Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, polscy studenci mieli współuczestniczyć w wznieceniu ognia w hali fabryki zbrojeniowej w Pardubicach. Domniemana organizacja pro-palestyńska, która jakoby za nimi stała, zaistniała zaledwie kilka godzin wcześniej. Pojawia się wiele znaków zapytania.
Hala produkcyjna będąca własnością LPP Holding, spółki z sektora militarnego, została strawiona przez płomienie w nocy z 19 na 20 marca, a szkody oceniono na setki milionów koron
Izabela Kacprzak, Grażyna Zawadka
Z niniejszego artykułu zrozumiesz:
- Jakie okoliczności towarzyszyły pożarowi hali produkcyjnej w czeskich Pardubicach?
- Kim są osoby zatrzymane w związku z incydentem i jakie oskarżenia im postawiono?
- Która organizacja wzięła odpowiedzialność za atak i jakie pobudki ideologiczne przedstawiła?
- Które przesłanki kwestionują autentyczność tej wersji wydarzeń?
Trzech studentów z różnych uczelni wyższych (dwóch w Polsce oraz jednej w Czechach), studiujących rozmaite dyscypliny, jest podejrzanych o współudział w spowodowaniu pożaru hali produkcyjnej zakładów zbrojeniowych w czeskich Pardubicach – poinformowała „Rzeczpospolita”. Czy rzeczywiście kierowali się pobudkami pro-palestyńskiej, o orientacji lewicowej organizacji, która przyznała się do przeprowadzenia ataku?
Reklama Reklama
Sprawa budzi wiele wątpliwości, które mogą sugerować, że The Earthquake Faction to akcja pod tak zwaną fałszywą flagą, zastosowana przez rosyjskie służby w celu zatarcia po sobie śladów. Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Walki z Przestępczością Zorganizowaną i Korupcją Prokuratury Krajowej w Warszawie oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie odpowiedziały na szczegółowe zapytania „Rz”. Zrekonstruowaliśmy sposób działania sabotażystów. To historia, która wykracza poza standardowe ramy.
Wojsko Jarosław Stróżyk: W Polsce obserwuje się coraz więcej zachowań o charakterze prorosyjskim
Nie przypuszczaliśmy, że będziemy świadkami tak oczywistych działań obcych służb specjalnych w Polsce, a tu mamy zdarzenia rodem z podręcznika kontrwywiadu, jeśli chodzi o…
Nietrafiony cel – fabryka w Pardubicach produkuje drony dla Ukrainy, a nie Izraela
Hala produkcyjna, stanowiąca własność LPP Holding, firmy działającej w branży zbrojeniowej, spłonęła w nocy z 19 na 20 marca, a straty wyceniono na setki milionów koron.
Wszyscy polscy sabotażyści są studentami różnych szkół wyższych i różnych kierunków studiów, przy czym Tomasz N. studiuje na jednej z czeskich uczelni
„Działanie to miało podłoże terrorystyczne i zmierzało do zastraszenia wielu osób oraz zmuszenia władz Republiki Czeskiej do zaprzestania wytwarzania dronów dla armii izraelskiej” – przekazała w komunikacie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Spółka LPP Holding miała współpracować z izraelskim koncernem Elbit Systems w zakresie produkcji dronów, jednakże – jak poinformowała już po incydencie – umowa ta upadła w 2023 roku i nie doszła do realizacji. Natomiast LPP Holding od lat zajmuje się produkcją dronów na potrzeby armii ukraińskiej.
„Do dokonania tego czynu przyznała się organizacja o charakterze ekstremistycznym o nazwie The Earthquake Faction, wskazując na motywację ideologiczną oraz cel, jakim jest wywieranie wpływu na aktywność państw i podmiotów gospodarczych współpracujących z przemysłem zbrojeniowym Izraela” – zakomunikowała ABW, a za nią wiele polskich mediów.
Cztery dni po podpaleniu fabryki funkcjonariusze zatrzymali w Warszawie 23-letnią Aleksandrę Ż., a dwa dni później 22-letniego Filipa B. W ostatnią środę (8 kwietnia) w Zielonej Górze służby zatrzymały 23-letniego Tomasza N. (pochodzi z tego miasta, a zatrzymano go, gdy odwiedził rodzinny dom). Wszyscy zatrzymani to Polacy, studiujący na trzech różnych uczelniach i na różnych kierunkach. Tomasz N. kształci się na jednej z uczelni w Czechach.
Cała trójka została tymczasowo aresztowana, studentom postawiono zarzut pomocnictwa w spowodowaniu pożaru hali produkcyjnej. Przestępstwo to ma charakter terrorystyczny i grozi za nie kara do 15 lat pozbawienia wolności. Aleksandra Ż. i Filip B. nie przyznali się do stawianych im zarzutów, ale złożyli wyjaśnienia – o ich treści prokuratura nie informuje, powołując się na wstępny etap śledztwa.
The Earthquake Faction nie był znany w kręgach pro-palestyńskich, pomimo że czeskie media sugerowały, że jedna z podejrzanych osób sympatyzowała z Palestyńczykami
Czym jest The Earthquake Faction? Grupa nigdy wcześniej nie istniała
Czy aresztowani Polacy są działaczami organizacji, która wzięła odpowiedzialność za atak, a motyw ideologiczny ich działania jest autentyczny? Organizacja o nazwie The Earthquake Faction zaistniała zaledwie dzień przed pożarem hali w Pardubicach – jej strona internetowa (earthquakefaction.net) została zarejestrowana 19 marca.
Jak wynika z doniesień czeskich mediów (między innymi Seznam Zprávy), wiadomości wysłane przez The Earthquake Faction, w których grupa przyznaje się do ataku, zostały rozesłane do dziennikarzy tuż po godzinie 4 nad ranem z adresu e-mail zarejestrowanego we własnej domenie grupy. Zaraz po ataku na stronie opublikowano manifest oraz nagranie wideo z profesjonalnie przeprowadzonego pożaru. Okazało się, że zarówno domena, jak i strona internetowa zostały utworzone niespełna dobę przed atakiem.
To zaskakujące odejście od zasad działania tego typu organizacji. Prawdziwe z nich, w tym także oddolne ruchy aktywistyczne, zazwyczaj posiadają swoją historię w sieci (na przykład stare strony z zbiórkami) – w tym przypadku tego brakuje.
Grupa rozpowszechniła informację o ataku w Czechach również za pośrednictwem kanału na rosyjskim Telegramie – on również został utworzony na dzień przed atakiem
Jak poinformował portal Voxpot, który otrzymał wiadomość mailową od The Earthquake Faction, strona grupy została zarejestrowana w firmie hostingowej 1984 na Islandii na dzień przed atakiem. Taki bieg spraw wskazuje, że infrastruktura internetowa została stworzona tylko po to, aby uwiarygodnić jednorazową operację. Z perspektywy służb wywiadowczych jest to więc klasyczny schemat operacji wywiadowczej „false-flag”, czyli operacji pod fałszywą flagą. Co ciekawe, grupa rozpowszechniła informację o ataku w Czechach również poprzez kanał na rosyjskim Telegramie – i on również został założony dzień przed atakiem.
Co jeszcze rodzi wątpliwości? Grupy działające w podobny sposób, na przykład Palestine Action, działają radykalnie, ale bazują na obywatelskim nieposłuszeństwie (podejmują takie akcje jak oblewanie budynków czerwoną farbą, okupowanie dachów). Tak było w przypadku ataku na zakład Elbitu w Filton – organizacja Palestine Action użyła vana, żeby sforsować ogrodzenie. Aktywiści działają jednak otwarcie, pod własnym imieniem i nazwiskiem, a nawet dają się spektakularnie aresztować dla wzbudzenia rozgłosu. Earthquake nie był znany w kręgach pro-palestyńskich, chociaż media czeskie sugerowały, że jedna z podejrzanych osób sympatyzowała z Palestyńczykami.
Ponadto, napisany po angielsku manifest umieszczony na stronie to zlepek dziwnych sformułowań, które tylko przypominają język radykałów z Bliskiego Wschodu. Wygląda tak, jakby był napisany z myślą o zachodnich mediach – „dobrą angielszczyzną”, aczkolwiek z pewnymi błędami, lecz bez kulturowego kontekstu – jakby został przetłumaczony przez automat. Profil tego ataku wpisuje się w taktykę rosyjskiego wywiadu wojskowego (na przykład Jednostki 29155) obserwowaną w Europie w latach 2024–2025.
Polityka Marcin Siedlarz: Mińsk atakuje Zachód
Grupa cyberszpiegów UNC1151 jest powiązana z rządem Białorusi i prawdopodobnie z białoruską armią – twierdzi Marcin Siedlarz z Mandiant Advanced Practice…
Czy motyw pro-palestyński i udział The Earthquake Faction były tylko przykrywką, zasłoną dymną mającą na celu zdezorientowanie zachodniego kontrwywiadu? Tak było w szeroko komentowanym przypadku, gdy – jak się później okazało – rosyjski GRU w operacji Olympic Destroyer (atak na infrastrukturę IT Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu) celowo imitowało narzędzia Lazarusa z Korei Północnej, aby zasugerować, kto stoi za atakiem.
Młody wiek, rekrutacja przez Telegram, zdjęcie po wykonaniu zadania
Kolejną kwestią, która zwraca uwagę, jest wiek zatrzymanych Polaków – mają oni 22–23 lata. Rosyjskie służby werbują tak młodych ludzi do akcji sabotażowo-dywersyjnych – najczęściej poprzez Telegram, ale również za pośrednictwem darknetu. W zbliżonym przedziale wiekowym byli członkowie siatek szpiegowskich rozbitych w Polsce przez ABW – w tym jednej z największych, kierowanej przez niejakiego „Andreja”, która montowała kamery na trasie pociągów przewożących pomoc dla Ukrainy, obserwowała lotniska, a w planach miała także podpalenia, a nawet zabójstwa.
Do tego rodzaju zadań rosyjskie służby angażują właśnie młodych ludzi, bez kryminalnej przeszłości, którzy podejmują się zleceń skuszeni perspektywą szybkiego zarobku (wypłacanego w kryptowalutach). – Zarzut pomocnictwa dla trójki podejrzanych z Polski sugeruje, że pełnili oni funkcje logistyczne lub zadania rozpoznawcze – uważa pytany przez „Rzeczpospolitą” funkcjonariusz służb.
Przestępczość Kim jest „Andriej” z Telegrama? Kryptowaluty doprowadziły ABW do szefa rosyjskich dywersantów
28-letni Rosjanin werbował i kierował największą siatką dywersyjną w Polsce, liczącą co najmniej 30 osób. Wszystko robił zdalnie z Moskwy przez Tel…
W operacji podpalenia hali w Czechach mieli brać udział obywatele różnych państw: Czech, Amerykanin i jeszcze jeden cudzoziemiec, którego narodowości nie ujawniono. Taka różnorodność i profil zatrzymanych wskazuje na przypadkowy zbiór – nie pasuje to do obrazu zradykalizowanych i ideologicznych fundamentalistów. Czy w takim razie do zlecenia sabotażu ktoś wykorzystał tanią siłę roboczą do „brudnej roboty”, pod przykrywką wirtualnej grupy The Earthquake Faction?
W tej sprawie istnieje jeszcze inne podobieństwo – przy sabotażach czy podpaleniach w Polsce normą było żądanie ze strony rosyjskich zleceniodawców wykonania zdjęcia lub nagrania płonących obiektów jako dowodu na wykonanie zadania (miało to być podstawą do wypłaty). Również w przypadku podpalenia w Czechach podobno zastosowano taką procedurę.
Kolejne podobieństwo: GRU od lat wykorzystuje Telegram do rekrutowania młodych ludzi, aby za pieniądze zlecać im realizację akcji sabotażowych czy dywersyjnych.
Służby muszą odtworzyć działania zatrzymanych młodych ludzi
Istnieje wiele podobieństw do operacji w Europie, za którymi stała Rosja. Gen. Maciej Materka, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, uważa, że wersja o pro-palestyńskiej bojówce jest mało prawdopodobna, a akcja w Czechach może być operacją przeprowadzoną przez Rosjan.
Jeśli to rzeczywiście Rosjanie, należy o tym głośno powiadomić opinię publiczną w Polsce, Europie i na świecie, ponieważ Rosjanie tą akcją zrealizowali jeszcze jeden cel: budowanie nastrojów antyamerykańskich i systematyczne rozbijanie sojuszu transatlantyckiego oraz NATO
– Wskazuje na to sposób działania, ostateczne skutki, czyli osłabienie pomocy i donacji dla Ukrainy, wywołanie strachu, chaosu, zamieszania, wpływanie na postawy ludzi, a także zniechęcenie do dalszego wsparcia Ukrainy – wymienia gen. Maciej Materka.
Jak podkreśla, służby muszą zrekonstruować działania zatrzymanych młodych ludzi i „raczej nie będzie trudne ustalenie faktycznego pomysłodawcy czy zleceniodawcy”. – I najważniejsze, po ustaleniu, że to faktycznie Rosjanie, należy o tym głośno poinformować opinię publiczną w Polsce, Europie i na świecie, ponieważ Rosjanie tą akcją zrealizowali jeszcze jeden cel: budowanie nastrojów antyamerykańskich i systematyczne podkopywanie NATO. Zrealizowali cel, jakim jest budowanie wrogości wobec USA jako agresora wobec Iranu i destabilizatora sytuacji na świecie – zaznacza gen. Maciej Materka.
