Zwykły chłopak z Piekar Śląskich w ciągu pięciu lat zbudował imperium finansowe zarządzające miliardami. Za kurtyną oszałamiającego sukcesu trwała walka gangów o opanowanie jego platformy wymiany i majątku. „Polski potentat bitcoinów” poniósł za to najwyższą ofiarę.
Sylwester Suszek zaginął w 2022 roku
Izabela Kacprzak
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie okoliczności towarzyszyły zniknięciu Sylwestra Suszka i kto został oskarżony w tej kwestii?
- Jak wyglądały początki i jacy byli najważniejsi współtwórcy giełdy kryptowalutowej założonej przez Sylwestra Suszka?
- Kto z najbliższych Sylwestra Suszka miał przeszłość kryminalną i jak oddziaływało to na jego działalność?
- Co stało się z dobytkiem Sylwestra Suszka po jego zaginięciu, w tym z dostępem do przechowywanych kryptowalut?
- Jakie zmiany nastąpiły w życiu oraz w biznesie Sylwestra Suszka na krótko przed jego zniknięciem?
Znany adwokat z Warszawy: – Przyszli do mojej firmy w kilku. Chcieli, abym reprezentował platformę BitBay. Wywarli na mnie fatalne wrażenie, jakby to byli bandyci. Zrezygnowałem. Od kryptowalut trzymam się z daleka. Miałem wrażenie, że nie chodzi o mnie, że poprzez mnie pragną mieć kontakt ze Zbigniewem Ziobrą.
Reklama Reklama
Mariusz Patrowicz, przedsiębiorca, który udostępniał BitBay fundusze: – Sylwek był obrotny, lecz prostoduszny. Mówiłem mu o tym często. Uważam, że od początku był wykorzystywany przez innych.
Monika L., partnerka Suszka: – Nie chcę do tego powracać, zostawiłam to za sobą.
Bitcoin i inne kryptowaluty
Adwokat Błażej Gazda, obrońca Mariana W., podejrzanego od 2024 r. o porwanie Sylwestra Suszka: – To oskarżenia oparte na poszlakach. Postępowanie zostanie zamknięte.
Wojciech Koszczyński, prywatny detektyw wynajęty przez grupę inwestorów giełdy kryptowalutowej, by odnaleźć Suszka żywego: – Obserwując, co działo się na osiem miesięcy przed zniknięciem, mogę przedstawić najbardziej prawdopodobną tezę: by ocalić siebie i rodzinę, Sylwester Suszek zniknął w sposób kontrolowany.
Król kryptowalut przepada na stacji benzynowej Mariana W. Pozostawia po sobie białe porsche
10 marca 2022 r. 34-letni Sylwester Suszek wyjeżdża z rana z mieszkania w Katowicach białym porsche taycanem – jak zazwyczaj odwozi syna do przedszkola i jedzie do Czeladzi na stację paliw, która należy do Mariana W. Ma tam z nim ustalone spotkanie biznesowe. Na stacji znajdują się hangary dla prywatnych helikopterów – stoi tam czerwony Eurocopter Suszka i Robinson R44 Mariana W. Sylwester parkuje tu także swoje liczne luksusowe auta. Taycan zostawia na myjni. Spotkanie ma zakończyć się o godzinie 15.
Przestępczość Cień rosyjskiej mafii nad Zondacrypto. Wiarygodność świadka pod lupą
W centrum katowickiego dochodzenia dotyczącego upadłej platformy Zondacrypto oraz niewyjaśnionego zniknięcia jej założyciela, Sylwestra Suszka, pojawia się wątek…
Wersja Mariana W. jest następująca: Sylwek odjeżdża pojazdem, który odebrał go z nieznaną mu kobietą. Wyznacza również milion złotych nagrody za wskazanie, gdzie znajduje się Sylwek. Śledczy nie wierzą w tę wersję. Ostatnie zarejestrowanie telefonu komórkowego Suszka o godzinie 15.08 wskazuje na garaż, a tego dnia w bazie Mariana W. nie funkcjonują kamery. Ciężko uwierzyć w zbieg okoliczności.
W marcu 2022 r. prokuratura w Sosnowcu stawia Marianowi W. zarzut uprowadzenia Sylwestra Suszka. Nie zatrzymuje go jednak, nie ustanawia nawet kaucji. We wrześniu 2022 r. dochodzenie przejmuje prokurator śląskiego wydziału przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, Marcin Rodzaj. Mec. Błażej Gazda, adwokat Mariana W., mówi nam dzisiaj: – To zarzuty bezzasadne. Nie było żadnego porwania, prokuratura nie przedstawiła żadnych dowodów, a tylko domniemania. Zarzuty zostaną oddalone. Prokurator nie wnosi o areszt, nie ustanawia kaucji. Mój klient nie rozmawia z mediami.
42-letni Marian W. to zdaniem prokuratury lider mafii paliwowej, który od dekady handluje nielegalnym paliwem importowanym z Niemiec. Jest również jednym z największych przestępców VAT-owskich w Polsce – prokuratura ocenia szkody, które spowodował na 1,5 mld zł. Marian W. to także niesamowity szczęściarz. Nie przebywa w areszcie, lecz dalej prowadzi działalność, korzystając z listu żelaznego i jest prawdziwym „królem życia” – lata helikopterem, spędza czas w Dubaju, Hiszpanii, gdzie posiada liczne apartamenty. Na jego myjni na Delcie, gdzie ostatnio widziano „polskiego króla bitcoinów”, każdego dnia pracują więźniowie z zakładu karnego. Usługi świadczy mu również były funkcjonariusz CBŚ i CBA prowadzący prywatną firmę detektywistyczną. Do tych kwestii jeszcze wrócimy.
Znacznie ważniejszą osobą w najbliższym kręgu „polskiego króla bitcoinów” i od samego początku był ktoś inny – Roman Ż., notoryczny przestępca VAT
W przeciwieństwie do informacji podanych przez Onet, „Maniek” najprawdopodobniej nie był ani inicjatorem, ani ukrytym rzeczywistym właścicielem platformy kryptowalutowej stworzonej przez Sylwestra Suszka – BitBay, później przekształconej w Zonda i Zondacrypto. – Maniek jedynie pobierał środki z giełdy Suszka. Nigdy nią nie zarządzał ani jej nie stworzył – mówi nam nasz informator w służbach. Poszlaka jest taka, że Marian W. najpewniej wpompował w giełdę 300 mln zł z nielegalnego paliwa. – W ten sposób zapełnił lukę po Suszku, który z niej ustąpił – dodaje nasz informator.
Znacznie ważniejszą osobą w najbliższym otoczeniu „polskiego króla bitcoinów” i od samego początku był ktoś inny – Roman Ż., notoryczny przestępca VAT, który – jak wynika z naszego śledztwa – pojawia się na wszystkich spotkaniach biznesowych obok Suszka. Ż. nie figuruje jako formalny partner giełdy. Prokuratury w Legnicy, Gliwicach i Katowicach prowadzą przeciwko niemu wielowątkowe dochodzenia dotyczące oszustw na dużą skalę. W Katowicach trwa również proces dotyczący oszustw VAT.
Przestępczość Dubajski ślad Zondacrypto. Śledztwo „Rzeczpospolitej” ws. spółek króla kryptowalut
Sylwester Suszek, prezes BitBay, a następnie Zondacrypto, przed zniknięciem przekazał udziały w giełdzie kryptowalut do trzech spółek utworzonych w Zjednoczonych…
CBŚP odmówiło przejęcia sprawy zniknięcia Suszka
Nicole Suszek, siostra Sylwestra, dowiaduje się o zniknięciu brata z policyjnego telefonu 12 marca o godzinie 2.51 w nocy. „Pani brat zaginął na Delcie” – informuje ją policjant. Pyta o to, kiedy ostatnio się kontaktowali, gdzie mógłby przebywać. Od tego czasu prowadzi własne dochodzenie w sprawie brata. W ciągu czterech lat otrzymuje anonimowe groźby, nagranie z domniemanym głosem brata i pozwy o zniesławienie m.in. od Mariana W. i mec. Przemysława Krala, adwokata Sylwestra i osoby, która miała zadbać o inwestowanie jego środków, późniejszego prezesa giełdy Zondacrypto.
Sprawa zaginięcia Sylwestra Suszka początkowo trafia do sosnowieckiego „rejonu” i od razu napotyka trudności. Psy tropiące sprowadzono dopiero po dwóch tygodniach. CBŚP odmawia przejęcia sprawy, argumentując, że nie ma dowodów na porwanie dla okupu. Nicole korzysta ze specjalnej aplikacji kolegi, która lokalizuje telefony komórkowe. Cztery dni po zaginięciu telefon Sylwka połączył się z siecią i przemieszczał się autostradą A1 w okolicach Piekar Śląskich. Nie doprowadziło to śledczych do żadnego tropu.
Dopiero po trzech miesiącach śledztwo trafia do śląskiego wydziału do spraw przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej – prowadzi je prokurator Marcin Rodzaj. Dokonuje szczegółowej analizy tego, co wydarzyło się na kilka miesięcy przed i po zniknięciu Suszka. Nie chce ujawnić swoich hipotez dotyczących tego, co właściwie się stało i dlaczego.
Nicole zakłada stronę na FB o nazwie: „Missing Person Sylwester Suszek. Udowodnię przestępcom, że odkryję prawdę!!”. Prowadzi notatnik, w którym zapisuje kluczowe informacje, w tym powiązania osób, które otaczały jej brata w biznesie, nazwy firm, adresy nieruchomości. „Naucz się marzyć, siostro” – często powtarzał jej Sylwek. Od czterech lat jej marzeniem jest wyjaśnić, co się stało z jej bratem i dlaczego.
Sylwek musiał zniknąć, by zabezpieczyć swoją rodzinę
Po ponad dwóch latach kontaktuje się z nią świadek – była pracownica Delty, która pracowała tego dnia w bazie. Informuje ją, że rzeczywiście Sylwek opuścił bazę z pewną kobietą na dworzec, skąd miał pojechać do Warszawy. Ona powróciła sama. Świadek kilkanaście razy powtarza, że „Sylwek żyje”, prosi Nicole, by „zaniechała tej sprawy”, a „Sylwek musiał zniknąć, żeby uchronić swoją rodzinę”.
Kobieta ujawnia również, że monitoring nie zepsuł się na stacji benzynowej przypadkowo. Twierdzi, że na 12 minut przed przyjazdem policji (pojawia się na stacji o godzinie 22.10) „dyski monitoringu zostały usunięte”. Świadek nie chce kontaktować się z policją, w nagraniu słychać, że jest zdeterminowana i przerażona. Prosi o usunięcie SMS-ów. Nicole jednak nagrywa rozmowę i przekazuje ją policji.
Sygnałów, że życie Sylwestra Suszka przestało być idyllą, było wiele. W ostatnich tygodniach przed zaginięciem żali się rodzicom, że uważany za przyjaciela Roman Ż. go okradł i że doprowadzi do tego, aby nie był już ojcem chrzestnym jego syna.
Dwa tygodnie przed zaginięciem Sylwestra do jego domu w Katowicach przyjeżdża matka Urszula. Zapamiętała, że syn był przygnębiony, cichy, nie odpowiadał na pytania o to, co mu dolega. Również pożegnanie było inne, nie tak entuzjastyczne jak zwykle z jego strony. „Czy czujesz, jak bardzo cię kocham?” – zapytała matka. „Już nic nie czuję, mamo” – odparł.
Z ogromnego akwarium z naturalną rafą koralową, które miał w domu w Katowicach, znika również gruby na dwa centymetry złoty bitcoin zanurzony w wodzie. Sylwek nie chce nikomu mówić, co się z nim stało.
Koledzy z osiedla wchodzą w bitcoiny. Podobnie jak Roman Ż.
– Sylwka od zawsze pociągał biznes, własne pieniądze. Kiedy miałam osiem lat, on 14 już wtedy zarabiał, roznosząc ulotki – opowiada Nicole Suszek. Pochodzą z Piekar Śląskich. Tata był górnikiem, prowadził warsztat samochodowy, mama była nauczycielką w szkole zawodowej. Ona i brat otrzymali imiona po ulubionych aktorach mamy: Nicole Kidman i Sylwestrze Stallone.
Pierwszą własną firmę Sylwek założył w liceum, zaraz po ukończeniu 18 lat – SPAJK-RTV. Podejmował się dosłownie wszystkiego – sprzedawał kosmetyki w Avonie, potem Oriflame, handlował komputerami i je naprawiał. Krótko przed tym, jak w 2014 r. założył spółkę BitBay, pracował w firmach oferujących szybkie i wysoko oprocentowane pożyczki.
Z ówczesną dziewczyną, Karoliną, wyjeżdża do Krakowa – studiuje tam na UJ marketing i zarządzanie. Zakładają firmy oferujące telebimy wielkopowierzchniowe. Ten biznes upada z dużymi długami, ale jak wspomina Nicole, Sylwek nigdy nie poddawał się niepowodzeniom. – Był nienasycony, nic go nie załamywało. Był moim przeciwieństwem – mówi siostra. Prywatny detektyw odnajduje również informację, że Sylwester Suszek został skazany na grzywnę w 2008 r. za poświadczenie nieprawdy oraz w 2011 r. – za kradzież programu komputerowego. Otrzymuje karę w zawieszeniu na trzy lata i, kiedy powołuje do życia BitBay, nie może objąć tam funkcji prezesa – dlatego początkowo zostaje prokurentem, a jego udziały formalnie zapisuje na ojca Jerzego.
BitBay zakłada z kolegami ze szkoły z Piekar: Mateuszem Bajerem i Jackiem Rogożem. To właśnie Bajer miał wymyślić pomysł na handel bitcoinem w Polsce, Rogoż jako programista zajął się stroną techniczną biznesu.
– Sylwek najbardziej przyjaźnił się z Mateuszem, znali się od dzieciństwa. Sylwek mówił do Matiego: „Ty masz głowę na karku, podbijemy świat” – wspomina Nicole.
Historia tylko na pozór przypomina polską wersję „american dream”. Czwartym wspólnikiem zostaje bowiem Marek K. z Gliwic. Jest człowiekiem Romana Ż., majętnego przedsiębiorcy, a także jego formalnym figurantem w spółce BitBay. Powiązania są silniejsze, ponieważ siostra Mateusza wiąże się z Romanem Ż. Z licznych rozmów z prawnikami Suszka i jego partnerami biznesowymi wynika, że Roman Ż. uczestniczył we wszystkich spotkaniach z Suszkiem od samego początku. – Był odpowiedzialny za inwestycje pozagiełdowe, głównie w nieruchomości – wspomina jeden z wielu prawników Suszka, który prosi o anonimowość, ponieważ dziś „przyznanie się do powiązań z tą giełdą oznacza koniec kariery zawodowej”.
Romana Ż. poznał w 2018 r. jako „doskonale przygotowanego, precyzyjnego, inteligentnego biznesmena”. – Kiedy zagłębiłem się w temat, zobaczyłem kogoś zupełnie innego: człowieka o psychopatycznej osobowości, niezwykle bezwzględnego, który zastraszał swoich ludzi, robiąc z nich słupy. Np. sekretarki mianował członkami zarządu, ale nie dawał pieniędzy na opłacenie pół miliona złotych podatku dochodowego. One odpowiadały za to majątkiem – opowiada nam rozmówca.
TVN ujawnia, kim są osoby z otoczenia „króla bitcoinów”
W relacjach biznesowych w BitBay wszystko zmienia reportaż Michała Fuji w programie „Superwizjer” z 2020 r.
Kiedy w 2014 r. startuje BitBay, prokuratura w Gliwicach prowadzi śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej, która dopuszcza się oszustw, prania brudnych pieniędzy, wyłudzeń VAT. Zarzuty stawia Markowi K., który jest wówczas wiceprezesem BitBaya (zostaje odwołany z tej funkcji) i Romanowi Ż. „Superwizjer” ujawnia kryminalną przeszłość Marka K., który – przebrany za policjanta na zlecenie brutalnego gangu „Pokida” – miał porwać Mariana Zakrzewskiego, biznesmena ze Śląska. Drugą ofiarą, którą miał zwabić Marek K., był warszawski biznesmen. „K. został skazany za współudział na osiem lat więzienia. Wyszedł na wolność w 2008 r.” – ujawnia TVN. Opisuje Romana Ż. jako notorycznego przestępcę – zajmował się produkcją i wprowadzaniem do obiegu fałszywych banknotów, rozbojami i sutenerstwem. A w latach 2012-2015 zaczął współkierować grupą przestępczą wyłudzającą VAT, wykazując fikcyjny obrót granulatem i koncentratami.
Prawnik Suszka: – Kiedy to wybuchło, zaczęło nam to wszystkim przeszkadzać. Również Sylwestrowi. To był zwykły chłopak, ale nie bandyta.
Udziały Marka K., człowieka Romana Ż., przejęła spółka należąca do siostry Romana Ż., Marty. W ten sposób Roman Ż. nigdy nie zrezygnował z inwestycji w giełdę.
Kiedy Roman Ż. w drogich garniturach i samochodach jeździ od spotkania do spotkania z prawą ręką „króla bitcoinów”, prokuratura bada jego udział w kolejnym przestępstwie. Akt oskarżenia grupy Romana Ż. trafia do sądu jednak dopiero w lutym 2026 r. Obejmuje aż 44 osoby – kwotę oszustwa oszacowano na 164 mln zł, w tym także Marka K., udziałowca BitBay (skazanego za to już wcześniej, bo w 2017 r. z wyłączonego wątku). Dziś Marek K. prowadzi na Śląsku sklep z rowerami, który de facto należy do legalnych firm Ż.
Nicole Suszek przestrzegała brata przed Romanem Ż. jeszcze przed emisją reportażu w TVN. – Nigdy mu nie ufałam, chciałam trzymać się jak najdalej od niego. To niebezpieczny, bezwzględny człowiek – mówi. Czy reportaż „Superwizjera” obnażył prawdę o osobach z otoczenia Sylwestra Suszka, o których mógł nie wiedzieć? – Uważam, że gdyby wiedział, nigdy nie zaproponowałby Romanowi, aby został ojcem chrzestnym jego synka – zastanawia się Nicole Suszek. Sylwek na kilka miesięcy przed zaginięciem mówił rodzicom, że został oszukany przez Ż. – Chciał też odebrać Romanowi funkcję ojca chrzestnego – dodaje siostra.
Na wszystkie spotkania Sylwek przychodził z Romanem Ż. Nie sprawdzałem ich przeszłości kryminalnej
Romana Ż. poznał Mariusz Patrowicz, przedsiębiorca z Płocka, którego dwie rodzinne firmy zainwestowały w BitBay w 2017 r. (w zamian za udziały), a także udzieliły giełdzie Suszka 15-milionowej pożyczki. W sumie jego wkład w projekt wyniósł 30 mln zł. – Na wszystkie spotkania Sylwek przychodził z Romanem Ż. Nie sprawdzałem ich karalności, ale kondycję spółki, w którą chcieliśmy wejść. BitBay nie był w dobrej kondycji finansowej. Nie pożyczamy na ładne oczy – zabezpieczaliśmy się, ustanawiając zastawy na ich majątku o wartości 135 mln zł. Przyznaję, że pomogliśmy im także dokonać optymalizacji podatkowej – opowiada „Rz”.
W ciągu dwóch lat współpracy spółki Patrowiczów na interesach z BitBay oraz na inwestycjach w nieruchomości, które rekomendowali Suszek i Roman Ż., „zarobiły wielokrotnie więcej niż zainwestowały”. – Rozliczyliśmy się co do grosza – podkreśla Patrowicz. Uważa jednak, że giełda Suszka w tamtym czasie nie prosperowała dobrze. – Stąd zlecenie dla Rafała Zaorskiego, aby animował rynek. Jeśli coś wymaga pobudzenia, to znaczy, że samo nie funkcjonuje, że to jest sztucznie kreowane – dodaje. Zaorski to jeden z najbardziej znanych polskich spekulantów giełdowych.
Jak wiemy, Zaorski nie dotrzymał umowy z Suszkiem, który określił go mianem swojego „największego dłużnika”. „Puls Biznesu” poinformował, że Zaorski był winny Suszkowi ponad 30 mln zł i nie zwrócił mu tych pieniędzy.
Mariusz Patrowicz wielokrotnie przestrzegał Sylwestra Suszka przed ludźmi i mówił mu: „Jesteś zbyt naiwny”. – Sylwek był wykorzystywany przez innych. Ale trzeba mu przyznać jedno: miał intuicję co do bitcoina, w którego ja nie uwierzyłem – stwierdza.
Według służb od 2019 r. giełda Suszka ma największe, wielomiliardowe obroty. Jednak BitBaya nie ma już w Polsce – od 2018 r., kiedy została wpisana na listę ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego, działa na Malcie, a następnie przenosi się do Estonii. Do Dubaju – poza polski system prawny i kontrolę finansową – przenoszą się również wspólnicy spółki BitBay, tworząc trzy nowe spółki – Arial, SkyBay i Central Bay.
Dlaczego Dubaj? – Suszek chciał mieć tam rezydencję podatkową, planował kupić tam nieruchomości. W tamtym czasie Dubaj był egzotyczny i prestiżowy. Polecił mu go Paweł Sobków, który tam mieszkał – mówi nam jeden z prawników Suszka. Biznesmen Paweł Sobków od 2014 r. był inwestorem w giełdzie BitBay (wcześniej pracował m.in. w HAWE Marka Falenty). I to kluczowym inwestorem, skoro został prezesem Pinewood Holdings Limited, operatora giełdy na Malcie, a następnie w Estonii, do czasu, aż funkcję tę przejął mec. Przemysław Kral, katowicki adwokat, osoba zaufana Suszka.
Od kogo pragnął uwolnić się Sylwester Suszek
Sylwester Suszek zarabia ogromne pieniądze, które, jak mówi, „pozwalają nie pracować do końca życia nawet jego dzieciom”. W trzy miesiące uzyskuje licencję na pilotowanie helikopterów i kupuje czerwonego Eurocoptera.
W ten sposób zaprzyjaźnia się z Marianem W., który prowadzi stację paliw i ma lądowisko dla helikopterów w swojej bazie w Czeladzi. Jak się wkrótce okaże – kierującym grupą przestępczą zajmującą się na dużą skalę nielegalnym handlem paliwami i wyłudzeniami podatku VAT w Polsce. Śledztwo o międzynarodowym charakterze rozpoczyna się w 2016 r., a więc, gdy W. i Suszek się poznają, baron paliwowy ma już kłopoty z prawem. Organy ścigania podejrzewają, że 300 mln zł nielegalnych środków z handlu paliwami Marian W. zainwestował w BitBay.
Tak się składa, że Przemysława Krala, adwokata z Katowic, do Suszka przyprowadził Marian W. W aktach KRS spółki odkryliśmy pełnomocnictwa wystawione w listopadzie 2019 r. przez Suszka dla mec. Krala do wszystkich spraw – karnych, cywilnych, administracyjnych. Jak mówi Nicole, Sylwek miał go zapisanego w telefonie jako „Przemek, mecenas od Mańka”. Jednak, jak informuje katowicka Prokuratura Regionalna w Katowicach, „adwokat Przemysław Kral nie występował jako obrońca Mariana W.” w sprawie paliwowej. Jaką więc rolę pełnił? I czy była to rola depozytariusza majątku, jaką pełnił potem wobec Sylwestra Suszka? Przemysław Kral od połowy kwietnia nie odpowiada na pytania dziennikarzy. Od wielu miesięcy, mieszkając w Monako, starał się o izraelskie obywatelstwo. Dziś nikt nie wie, gdzie tak naprawdę przebywa.
Analizując losy osób z otoczenia Suszka, natrafiamy na zadziwiającą informację
