Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA]

Przeciwnicy ustawy zakazującej sprzedaży napojów energetyzujących osobom niepełnoletnim obwieścili swój sukces: w sklepach popularniejsze stały się energetyki o małej zawartości kofeiny. Nie pozostaje zatem nic innego, jak radować się wraz z nimi – pisze dla money.pl dziennikarz WP Patryk Słowik.

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA]

1 stycznia weszły w życie nowe przepisy zakazujące sprzedaży osobom nieletnim napojów energetycznych (FORUM, Daniel Dmitriew)

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA] - INFBusiness

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA] - INFBusiness

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA] - INFBusiness

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA] - INFBusiness

Ha, nie ma to, jak przechytrzyć ustawodawcę!

Od kilku dni w mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia puszek napojów energetyzujących, które mają po 14 mg kofeiny na 100 ml. Czyli akurat o jeden mg mniej niż ustawowy limit, który rozgranicza napoje dopuszczalne do sprzedaży osobom niepełnoletnim od tych zakazanych.

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA] - INFBusiness

Zobacz także:

Doładuj akumulator. Żebyś miał siłę leżeć w szpitalu

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA] - INFBusiness

Zwolennicy teorii, że biznes po raz kolejny przechytrzył ustawodawcę, nie dostrzegają podstawowej kwestii: jeśli dzieciaki będą piły napoje o ponad dwukrotnie mniejszej dawce kofeiny, to wyjdzie im to na zdrowie. A jeśli wyjdzie im to na zdrowie, to właśnie cel ustawodawcy będzie zrealizowany.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Nadciąga rewolucja. "Będzie ubywało pracy dla ludzi, którzy coś wiedzą" – Piotr Voelkel – Cz.2

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA] - INFBusiness

Ogromna skala

Zanim sprawdzimy, jak wprowadzony od początku roku zakaz naprawdę działa, oczyśćmy przedpole, żebyśmy w ogóle wiedzieli, w jakich realiach się poruszamy.

Fakt pierwszy: w puszce 500 ml typowego energetyka jest więcej kofeiny niż maksymalna dopuszczalna dobowa dawka dla przeciętnego 13-latka.

Fakt drugi: wielu nastolatków wypija po kilka puszek energetyków dziennie, przekraczając dobowe dawki kofeiny wielokrotnie.

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA] - INFBusiness

Fakt trzeci: co piąty nastolatek pije regularnie napoje energetyzujące, a co czwarty ma kłopoty zdrowotne związane z piciem energetyków.

Fakt czwarty: energetyki uzależniają, głównie ze względu na występujący w nich cukier.

I wreszcie fakt piąty: 60 proc. niepełnoletnich pije energetyki ze względu na ich smak, a tylko 31 proc. deklaruje, że istotne dla nich jest zwiększenie energii w organizmie.

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA] - INFBusiness

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA] - INFBusiness

Zobacz także:

Glejt dla prezesa Glapińskiego, czyli wyrok głupi i polityczny, ale ostateczny [OPINIA]

Tu dodajmy – bo może to być dla niektórych szokujące – że z analizy Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Instytutu Badawczego, opublikowanej w 2021 r., wynika, że 2,1 proc. dzieci w Polsce w wieku 3-9 lat (!) regularnie spożywało napoje energetyzujące. W przypadku młodzieży w wieku 10-17 lat było to zaś odpowiednio 35,7 proc. chłopców i 27,4 proc. dziewczynek.

Po więcej danych wraz z ich źródłami odsyłam TUTAJ.

Sztuczna granica

Lekarze od kilkunastu miesięcy wskazują, że spożywanie energetyków przez dzieci staje się coraz większym kłopotem.

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA] - INFBusiness

Ustawodawca postanowił więc zareagować. Na ostatniej prostej rządów Prawa i Sprawiedliwości, z inicjatywy Partii Republikańskiej, wprowadzony został zakaz sprzedaży napojów energetyzujących osobom niepełnoletnim. Zresztą przy poparciu większości środowisk politycznych. Postanowiono wyznaczyć granicę, co w rozumieniu ustawy jest energetykiem, a co nie. I przyjęto, że energetyki to napoje, których skład zawiera kofeinę w ilości przekraczającej 15mg/100ml lub taurynę, z wyłączeniem substancji występujących w nich naturalnie.

Granica oczywiście jest sztucznie wyznaczona, to prawda. Nie ma istotnej różnicy zdrowotnej między napojem mającym 14 mg kofeiny w 100 ml, a takim, w którym jest 16 mg. Ale już różnica między tymi z 14 mg a standardowymi energetykami, w których zazwyczaj są 32 mg kofeiny w 100 ml napoju, jest wyraźna.

Innymi słowy, wypijając legalnie dostępny dla dzieci i młodzieży napój, przyjmuje się ponad dwa razy mniej kofeiny, niż gdyby wypić typowy napój energetyzujący.

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA] - INFBusiness

Przeciętny 13-latek, aby przekroczyć dobową dawkę kofeiny, musiałby już wypić dwie puszki zamiast jednej.

Zakaz sprzedaży energetyków dzieciom wcale nie runął z hukiem [OPINIA] - INFBusiness

Zobacz także:

"Trafiła do rady przez znajomości polityczne". Podnieśli larum. Przyjdzie test [OPINIA]

Pęcherz nie z gumy

Ci, którzy uważają, iż biznes przechytrzył ustawodawcę, używają dwóch argumentów na poparcie swojej tezy. Oba są durne.

Pierwszy jest taki, że może i dostępne dla dzieciaków energetyki są słabsze, ale przecież możliwy jest zakup nieograniczonej liczby puszek.

Teoretycznie to prawda, choć warto byłoby pamiętać m. in. o tak banalnej kwestii jak pojemność pęcherza. W ten sam sposób można zresztą przechytrzyć ustawodawcę, który nie pozwala dzieciom kupować alkoholu. Wystarczy przecież, że młodzieniec kupi 30 tzw. piw bezalkoholowych, w których jest odrobina alkoholu. Potem już tylko trzeba zawartość tych 30 butelek lub puszek wypić – i dzieciak pijany.

Założenie, że młodzi będą kupować więcej puszek, jest bezsensowne z kilku powodów. Raz, że zupełnie inna jest przyjemność z wypicia pół litra napoju, a inna z wypicia ponad litra. Dwa – puszka energetyka kosztuje (słabsze kosztują podobnie do tych mocniejszych), więc niepełnoletni musieliby wydawać znacznie więcej pieniędzy. A trzy – założenie miałoby sens jedynie wówczas, gdyby młodzi pili energetyki dla dodania sobie „powera”. A już wiemy, że większość pije dla smaku.

Patryk Słowik jest dziennikarzem Wirtualnej Polski

Napisz do autora: [email protected]

Źródło

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *