Białoruś poniosła porażkę w wojnie hybrydowej z Polską. W bieżącym roku odnotowano mniej niż 200 incydentów próby bezprawnego przekroczenia wspólnej rubieży. Żadna osoba nie zdołała się przedostać. Obecnie imigranci usiłują forsować granice UE na Łotwie i Litwie.
Polsko-białoruska granica w okolicach Krynek
Izabela Kacprzak
Z niniejszego artykułu zrozumiesz:
- W jaki sposób kombinacja bariery fizycznej, nowoczesnych technologii oraz zmian legislacyjnych spowodowała zabezpieczenie granicy z Białorusią.
- Dlaczego ochrona polskiej granicy skierowała nacisk migracyjny na sąsiednie państwa – Litwę i Łotwę.
- Jakie istotne decyzje, poza wzniesieniem ogrodzenia, przyczyniły się do stłumienia sterowanej przez Białoruś wojny hybrydowej.
Wielomilionowe nakłady finansowe w barierę na granicy Rzeczypospolitej Polskiej z Białorusią, w tym stworzenie perymetrii – elektronicznego systemu monitoringu wzdłuż rzeki Bug, ostatecznie przyniosły rezultaty – niemal kompletnie zapanowano nad nielegalną migracją z Afryki i z obszaru Bliskiego Wschodu przez Polskę do Europy. W styczniu br. zarejestrowano ledwie 10 incydentów próby przekroczenia rubieży, w czasie gdy w pierwszym miesiącu poprzedniego roku zanotowano ich około 300. W lutym zanotowano ich blisko 50 w porównaniu do niemal 550 rok wcześniej. Najwięcej prób zazwyczaj przypadało na początek wiosny, gdy poprawiały się warunki pogodowe. W tym roku sytuacja jest odmienna – w marcu zanotowano w przybliżeniu 90 prób (w roku poprzednim – blisko 3020), natomiast w kwietniu – nieco ponad 10 w kontraście do zeszłorocznych przeszło 2400 – przedstawiają dane Komendy Głównej Straży Granicznej dla „Rzeczpospolitej”.
Reklama Reklama
– W pierwszym kwartale obecnego roku na fragmencie granicy polsko-białoruskiej zaobserwowano sporadyczne incydenty bezprawnego jej sforsowania. Jednakże de facto dopiero w kwietniu tego roku skuteczność zatrzymań oraz uniemożliwienia bezprawnego przekroczenia rubieży osiągnęła pełną efektywność. To sygnalizuje, że każda próba pokonania zapory była wykrywana i efektywnie uniemożliwiana – podkreśla mjr SG Anna Sobieska-Tekień, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Straży Granicznej.
Jak zeznaje major Dariusz Sienicki, referent prasowy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, w tym roku „nie występują próby nielegalnego przekroczenia”. – Zarejestrowaliśmy pojedyncze wypadki. Błyskawicznie są identyfikowane – dodaje mjr Sienicki. Według niego, najmocniejszy rezultat przyniosło skonstruowanie bariery perymetrycznej wzdłuż Bugu, przez który zazwyczaj przeprawiali się migranci na dmuchanych materacach.
W piątek, 15 maja, premier Donald Tusk obwieścił pomyślny wynik: w I kwartale 2026 roku nie zarejestrowano żadnego bezprawnego sforsowania granicy polsko-białoruskiej. W 2025 roku przekroczeń rubieży było 1,7 tys., zaś usiłowań jej przekroczenia – 20 tysięcy. – W 2023 roku granicę nielegalnie przedostało się 12 tysięcy osób. Dzisiaj możemy oficjalnie oznajmić, że osiągnęliśmy to, o czym można było tylko pomarzyć. W I kwartale obecnego roku nie udało się to nikomu. Podkreślę, że w 2023 roku miało miejsce 26 tysięcy prób przekroczenia i blisko co druga zakończyła się powodzeniem — wspomniał premier Tusk.
Najsilniejszy napływ migracyjny oddziaływał na podlaski odcinek granicy. W 2024 roku zanotowano po około 30 tysięcy prób nielegalnego sforsowania polsko-białoruskiej granicy, najwięcej – w tym ponad 7 tysięcy w maju. Najwięcej zdarzeń miało miejsce bezpośrednio na terenie gmin Białowieża (ponad 9,6 tysiąca) i Dubicze Cerkiewne (ponad 9,3 tysiąca). Nielegalni imigranci przybywali z 52 różnych krajów – najliczniej z Etiopii, Erytrei i Somalii, lecz również z Iranu, Iraku, Indii
Wojna hybrydowa na granicy z Białorusią. Punktem zwrotnym była śmierć polskiego żołnierza
Masowe przerzucanie migrantów zarządzane przez białoruski reżim Aleksandra Łukaszenki miało miejsce od połowy 2021 roku. Stanowiło to jeden z elementów wojny hybrydowej z Polską oraz Unią Europejską. W kluczowym okresie – w październiku 2021 roku – dziennie takich usiłowań odnotowywano nawet blisko 600, miesięcznie – kilkanaście tysięcy. Poprzedni rząd podjął decyzję o konstrukcji zapory na niemal całej długości rubieży z Białorusią – pomijając rzeki. Jak donosiła „Rz”, sytuacja na granicy z każdym rokiem ulegała zaostrzeniu. Grupami migrantów sterowały białoruskie służby – zawożono ich pojazdami pod granicę i wyposażano w drabiny do pokonania zapory, przecinarki do metalu, piły oraz łopaty do kopania tuneli. Dodatkowo zachęcano do napaści na polskich pograniczników i wojsko, w których rzucano butelkami wypełnionymi fekaliami, oślepiano światłem z laserów. Białoruskie służby wskazywały także miejsca najbezpieczniejsze do przedostania się. Sami migranci opowiadali o okrutnym postępowaniu białoruskich służb: biciu, wypychaniu na drugą stronę, ograbianiu.
Służby Początek końca wojny hybrydowej na granicy?
Zawieszenie prawa do azylu odstraszyło nielegalnych imigrantów – w dwa miesiące nastąpił aż trzydziestokrotny spadek wniosków na granicy z Białorus…
Migranci stawali się coraz bardziej agresywni. Polskie służby atakowali grupowo. W trakcie jednej z takich akcji śmierć od ciosu nożem poniósł polski żołnierz Mateusz Sitek.
Nowy rząd podjął decyzję o wzmocnieniu muru (również podniesieniu jego wysokości, aby utrudnić przeskoczenie), doświetleniu istotnych lokalizacji oraz utworzeniu dróg dojazdowych wzdłuż muru, tak aby służby mogły szybko interweniować tam, gdzie obcokrajowcy dokonali przedarcia. Zabezpieczenia próbowano obejść m.in. poprzez budowanie tuneli pod zaporą. W grudniu minionego roku Straż Graniczna udaremniła próbę przedostania się takim tunelem 186 obcokrajowowców.
Do stłumienia wojny hybrydowej na granicy przyczyniło się kilka konkretnych poczynań.
– W ciągu ostatnich dwóch lat wdrożono szereg rozwiązań inwestycyjnych, modernizacyjnych oraz prawnych, w rezultacie czego granica polsko-białoruska jest bardzo dobrze chroniona – tłumaczy mjr Anna Sobieska-Tekień. – Wysoka efektywność akcji na tym fragmencie granicy jest rezultatem stosowanego systemu ochrony, który łączy regularne patrole z zaawansowaną technologią dozoru technicznego. Decydujące znaczenie miało wdrożenie pełnego systemu perymetrycznego, a także wzmocnienie bariery fizycznej, co przełożyło się na obniżenie ilości prób bezprawnego sforsowania granicy.
Granica jest pilnie strzeżona przez kilka tysięcy funkcjonariuszy Straży Granicznej, oddziały wojska w ramach operacji Bezpieczne Podlasie, jak również żołnierzy WOT. – W obecnym roku chcemy przyjąć do służby nawet 160 nowych funkcjonariuszy. Dostrzegamy spore zainteresowanie – dodaje ppłk Katarzyna Zdanowicz, rzeczniczka podlaskiej SG.
Funkcjonariusze Straży Granicznej są znakomicie wyposażeni i dysponują nowoczesnym sprzętem. Nadzór granicy wspierany jest także przez statki powietrzne SG, między innymi śmigłowce oraz bezzałogowce.
Nie bez znaczenia pozostaje wprowadzenie przez rząd Donalda Tuska zawieszenia prawa do azylu na granicy z Białorusią – rozporządzenie zostało wprowadzone pod koniec marca zeszłego roku. Niewprowadzanie – z wyjątkiem przypadków szczególnych – podań o ochronę międzynarodową na granicy w sposób znaczący zniechęciło cudzoziemców. Podania są przyjmowane wyłącznie od osób nieletnich, kobiet w ciąży oraz osób z tak zwanych grup wrażliwych. W czwartek Sejm zaakceptował kolejne przedłużenie ograniczenia na następne dwa miesiące – poza 12 posłami za utrzymaniem zawieszenia zagłosował cały Sejm. W ciągu ponad roku stosowania zawieszenia przyjęto podania od 127 cudzoziemców z tak zwanych grup wrażliwych, odmówiono 475 cudzoziemcom. Dla porównania – w 2024 roku funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej przyjęli blisko 2700 podań o ochronę międzynarodową dla blisko 2900 osób, z czego 88 procent stanowiły podania przyjęte od nielegalnych migrantów.
Od początku stosowania nowego rozporządzenia na podlaskim odcinku granicy do 13 maja tego roku przyjęto zaledwie 23 wnioski o ochronę międzynarodową od osób, które nielegalnie przekroczyły polską granicę
Od momentu rozpoczęcia obowiązywania nowego rozporządzenia na podlaskim odcinku granicy do 13 maja bieżącego roku wpłynęło zaledwie 23 podania o ochronę międzynarodową od osób, które nielegalnie przedostały się przez polską granicę. W odniesieniu do odcinka nadbużańskiego – 510 podań. Skąd tak duże różnice? – Przyjmujemy podania na granicy państwowej w Terespolu, która jest otwarta przez cały czas. Nigdy nie uległa ona zawieszeniu, jak na przykład w przypadku Bobrownik – wyjaśnia mjr Sienicki. Co oznacza, że podania przyjmowane są również od innych cudzoziemców, np. Ukraińców lub Białorusinów, którzy pragną otrzymać azyl w Polsce.
Służby przyznają, że nie bez znaczenia była decyzja polskiego rządu o ponownym otwarciu jesienią zeszłego roku dwóch zasadniczych przejść granicznych z Białorusią: Kuźnicy Białostockiej-Bruzgi oraz Bobrownik-Bierestowicy. Oba obiekty są niezwykle istotne dla białoruskiej gospodarki.
Sterowana migracja obiera kurs przez Łotwę i Litwę
Ochrona polskiej granicy przyczyniła się do przemieszczenia ciężaru nasilenia migracyjnego na Litwę i Łotwę, które również od samego początku były celem wojny hybrydowej prowadzonej przez służby Białorusi. – Jednak obecnie obserwujemy znaczący progres bezprawnej migracji z tej strony – potwierdza ppłk Zdanowicz.
Polska od 7 lipca zeszłego roku utrzymuje na granicy z Litwą kontrolę wewnętrzną, analogicznie jak na granicy z Niemcami. Wyrywkowo kontrolowane są autobusy oraz samochody. Do kwietnia bieżącego roku skontrolowano ponad 3 miliony osób, a także przeszło 1,5 miliona pojazdów. Wyłącznie od strony Litwy zatrzymano przeszło 270 cudzoziemców usiłujących nielegalnie przekroczyć granicę i ponad 50 przemytników. W trakcie ostatniego majowego weekendu zidentyfikowano 34 migrantów, m.in. z Indii, Somalii, Afganistanu oraz Bangladeszu. Jak to się odbywa?
Zdanowicz: – Cudzoziemcy dojeżdżają do granicy polsko-litewskiej z przemytnikiem pełniącym rolę kierowcy. Wysiadają i próbują przeniknąć przez zieloną granicę poza punktami granicznymi. Samochód, przeważnie bus, przejeżdża pusty przez granicę i oczekuje na odbiór już na terytorium Polski.
Migranci, którym uda się przedostać przez Litwę lub Łotwę do Europy i zostaną schwytani, nie trafiają w ramach readmisji do Polski, lecz do krajów, w których po raz pierwszy przekroczyli granicę – wynika to z prawa Unii Europejskiej. Podobnie niemieckie służby skrupulatnie analizują, gdzie cudzoziemcy przekroczyli granicę UE.
Oba kraje, wzorując się na Polsce, również rozpoczęły zabezpieczanie granicy poprzez wznoszenie zapór. Jednakże to wymaga czasu. Ostatnio w podlaskim oddziale pojawili się funkcjonariusze łotewskich służb, zainteresowani wdrożonymi przez Polskę rozwiązaniami, które doprowadziły w praktyce do zablokowania białoruskiego szlaku nielegalnej migracji.
