Państwo Zjednoczone Emiraty Arabskie zaskoczyło społeczność międzynarodową, ogłaszając swoje wystąpienie z OPEC oraz formatu OPEC+. W teorii, może to stanowić korzystną wiadomość dla użytkowników pojazdów mechanicznych w Polsce. Jednakże — jak zaznaczają specjaliści — występują również poważne zagrożenia.

Państwo Zjednoczone Emiraty Arabskie poinformowało, że 1 maja rezygnuje z członkostwa w OPEC. „To fundamentalne wydarzenie” — oceniają eksperci BBC. Emirat Abu Zabi przystąpił do OPEC już w 1967 roku — zaś Państwo Zjednoczone Emiraty Arabskie ukonstytuowało się dopiero w 1971 roku. Zatem historia współdziałania OPEC i ZEA sięga już wielu lat.
W jaki sposób może to wpłynąć na sektor naftowy — a co za tym idzie, na ceny widniejące na dystrybutorach dla polskich kierowców? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że informacja ta może być z punktu widzenia przeciętnego konsumenta całkiem pozytywna. Sugeruje się bowiem, że ZEA opuszcza OPEC, ponieważ zamierza produkować większe ilości ropy. A zwiększona podaż ropy na rynku to — w założeniu — obniżone ceny na stacjach paliw.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Kryzys uderza w paliwo lotnicze. Co nas czeka? "Polska jest w dobrej sytuacji"
Polski kierowca może zachować umiarkowany optymizm
„ZEA wykorzystały moment, aby wycofać się z OPEC i uwolnić się od ograniczeń produkcyjnych, które przez lata spowalniały możliwość pełnego wykorzystania wzrastających zdolności wydobywczych kraju. Jeszcze przed spadkiem do 2,2 mln baryłek dziennie w minionym miesiącu, produkcja ZEA stopniowo wzrastała do około 3,6 mln baryłek dziennie. Aktualne moce produkcyjne szacowane są na 4,85 mln baryłek dziennie, a oficjalnym celem jest osiągnięcie poziomu 5 mln baryłek dziennie do 2027 r.” — zauważa Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynku surowców w Saxo Banku.
„Odejście ZEA z OPEC i OPEC+ jawi się przede wszystkim jako próba odzyskania swobody w zakresie wydobycia po latach napięć związanych z limitami produkcji” — potwierdza Daniel Kostecki, główny analityk rynkowy w polskim oddziale CMC Markets.
Obecnie jednak oddziaływanie decyzji szejków na polskie stacje może być ograniczone. Po pierwsze, jak wynika z oficjalnych danych OPEC, Emiraty nie stanowiły najważniejszego uczestnika tego kartelu. Arabia Saudyjska w 2024 roku wydobywała średnio blisko 9 mln baryłek dziennie. Nawet jeśli ZEA osiągną pułap 5 mln, będą daleko za tym krajem. Istnieją jednak także inne powody.
HtmlCode
„Konflikt z Iranem i napięcia w Cieśninie Ormuz nadal komplikują logistykę eksportu ropy z regionu. Same ZEA podkreślają, że ewentualne dodatkowe baryłki będą dostarczane na rynek stopniowo i w sposób zrównoważony” — zaznacza Daniel Kostecki.
Z czasem jednak sytuacja ta może ulec zmianie. „W perspektywie średnioterminowej konsekwencje opuszczenia OPEC przez ZEA mogą być już o wiele większe. W sytuacji, gdy ZEA odzyskają pełną autonomię wydobycia, mogą dążyć do szybszej monetyzacji rozbudowanych zdolności produkcyjnych. To zwiększa ryzyko wywierania presji na obniżkę cen ropy, szczególnie jeśli napięcia wojenne zelżeją i powróci większa przepustowość przez Ormuz” — dodaje Kostecki.
Przede wszystkim jednak odejście ZEA to uderzenie w kartel OPEC. „Jeśli inni producenci również zaczną priorytetowo traktować walkę o udział w rynku nad dyscypliną wynikającą z limitów, zdolność OPEC do stabilizowania rynku może zostać zasadniczo podważona” — uważa Ole Hansen z Saxo Banku.
Eksperci jednak nie są zgodni co do tego, co dokładnie oznaczają dla kierowców problemy OPEC. Z jednej strony, mogą one stanowić dla nich szansę na niższe ceny. Z drugiej strony — może to oznaczać większą niepewność i zmienność na rynku.
„Z punktu widzenia rynku oznacza to zwiększoną niepewność oraz potencjalnie większą fluktuację cen ropy w nadchodzących miesiącach” — czytamy w komentarzu BM Reflex.
Oczywiście, pozostaje pytanie, co dalej z kartelem — i czy w ogóle OPEC jako instytucja przetrwa. „Siła rynkowa OPEC ulegnie osłabieniu” — powiedział Bloombergowi Greg Brew, analityk z firmy konsultingowej Eurasia Group. „Wycofanie się ZEA podważy wiarygodność grupy, ponieważ Emiraty stanowiły istotną część całkowitej zdolności produkcyjnej OPEC”. Równocześnie rozmówcy Bloomberga twierdzą, że na razie nie ma sygnałów, by inne państwa szykowały się do opuszczenia OPEC czy OPEC+. Nie każdy się z tym jednak zgadza. „To początek końca OPEC” — powiedział w „Financial Times” Saul Kavonic, analityk ds. energetyki w MST Financial. „Możliwe, że inni członkowie pójdą w ślady ZEA, w tym na przykład Wenezuela” — dodał.
Drugie i trzecie dno
Decyzja Emiratów z pewnością ma kontekst ekonomiczny. Jednak z pewnością istotny jest także wątek polityczny. Na Bliskim Wschodzie trwa nie tylko konflikt pomiędzy USA a Iranem, ale także próba sił pomiędzy głównymi aktorami. Eksperci podkreślają, że jak wynika z doniesień mediów światowych, decyzja w sprawie OPEC zapadła bez konsultacji z Arabią Saudyjską — kluczowym graczem politycznym w regionie.
Daniel Kostecki uważa zatem, że może to być wyraz „wzrastającej niezależności Emiratów względem Rijadu”. Zapewne też w tle kryje się jakaś gra Waszyngtonu, który przecież za OPEC nie przepada. „USA od dawna krytykują politykę cenową kartelu. Decyzja ZEA może więc być postrzegana jako element szerszej zmiany układu sił na rynku energii” — czytamy w komentarzu BM Reflex.
Jednakże analitycy BBC zwracają również uwagę na możliwe… trzecie dno tej decyzji. Z artykułu Faisala Islama, bardzo doświadczonego dziennikarza stacji, wynika, że Emiraty mogą dążyć do zwiększenia produkcji ropy, ponieważ — paradoksalnie — dostrzegają, że czas tego surowca powoli dobiega końca. Ekspert podkreśla, że rosnąca elektryfikacja samochodów osobowych i ciężarowych — szczególnie w Chinach — powoduje, że popyt na „czarne złoto” może się kurczyć.
W tym kontekście — jak informuje BBC — sensowne wydaje się jak najszybsze pozyskanie jak największej ilości środków z rezerw ropy, zanim popyt drastycznie spadnie. Faisal Islam dodaje zresztą, że Emiraty już od dawna starają się dywersyfikować gospodarkę, coraz bardziej uniezależniając się od ropy. W ostatnich latach kraj stawiał przede wszystkim na usługi finansowe oraz na turystykę, choć ze względu na konflikt w regionie te gałęzie gospodarki zostały mocno osłabione. Być może też zresztą zwiększone wydobycie ropy będzie miało na celu zrekompensowanie strat w tych sektorach.
Autor: Mateusz Madejski, dziennikarz Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
