Linie lotnicze dokonują radykalnych cięć w planach lotów. W ciągu dwóch tygodni usunęły 2 mln miejsc z rozkładów lotów na maj, a podobna sytuacja może dotknąć kolejne 85 tys. z samego Zjednoczonego Królestwa. Są to dramatyczne decyzje dla operatorów, ponieważ pojawiają się tuż przed początkiem sezonu. – Lepiej odwołać lot teraz, niż narażać podróżnych na problemy" – tłumaczą eksperci i prognozują, że blisko 10 proc. lotów zostanie skasowanych do wakacji.

Łączna liczba odwołanych rejsów w miesiącu maju może sięgnąć 10 procent, jeśli działania wojenne w Iranie będą się utrzymywać (a aktualnie nic nie wskazuje na rychłe zakończenie konfliktu, a przynajmniej na jego złagodzenie do tego stopnia, by transport towarów przez cieśninę Ormuz mógł się odbywać bez zakłóceń). Według danych zaprezentowanych przez firmę analityczną Cirium, ogólna liczba lotów od połowy kwietnia do końca tego miesiąca zmniejszyła się o ponad 13 tysięcy. Sytuacja może się jeszcze zaostrzyć.
Ilość lotów zaplanowanych na czerwiec jest już o 36 procent mniejsza niż w poprzednim tygodniu. To przekłada się na prawie 8 tysięcy miejsc. Tak więc obawy o okres wakacyjny stają się coraz bardziej realne dla turystów planujących swoje wyjazdy drogą powietrzną. Popularne destynacje zapewne pozostaną bez zmian, więc według dyrektor generalnej Advantage Travel Partnership, Julii Lo Bue-Said, klienci mogą spokojnie rezerwować bilety.
Przeczytaj także
Szef Ryanaira przewiduje bankructwa wśród konkurencji. „Mogą wnieść pozew, ale nie zdążą”
Nie każdy jednak patrzy tak optymistycznie na przyszłość podróży lotniczych. Z końcem czerwca zbiegnie się bowiem kilka budzących niepokój problemów: braki w dostawach paliwa, perturbacje w łańcuchach zaopatrzenia oraz bankructwa przedsiębiorstw, z którymi już teraz mamy do czynienia.
Istnieje spore prawdopodobieństwo, że w tym roku nie wszyscy chętni będą mogli polecieć na urlop. Przykro mi, ale taka jest prawda – zaznacza ekspert w dziedzinie ekonomii, profesor Richard Murphy. – Zatem pytanie nie brzmi, czy spędzimy wakacje w przyjemnym miejscu, ale czy będziemy dysponować sprawnie funkcjonującą gospodarką – dodaje.
Inni porównują obecną sytuację do "katastrofy w zwolnionym tempie, a my niemalże przez nią przechodzimy jak we śnie" – podsumowuje dyrektor ds. analiz rynków surowcowych w Kpler, Matt Smith, w rozmowie z CNBC.
Jak radzą sobie poszczególne linie lotnicze?
AEGEAN AIRLINES – greckie linie lotnicze spodziewają się dalszego zawieszenia lotów na Bliski Wschód. Ceny paliw będą miały istotny wpływ na ich wyniki finansowe;
AIR FRANCE-KLM – planują podwyższenie cen biletów na trasach dalekobieżnych. KLM zredukował liczbę lotów w Europie o 160;
EASYJET – ogłasza wyższą stratę za pierwsze półrocze;
IAG (właściciel BRITISH AIRWAYS) – zapowiada wzrost cen biletów;
LOT – prognozuje zmiany w siatce połączeń;
LUFTHANSA – do października zredukuje 20 tys. lotów na krótkich dystansach. Wprowadziła nową taryfę "Economy Basic", która ogranicza bagaż podręczny jedynie do "torby na laptopa lub niewielkiego plecaka";
SAS – skasuje 1 tys. lotów, po wcześniejszym odwołaniu kilkuset;
TAP – portugalskie linie lotnicze planują podniesienie cen biletów;
TUI – wstrzymały prognozy dotyczące przychodów;
TURKISH AIRLINES – wprowadziły tymczasową opłatę paliwową w wysokości 10 euro na każdego pasażera na trasach między Turcją a Europą. Nie będą również wypłacać dywidendy;
VIRGIN ATLANTIC – doliczają dopłaty paliwowe
VOLOTEA – wprowadziły dodatkową opłatę za rezerwację, sięgającą 14 euro;
WIZZ AIR – na chwilę obecną nie obawia się wysokich cen paliw.
opr. aw
