Brytyjski rząd w tarapatach. Starcia Keira Starmera o utrzymanie się.

Kryzys polityczny w Londynie eskaluje szybciej, niż oczekiwali nawet najbliżsi sojusznicy Keira Starmera. Rezygnacja istotnego doradcy po budzącej zastrzeżenia nominacji dyplomatycznej wywołała domysły, czy i jak długo premier Zjednoczonego Królestwa utrzyma się na urzędzie. Przyczyną są akta Epsteina.

Peter Mandelson i Keir Starmer
Peter Mandelson i Keir Starmer | Foto: Carl Court/Associated Press/East News / East News

Według doniesień Bloomberga, przyszłość Keira Starmera stanęła pod znakiem zapytania po wybuchu afery związanej z desygnowaniem Petera Mandelsona na ambasadora Wielkiej Brytanii w Waszyngtonie. Ta decyzja sprowokowała ostre reakcje zarówno wśród stronników premiera, jak i jego oponentów wewnątrz partii.

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo

Co, jeśli Trump straci Kongres? "Sytuacja byłaby dla niego tragiczna"

Mandelson, weteran Partii Pracy, od dawna wzbudza kontrowersje z powodu jego wcześniejszych powiązań z Jeffreyem Epsteinem, osądzonym finansistą i przestępcą seksualnym. Pomimo braku oskarżeń o naruszenie prawa, sama nominacja okazała się politycznie ryzykowna.

Czytaj też: Metale ziem rzadkich zbliżyły dwa kraje. Japonia i Wielka Brytania z nowym porozumieniem

Dymisja człowieka od sukcesu wyborczego. Keir Starmer w opałach

Jak zaznacza Bloomberg, ostatnio zrezygnował Morgan McSweeney, szef kancelarii Starmera i architekt imponującego triumfu Partii Pracy w wyborach w 2024 r. W komunikacie ogłosił, że ponosi „pełną odpowiedzialność” za doradzanie premierowi w sprawie kandydatury Mandelsona.

W Westminsterze nie uszedł uwadze jednak fakt, że osoba, która formalnie zaakceptowała nominację, a więc sam Starmer, pozostaje na stanowisku. To właśnie ta niezgodność coraz bardziej dzieli partię.

Sprzeciw w rządzie i rozmowy za zamkniętymi drzwiami

Jak informuje Bloomberg, według osób znających tło sytuacji, członkowie rządu z Downing Street przygotowują się na scenariusz, w którym osoby z rządu prywatnie zażądają od Starmera rezygnacji lub zagrożą własnymi odejściami.

Jeden z doradców ministra, cytowany przez Bloomberga, oszacował, że szanse przetrwania Starmera w nadchodzącym tygodniu wynoszą „50 na 50”. Premier przez parę dni miał się zastanawiać, czy jest w stanie dalej sprawować urząd bez McSweeneya — kluczowego stratega i osłony chroniącej go przed następnymi kryzysami.

Czytaj też: Pani Marta chce wrócić z emigracji. „Jedna rzecz mnie powstrzymuje”

Następni w kolejce do władzy

Strata najbliższego współpracownika postawiła Starmera w wyjątkowo niekorzystnej sytuacji. Coraz głośniej mówi się o potencjalnych sukcesorach. Wśród nazwisk wymienia się: Wesa Streetinga, ministra zdrowia, oraz Angelę Rayner, byłą wicepremier i reprezentantkę lewego skrzydła partii.

Według niektórych laburzystów Starmer może próbować ratować swoją pozycję, przywracając Rayner do rządu i wspierając takie osoby jak Ed Miliband, były lider Partii Pracy. Inni są jednak sceptyczni — Rayner miałaby nikłą motywację, by ratować premiera, skoro jest coraz bliżej objęcia jego stanowiska.

Do kiedy dotrwa Keir Starmer?

Wewnętrzne dokumenty dotyczące procedur weryfikujących Mandelsona przed nominacją mają wkrótce ujrzeć światło dzienne — i to może być kolejny punkt zapalny. W Partii Pracy coraz częściej słychać opinie, że nawet jeśli Starmer się utrzyma, jego władza będzie pozorna. Jeden z członków partii zasugerował, że będzie cudem, jeśli premier dotrwa do majowych wyborów samorządowych.

Jeden z działaczy partyjnych stwierdził otwarcie, że jedynym sposobem na przetrwanie do majowych wyborów lokalnych byłoby funkcjonowanie w roli „kulawego kaczora”, podczas gdy konkurenci wykorzystają ten czas na przygotowanie bezpośredniego ataku na przywództwo.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *