W obliczu dotkliwych ukraińskich ataków dronowych na infrastrukturę krytyczną oraz impasu w rozmowach pokojowych prezydent Władimir Putin zwołał kolejną naradę gospodarczą. Eksperci są jednak bezlitośni wobec kondycji rosyjskiej gospodarki i wskazują, że jedynym rozwiązaniem jest zakończenie wojny.

Prezydent Rosji Władimir Putin poprowadzi w Petersburgu swoją 5. już wojenną konferencję gospodarczą w dniach 3-6 czerwca. Głównym tematem rozmów ma być poszukiwanie nowej strategii rozwoju, jednak urzędnicy i przedsiębiorcy zmagają się z narastającym pesymizmem.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Putin miał plan na Azoty. "Czuję oddech Rosji"
Czytaj też: Lwów wyrzucił polską firmę z budowy. Control Process wygrał w sądach, ale przegrywa w terenie
Oparta na eksporcie surowców rosyjska gospodarka, której wartość szacuje się na 3 bln dol., gwałtownie wyhamowała. O ile w 2024 r. wzrost PKB wynosił jeszcze 4,9 proc., o tyle w zeszłym roku spadł do zaledwie około 1 proc. Co gorsza, w pierwszym kwartale 2026 r. gospodarka skurczyła się o 0,2 proc.
Biznes mówi jasno w sprawie wojny w Ukrainie
Podczas forum w Petersburgu delegaci mają dyskutować m.in. o przesunięciach rąk do pracy do szybciej rozwijających się sektorów czy wdrażaniu platform cyfrowych opartych na sztucznej inteligencji w bankowości i e-commerce. Urzędnicy liczą też na wzrost popytu konsumpcyjnego. Niezależni eksperci podchodzą jednak do tych planów z ogromnym sceptycyzmem.
„Rząd zasadniczo nie ma nic do zaoferowania dla ożywienia wzrostu” — ocenił bez ogródek Oleg Wjugin, były wiceprezes banku centralnego, cytowany przez Agencję Reutera. Wskazał przy tym na dwucyfrowe stopy procentowe, podwyżki podatków na finansowanie wojny oraz spadające inwestycje.
Z kolei Anton Tabach, główny ekonomista agencji ratingowej Expert RA, pyta retorycznie: — Pytanie brzmi, co będzie napędzać wzrost, skoro konsumenci raczej nie zwiększą swoich wydatków, inwestycje spadają od dwóch lat, a polityka fiskalna jest w najlepszym razie niestymulująca?
Czytaj też: Polska imponuje Europie niskim bezrobociem. Czechy i Niemcy zostają w tyle
Jak wskazują przedsiębiorcy, którzy rozmawiali z Agencją Reutera, najlepszym sposobem na osiągnięcie tego celu byłoby zakończenie wojny na Ukrainie. — Hossy i entuzjazm na rosyjskiej giełdzie po każdej pozytywnej wiadomości z mediowanych przez USA rozmów pokojowych dotyczących Ukrainy wskazują, jaka powinna być ich prawdziwa odpowiedź — powiedział jeden z dyrektorów korporacyjnych, który poprosił o zachowanie anonimowości.
„Czołgi nie mają wartości konsumpcyjnej”
Pewnym oddechem dla budżetu okazał się chwilowy skok cen ropy naftowej, wywołany napięciem na Bliskim Wschodzie i niemal całkowitym zamknięciem cieśniny Ormuz, ale ekonomiści spodziewają się, że będzie to efekt krótkotrwały.
W rzadkim akcie szczerości deputowany Dumy Państwowej z Partii Komunistycznej, reprezentujący Syberię, stwierdził, że kraj nie przetrwa długotrwałego kontynuowania „specjalnej operacji wojskowej”.
— O jakim rozwoju, inwestycjach i nakładach kapitałowych możemy mówić? Ani czołgi, ani pociski nie mają wartości konsumpcyjnej: gospodarka je produkuje, ale ludność nie może ich konsumować — oświadczył Renat Sulejmanow.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
