Dotkliwy kryzys dotyczący Grenlandii wstrząsnął fundamentami stosunków transatlantyckich i nakłonił europejskich decydentów do natychmiastowego poszukiwania innowacyjnych strategii. Nawet najwierniejsi sojusznicy Stanów Zjednoczonych korygują swoje podejście do USA — relacjonuje słowacki portal aktuality.sk. Wskazuje tu między innymi na Polskę.

Jak incydent grenlandzki przeobraził percepcję dawnego ładu globalnego
To, co rozpoczęło się jako pilna reakcja na niespodziewane niebezpieczeństwo związane z przejęciem Grenlandii, zakończyło się dyskretną, lecz zasadniczą rewizją dotychczasowego porządku świata. Przywódcy europejscy są jednomyślni: model sojuszu transatlantyckiego, który znaliśmy od 1945 r., należy już do historii.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Andrzej Domański w Davos: Cła zawsze są złe
Pomimo faktu, że wiadomość o tym, iż prezydent USA Donald Trump zaledwie 24 godziny przed nadzwyczajnym szczytem Rady Europejskiej w Brukseli wycofał swoje groźby odnośnie do aneksji Grenlandii, dotarła do delegacji, atmosfera według wielu uczestników była daleka od optymistycznej.
Europejscy dygnitarze szybko i niespodziewanie w ubiegłym tygodniu zdali sobie sprawę, że realia się zmieniają, a ufanie transatlantyckiemu partnerowi przekształciło się w ryzyko, na które Europa nie może już sobie pozwolić. Pomimo tego, że kryzys został opanowany, w Brukseli zgodzili się co do tego zarówno dyplomaci, jak i najważniejsi przedstawiciele Unii.
Zanik pewności na wschodniej rubieży
Najbardziej wyraźnym potwierdzeniem tego przełomowego zwrotu nie jest elokwencja tradycyjnych zwolenników europejskiej niezależności, takich jak Francja. To przede wszystkim modyfikacja nastawienia państw, które dotychczas były najwierniejszymi sprzymierzeńcami USA. Kraje wschodniej strony UE, dla których amerykańskie gwarancje w NATO były fundamentalne, zaczynają zmieniać kierunek.
Premier Polski Donald Tusk, który przez lata budował bezpieczeństwo Polski na stosunkach z Waszyngtonem, w Brukseli zaskoczył otwartością na wykorzystanie wobec USA stanowczych narzędzi ekonomicznego odwetu. — Zawsze respektowaliśmy amerykańskie przewodnictwo. Ale obecnie potrzebujemy wzajemnej wiary i poszanowania partnerów, nie dominacji i presji — oświadczył Tusk.
Jeszcze dalej posunęła się 1,4-milionowa Estonia, która w odpowiedzi na kryzys analizowała wysłanie żołnierzy na Grenlandię — krok, który jeszcze miesiąc wcześniej byłby nie do pomyślenia. Pomimo tego, że do takiego działania nie doszło, sama gotowość do przeciwstawienia się Stanom Zjednoczonym jest czytelnym symptomem, że nad wiernością zaczynają górować obawy przed nieprzewidywalnością Białego Domu.
Sankcje czy negocjacje?
Nadzwyczajny szczyt proklamował przewodniczący Rady Europejskiej António Costa. Była to reakcja na pogróżki Trumpa, że jeśli Dania i jej sprzymierzeńcy nie przystąpią do rozmów o sprzedaży Grenlandii, USA nałożą ostre cła. Miały one od 1 lutego objąć osiem krajów: Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Wielką Brytanię, Holandię i Finlandię. Stawka 10 proc. miała od 1 czerwca wzrosnąć do niemal dewastujących 25 proc.
Spięcie przeniosło się także do Strasburga, gdzie kluczowa grupa europosłów w środę zablokowała głosowanie nad ratyfikacją umowy handlowej z USA w odpowiedzi na groźbę ceł. Zmiana nastąpiła kilka godzin później, gdy Trump na platformie Truth Social oraz w rozmowie z CNBC oznajmił, że po „bardzo owocnym” spotkaniu z szefem NATO Markiem Ruttem ustalono ramy porozumienia dotyczące Arktyki.
Trump zatem niespodziewanie w połowie tygodnia zmienił decyzję, anulował planowane lutowe cła i zadeklarował, że nie zamierza zdobyć Grenlandii siłą. Szczyt tym samym stracił na unikalności, a głównym tematem stała się potrzeba bezzwłocznego usamodzielnienia się od USA. W zakamarkach toczyła się dyskusja na temat tego, co dokładnie powstrzymało Trumpa.
Czy była to europejska „wyrzutnia rakiet”, czyli Anti-Coercion Instrument — ACI, pozwalająca nakładać sankcje na kraj próbujący wymusić modyfikację polityki naciskiem gospodarczym oraz dająca Unii możliwość ograniczenia dostępu do rynku, blokowania inwestycji czy cofania ochrony własności intelektualnej? A może raczej zakulisowe działania dyplomatyczne?
Powyższy tekst jest tłumaczeniem ze słowackiego portalu aktuality.sk
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
