Polska ekonomia rozwija się w ostatnich latach w tempie szybszym niż gospodarka węgierska. Ma to swoje istotne podłoże. Nadchodzące wybory na Węgrzech mogą odblokować środki finansowe wstrzymane rządowi premiera Orbana przez Unię.

Rozstrzygnięcie wyborów na Węgrzech pozostaje otwarte. Niezależne ośrodki badawcze opinii publicznej wskazują na wyraźną przewagę ugrupowania Tisza, będącego aktualnie w opozycji, natomiast sondaże związane z władzą — na dominację sprawującego rządy Fideszu. Średnia z badań, zgodnie z zestawieniem Politico, wskazuje na 10-punktową przewagę partii Tisza.
Czytaj też: Węgierski forint umacnia się przed wyborami. Oto na co liczą inwestorzy
Jednakże nawet ewentualne zwycięstwo prawdopodobnie nie zapewni temu stronnictwu wystarczającej przewagi do dokonania zmian w konstytucji. Do tego potrzebne byłoby 133 mandaty w 200-osobowym parlamencie. Analitycy z Ebury ocenili szanse na scenariusz z większością konstytucyjną na zaledwie 10 proc.
„W przypadku braku większości konstytucyjnej, gruntowna rewizja zmian wprowadzonych podczas wieloletnich rządów Orbana wydaje się mało prawdopodobna. Według większości prognoz, w bieżącym roku Węgry mogą liczyć, w najlepszym przypadku, na umiarkowany wzrost gospodarczy (2,1 proc. według MFW)” — komentują eksperci z PIE.
Jest to wynik znacznie poniżej przewidywanego dla Polski wzrostu w 2026 r., który jeszcze miesiąc temu wynosił 3,8 proc., ale obecnie spadł do średnio 3,2 proc., jak podają Fitch i Bank Światowy.
„Kluczowym aspektem dla inwestorów byłaby perspektywa szybkiego odblokowania funduszy wstrzymanych przez UE (niemal 18 mld euro), co mogłoby stanowić istotny impuls wzrostowy dla węgierskiej ekonomii. Lepszy niż oczekiwano wynik Tiszy powinien skutkować znacznym wzmocnieniem forinta, wyraźnymi wzrostami na węgierskiej giełdzie oraz spadkiem rentowności węgierskich obligacji skarbowych” — ocenia Michał Jóźwiak, analityk Ebury.
Czytaj też: Viktor Orban zwołuje nadzwyczajne posiedzenie rady obrony. Boi się o rosyjski gaz
Sprawdźmy, jak bardzo wzrost gospodarczy Węgier mógłby się zbliżyć do polskiego, gdyby te zablokowane środki zostały uwzględnione w PKB.
Polska, Węgry, Czechy i Słowacja — kto rozwija się szybciej?
Węgry, Polska, Czechy oraz Słowacja miały zbliżony start po okresie komunizmu. Wszystkie kraje dołączyły do Unii w tym samym czasie. Słowacja wprowadziła euro, a pozostałe państwa zachowały swoje waluty. Węgry wybrały ścieżkę przyjaznych stosunków z Rosją, podczas gdy Polska i Czechy przyjęły postawę konfrontacyjną po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Które państwo radziło sobie lepiej w podobnych warunkach? Za punkt odniesienia przyjęto rok 2010, kiedy to Wiktor Orban objął władzę i sprawuje ją do dziś.
Analizując zmianę wartości PKB wyrażoną w euro, Polska przoduje pod względem wzrostu, zwiększając swój PKB o 154,5 proc. od 2010 r., osiągając 918 mld euro. Węgry zajmują drugą pozycję z dynamiką 119,8 proc. (do 219 mld euro), Czechy plasują się na trzecim miejscu ze wzrostem o 117,3 proc. (do 347 mld euro), a Słowacja na czwartym z wynikiem 99 proc. (137 mld euro) — wynika z danych Eurostatu.
Przy czym Węgrom brakuje dostępu do wstrzymanych środków unijnych, szacowanych przez analityków na 18 mld euro, które nie zasiliły gospodarki, w przeciwieństwie do sytuacji w Polsce. Na te 18 mld euro składają się:
- Około 8 mld euro — to nadal zamrożone fundusze spójności z grudnia 2022 r. w związku z zastrzeżeniami dotyczącymi braku praworządności, a konkretnie niedostatecznego zwalczania korupcji, nieprawidłowości w zamówieniach publicznych, osłabiania niezależności sądownictwa i prokuratury. Z funduszy spójności 2 mld euro zostało trwale utracone.
- 10,4 mld euro (w tym 5,8 mld euro dotacji) — to konsekwencja niespełnienia kamieni milowych KPO, w tym niewystarczająca niezależność wymiaru sprawiedliwości, brak skutecznych gwarancji wdrażania Karty praw podstawowych UE i niedostateczne zabezpieczenia antykorupcyjne przy wydatkowaniu środków.
Czytaj też: Orban rozmawiał z Putinem. „W każdej sprawie jestem do dyspozycji”
Gdyby uwzględnić w PKB za 2025 r. te 18 mld euro, to zamiast wzrostu o niespełna 120 proc. dla Węgier w porównaniu z 2010 r., wyniósłby on 137,9 proc. Należy jednak pamiętać, że te środki mogły już wcześniej, od 2023 r., funkcjonować w gospodarce, generując dodatkowy wzrost.
Realny wzrost
Porównano również wzrost PKB nie w euro, ale w oparciu o dynamikę w cenach stałych od 2010 r. do 2025 r. dla wspomnianych czterech państw. Także tutaj Polska zajmuje pierwsze miejsce z dynamiką 65,6 proc. w porównaniu z 2010 r. Dalej są Węgry z 40,7 proc., tuż za nimi Słowacja z 37,5 proc., a następnie Czechy z 31 proc.
Jednak od roku pandemicznego 2020 wyraźnie oddaliliśmy się od pozostałej trójki. Od tego czasu nasz PKB wzrósł w cenach stałych o 20,3 proc., węgierski o 12 proc., słowacki o 11,6 proc., a czeski o 11,2 proc.
Na powyższym wykresie widać, że od 2024 r. wyraźnie oddaliliśmy się od Węgier. Ale węgierski PKB bez tych 18 mld euro i z nimi to jednak zupełnie inna sytuacja. Oszacowana różnica w dynamice to 4,3 pkt proc. PKB. W ten sposób Węgry może nie zrównałyby się z nami pod względem wzrostu, ale znacznie by się do nas zbliżyły i wyróżniałyby się na plus w porównaniu z Czechami i Słowacją.
Ponadto nie można pominąć faktu, że nasz wzrost jest okupiony wzrostem poziomu zadłużenia. I tak, o ile od 2010 r. nasz poziom długu publicznego (general government) wzrósł do września 2025 r. o 4,4 pkt proc. PKB do 58,1 proc. PKB (do końca 2025 r. o kolejne 1,9 pkt proc.), to w przypadku Węgier spadł o 5 pkt proc. do 75,2 proc. PKB. U Czechów wzrósł o 6,4 pkt proc. (do 43,1 proc. PKB), a na Słowacji aż o 21,6 pkt proc. PKB (do 62,3 proc. PKB).
Poziom życia
Spójrzmy jeszcze na wskaźnik, który odzwierciedla przybliżony poziom życia mieszkańców danego kraju. Istotny jest nie tylko PKB na osobę, ale także ceny obowiązujące w danym państwie. Jeżeli w dwóch krajach zarabia się tysiąc euro miesięcznie, to kwota ta ma inną wartość, gdy poziom cen w jednym z nich jest o połowę niższy niż w drugim. W tym tańszym kraju poziom życia jest dwa razy wyższy. Jak to wygląda na Węgrzech w zestawieniu z Polską, Czechami i Słowacją?
Interesuje nas PKB na mieszkańca mierzony według standardu siły nabywczej (PPS wg Eurostatu). W ubiegłym roku na jednego Czecha przypadało 38,4 tys. euro PKB wg PPS, na Polaka 33,7 tys. euro rocznie, na Węgra 31,6 tys., a na Słowaka 31,1 tys. euro.
Do 2019 r. szliśmy łeb w łeb z Węgrami. Od roku pandemicznego oddaliliśmy się, a w 2025 r. nasza przewaga wzrosła do 2,1 tys. euro na mieszkańca. Należy jednak ponownie zaznaczyć, że wiąże się to z zadłużaniem się państwa. Od 4 kwartału 2019 r. poziom zadłużenia Polski wzrósł o 12,9 pkt proc. PKB, a Węgier o 10,2 pkt proc.
Autor: Jacek Frączyk, redaktor Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
