Minister Energii, Miłosz Motyka, oznajmił w czwartek, że źródła energii odnawialnej są zyskowne i warto w nie alokować kapitał. Zaznaczył, że zapewniają one suwerenność oraz niezależność, zaś usiłowanie "wycofania się ze ścieżki transformacji energetycznej stoi w sprzeczności z polską racją stanu".

– Odnawialne źródła energii się opłacają i warto w nie inwestować. One dają suwerenność i niezależność. Dziś próba odwrotu Polski z drogi transformacji energetycznej jest sprzeczna z polską racją stanu. Inwestowanie w źródła, które możemy wytwarzać i magazynować energię na miejscu daje nam pewność i niezależność – oświadczył podczas konferencji w Lidzbarku Warmińskim zwierzchnik resortu energii Miłosz Motyka.
Jak wspomniał, "mimo że energetyka jest obecnie w centrum debaty na szczeblu europejskim oraz krajowym, to autentycznie urzeczywistnia się na poziomie samorządowym".
– Transformacja energetyczna to nie slogan, lecz sposobność dla firm, dla obywateli, na niezależną energię, produkowaną lokalnie, która zapewnia mniejsze opłaty za energię elektryczną – dodał.
Zaznaczył, że rząd będzie wypowiadał się o zielonej energii, "nawet gdy znajdzie się pod presją polityczną".
– Będziemy wskazywać na kalkulację ekonomiczną, na fakt, że to się zwyczajnie ludziom kalkuluje. Polacy zainwestowali w odnawialne źródła energii. Na dachach polskich domostw mamy trzy elektrownie Bełchatów i nie wynika to z faktu, iż zmusiła ich do tego Ursula von der Leyen lub ktokolwiek z Brukseli, lecz z tego, że im się to po prostu zwraca. Polacy są zaradni, potrafią liczyć i pragną żyć w zdrowym otoczeniu – uzupełnił szef resortu energii.
Minister został zapytany o propozycję Przemysława Czarnka (PiS), który utrzymuje, iż wyjście z ETS obniżyłoby o kilkadziesiąt procent należności za energię. Zwierzchnik resortu energetyki Miłosz Motyka odparł, że "głosując na PiS Polacy postanowią, że w przyszłości będą uiszczać jeszcze wyższe rachunki za energię".
– Albo zawierzymy tym, którzy zamierzają przeprowadzać transformację energetyczną i pragniemy podążać ścieżką tańszych technologii oraz mniejszych obciążeń finansowych, albo czeka nas powrót do przeszłości, do kosztownej przeszłości. To jest droga, którą Czarnek obiera i równocześnie z ustawą pragnie dorzucać kolejne sto, dwieście złotych w banknotach dopłaty do tego projektu, który jest drogi – podkreślił.
Jak ocenił Motyka, za poprzedniego rządu "energetyka była niewydajna, a my dopłacaliśmy do cen energii z funduszy każdego podatnika". (PAP)
ali/ drag/
