Zarzuty, które prokuratura zamierza przedstawić Zbigniewowi Ziobrze, są analogiczne do tych, które postawiono Marcinowi Romanowskiemu. Mogła to uczynić już dawno temu. Z jakiego powodu tego nie uczyniła? I kto ponosi winę w kwestii europejskiego nakazu aresztowania, który uniemożliwiłby Ziobrze opuszczenie Węgier do USA?
Izabela Kacprzak, Grażyna Zawadka
Oddalenie się z Węgier byłego szefa resortu sprawiedliwości zaszokowało polskich oskarżycieli. Jeszcze całkiem niedawno dochodzeniowcy byli przeświadczeni, że Zbigniew Ziobro poczeka w Budapeszcie na aresztowanie i doprowadzenie go przed oblicze prokuratora. Jego przelot do Nowego Jorku był dla nich całkowitą niespodzianką.
Reklama Reklama
Polityka Waldemar Żurek się myli. Ujawniamy, gdzie naprawdę przebywa Zbigniew Ziobro
Wiceprezes PiS Zbigniew Ziobro unika polskiego systemu sprawiedliwości i liczy na proces ekstradycyjny, który ma dać partii Jarosława Kaczyń…
Obecnie możliwości sprowadzenia Ziobry z USA są niemal zerowe. Natomiast cała kwestia byłego ministra sprawiedliwości – jak ustaliła „Rzeczpospolita” – mogła wyglądać całkowicie inaczej. Prokuratura w zaskakujący sposób ociągała się z postawieniem Ziobrze zarzutów. Zbadaliśmy, dlaczego tyle to trwało. I rezultaty naszych ustaleń przedstawiają polskie służby śledcze w niekorzystnym świetle.
W sprawie Zbigniewa Ziobry nie wykazał się także sąd
Nasze dochodzenie wskazuje, że w sprawie Zbigniewa Ziobry nie popisał się również sąd. Wniosek o wydanie ENA za byłym szefem resortu sprawiedliwości, złożony w lutym tego roku, Sąd Okręgowy rozpatrzy dopiero we… wrześniu. Zdołaliśmy ustalić, jaki jest tego powód.
Kompletna wersja ustaleń „Rzeczpospolitej” o błędach, jakie popełnili polscy śledczy, przez co Zbigniew Ziobro zdołał uciec na Węgry, a następnie do USA, już w piątek na rp.pl oraz w papierowym wydaniu „Rzeczpospolitej”.
