Wielki kanciarz Wojciech R. W jaki sposób skromny przedsiębiorca z Krakowa oszukuje i ograbia bogaczy.

Niepozorny, urzekający, a finalnie bezwzględny. Poszkodowani przez krakowskiego oszusta tracą dobytek całego życia. – To arcymistrz oszustwa, który wyniósł ten proceder do rangi sztuki. Jest przekonujący, oplata ofiary siecią niezliczonych firm – twierdzi prawnik, obserwujący od lat jego działalność przestępczą. „Rzeczpospolita” zbadała, w jaki sposób Wojciech R. omamił tak wielu majętnych milionerów.

Wielki kanciarz Wojciech R. W jaki sposób skromny przedsiębiorca z Krakowa oszukuje i ograbia bogaczy. 2

Adwokat Bartosza Świderka potwierdza, że z powodu Wojciecha R. przez dekadę, wspólnie z klientem, byli obecni w sądach i prokuraturach. W pewnym momencie prowadzili „na bieżąco” aż 110 spraw

Foto: PAP/Leszek Szymański

Izabela Kacprzak

Reklama

Z niniejszego artykułu zrozumiesz:

  • Kim jest Wojciech R., krakowski przedsiębiorca?
  • Jakie straty finansowe poniósł Bartosz Świderek w wyniku interakcji z Wojciechem R.?
  • Czemu Wojciech R. nie odbywa w całości orzeczonej kary pozbawienia wolności?
  • W jaki sposób Wojciech R. wpłynął na egzystencję Mariusza poprzez swoje przedsięwzięcia biznesowe?

Mariusz: – Ten człowiek zrujnował moje życie. Obecnie wiem, że jest nas więcej. R. jest niedotykalny, niezniszczalny.

Reklama Reklama

Wojciech R. wkracza w życie Mariusza w 2019 roku, gdy ten usilnie poszukuje możliwości odzyskania funduszy ulokowanych w obligacje Gerda Broker – ponad 30 milionów złotych po zbyciu rodzinnego biznesu wytwarzającego żywność bez glutenu, który Mariusz wraz z małżonką tworzył przez 20 lat. Rozpoczynali od podstaw, z pieniędzy z uroczystości weselnej, pierwszy lokal otworzyli w szklarni, wszystkiego nauczyli się samodzielnie. Kiedy doszli do wniosku, że praca pochłania całe ich istnienie i mają tego dość, sprzedali firmę wraz z patentami. Gerda Broker, która miała mądrze zainwestować ten kapitał, okazała się jednak piramidą finansową, lecz Mariusz zdał sobie z tego sprawę dopiero kilka lat później, gdy w 2020 roku jej zarządzających aresztowało CBA. Mariusz zaczyna wówczas desperacko szukać sposobu na odzyskanie zainwestowanych milionów. I niespodziewanie na jego drodze staje Wojciech R.

Przedsiębiorcę poleca mu jego krewny. Rekomenduje go jako „osobę o rozległych kontaktach i sporych możliwościach”. Ojciec Wojciecha R. był eurodeputowanym Samoobrony, matka jest znaną w Krakowie lekarką i biegłą sądową. Mariusz: – Nie wywarł na mnie dobrego wrażenia. Pomyślałem: „co za arogant”. Niemniej jednak było w nim coś, co uśpiło moją ostrożność i mu niestety zawierzyłem. Zaczął mnie angażować w swoją rozgrywkę. I zapewnił, że pomoże mi odzyskać te środki.

Znika krakowski potentat, w tle zatarg z Wojciechem R.

W tym samym czasie Wojciech R. zostaje oskarżony przez prokuraturę w Bielsku-Białej o kierowanie oszustwem na kwotę 6 milionów złotych. Mariusz nie ma wówczas o tym pojęcia. Poszkodowanym jest Zbigniew P., wspólnik R., krakowski bogacz z listy najbogatszych Polaków, który zarobił znaczne pieniądze na inwestycjach w sektorze tytoniowym, jak również na produkcji kryształów, hodowli drobiu i leasingu samochodów. W 2013 roku, 76-letni wówczas Zbigniew P. przepada bez śladu. W grudniu 2017 roku policja odnajduje jego zwłoki.

Reklama Reklama Reklama

„Kiedy zniknął, poza wersją uprowadzenia sprawdzano, czy nie wyjechał za granicę. Łązano też jego zniknięcie ze sprawą wspólnika, który był oskarżony o oszustwo. P. miał tam składać zeznania jako świadek 13 lipca 2013 r., ale 22 czerwca zaginął” – napisała w grudniu 2017 r. „Gazeta Krakowska”. Wówczas z Wojciechem R. oficjalnie walczą już synowie zaginionego Zbigniewa P. – zamierzają odzyskać fundusze skradzione ojcu. Śledztwo nie dowiodło jednak, że Wojciech R. w jakikolwiek sposób był zamieszany w to porwanie.

Od 1999 roku policja zanotowała porwanie 219 osób Wydarzenia Wysoka wykrywalność przestępstw w Małopolsce

Na krakowskich ulicach uprowadzano dzieci zamożnych. Przebierano się za służby, żeby porwać bizneswoman. Statystyki policyjne donoszą o niemal stuprocentowej wykry…

Porywaczem Zbigniewa P. był Bogusław K. Milioner został uprowadzony z własnego mieszkania w apartamentowcu, a celem był okup w wysokości pół miliona. Pieniędzy K. nigdy nie otrzymał, ponieważ zamknął Zbigniewa P. w skrzyni i tam milioner zmarł. Bogusław K. – również w celu wymuszenia okupu – porwał także 10-letniego chłopca.

Cała sprawa nie zakończyła się jednak pomyślnie dla Wojciecha R. Zbigniew P. zanim zaginął, dał się nakłonić R. do wspólnego interesu – każdy ze wspólników wniósł wkład o wartości 5 milionów złotych. Lecz według prokuratury Wojciech R. oszukał swojego wspólnika, zawyżając wartość swoich parceli. I to dwukrotnie. – Między stronami finalnie doszło do porozumienia. Lecz tuż po jego podpisaniu Wojciech R. przestał go realizować. I ponownie oszukał Zbigniewa P. – relacjonuje „Rzeczpospolitej” anonimowo prawnik, który brał udział w tamtej sprawie. Sprawy rozdzielono na dwa odrębne postępowania. W obu Wojciech R. ostatecznie został prawomocnie skazany na 6,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności. Wyrok „za oszustwo na ugodzie” przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej zapada w maju 2022 roku. W grudniu 2024 roku Wojciech R. przegrywa apelację. Synowie Zbigniewa R. odzyskują niewielki fragment długu.

Prawnik z Krakowa, który od lat obserwuje działania Wojciecha R.: – To mistrz oszustwa, który przekształcił ten proceder w swego rodzaju sztukę. Posiada on umiejętność wciągania w swoje pułapki nawet wytrawnych biznesmenów, jest sugestywny, wiarygodny, tworzy skomplikowaną sieć z niezliczonych spółek, co sprawia, że nikt nie chce się tym zajmować. Sam zmagałem się z nim przez lata. Dzięki matce lekarce miał wejścia w środowisku medycznym i szafował zwolnieniami lekarskimi od lekarzy wielu specjalizacji. 

Jeden z prokuratorów, który zetknął się z Wojciechem R., określa go mianem „profesora oszustwa”. Adwokaci, którzy go poznali, twierdzą, że „to osobowość socjopatyczna”, która „odczuwa satysfakcję z wprowadzania ludzi w błąd”.

Reklama Reklama Reklama

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

W 2015 roku krakowska „Gazeta Wyborcza” pisze o stowarzyszeniu STOP Oszustom w Biznesie, które powstało właśnie w konsekwencji działań Wojciecha R. „Inicjatorami założenia organizacji była grupa przedsiębiorców, których połączyła jedna osoba – krakowski biznesmen Wojciech R. Wszyscy oni byli kiedyś związani biznesowo z tą osobą i wszyscy padli ofiarą jego nieuczciwych praktyk biznesowych. Kontakty handlowe z Wojciechem R. dla każdego z nich skończyły się bardzo źle – upadłością ich firm lub poważnymi kłopotami finansowymi i prawnymi”. Stowarzyszenie już nie funkcjonuje, ale pomimo upływu dekady grupa przedsiębiorców, która poniosła straty finansowe na interesach z Wojciechem R., wciąż jest aktywna.

Interesy z sąsiadem. Bartosz Świderek o mały włos nie traci rodzinnej firmy

Bartosza Świderka, znanego lubelskiego przedsiębiorcę, znajomość z Wojciechem R. niemal pozbawiła rodzinnej spółki Pol-Inowex. To znana w całej Europie lubelska firma zajmująca się przenoszeniem zakładów przemysłowych. Rodzina Świderków przez ponad 10 lat usiłowała wyjść z tarapatów, w które wpędził ją Wojciech R. I odzyskać rodzinne przedsiębiorstwo budowane przez pokolenia. – Miałem nieszczęście – odpowiada „Rzeczpospolitej” Bartosz Świderek. Dopytujemy, jak się poznali w 2002 roku. – Posiadamy sąsiadujące ze sobą nieruchomości w Kościelisku. 

Wojciech R. przekonał Bartosza Świderka do wspólnego interesu i zakupu domów wczasowych m.in. w tej podhalańskiej miejscowości, a także w Cieszynie i Wiśle. Wojciech R. podjął się również nieformalnego uczestnictwa w przekształceniu Pol-Inoweksu. O tym, jak się to zakończyło, opowiada 144-stronicowy akt oskarżenia, który krakowska prokuratura skierowała do sądu przeciwko Wojciechowi R. i siedmiu jego współpracownikom. Czterech z nich dobrowolnie zgodziło się na karę. 

R. jest oskarżony przede wszystkim o liczne oszustwa wielkiej skali w czynie ciągłym. Dotyczy to m.in. inwestycji w Kościelisku, którą Świderek i R. mieli finansować po połowie, a „w rzeczywistości od początku i w całości finansował Bartosz Świderek”. A także o takie przekształcenie Pol-Inoweksu, że Świderekowie stracili warte ponad 24 miliony złotych akcje swojej rodzinnej firmy na korzyść Wojciecha R. Akt oskarżenia szczegółowo opisuje, jakiej mistrzowskiej inżynierii finansowej dokonał R. przy wsparciu swoich ludzi, aby przejąć Pol-Inowex. M.in. fikcyjnej umowy pożyczki, którą jako wierzytelność przedstawiono w sądzie, aby „ukraść” Świderkom rodzinną firmę pod pozorem przekształcenia jej w spółkę komandytową. Akt oskarżenia relacjonuje również, jak Wojciech R. przekonał Bartosza Świderka do wspólnego zainwestowania po 10 milionów złotych w zakup dwóch domów wczasowych – w Wiśle i Cieszynie. I tu również, jak wykazało śledztwo, R. oszukał wspólnika. M.in. na środkach na remont tych hoteli, z których część wydawał na odnowienie i wyposażenie swoich prywatnych nieruchomości – w Myślenicach i Krakowie. Jeden z podejrzanych, Piotr M., zeznał, że Wojciech R., chociaż formalnie nie figuruje w wielu spółkach, które brały udział w łańcuchu oszustw, „miał ostateczne zdanie” i „wydawał innym osobom stosowne dyspozycje, pomimo iż nie był w żaden sposób związany z tymi podmiotami”.

Ryzyko gospodarcze dziwnym zrządzeniem losu zawsze okazywało się korzystne dla jednej strony – Wojciecha R.

mec. Jarosław Chojnacki, adwokat Bartosza Świderka

Reklama Reklama Reklama

Jak przekonujący potrafi być R.? Wojciech R. potrafił osaczać.  Bartosz Świderek został poproszony o bycie ojcem chrzestnym córki Wojciecha R., wspólnie spędzali święta. – Wzbudzał ufność, usypiał czujność. Jego modus operandi działania polegał na tym, że zabierał cenne aktywa, a oddawał bezwartościowe. I wszystko początkowo na papierze prezentowało się korzystnie – wspomina Bartosz Świderek. 

Wojciech R. nie tylko nie pomaga. Wabi obietnicami i wyciąga kolejne miliony

Mariusz w 2019 roku nie ma pojęcia, że Wojciech R. nie tylko nie pomoże mu odzyskać środków z Gerda Broker, ale do 2021 roku wyłudzi od niego następne pieniądze, działki i nieruchomości. – R. zaproponował mi, żebym wniósł wszystkie swoje wierzytelności wobec Gerdy Broker do jego zamrożonej spółki, ponieważ tylko w ten sposób je odzyskam. Miałem w niej 50 procent – wspomina przedsiębiorca. Z tej spółki jego prywatne wierzytelności później trafią do innej spółki kontrolowanej już tylko przez Wojciecha R. i jego współpracowników z Warszawy, nad którą Mariusz nie będzie miał żadnej kontroli. – Kiedy dziś poszkodowani z Gerdy Broker odzyskują część funduszy, moje trafiają już do spółki Wojciecha R. – przyznaje z goryczą. 

Czytaj więcej:

Podatki Dwukrotnie więcej oszustw na fikcyjnych fakturach

KAS wykrywa więcej fałszerstw w VAT. To efekt sprawniejszych kontroli czy zbyt małej ich liczby?

Pro

Wojciech R. zwodzi go, oszukuje, ukazując, jak „dużo robi”, aby mu pomóc. – Praktycznie wszystkie spotkania z nim odbywały się w dziwnych miejscach: nad jeziorem, w KFC, w parku. Nie pozostawia śladów cyfrowych, wydrukowane dokumenty do podpisu przynosi osobiście, wręcza je jakby „przy okazji”, kiedy człowiek nie ma już czasu, aby przeczytać je dokładnie, wykorzystując zaufanie. Pod pozorem różnorodnych niezbędnych kosztów wyłudza ode mnie blisko 2 miliony złotych. I nieustannie wabił mnie obietnicami. Żyłem jego zapewnieniami.

Według Mariusza Wojciech R. dysponuje dziesiątkami nieruchomości. – Oszukiwał nie tylko tak znaczących, jak Świderek czy ja, lecz także zwykłych indywidualnych ludzi, którzy posiadali coś atrakcyjnego, np. kamienicę lub inną nieruchomość – opowiada. 

Reklama Reklama Reklama

Mariusz dzięki znajomej osobie z PwC poznaje jednego z najbogatszych Polaków, największego producenta i eksportera pieczywa. Dostrzega szansę, aby zacząć wszystko od nowa. Zna się na piekarnictwie, zajmował się tym przez dwie dekady. Popełnia jednak – jak dziś mówi – błąd. Dopuszcza Wojciecha R. do swojego biznesu i na spotkanie w Warszawie, które ma zadecydować o jego „być albo nie być”, przyjeżdża w jego towarzystwie.

Zabójstwa w Unii Europejskiej. Średnia liczba zabójstw na 100 tys. mieszkańców w krajach UE. Źródło:

Zabójstwa w Unii Europejskiej. Średnia liczba zabójstw na 100 tys. mieszkańców w krajach UE. Źródło: Eurostat, dane za 2023 rok

Foto: PAP

Relacjonuje to w następujący sposób: – Wojtek przedstawia się tylko imieniem. Inwestor w obecności współpracowników kilkukrotnie dopytuje o nazwisko, kiedy Wojciech R. ostatecznie je wyjawia, jeden z prawników wprowadza coś do komputera i po krótkiej chwili ekran przesuwa w kierunku inwestora. Atmosfera spotkania nagle staje się napięta i Wojciech R. zostaje poproszony o opuszczenie spotkania. Mariusz twierdzi, że później „kreując nieprawdziwy obraz, nastawia go negatywnie do inwestora”. – Od prawnika inwestora, który wycofał się ze współpracy ze mną, usłyszałem: „Źle, że przyprowadziłeś tego przestępcę”. Obecnie wiem, że on pomyślał, że ja zamierzam go oszukać. A ja jeszcze wtedy naprawdę wierzyłem, że Wojciech R. pragnie mi pomóc.

Kontakty R. i Mariusza kończą się dopiero w lipcu 2024 roku.

Wojciech R. oskarżony o kolejne oszustwo

Mec. Jarosław Chojnacki, adwokat rodziny Bartosza Świderka, wyznaje, że z powodu Wojciecha R. przez 10 lat byli nieustannie obecni  wraz z klientem w sądach i prokuraturach. W pewnym momencie prowadzili „na bieżąco” aż 110 postępowań. – Zajmowałem się praktycznie wyłącznie tą sprawą. Organy ścigania przez długi czas dostrzegały w niej konflikt wspólników, zwykłe transakcje gospodarcze, obarczone przecież ryzykiem, i umarzały sprawy z powodu braku znamion przestępstwa. Tyle że ryzyko gospodarcze dziwnym trafem zawsze przynosiło korzyści jednej stronie – Wojciechowi R., a ofiara zostawała z niczym. We wszystkich sprawach, gdzie występuje R., należy podążać nie tylko za dokumentami, ale przede wszystkim za pieniędzmi – tłumaczy „Rzeczpospolitej” mec. Chojnacki. 

Reklama Reklama Reklama

Tak na sprawę patrzy prok. Michał Burdajewicz z Prokuratury Okręgowej w Krakowie, specjalizujący się w cyberprzestępczości gospodarczej, oszustwach giełdowych i kryptowalutach. Dochodzenie trwało osiem lat, Burdajewicz był trzecim referentem sprawy. Pod koniec czerwca 2023 roku skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi R. i siedmiu jego współpracownikom. Wśród nich znajduje się także szwagier Wojciecha R. – Jerzy S., krakowski adwokat, którego żona jest urzędniczką w tamtejszym urzędzie skarbowym, co zdaniem osób, które znają R., „ma znaczenie”. Czterech z nich przyznało się do winy i złożyło wniosek o dobrowolne poddanie się karze.

Opinie Ekonomiczne Adam Roguski: Polscy milionerzy wolą luksusowe samochody i spa niż nieruchomości

Ceny apartamentów premium od zawsze rozpalają wyobraźnię. W 2025 r. szokująca stawka jest już pięciocyfrowa! Czy faktycznie ktoś zapłaci 100 tys. z…

Proces rozpoczął się dopiero w tym roku – przed Sądem Okręgowym w Sosnowcu po wyłączeniu krakowskiego sądu. Wojciechowi R. grozi do 12 lat więzienia. Prokuratura dokonała zabezpieczeń na kilkunastu oficjalnych nieruchomościach R., co w przyszłości umożliwiłoby Świderkom odzyskanie całości skradzionych środków. Kwota sięga około 50 milionów złotych.

Arcymistrz oszustwa idzie odbyć pierwszy wyrok. Lecz na krótko

Tuż przed majówką 2025 roku Wojciech R. został zatrzymany przez policję i umieszczony w areszcie śledczym przy ulicy Montelupich w Krakowie. Miał do odbycia karę sześciu i pół roku pozbawienia wolności za wcześniejsze oszustwa na rodzinie uprowadzonego krakowskiego milionera. – Byłem zaskoczony, że w ogóle trafił za kratki. Otrzymałem sygnał ze środowiska, że R. nie odbędzie tego wyroku – wyjawia nam jeden z prawników. Jego obawy szybko się urzeczywistniły.

Krakowski sąd zgodził się na przerwę w odsiadce. Zamiast sześciu i pół roku Wojciech R. spędził za kratkami tylko cztery miesiące

Reklama Reklama Reklama

Po zaledwie czterech miesiącach przebywania w więzieniu, 1 października 2025 roku Wojciech R. odzyskuje wolność. Przerwę w wykonywaniu kary pozbawienia wolności przyznaje mu Sąd Okręgowy w Krakowie na okres czterech miesięcy. Przyczyną są „względy zdrowotne (ciężka choroba w rozumieniu art. 150 k.k.w.)”. Rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Krakowie sędzia Maciej Czajka odpowiada na nasze zapytania: „W sprawie sąd zapoznawał się m.in. z opiniami biegłych lekarzy Aresztu Śledczego w Krakowie oraz zaświadczeniami lekarskimi przedłożonymi przez obrońcę”. Dlaczego nie może – jeśli to prawda – być leczony w warunkach zakładu karnego np. na oddziałach szpitalnych?

Sędzia Maciej Czajka tłumaczy, że „w tym konkretnym przypadku dotyczy to szeroko zakrojonej diagnostyki i ewentualnych zabiegów operacyjnych”. 

Wojciechowi R. nie wydano nawet zakazu opuszczania kraju. Potwierdza to sędzia Czajka: „Skazany nie został objęty dodatkowymi ograniczeniami na wolności. Leczenie za granicą nie zostało wprost uwzględnione we wniosku, sąd nie ma możliwości zakazania skazanemu opuszczania kraju. Zaświadczenia lekarskie przedstawione przez obrońcę skazanego stanowiły informację o stanie zdrowia i planowanym leczeniu. Zawierały także opinię psychologiczną, która jednak nie odnosiła się do kwestii związanych z planowanym leczeniem”.

13 października Wojciech R. pojawił się w sosnowieckim sądzie w otoczeniu swoich obrońców. Wyglądał skromnie: łysiejący, w prostokątnych okularach, w szarym garniturze. – Nie wyglądał na chorego, zresztą wiemy, że po opuszczeniu zakładu karnego przystąpił do pilnowania swoich interesów. O pobycie w więzieniu mówi, że to była tylko pomyłka – relacjonuje jeden z oszukanych, który śledzi działania Wojciecha R.

Wojciech R. nie poczuwa się do winy

Wojciech R. uważa sprawę skazania za oszustwo rodziny krakowskiego milionera za zamkniętą.  „Nie mam żadnego obowiązku naprawienia szkody, rozliczyłem się z rodziną Państwa P.” – odpowiada „Rzeczpospolitej” za pośrednictwem poczty elektronicznej.

Sprawę z rodziną Świderków kwestionuje. „Sprawa aktualnie toczy się przed sądem i trudno stwierdzić, jak się zakończy. Ustosunkowałem się do stawianych mi zarzutów i to moje stanowisko przekażę Pani. Moim zdaniem sednem sprawy jest  bezzasadne obciążenie spółki, którą reprezentowałem (tu podaje nazwę – red.) wekslem na kwotę 50 milionów złotych” – pisze. Ten weksel miała wystawić siostra Bartosza Świderka. Zdaniem W. – „bez żadnego racjonalnego uzasadnienia ekonomicznego”.

Przestępczość Centrum kierowania w Ukrainie, ofiary w Polsce – inwazja cybergangów ze Wschodu

Jak grzyby po deszczu powstają grupy przestępcze zorganizowane na wzór korporacji, wyspecjalizowane w oszustwach metodą na bankowca i na inwestycje…

Najwięcej miejsca poświęca Mariuszowi. „Pan Mariusz twierdzi, że zawsze wszyscy go oszukują, podczas gdy w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie” – pisze nam Wojciech R. Oskarża go o „notoryczne unikanie zobowiązań podatkowych i działanie na szkodę Skarbu Państwa” oraz o prowadzenie „wartych miliony interesów w szarej strefie”. Wysyła maile z wyliczeniem rzekomych przewinień Mariusza, określając je jako „szereg informacji do weryfikacji” – chociaż w żadnej nie porusza kwestii swojego udziału ani roli, jaką odegrał. Na kilku stronach punkt po punkcie wylicza, komu jest co winien. Podaje adresy, numery ksiąg wieczystych. 

Co na to Mariusz? – Większość tych „faktów” jest nieprawdziwa, a część, jak przenoszenie wierzytelności, to on sam inspirował – oznajmia. Zobowiązania wobec urzędu skarbowego? – To skutek moich problemów finansowych, z których próbuję się wydostać. Posiadam na to dokumenty, korespondencję mailową.

„Jeżeli uzna to Pani za stosowne, to proszę przekazać te informacje do weryfikacji do Małopolskiego Urzędu Celno–Skarbowego w Krakowie” – zachęca nas Wojciech R.

Bilans Mariusza ze znaj

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *