Wielkanoc: koszty zakupów w Polsce a w Niemczech. Gdzie zapłacisz więcej?

Okres zakupów przedświątecznych coraz częściej stanowi wyzwanie dla budżetów domowych. Pomimo spowolnienia inflacji w Europie, nabywcy wciąż mocno doświadczają podwyższonych cen produktów spożywczych. Zestawienie Polski i Niemiec uwidacznia, że dysproporcje w wydatkach na koszyk świąteczny są znaczniejsze, niż można by przypuszczać — i nie zawsze sprzyjają zamożniejszemu sąsiadowi.

Ile za koszyk wielkanocny płacą Polacy, a ile Niemcy?
Ile za koszyk wielkanocny płacą Polacy, a ile Niemcy? | Foto: IMAGO/RŁdiger Wölk/Imago Stock and People/East News, Marek Dybas/REPORTER / East News

W zarówno w Polsce, jak i w Niemczech, zakupy poprzedzające święta ogniskują się wokół zbliżonych produktów: mięsiwa, jaj, wyrobów piekarniczych, artykułów mlecznych i wyrobów cukierniczych. Niemniej jednak, różnice ujawniają się na płaszczyźnie cen — i to nie tylko w odniesieniu do euro czy złotówek, ale także w korelacji do zarobków, o czym donosi Deutsche Welle.

Dalszy ciąg tekstu znajduje się pod materiałem wideo

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Problemy gospodarki Niemiec. Ekspert: tą drogą już dalej nie zajedziemy

Dwa rynki, identyczne produkty, odmienne ceny

Zgodnie z analizą Deutsche Welle, w Niemczech niektóre podstawowe artykuły spożywcze okazują się być nominalnie kosztowniejsze, lecz skala tej drożyzny jest kompensowana przez wyższe dochody. W Polsce z kolei ceny artykułów żywnościowych w ostatnich latach wzrastały szybciej niż wynagrodzenia, co powoduje, że nawet umiarkowane podwyżki są bardziej dotkliwe dla kupujących.

  • Czytaj też: Ceny kakao spadają, ale czekolada wciąż drożeje. Znamy powód

Porównanie zakupów świątecznych w Polsce i w Niemczech Deutsche Welle rozpoczęła od elementarnych produktów, które znajdują się w koszyku niemal każdego gospodarstwa domowego. Jaja, chleb, masło, mięso czy ser to artykuły, na których konsumenci najszybciej rejestrują zmiany cenowe.

Koszyk wielkanocny w Polsce i Niemczech. Taka jest rozbieżność cenowa

Według danych Deutsche Welle, w Polsce za pakiet dziesięciu jaj przed świętami należy zapłacić średnio od 9 do 11 zł. W Niemczech ten sam produkt kosztuje zazwyczaj od 3,20 do 3,80 euro, co w przeliczeniu daje około 14–16,5 zł. Zatem różnica nominalna jest zauważalna, choć w obu państwach jaja należą aktualnie do towarów droższych niż jeszcze kilka lat temu.

Jeszcze większy kontrast Deutsche Welle dostrzega w przypadku pieczywa. W Polsce bochenek chleba pszennego lub mieszanego kosztuje z reguły od 4,5 do 6 zł. W Niemczech ceny są wielokrotnie wyższe — za chleb o podobnej masie należy uiścić od 3 do 4 euro, to jest 13–17 zł. To jedna z kategorii, w których dysproporcje cenowe między rynkami pozostają najbardziej uderzające.

Masło, symbol świątecznych zwyżek cenowych z ostatnich lat, ukazuje jednak, jak bardzo ceny w Polsce zbliżyły się do zachodnich. Półkostka 200 gramów kosztuje w Polsce przeciętnie od 7 do 9 zł. W Niemczech ceny kształtują się między 2,30 a 2,80 euro, czyli około 10–12 zł. Dysproporcja jest relatywnie niewielka, zwłaszcza uwzględniając promocje, podkreśla DW.

W dalszym ciągu wyraźnie kosztowniejsze w Niemczech pozostaje mięso, zauważa Deutsche Welle. Kilogram schabu lub karkówki w Polsce kosztuje średnio od 18 do 22 zł, podczas gdy niemiecki konsument płaci za podobny produkt od 7 do 9 euro, to jest 30–39 zł. Z kolei sery żółte stanowią przykład kategorii, w której ceny niemal się wyrównały. W Polsce kilogram sera kosztuje około 28–35 zł, a w Niemczech 8–10 euro, czyli 35–43 zł.

Rozbieżności nie ustępują także w przypadku słodyczy. Tabliczka czekolady o wadze 100 gramów kosztuje w Polsce zazwyczaj 4–6 zł, podczas gdy w Niemczech 1,50–2 euro, czyli 6,5–9 zł. To dowodzi, że nawet produkty powszechne przestają być w Polsce wyraźnie tańsze.

Gdy zestawimy te produkty w jeden, podstawowy koszyk świąteczny — zawierający 20 jaj, dwa bochenki chleba, trzy kostki masła, dwa kilogramy mięsa, kilogram sera i kilka tabliczek czekolady — dysproporcje w wydatkach stają się wymierne. W Polsce taki zestaw kosztuje aktualnie szacunkowo od 135 do 155 zł. W Niemczech analogiczne zakupy oznaczają wydatek rzędu 60–67 euro, czyli około 260–290 zł, podsumowuje swój koszyk świąteczny Deutsche Welle

Na pierwszy rzut oka niemiecki rachunek jest niemal dwukrotnie wyższy. Problem polega na tym, że nominalne ceny nie odzwierciedlają wszystkiego. W relacji do zarobków wydatki świąteczne w Niemczech pochłaniają z reguły 2–3 proc. miesięcznego wynagrodzenia netto. W Polsce, zwłaszcza w gospodarstwach o niższych dochodach, ten sam koszyk może stanowić nawet 7–9 proc. miesięcznej pensji.

Żywność w Polsce: taniej jedynie pozornie

Pomimo że Polska wciąż figuruje jako kraj tańszy, porównania ukazują, że rozbieżności cenowe wcale nie są tak duże, jak miało to miejsce kilka lat temu. Część produktów — zwłaszcza tych przetworzonych lub importowanych — zbliżyła się cenowo do poziomów odnotowywanych w Niemczech, relacjonuje Deutsche Welle.

Dla polskich gospodarstw domowych problemem jest nie tylko sam poziom cen, lecz także ich zmienność. Promocje stały się zasadniczym elementem strategii zakupowej, a coraz więcej konsumentów planuje zakupy z wyprzedzeniem, konfrontując oferty różnych sieci.

  • Czytaj też: Tak mogą zmienić się ceny paliw po świętach. Diesel może podrożeć najmocniej

Niemcy: stabilniej, lecz bez wrażenia taniości

W Niemczech klienci również nie mówią o ekonomicznych świętach. Wysokie koszty energii, pracy i transportu wciąż wpływają na ceny w sklepach. Równocześnie rynek jest bardziej stabilny, a podwyżki — aczkolwiek dotkliwe — rozłożone w czasie, informuje Deutsche Welle.

Istotną rolę odgrywa również mocna pozycja dyskontów, które agresywnie konkurują cenowo. To sprawia, że niemiecki nabywca ma większą przewidywalność wydatków, nawet jeśli ostateczny rachunek pozostaje wysoki.

Co warunkuje rozbieżności cenowe?

Deutsche Welle wskazuje na parę kluczowych determinantów:

  • koszty pracy i energii,
  • wielkość rynku i siła negocjacyjna sieci handlowych,
  • podatki pośrednie i regulacje,
  • kurs walutowy oraz udział importu.

W Polsce dodatkowym utrudnieniem jest podatność rynku na zmiany fiskalne i regulacyjne, co często przekłada się na gwałtowne korekty cen, o czym pisze portal.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *