„Ice”, krajowi dilerzy i meksykańscy emisariusze karteli – ewolucja polskiego handlu narkotykami.

Rekordową sumę: 29 ton środków odurzających skonfiskowało w minionym roku CBŚP, z czego znaczna część pochodziła z nielegalnych manufaktur na terenie kraju. Niemniej jednak biznes narkotykowy ewoluuje – do akcji wkraczają zagraniczne grupy przestępcze, w tym z Meksyku.

CBŚP skonfiskowało w zeszłym roku 29 ton środków odurzających

Foto: PAP/Leszek Szymański

Grażyna Zawadka

Reklama

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie transformacje zachodzą w strukturze oraz działaniach rodzimego biznesu narkotykowego?
  • Co wpływa na powiększającą się popularność niedrogich narkotyków syntetycznych na nielegalnym rynku?
  • W jaki sposób obce grupy przestępcze, w szczególności z Meksyku, biorą udział w wytwarzaniu i dystrybucji narkotyków w Polsce?
  • Jakie kroki podejmują europejskie służby porządkowe, by zwalczać wytwarzanie i przemyt narkotyków syntetycznych w UE?
  • Dlaczego dostępność legalnych prekursorów chemicznych ma fundamentalne znaczenie dla przemysłu narkotykowego?
  • Jakie nadchodzące modyfikacje w prawodawstwie UE mogą mieć wpływ na ograniczenie wytwarzania narkotyków syntetycznych w Europie?

Popyt na tanie syntetyczne substancje odurzające wzrasta, a świat przestępczy zaspokaja te potrzeby. Krajowy czarny rynek na dobre podbiły „kryształy”, określane mianem „kokainy dla mniej zamożnych” – w ubiegłym roku funkcjonariusze CBŚP zabezpieczyli ich dwukrotnie więcej niż rok wcześniej – przedstawiają dane, które poznała „Rzeczpospolita”. Na pierwszym planie jest produkcja, a przemyt stracił na znaczeniu.

Reklama Reklama

– Ogromna większość, przeszło 20 ton substancji odurzających zabezpieczonych przez nas w poprzednim roku została wyprodukowana w naszym kraju, w nielegalnych laboratoriach należących do zorganizowanych ugrupowań przestępczych – informuje nas podinsp. Michał Aleksandrowicz, szef Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.

Na początku tego roku policja rozbiła jeden z największych gangów narkotykowych w Europie

Na początku bieżącego roku policja zlikwidowała jeden z czołowych gangów narkotykowych w Europie

Foto: Policja

Z rozmachem rozpoczął się bieżący rok. W gigantycznej operacji sprzed kilku dni, koordynowanej przez Europol, przejęto 9,3 tony narkotyków, setki ton substancji chemicznych oraz zlikwidowano 24 nielegalne laboratoria narkotyków syntetycznych na terytorium Belgii, Niemiec, Holandii, Czech i Polski – to rezultat międzynarodowego dochodzenia, które doprowadziło do rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się importem prekursorów chemicznych oraz wytwarzaniem i dystrybucją narkotyków syntetycznych w krajach unijnych.

Reklama Reklama Reklama

Zatrzymano ponad 100 osób, w tym 19 w Polsce – czterech przywódców grupy aresztowano. Rozbity gang działał za pośrednictwem trzech zarejestrowanych w Polsce spółek. Sprowadzał do Europy chemikalia wykorzystywane np. w sektorze farmaceutycznym – ilości jednakże znacznie przekraczały faktyczne zapotrzebowanie legalnych firm. Przeładowując chemikalia, celowo błędnie je opisywano – w taki sposób zakamuflowane trafiały do przestępczych laboratoriów, gdzie przetwarzano je na narkotyki. Jak szacują policja i Dolnośląski Wydział Prokuratury Krajowej, grupa mogła sprowadzić 1000 ton prekursorów do produkcji ok. 300 ton narkotyków syntetycznych, takich jak MDMA, amfetamina oraz katynony.

Co mówią nam o biznesie narkotykowym statystyki z ubiegłego roku? Laboratoria „syntetyków” na pełnych obrotach 

CBŚP odebrało gangom w minionym roku łącznie 29 ton narkotyków – to o 7,3 tony więcej niż w 2024 r. i dwukrotnie więcej niż dwa lata temu, kiedy to było 14 ton. Zmniejszył się popyt na marihuanę i haszysz, natomiast kokainy przejęto 3,8 tony, czyli o blisko pół tony mniej. Rozkwit dotyczył narkotyków syntetycznych – to tzw. kryształy, do których zalicza się klefedron, klofedron lub Alfa PVP (narkotyki z grupy katynonów). Działają podobnie jak kokaina, są niebezpieczne, jednakże o wiele tańsze. Przejęto ich aż 18 ton, rok wcześniej – 9,7 tony. Z kolei ilość mefedronu z krajowych wytwórni wzrosła pięciokrotnie – ze 111 kg do 560 kg.

Tanie narkotyki syntetyczne, z którymi świat przestępczy jeszcze do niedawna eksperymentował, na dobre zdominowały rynek.

„Kryształy” powstają w krajowych laboratoriach – w minionym roku CBŚP zlikwidowało 58 z nich, rok wcześniej – 60. Jednak – jak relacjonuje szef Aleksandrowicz – obecne są większe, bardziej profesjonalne, działające na dużą skalę. – Często z jednego zlikwidowanego laboratorium zabezpieczamy narkotyki o wartości rynkowej od kilku do kilkudziesięciu milionów złotych – podkreśla.

Np. trzy laboratoria na Podkarpaciu, produkujące „kryształy”, CBŚP zlikwidowało jesienią ubiegłego roku, przejmując płynne narkotyki o wartości 145 mln zł. Wytwarzały klofedron, klefedron i a-PVP nazywany „zombie” – narkotyki, które szybko uzależniają oraz niszczą organizm. W ich składzie może być wszystko – od rozpuszczalników po nieznane substancje chemiczne. Przestępcy mają tego świadomość.

– Podczas produkcji używają kombinezonów, masek i okularów ochronnych, rękawic, co kiedyś było czymś niepojętym dla osób zajmujących się produkcją narkotyków w laboratoriach – mówi nam Michał Aleksandrowicz.

Reklama Reklama Reklama Przestępczość „Kokaina dla ubogich” zalewa rynek. Policja likwiduje coraz więcej laboratoriów

„Kryształy”, czyli syntetyczne narkotyki z rodzimych wytwórni, zasilają krajowy rynek oraz stały…

Popyt na „kokainę dla ubogich” generuje cena. „Kryształy” kosztują ok. 40 zł za gram, kokaina w sporych miastach, np. w Warszawie – od 250 zł wzwyż. Jednakże „kryształy” są produkowane jak najmniejszym kosztem, więc „ekspedycja” z nimi może być jednorazowa. GIS już dwa lata temu informował o wzroście zatruć zakończonych śmiercią po zażyciu właśnie syntetycznych katynonów.

Dla producentów „kryształowy” biznes jest niezwykle zyskowny. Koszt wyprodukowania grama „syntetyku” wynosi od 1 do maksymalnie kilku złotych.

Handel narkotykami wciąż stanowi niebywale dochodowy interes dla grup przestępczych, a ponieważ wraz ze wzrostem poziomu życia społeczeństwa popyt na nie w Polsce rośnie, to nie ma kłopotu ze sprzedażą narkotyków.

Andrzej Mroczek, ekspert ds. przestępczości zorganizowanej i kryminalnej, wicedyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas.

– Handel narkotykami nadal stanowi niezmiernie lukratywny interes dla grup przestępczych, a dlatego że wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa zapotrzebowanie na nie w Polsce rośnie, nie ma trudności ze zbytem narkotyków. Do tego syntetyki są bardzo tanie w produkcji, więc zysk jest nieprawdopodobny – zaznacza Andrzej Mroczek, ekspert ds. przestępczości zorganizowanej i kryminalnej, wicedyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas.

Kolejną zachętą jest dostępność półproduktów do wytwarzania syntetycznych substancji odurzających, które aktualnie nie są pod żadną kontrolą. – Półprodukty są legalne, więc niezabronione. Także w tym tkwi sedno tak dużego wzrostu produkcji narkotyków syntetycznych – zauważa Mroczek.

Reklama Reklama Reklama

Rzadziej w minionym roku przejmowano narkotyki z przemytu, jak np. należące do międzynarodowego gangu, z udziałem Polaków, który transportował je z Hiszpanii m.in. do Polski. Po sygnale od funkcjonariuszy z rzeszowskiego zarządu CBŚP hiszpańskie i francuskie służby skonfiskowały dwa transporty z 1,3 tony kokainy wartej majątek – ok. 300 mln zł. We Francji polski kierowca w ładunku aluminium przewoził 800 kg tego narkotyku – został zatrzymany na trasie do Lyonu. Następne 500 kg było w tirze pod Barceloną, na polskich tablicach rejestracyjnych ukryte w transporcie porcelany.

W narkotykowy proceder wchodzą obcokrajowcy. Na Podlasiu metamfetaminę produkowali Meksykanie

Zmienia się rys narkoprzestępców – w proceder angażują się obcokrajowcy. Szerokim echem odbiło się pierwsze w dziejach CBŚP zlikwidowane laboratorium metadonu w Polsce, które założyli Ukraińcy. Jak pisaliśmy zatrzymano trzy osoby, w ich ojczyźnie – cztery kolejne.

Śledczy starają się ustalić, dla kogo pracował zatrzymany w grudniu minionego roku 29-letni Ukrainiec, Andrij D., nazwany „Duchem”, ponieważ nie widniał w żadnej bazie danych oraz funkcjonował w Polsce pod kilkoma fałszywymi tożsamościami – miał ponad 70 kilogramów marihuany o wartości 5 mln zł

– Produkcja lub przemyt narkotyków są zdominowane przez krajowe ugrupowania przestępcze, aczkolwiek są także grupy rosyjskojęzyczne, a ostatnio pojawili się, i to pewna nowość, Meksykanie powiązani z jednym z największych karteli w Ameryce Północnej – opowiada Michał Aleksandrowicz. – Na wstępnym etapie ich laboratoria zostały zlikwidowane, a oni zatrzymani – dodaje.

Meksykanie „weszli” w produkcję metamfetaminy w dwóch laboratoriach – w woj. kujawsko-pomorskim oraz podlaskim.

Reklama Reklama Reklama

Pod Świeciem na gorącym uczynku we wrześniu 2025 r. wpadło trzech mężczyzn – Polak i dwóch obywateli Meksyku, którzy kontrolowali proces produkcji i byli bezpośrednio związani z międzynarodowym kartelem z Sinaloa.

W „fabryce” był sprzęt do masowej produkcji, 300 litrów płynnej metamfetaminy i półproduktów, 3 tony chemikaliów – do wytworzenia 330 kg gotowego narkotyku, o wartości ok. 6 mln zł.

Czterej inni „narcos” z Meksyku, produkcję metamfetaminy uruchomili na Podlasiu – w listopadzie 2025 r. przed sądem Okręgowym w Białymstoku rozpoczął się ich proces. Za pośrednictwem internetu wynajęli lokum na peryferiach wsi (powiat bielski), m.in. w sieci nabyli aparaturę. Nie wzięli pod uwagę, że na Podlasiu obcy będą rzucać się w oczy.

Wyśledzili ich funkcjonariusze z łódzkiego zarządu CBŚP. Kiedy we wrześniu 2024 r. wtargnęli do ich laboratorium, było tam 120 litrów płynnej metamfetaminy, za ok. 7 mln zł.

Kim są Meksykanie z Podlasia? Mają od 42 do 50 lat, jeden z nich w USA odbył kilkuletni wyrok za transport narkotyków. Według śledczych pracowali dla meksykańskiego kartelu – sąd nie wyłączył jawności procesu, lecz dla bezpieczeństwa ich rodzin, z uwagi na brutalność meksykańskich karteli – zabronił mediom informowania o treści złożonych przez nich wyjaśnień.

Reklama Reklama Reklama

Polska jest dogodnym węzłem komunikacyjnym do przewozu narkotyków na zachód, jak również na wschód. Meksykańskie kartele mogły dojść do wniosku, że rozsądniej jest uruchomić wytwarzanie np. w Polsce i stąd prowadzić dystrybucję

Jacek Tomaszewski, były oficer Policji, który w CBŚP zajmował się kooperacją z krajami hiszpańskojęzycznymi, w tym Ameryki Łacińskiej.

Według śledczych, metamfetamina była przeznaczona przede wszystkim na polski rynek, aczkolwiek nie tylko. – Polska jest wygodnym węzłem komunikacyjnym do transportu narkotyków na zachód, jak i na wschód. Przemyt narkotyków z Meksyku na rynek europejski jest coraz bardziej ryzykowny i kosztowny, gdyż meksykańskim kartelom służby dokręcają śrubę, zwalczają je Amerykanie, a na morzach operują piraci. Tamtejsze kartele mogły uznać, że sensowniej jest uruchomić produkcję np. w Polsce i stąd prowadzić dystrybucję – mówi nam Jacek Tomaszewski, były oficer policji, który w CBŚP zajmował się współpracą z krajami hiszpańskojęzycznymi, w tym Ameryki Łacińskiej.

Z kolei Andrzej Mroczek zauważa: – Już parę lat temu do służb docierały informacje, że kartele z południowej i północnej Ameryki są zainteresowane naszym państwem, wysyłały emisariuszy w celu rozpoznania rynku oraz możliwości zainwestowania nielegalnego kapitału w produkcję i dystrybucję narkotyków w Polsce. Taki rekonesans prowadzili na przykład emisariusze Los Zetas, czyli bardzo niebezpiecznego kartelu meksykańskiego, którego jądro stanowią byli funkcjonariusze służb specjalnych i byli policjanci. Tego więc, że aktualnie policja zatrzymuje przestępców powiązanych z kartelami meksykańskimi lub kolumbijskimi należało się spodziewać. Przełom stanowi fakt, że udało się ich rozpracować oraz zlokalizować – relacjonuje Mroczek. I dodaje, że w Polsce były już zatrzymywane osoby, figurujące w materiałach operacyjnych Europolu i Interpolu jako podejrzewane o udział w kartelach narkotykowych czy włoskich mafiach.

Zdaniem eksperta, Meksykanie działali za zgodą krajowych przestępców.

– W przeciwnym razie, nie mogliby w Polsce przetrwać, ponieważ krajowi przestępcy by ich wydawali służbom, aby pozbyć się konkurencji. Ci Meksykanie musieli zatem wejść w biznesowy układ z polskimi ugrupowaniami przestępczymi – ocenia Andrzej Mroczek. I wskazuje na coś jeszcze. – Polskie ugrupowania przestępcze dynamicznie zaangażowały się w aktywność narkotykową na terenie Hiszpanii, tamtejszy rynek został wręcz zdominowany przez polskojęzycznych przestępców, którzy weszli w bezpośrednie sojusze z kartelami z północnej lub południowej Ameryki. Nasi członkowie grup ulokowani w Hiszpanii stanowią jeden z elementów łańcucha, który sięga również terytorium Polski i zakładanych tu laboratoriów wytwarzających narkotyki – podkreśla.

Reklama Reklama Reklama

Jacek Tomaszewski sądzi, że Meksykanie będą zaglądać do nas częściej. – W Meksyku tamtejsza marynarka wojenna ostro zwalcza kartele i konfiskuje im narkotyki. Np. w ubiegłym roku przechwyciła w południowo-zachodniej części Meksyku 42 tony metamfetaminy – podkreśla.

Skąd zainteresowanie meksykańskich karteli Polską?

Przestępczość Narkobiznes i przestępstwa kryminalne. Z tego żyją rodzime i cudzoziemskie gangi

Handel narkotykami i oszustwa gospodarcze – w tym celują polskie gangi. Przestępcy „z importu” sta…

– Przez rozwój gospodarczy, to znaczy bogacenie się Polaków, zapotrzebowanie na narkotyki wzrosło. Polska jest więc postrzegana jako kraj atrakcyjny pod kątem zarówno bezpośredniego zbytu narkotyków, jak i jako dobry punkt ich dystrybucji do innych państw, chociażby skandynawskich – wyjaśnia Andrzej Mroczek.

„Kryształowy” biznes zostanie spowolniony? Szykują się zmiany unijnych regulacji

Narkotyki syntetyczne są produkowane przy użyciu legalnych substancji chemicznych – prekursorów. Ich centra znajdują się w krajach azjatyckich i stamtąd są sprowadzane do Polski bez ograniczeń. – Czasami sprzedawcy deklarują, że to są substancje stosowane jako materiał referencyjny w laboratoriach kosmetycznych. Jednakże sprowadzają tony – informuje nas jeden z policjantów.

Obecnie obrót nawet ogromnymi ilościami prekursorów jest poza wszelką kontrolą, co sprzyja produkcji narkotyków. To ma wkrótce ulec zmianie. – Już dwa lata temu złożyliśmy wniosek do Komisji Europejskiej o objęcie kontrolą prekursorów wykorzystywanych do produkcji narkotyków. Przeszły już wszystkie weryfikacje i wiosną, w marcu – kwietniu do prawa unijnego powinny wejść zmiany, dzięki którym te prekursory będą kontrolowane we wszystkich krajach unijnych – oznajmia nam Michał Aleksandrowicz.

Gdy prekursory do produkcji narkotyków syntetycznych trafią na unijną listę, będą pod kontrolą we wszystkich krajach UE. – Nasza ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii jest tak skonstruowana, że w zakresie prekursorów odnosi się do prawa unijnego, więc automatycznie to, co będzie kontrolowane przez Unię w ramach rozporządzenia unijnego, od razu musi być kontrolowane w Polsce – tłumaczy podinsp. Aleksandrowicz.

Andrzej Mroczek uważa, że policja efektywnie rozpoznaje proceder oraz likwiduje przestępcze laboratoria. – Tylko że narkotykowe grupy są jak hydra, której po odcięciu jednej głowy, odrasta następna. Świat przestępczy nie toleruje próżni, na miejsce zlikwidowanego laboratorium powstaje kolejne – zaznacza ekspert.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *