Unia Europejska, próbując przyspieszyć procesy zawierania porozumień handlowych, napotkała na znaczące przeszkody dyplomatyczne. Propozycja, by kluczowe dokumenty w początkowej fazie przygotowań były tworzone wyłącznie w języku angielskim, spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem ze strony Francji i Włoch – jak podaje brytyjski dziennik „Financial Times”.

Zgodnie z doniesieniami gazety, oba kraje stanowczo sprzeciwiają się narastającemu procesowi „anglicyzacji” unijnych instytucji.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Co dalej z umową UE z Mercosur? Jan Krzysztof Ardanowski ostro o porozumieniu
Przeczytaj również: Oszustwo na mObywatela. Taki jest nowy sposób na wyłudzanie pieniędzy
Według informacji uzyskanych od osób wtajemniczonych w tę sprawę, unijny komisarz ds. handlu, Maros Sefovic, przedłożył ministrom krajów członkowskich propozycję gruntownego uproszczenia tych procedur.
Podczas spotkania, które odbyło się w poprzednim miesiącu, zaproponował on, aby cały proces przygotowawczy ostatniego porozumienia z Indonezją, włączając w to szczegółową weryfikację prawną (tzw. „legal scrubbing”), przebiegał wyłącznie w języku angielskim.
Standardowo takie procedury mogą trwać nawet do dwóch lat. Wynika to z konieczności uzgadniania i formalnego wprowadzania każdej, nawet najmniejszej modyfikacji tekstu umowy we wszystkich 24 oficjalnych językach UE.
Sefovic, polityk ze Słowacji, dąży do skrócenia tego okresu o połowę, odkładając pełne tłumaczenie dokumentu na sam koniec całego procesu. Argumentuje, że biurokratyczne opóźnienia negatywnie wpływają na europejską gospodarkę, odsuwając w czasie potencjalne korzyści z wymiany handlowej. W ciągu ostatnich dwóch lat UE zawarła pięć podobnych umów, starając się zmniejszyć zależność od Stanów Zjednoczonych i Chin, które coraz silniej ograniczają import.
„Jeżeli spojrzeć na wszelkie szacunki dotyczące strat finansowych wynikających z długotrwałości tego procesu, uważam, że w obecnym, niestabilnym świecie jest to coś, na co nie możemy sobie pozwolić” – wyjaśniał dziennikarzom na początku roku, podając jako przykład umowę z południowoamerykańskim blokiem Mercosur, która została sfinalizowana w styczniu. Zgodnie z raportem think-tanku ECIPE, każdy rok opóźnienia we wdrożeniu tego paktu kosztuje UE ponad 50 miliardów euro utraconego wzrostu PKB.
Konstytucyjne bariery i obawy o osłabienie zasad
Chociaż komisarz podkreślał istnienie „szerokiego konsensusu” i zyskał silne poparcie ze strony części dyplomatów dążących do szybszego otwierania rynków dla przedsiębiorstw, pojawiły się fundamentalne przeszkody. Francja i Włochy zgłosiły oficjalne zastrzeżenia o charakterze konstytucyjnym.
„Jest to kwestia francuskiej konstytucji. Francja nie może być związana ani zobowiązać się do tekstu, który nie został opracowany w języku francuskim” – stwierdził stanowczo francuski urzędnik w rozmowie z gazetą. Podobne ograniczenia prawne, jak potwierdzają źródła, znajdują się w ustawach zasadniczych Włoch.
Przeciwnicy forsowania języka angielskiego wyrażają również obawy przed niebezpiecznym osłabieniem zobowiązania UE do wielojęzyczności. Choć angielski, francuski i niemiecki dominują w codziennej pracy instytucji, pozycja języka angielskiego znacząco wzrosła od czasu rozszerzenia UE w 2004 roku (szczególnie w krajach takich jak Polska czy Czechy, gdzie jest najczęściej wybieranym drugim językiem). Karta Praw Podstawowych gwarantuje jednak każdemu obywatelowi UE prawo do komunikowania się z urzędami w dowolnym z 24 języków, a akty prawne muszą być bezwzględnie dostępne we wszystkich oficjalnych wersjach językowych.
Komisja odpiera zarzuty
Rzecznik Komisji Europejskiej zapewnia, że Bruksela „w pełni koncentruje się na jak najszybszym wejściu w życie umów o wolnym handlu”. Jednocześnie podkreśla, że nowa strategia nie jest drogą na skróty kosztem tradycji.
„Praca w jednym języku jako lingua franca podczas przeglądu techniczno-prawnego jest standardową praktyką w złożonych negocjacjach międzynarodowych. Nie przesądza to w żaden sposób ani nie skraca pełnego tłumaczenia umowy na wszystkie 24 oficjalne języki UE, które jest wymagane przez prawo UE i przeprowadzane z pełnym poszanowaniem naszych prerogatyw instytucjonalnych oraz procesów kontroli demokratycznej” – podsumowuje rzecznik.
Jednakże spór dotyczący tego, czy unijne dążenie do szybkości może przeważać nad tradycją językową, pozostaje otwarty.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
