Rosyjski kryzys motoryzacyjny. Samochody kosztują średnio 3,5 miliona rubli, a dealerzy zalani niesprzedanym towarem

Język źródłowy: Polski Rynek motoryzacyjny w Rosji napotyka znaczące wyzwania ekonomiczne. Obecnie jednym z kluczowych problemów tej branży jest fakt, że ceny nabycia pojazdów rosną w tempie znacznie przewyższającym możliwości finansowe wielu rosyjskich gospodarstw domowych.

Kryzys samochodowy w Rosji. Auta średnio za 3,5 mln rubli, a dealerzy toną w niesprzedanych modelach

fot. MikroKon / / Shutterstock

Przeciętna cena fabrycznie nowego pojazdu sięgnęła poziomu około 3,5 miliona rubli (mniej więcej 180 tysięcy złotych). Na tak wygórowane ceny wpływa szereg znaczących czynników: fluktuacje kursów walut, koszty transportu, stopień lokalizacji produkcji, a zwłaszcza modyfikacje w naliczaniu tak zwanej opłaty recyklingowej. To właśnie te zmiany prawne spowodowały największy wzrost cen w kategorii pojazdów elektrycznych, hybrydowych oraz tych z silnikami o dużej pojemności (zarówno konwencjonalnymi, jak i zelektryfikowanymi) – wyjaśnia w wypowiedzi dla „Kommiersant” Aleksiej Podszczekoldin, prezes Rosyjskiego Zrzeszenia Dilerów Samochodowych.

W reakcji na gwałtowne podwyżki zmieniły się preferencje nabywców. Kupujący wykazują się dużą rozwagą – coraz rzadziej decydują się na zakup konkretnego samochodu bazując na własnych upodobaniach, a częściej biorą pod uwagę wysokość miesięcznej raty. Z tego powodu rosnące znaczenie mają programy kredytowe oraz usługi wymiany samochodu (trade-in), szczególnie na rynku pojazdów używanych.

Skutkiem obniżonej siły nabywczej jest wstrzymywanie się z zakupami i znacznie dłuższe użytkowanie posiadanych już pojazdów, co prowadzi do pogłębiającego się, strukturalnego problemu na drogach. Obecnie średni wiek auta w Rosji zbliża się do 16 lat, a przeszło 70% całej floty pojazdów w kraju to samochody liczące sobie więcej niż dekadę.

Sektor sprzedaży mierzy się również z poważnymi trudnościami. Jak przyznają przedstawiciele branży, sytuacja dilerów samochodowych jest dziś znacznie gorsza niż kilka lat temu, a ich margines bezpieczeństwa finansowego znacząco się skurczył. Przedsiębiorcy mają do czynienia z pokaźnymi zapasami niesprzedanego asortymentu – na placach składowych zalega obecnie około 400 tysięcy nowych pojazdów, co odpowiada trzymiesięcznemu wolumenowi sprzedaży rynkowej. Przy obecnych, bardzo wysokich kosztach finansowania i skrajnie niskiej rentowności działalności, pojazd stojący na placu przez dwa lub trzy miesiące zaczyna pochłaniać zyski dealera z powodu konieczności obsługi zaciągniętych zobowiązań kredytowych.

Prognozy na przyszłość pozostają niepewne. Chociaż planowane jest zaostrzenie regulacji dotyczących importu pojazdów przez osoby prywatne z państw Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej (EAEU), uczestnicy rynku ostrzegają, że wprowadzanie dodatkowych restrykcji może jeszcze bardziej obciążyć finansowo nabywców. Bez utrzymania przystępności cenowej aut dla obywateli, rynek będzie musiał stawić czoła jeszcze większemu odsetkowi wysłużonych samochodów na drogach.

Oprac. JM

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *