Bracia Rysiczowie, ukraińscy kryminaliści stojący za siecią agencji towarzyskich, gdzie rzekomo nagrywano prominentnych polityków i biznesmenów, przez lata współpracowali z polskimi służbami – wynika z dochodzenia dziennikarzy Onetu i Goniec. W zamian za dostarczane informacje, państwo miało przymykać oko na ich działalność związaną z organizowaniem prostytucji.
Robert Biskupski
Jak podaje Onet, przez długi czas panowało przekonanie, że właściciele agencji towarzyskich na Podkarpaciu unikają odpowiedzialności dzięki przekupstwom wobec policjantów, prokuratorów i sędziów. Według najnowszych ustaleń, rzeczywistość przedstawiała się jednak odmiennie. Ukraińscy przestępcy mieli pełnić rolę wieloletnich informatorów polskich służb, co gwarantowało im ochronę ze strony państwa.
Reklama Reklama
Dzieje Aleksieja i Jewgienija Rysiczów
Aleksiej i Jewgienij Rysiczowie rozpoczęli budowanie swojego imperium na Podkarpaciu w latach dziewięćdziesiątych. Prowadzili wyszukane agencje towarzyskie, do których ściągali głównie kobiety z Ukrainy. Ich działalność dynamicznie się rozwijała, a oni sami zdominowali rynek.
W roku 2016 funkcjonariusz o nazwisku Daniel Ś., wraz z kilkoma innymi policjantami oraz braćmi Rysiczami, zostali zatrzymani przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Śledczy twierdzili, że grupa funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego miała zapewniać osłonę dla prowadzonych przez nich agencji.
Wydarzenia W organizmie Kosteckiego wykryto substancje psychotropowe. Zostały przepisane przez lekarza
W organizmie Dawida Kosteckiego, byłego boksera, który zmarł w placówce penitencjarnej na Białołęce, stwierdzono obecność dwóch silnych farmaceutyków: leku przeciwdepresyjnego Cit…
Trzy lata później były funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Wojciech J., poinformował o posiadaniu nagrania ukazującego wizytę ówczesnego marszałka Sejmu, Marka Kuchcińskiego, w jednej z podkarpackich agencji towarzyskich. Jak twierdził, nośnik z nagraniem został jednak skradziony z sejfu w biurze CBA.
Według ustaleń dziennikarzy Onetu i Gońca, sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Informacje, potwierdzone przez cztery odrębne źródła, wskazują, że od początku XXI wieku bracia Rysiczowie byli tajnymi współpracownikami Centralnego Biura Śledczego. Dzięki przekazywanym przez nich danym, policja odniosła znaczące sukcesy w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej.
Przestępczość Afera podkarpacka: Sędzia oskarżony o przyjęcie łapówki
Pieniądze, alkohol, zagraniczna podróż dla córki – takie korzyści materialne miał otrzymać były prezes sądu z Podkarpacia. Obciążające zeznania złożył biznesmen paliwowy, który…
Jak informuje Onet, początkowo Rysiczowie z powodzeniem rozwijali własną, nielegalną działalność. Na początku lat dwutysięcznych zostali jednak poddani rozpracowaniu przez policję. W kierownictwie CBŚ miała wtedy zapaść decyzja o wykorzystaniu ich jako źródła informacji, zamiast doprowadzenia do ich skazania.
– Policja zakładała, że współpraca z nimi może przynieść bardzo dobre rezultaty. Komunikat dla braci był jednoznaczny: albo przechodzicie na naszą stronę, albo czekają was poważne kłopoty – mówi jeden z informatorów portalu.
Relację tępotwierdza kolejny rozmówca, który w przeszłości piastował wysokie stanowisko w policji.
Tarcza ochronna nad podkarpackimi agencjami towarzyskimi
– Wszystkie akcje prowadzone przez podkarpackie CBŚ przebiegały nadspodziewanie gładko i efektywnie. To naprawdę budziło nasz podziw. Tamtejsi funkcjonariusze zawdzięczali to właśnie informacjom pozyskiwanym od Rysiczów – wyjaśnia.
– Wszyscy byliśmy przekonani, że bracia opłacają policję, podczas gdy w rzeczywistości sytuacja wyglądała odwrotnie – precyzuje informator. – Wszystkie doniesienia medialne, sugerujące, że bracia zdołali zaszantażować wszystkich i dlatego byli chronieni, były jedynie przykrywką stworzoną przez służby w celu zabezpieczenia całej operacji – dodaje.
Według źródeł, właśnie z tego powodu w sprawach dotyczących Rysiczów zapadały nadzwyczaj łagodne wyroki. Sądy miały być informowane o ich współpracy z organami ścigania, jednak te informacje nie trafiały do publicznej wiadomości, a kluczowe fragmenty akt pozostawały utajnione.
Przestępczość Agent CBA sfingował nagranie z politykiem i kobietą lekkich obyczajów?
Były funkcjonariusz CBA miał wymyślić nagranie przedstawiające polityka i prostytutkę. Miał liczyć, że sprawa sekstaśm doprowadzi do obalenia rządu, a on sam otrzyma awans w służbach – twierdzą śledczy.
– Bracia dobrowolnie poddawali się karze, co uniemożliwiało przeprowadzenie postępowania dowodowego w sądzie. Celem było ukrycie prawdziwego charakteru ich działalności – tłumaczą nasi rozmówcy.
W ramach swojej współpracy, bracia mieli dostarczać danych dotyczących różnych grup przestępczych operujących na terenie całej Polski. Ich lokale były również wykorzystywane do tworzenia legend dla funkcjonariuszy pracujących pod przykryciem, którzy podczas akcji udawali członków świata przestępczego.
Jednocześnie, lokale prowadzone przez ukraińskich gangsterów cieszyły się znacznym zainteresowaniem wśród policjantów z Rzeszowa. Według źródeł, bywali tam również funkcjonariusze na wysokich szczeblach Komendy Głównej Policji.
