Londyn stanowi dla e-commerce obszar porównywalny pod względem wielkości z Polską. Nic zaskakującego, że InPost planuje ulokować na Wyspach Brytyjskich 600 milionów funtów do roku 2030. Michael Rouse, stojący na czele inwestycji międzynarodowych tej firmy, ujawnia sekrety szybkiej ekspansji, analizuje konkurencję ze strony potentata Royal Mail i otwarcie wyznaje, dlaczego na obcym terytorium preferuje stawiać na polską etykę pracy, aniżeli na brytyjskich kolegów.

– Polujemy tam, gdzie są zasoby – podkreśla szef działu inwestycji międzynarodowych InPostu, Michael Rouse. To, co sprowadziło przedsiębiorstwo do Wielkiej Brytanii, to bezsprzecznie największy sektor e-commerce w Europie, ponieważ sam Londyn można spokojnie porównać do całej Polski. To jednak nie oznacza sielanki – wkroczenie na nowe terytorium zawsze łączy się z potrzebą stosownego dostosowania. – Podobnie jak w przypadku McDonalda – porównuje Rouse.
– Jeśli rzeczywiście pragniemy rozwijać działalność poza Polską, musimy być obecni na największych, istotnych rynkach. To był nasz główny bodziec i motywacja – wspomina na początku Michael Rouse, który spotkał się z polskimi dziennikarzami w Londynie.
Zobacz także
Rozlicz PIT online i zyskaj maksymalny zwrot podatku za 2025 r.
Mając na uwadze naszą sytuację wyjściową, zobowiązaliśmy się do zainwestowania ponad 600 milionów funtów do 2030 roku. Jeżeli przeanalizujesz aktywność InPostu w Wielkiej Brytanii dwa lata temu, zatrudnialiśmy tam 120 osób. Na koniec grudnia było ich już 9 000. To tylko przykład zasięgu zmian. Częściowo napędzają to przejęcia, a częściowo to naturalny wzrost. To kombinacja obu aspektów – dodaje.
Należy wspomnieć, że InPost zrealizował w Wielkiej Brytanii już dwie akwizycje: tradycyjnego dystrybutora prasy Menzies Distribution i firmy Yodel, która przez ostatnie dziesięciolecie była wyraźnie niedoinwestowana. – Zestawiliśmy oba te aktywa z naszymi dotychczasowymi inwestycjami w paczkomaty, głównie po to, by stworzyć naszą własną, całościową sieć (end-to-end), identyczną jak ta stworzona w Polsce. Chodziło o połączenie działań logistycznych z siecią automatów – tłumaczy Rouse. – Przejęcia przyspieszyły nasz rozwój – w przeciągu dwóch lat przeszliśmy od zera udziału w rynku do prawie 8-9 proc. – dodaje.
Przeczytaj także
Ekspansja InPostu na Wyspach: 600 mln funtów inwestycji do 2030 roku
Farage niczym Brexit, czyli czas pokaże
– To inwestycja długofalowa i na tym bazuje nasze przyrzeczenie wobec brytyjskiego rządu – taktownie zaczyna szef działu inwestycji międzynarodowych InPostu. – Model, jaki musimy skonstruować, jest ewidentnie kapitałochłonny: umieszczamy paczkomaty i budujemy infrastrukturę logistyczną. Osobiście odbieram to jako budowę sieci przyszłości dla e-commerce – dodaje.
Jak tłumaczy, Brexit to świetny przykład, ponieważ mimo wstępnych zapewnień, zwiększył regulacje i chociaż prawie wszystkie firmy na początku odnotowały spadek, to nastąpiło szybkie przystosowanie. – Po prostu musisz znaleźć rozwiązanie – podsumowuje Rouse. Stąd też bierze się przekonanie, że niezależnie od decyzji, jaką podejmą Brytyjczycy, InPost pozostanie na Wyspach.
Royal Mail? Co to Royal Mail?
– Royal Mail ma swoje problemy: są mocno uzwiązkowieni, ogranicza ich przestarzałe ustawodawstwo obligujące do obsługi tradycyjnej korespondencji, a technologia i dane nie są fundamentem ich biznesu – wylicza szef działu inwestycji międzynarodowych InPostu. Brzmi znajomo?
Niemniej jednak zachęca ich do promowania dostawy "poza dom". – Mamy obecnie w Wielkiej Brytanii największą tego typu sieć, a jej zbudowanie mogłoby zająć konkurencji 10 lat. Zatem im intensywniej Royal Mail promuje paczkomaty, tym korzystniej wpłynie to na InPost. Szczerze ich do tego namawiam – kwituje Rouse.
Polska firma na brytyjskim rynku. "Stawiam na polskich pracowników"
Wśród największych wyzwań czekających na firmę, która zamierza zdobyć zagraniczne rynki, Michael Rouse wskazał trzy najistotniejsze pułapki.
Po pierwsze: właściwy eksport modelu. Jak zapewnia, InPost pragnie zapewnić brytyjskiemu rynkowi taki sam standard usług, do jakiego przywykli polscy konsumenci. Z drugiej jednak strony należy go dopasować do odmiennych potrzeb i podaje przykład najpopularniejszej sieci restauracji fast food.
– McDonald's jest obecny wszędzie, lecz w USA jest inny niż w Europie czy w Turcji. Lokalna adaptacja jest niezbędna. Jako założyciel musisz tam się udać, zamieszkać, zatrudnić doskonałych ludzi i osobiście odkryć ten „przepis na sukces” – wyjaśnia.
Druga kwestia to rekrutacja. – Wspaniałe w tej firmie jest to, że pomimo rozwoju międzynarodowego, nasz polski rynek nadal odnosi sukcesy. W innych firmach często bywało tak, że eksportowaliśmy talenty, bo rynek rodzimy podupadał. Tutaj musieliśmy znaleźć balans między delegowaniem świetnych ekspertów z Polski (którzy rozumieją nasz model), a wyszukiwaniem na lokalnym rynku kompetencji i osób o odpowiednim kulturowym DNA – opisuje kierujący działem inwestycji międzynarodowych InPostu. I podkreśl wprost:
Gdybym obecnie, zatrudniając studentów po studiach, miał dokonać wyboru między polskimi a brytyjskimi absolwentami (którzy niekiedy bywają bardziej wymagający), byłbym tendencyjny. Postawiłbym na polskich absolwentów, ponieważ wiem, że zyskam osobę żądną sukcesu i zmotywowaną.
Za intensywnie rozwijającą się firmą, idzie także kolejny problem z zatrudnieniem z tzw. "podwójnym wyprzedzeniem". – Kiedyś poszukiwałem osoby do zarządzania firmą o wartości 500 mln funtów, dziś potrzebuję kogoś, kto poradzi sobie z firmą o wartości 2 miliardów, ale osoba ta musi początkowo "wrócić" do zarządzania mniejszą firmą, aby odpowiednio pokierować jej wzrostem w kierunku tychże poziomów – dodaje.
Trzecie wyzwanie skupia się na różnicach kulturowych. – Uważam, że polski styl komunikacji jest bardziej bezpośredni i od razu przechodzi do rzeczy, co jako Irlandczyk w pełni rozumiem. Jest w nim mniej „uprzejmych sformułowań”. W języku angielskim sformułowanie „to interesujące” często oznacza „nie podoba mi się to”. Ja preferuję, gdy ktoś po prostu mówi, że mu się to nie podoba – kończy Rouse.
Rozmowę umożliwiła ambasada brytyjska w Warszawie. Celem spotkania było zaprezentowanie ścieżki polskich firm do rynków w Zjednoczonym Królestwie.
aw
