Zwrot środków za wadliwy wymiar? Nabywcy pozywają firmy budowlane.

Do warszawskiego sądu wpłynął już czwarty pozew zbiorowy wymierzony w przedsiębiorstwa deweloperskie. Klienci oskarżają o niedokładny metraż i w konsekwencji zawyżone kwoty do zapłaty – donosi „Dziennik Gazeta Prawna”. Według inżynierów zajmujących się inspekcją mieszkań, z którymi rozmawiał Bankier.pl, uwzględnianie przestrzeni pod przegrodami działowymi to nagminny problem na krajowym rynku pierwotnym.

Kolejne pozwy zbiorowe przeciw deweloperom za niewłaściwy metraż. Ile pieniędzy można odzyskać?

fot. Lichtwolke / / Shutterstock

Czwarty pozew zbiorowy przygotowany przez kancelarię Terlecki & Wspólnicy jest największy i sięga kwoty 7,6 mln zł. Analogicznie jak w poprzednich przypadkach, spór z firmą deweloperską tyczy się nieprawidłowego, w opinii nabywców, kalkulowania powierzchni użytkowej lokalu, a dokładniej włączania do niej przestrzeni pod ściankami działowymi.

Wraz z wcześniejszymi pozwami, które zostały skierowane przeciwko trzem firmom deweloperskim: Dom Development, Spravia i Victoria Dom, walka toczy się o przeszło 13 mln zł plus naliczone odsetki.

Według informacji z „Dziennika Gazety Prawnej”, roszczenia poszczególnych klientów wymienionych firm deweloperskich kształtują się średnio od 17 879 do nawet 234 982 zł. Jednakże sytuacja jest bardziej zawiła, niż mogłoby się początkowo wydawać.

Pozwy dotyczą bowiem mieszkań postawionych w oparciu o zgody wydane przed wrześniem 2021 r. Do tego momentu deweloperzy mieli swobodę w wyborze sposobu liczenia powierzchni użytkowej. Rozstrzygnięcie tej kwestii ma przynieść nowelizacja ustawy deweloperskiej, która zaczęła obowiązywać w lutym bieżącego roku.

Warto przypomnieć, że na finiszu 2024 r. wydano precedensowy prawomocny werdykt, w którym sąd uznał winę dewelopera w związku z niepoprawnym oszacowaniem powierzchni użytkowej mieszkania.

Mimo, że deweloperzy notorycznie dowodzą, iż ścianki działowe można burzyć i przesuwać, to w świetle argumentacji wyroku, istnieje odmienność pomiędzy przepierzeniami, które łatwo i dowolnie można usunąć, a tymi ścianami wewnętrznymi, których demontaż wymaga nakładu pracy.

1 mkw. to nawet 16 tys. zł

Według Pawła Paterka, inżyniera budowlanego, który na co dzień zajmuje się inspekcjami mieszkań, nieprawidłowa powierzchnia lokalu to jedna z powszechniejszych wad ujawnianych podczas odbiorów. I chociaż na ogół różnica między faktyczną powierzchnią lokalu a tą zapisaną w akcie notarialnym wyrażana jest w centymetrach kwadratowych, to zdarza się, że deweloper popełni błąd nawet o parę metrów kwadratowych.

Biorąc pod uwagę aktualne ceny transakcyjne mieszkań, różnica 1 mkw., pomimo iż niezauważalna na pierwszy rzut oka, może kosztować nieuważnego nabywcę średnio nawet ponad 16 tys. zł.

– Już pojedynczy centymetr kwadratowy różnicy, to blisko 150 zł w kieszeni. Należy pamiętać jednak, że to działa w obie strony, a rozbieżność może być niekorzystna dla nabywcy, który zyska kilka centymetrów, których nie będzie w stanie dostrzec gołym okiem, a ostatecznie wyda kilkaset, a nawet parę tysięcy złotych więcej – wyjaśnia Paterek. – Co więcej, powierzchnia użytkowa zgodna ze stanem faktycznym musi być wpisana do księgi wieczystej. W przypadku wpisania nieprawidłowej wartości, nabywca może narazić się na problemy, związane z nieodpowiednią wysokością podatku od nieruchomości oraz późniejszą, potencjalną sprzedażą mieszkania – podkreśla.

MKZ

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *