Wall Street bez ustanku obserwuje konflikt w Iranie, a jego reperkusje rynkowe i ekonomiczne będziemy odczuwać o wiele dłużej niż same działania wojenne. Kapitał wypatruje jednocześnie nowych możliwości ekspansji, a jedną z najczęściej wymienianych alternatyw nadal jest bitcoin. W obliczu narastającej niepewności oraz zawirowań natury geopolitycznej, czołowe postacie z branży finansowej przypominają wzburzonym inwestorom o podstawowych regułach gry rynkowej.

Rob Kapito: Zakładanie, że wszystko dobrze się skończy, to błąd
Cena ropy naftowej może dojść do poziomu 150 USD za baryłkę, nawet jeżeli wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela przeciwko Iranowi dobiegłaby końca jutro – uważa Rob Kapito, jeden z liderów BlackRock, największej na świecie firmy zarządzającej aktywami. Systemy dostaw już zostały zdezorganizowane i minie sporo czasu, zanim powrócą do prawidłowego działania.
– Co, jeśli zaburzenia potrwają tydzień, pół roku, rok, co to będzie oznaczać dla moich przedsiębiorstw? – pytał retorycznie Kapito podczas wydarzenia Asia Pacific Financial and Innovation Symposium w australijskim Melbourne.
– Najbardziej niepokoi mnie fakt, że ludzie w ogóle nie biorą tego pod uwagę, po prostu zakładają, że wszystko dobrze się ułoży – dodał menedżer BlackRock.
W przeszłości w przypadku podobnych konfliktów inwestorzy masowo nabywali krótkoterminowe amerykańskie obligacje skarbowe i spekulowali na zniżki na rynku akcji. Tymczasem od początku wojny amerykańskie akcje straciły na wartości o niecałe 5 proc., złoto zeszło o 15 proc., a w dół ruszyły również amerykańskie obligacje, które w teorii powinny stanowić bezpieczną ostoję i zapewniać stabilność portfela.
Bernstein: Struktura rynku bitcoina ewoluuje
Firma Bernstein, doradzająca zamożnym klientom w sprawach zarządzania majątkiem, jest przekonana, że spadki bitcoina osiągnęły już solidne dno, a dla rynku rysuje się wyraźne odbicie w górę.
– Bitcoin nadal będzie zachowywał się lepiej niż pozostałe klasy aktywów, a wzrost będzie wywoływany przez silny popyt inwestorów instytucjonalnych poprzez fundusze ETF, które utrzymały zainteresowanie pomimo rynkowej korekty, a także nowymi „punktami wejścia” tworzonymi przez instytucje finansowe oferujące usługi związane z kryptowalutami – oceniają analitycy Bernstein.
Zarządzający funduszami ETF kontrolują aktualnie 6,1 proc. całkowitej podaży bitcoina, co stanowi wyraźny i optymistyczny sygnał.
– Struktura rynku bitcoina ewoluuje – akcentują analitycy.
Z szacunków rynkowych wynika, że 60 proc. bitcoinów nie było w ruchu od przeszło roku. To świadczy o istnieniu obszernej, odpornej na wahania bazy inwestorów długoterminowych, co pomaga łagodzić zmienność w momentach gwałtownych wyprzedaży. Analitycy przewidują, że pod koniec 2026 roku cena najpopularniejszej kryptowaluty może sięgnąć 150 tys. USD, a jeśli zwyżka zostanie przedłużona, na koniec 2027 roku realny staje się nawet pułap 200 tys. USD.
Lloyd Blankfein: W pewnym momencie musi przyjść weryfikacja
Lloyd Blankfein to były dyrektor generalny Goldman Sachs, który z dużą pewnością prowadził bank przez burzliwe wody globalnego kryzysu finansowego w 2008 roku. Dziś doświadczony bankier przestrzega przed ryzykiem narastającym na rynku długu niepublicznego.
– Analogia, którą lubię używać, to gromadzenie się opadłych liści na dnie lasu i iskra, która w końcu się pojawia. Im dłuższe są odstępy między iskrami powodującymi pożar, tym więcej palnej ściółki zdąży się zgromadzić – opisał sytuację Blankfein.
Prywatny dług kumuluje się w bilansach inwestorów i najprawdopodobniej jest silnie zawyżony. Pojedyncza korekta wyceny nowych aktywów może wywołać niebezpieczną reakcję łańcuchową.
– W pewnym momencie muszą nastąpić okoliczności lub kryzys, który ostatecznie zmusi do sprawdzenia, ile faktycznie warte są posiadane aktywa – powiedział Blankfein w telewizji Bloomberg.
Bank of America: Na razie dolar pozostanie silny, potem stopniowa deprecjacja
Zgodnie z najnowszymi prognozami Bank of America, amerykańska waluta w najbliższym czasie zachowa swoją moc. W obliczu wojny USA i Izraela przeciwko Iranowi stratedzy zaktualizowali swoje prognozy dla głównych par walutowych. Oczekują, że pod koniec drugiego kwartału kurs EUR/USD wyniesie 1,14, a USD/JPY ustabilizuje się w okolicach 160.
Irański konflikt wyraźnie zmienił perspektywy krótko- i średnioterminowe. Instytucja zwraca uwagę, że dolar wciąż posiada przestrzeń do umocnienia, zwłaszcza w stosunku do walut państw silnie zależnych od importu surowców energetycznych.
Korekcie uległy także oczekiwania wobec polityki banków centralnych. W USA zakłada się zaostrzenie polityki pieniężnej o 10 punktów bazowych, podczas gdy od pozostałych banków centralnych z grupy G10 oczekuje się od dwóch do czterech podwyżek stóp procentowych.
– Czy te spodziewane podwyżki ostatecznie się ziszczą, czy nie, nie będzie to miało większego wpływu na rynek walutowy, przynajmniej do połowy roku – twierdzą stratedzy banku.
Później jednak dolara ma czekać słabszy okres.
– Prognozujemy stopniowe osłabienie dolara w 2026 roku – oceniają analitycy, zakładając, że na koniec roku kurs EUR/USD osiągnie poziom 1,20. Warunkiem urzeczywistnienia tego scenariusza jest jednak długotrwała normalizacja na rynkach energii.
Larry Fink: Obecność na rynku liczy się bardziej niż czas wejścia
Larry Fink, prezes BlackRock, wykorzystał swój doroczny list, aby przypomnieć inwestorom o kilku fundamentalnych i ponadczasowych zasadach rządzących giełdą.
– W dłuższej perspektywie sama obecność na rynku była dużo ważniejsza niż trafienie z idealnym momentem wejścia – napisał szef BlackRock.
– Niektóre z najlepszych dni na rynku zdarzały się zaraz po najbardziej przerażających doniesieniach – przypomniał Fink.
Zwrócił on uwagę, że w ciągu ostatnich dwóch dekad kapitał zainwestowany w amerykański indeks S&P 500 wzrósł ośmiokrotnie. Jeżeli jednak inwestor pominął 10 najlepszych sesji w tym czasie, jego zysk zmniejszył się o połowę. Ta przestroga pojawia się w momencie ogromnej niepewności i bezprecedensowego nagromadzenia negatywnych wiadomości.
– Niebezpieczeństwo polega na tym, że tak bardzo skupimy się na rynkowym zgiełku, iż zapomnimy o tym, co naprawdę ważne. Siły kształtujące dzisiejsze nagłówki prasowe kumulowały się od bardzo dawna. Stary model globalnego kapitalizmu właśnie się rozpada. Państwa wydają ogromne środki, by osiągnąć strategiczną niezależność w energetyce, obronności i technologii – podsumował menedżer.
Fink odniósł się także do potencjalnego wpływu sztucznej inteligencji na pogłębianie dysproporcji społecznych.
– Ogromny majątek stworzony przez poprzednie pokolenia trafił w dużej mierze do ludzi, którzy już posiadali znaczące aktywa finansowe. Obecnie sztuczna inteligencja grozi powtórzeniem tego trendu na jeszcze większą skalę – ostrzegł prezes BlackRock.
