i astronautów. Nikt nie spodziewał się, że pierwszy amerykański astronauta, Alan Shepard, którego lot miał trwać zaledwie 15 minut, będzie musiał czekać na lotnisku ponad trzy godziny z powodu problemów technicznych. Z powodu braku toalety, biedak musiał się zsikać w spodnie, co spowodowało zwarcie połowy czujników znajdujących się w dolnej części jego ciała.
Nasz Jurij Gagarin, mimo że miał w skafandrze odpowiednie urządzenie, zachował się bardziej przebiegle i roztropnie. W drodze na kosmodrom wysiadł z autobusu i oddał mocz na oponę. Od tamtej pory stało się to tradycją. Podobno żaden kosmonauta nie odważy się złamać tego zwyczaju, a podczas startów bezzałogowych statków kosmicznych personel techniczny robi to bezpośrednio na kadłubie rakiety nośnej.
W przeciwieństwie do skafandra kosmicznego Sheparda, skafander Gagarina był wyposażony w osobistą toaletę, ponieważ przewidywano, że w razie nieopuszczenia orbity, będzie mógł pozostać w kosmosie jeszcze przez kilka dni.
Drugi amerykański astronauta, Virgil Grissom, poleciał w ogromnej pieluszce wykonanej z kilku wkładek higienicznych – męskie pieluchy jeszcze nie istniały. Nawet teraz astronauci używają pieluch podczas startów, lądowań i spacerów kosmicznych. Są to jednak pieluchy specjalnie wykonane.
Żart na ten temat
– Grawitacja na Księżycu jest o wiele słabsza niż na Ziemi. Dlaczego amerykańscy astronauci wyskoczyli tak nisko na Księżycu?
– Czy kiedykolwiek próbowałeś skakać w używanych pieluchach?
Kosmiczne toalety wyglądem przypominają nieco zwykłe toalety na Ziemi. Ale tylko z wyglądu. Do wydalania moczu używają powietrza, a nie wody. Kolejną różnicą techniczną są specjalne podnóżki, które zapobiegają wypadnięciu kosmonauty lub astronauty z fotela w stanie nieważkości.
Na rosyjskich statkach kosmicznych zarówno odpady stałe, jak i płynne są przechowywane, a następnie wysyłane z powrotem na Ziemię w specjalnych pojemnikach na statku Progress. Amerykanie po prostu wyrzucają mocz za burtę, a odpady stałe wracają na Ziemię wraz ze statkiem kosmicznym.
Zapytany o najbardziej niesamowity widok w kosmosie, astronauta Russell Schweickart ironicznie odpowiedział: „Wydzielina moczu o zachodzie słońca”. Niestety, to marnotrawne zjawisko wkrótce przestanie nas zachwycać swoimi świecącymi smugami. Przetestowano już urządzenia, które przetwarzają cenny mocz kosmiczny i zamieniają go w jeszcze cenniejszą wodę.
Podobny system regeneracji zastosowano na stacji orbitalnej Mir. Woda ta nie była jednak zużywana, lecz służyła do wytwarzania tlenu.
Żart na deser
– I mówią, że mocz astronautów jest filtrowany i ponownie wykorzystywany jako woda pitna. Czy to prawda?
– Och, cicho bądź! Nie daj Boże, żeby astronauci się o tym dowiedzieli!
