Tusk zapowiada „rok dynamicznych zmian”. Analizujemy obietnice.

W lutym 2025 roku premier Donald Tusk w siedzibie Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych zapowiadał przełomowy rok. Obecnie, niemal dokładnie 12 miesięcy później, w tym samym miejscu zapewnia, że obietnicy dotrzymał i zapowiada „turbodoładowanie”. W Business Insider Polska mówimy: „rzetelność sprawdzona”.

Premier Donald Tusk podczas środowej konferencji w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych
Premier Donald Tusk podczas środowej konferencji w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych | Foto: Adam Burakowski/East News / East News
  • Zweryfikowaliśmy, jak deklaracje polityków przekładają się na realia gospodarcze
  • Zestawiliśmy dane i mierniki z minionego roku z tym, co obserwujemy obecnie. Konkluzje mogą zaskakiwać
  • Pomimo że szef rządu i minister finansów w dużej mierze mają rację, to nie na wszystkich obszarach nastąpił w ostatnim roku progres. A przynajmniej nie taki, jakiego politycy obozu rządzącego by oczekiwali
  • Szersze informacje o biznesie znajdziesz na stronie Businessinsider.com.pl

— Rok temu mówiłem, że 2025 będzie rokiem zasadniczych zmian dla polskiej ekonomii i to się udało — rozpoczął swoje wystąpienie na Giełdzie Papierów Wartościowych Donald Tusk.

x.com

Czy faktycznie tak było? W Business Insider Polska postanowiliśmy rzucić premierowi „wyzwanie weryfikacyjne”. Uwzględniliśmy kilka kluczowych mierników i danych, które pokazują, że nie we wszystkich sferach poszło rządowi tak dobrze.

Acociaż nie można zaprzeczyć, że najistotniejsze wskaźniki udało się podwyższyć, a prognozy na nadchodzące miesiące są jeszcze bardziej obiecujące.

Ekonomia wzrasta. Było 3, jest 3,6, będzie 4 procent?

Na początek dane, którymi premier i minister finansów szczycili się najbardziej. To progres ekonomiczny, który według wstępnego oszacowania wyniósł w 2025 roku 3,6 proc.

To rzeczywiście względnie sporo i pod tym względem znajdujemy się w europejskiej czołówce. Ale już w 2024 roku dostrzegalne były symptomy ożywienia. Wówczas nasza gospodarka, według GUS, powiększyła się o 3 proc.

Przypomnijmy, że gdy w 2023 roku następowała w Polsce zmiana władzy, to rozwój PKB po dwóch latach pandemicznego odbicia wyraźnie osłabł i wyniósł jedynie 0,1 proc. To był najgorszy rezultat w tym stuleciu, nie licząc oczywiście 2020 roku, kiedy to cały świat zmagał się z pandemią koronawirusa. Wtedy także nasza gospodarka była w recesji.

Wzrost gospodarczy Polski od 2000 r.
Wzrost gospodarczy Polski od 2000 r. | Michał Czernek/PAP / PAP/zdjęcia

Na tym jednak nie koniec. Donald Tusk i Andrzej Domański byli szczególnie dumni z jednego z czynników postępu ekonomicznego. Przypomnijmy, że na PKB składają się: konsumpcja, wydatki państwowe, bilans handlu zagranicznego oraz inwestycje prywatne.

W minionych latach wzrost ekonomiczny bazował w znacznej mierze na zwiększonej konsumpcji gospodarstw domowych. W 2025 roku do głosu doszły inwestycje, które (m.in. dzięki funduszom z KPO) wzrosły o 4 proc., a według zapewnień rządzących w 2026 roku mają osiągnąć dwucyfrowe tempo wzrostu.

Optymizm rządzący opierają na korzystnych danych z końcówki 2025 roku. W czwartym kwartale gospodarka wzrosła o 4 proc. i wszystko wskazuje na to, że w tym roku rzeczywiście czeka nas progres.

Praktycznie wszystkie najważniejsze instytucje korygują swoje prognozy w górę i przewidują rozwój jeszcze szybszy niż w poprzednim roku. Bankowi ekonomiści bez wahania wskazują poziom 4 proc. jako punkt odniesienia dla całego 2026 roku.

x.com

Powodów do optymizmu jest kilka, ale najistotniejszym jest kumulacja środków unijnych, które w 2026 roku wpłyną do Polski (m.in. w ramach KPO) i zostaną wykorzystane do końca tego roku kalendarzowego. Stąd też prognozowany wzrost inwestycji.

Inflacja wreszcie pod kontrolą. Z 18, przez 4,9 do 2,2 procent

Drugim z elementów, którymi rządzący z pewnością zechcą się pochwalić, jest inflacja. Wszyscy pamiętamy, jak prędko rosły ceny jeszcze trzy lata temu. Szczyt mieliśmy na początku 2023 roku, kiedy to odczyty GUS mówiły o inflacji na poziomie 18 proc.

Później zaczęła ona maleć do poziomów bardziej akceptowalnych. W 2024 roku obniżyła się nawet do 2 proc., ale wówczas rząd postanowił zakończyć funkcjonowanie tarcz ochronnych, co przyczyniło się do kolejnego, chociaż już znacznie mniej gwałtownego, wzrostu inflacji.

HtmlCode

Ostatni rok to jednak pod tym względem faktycznie zmiana. Kiedy Donald Tusk w 2025 roku występował w siedzibie GPW, inflacja wynosiła 4,9 proc. Obecnie jest o ponad połowę niższa. Ostatni odczyt GUS mówi o 2,2 proc., co jest rezultatem najniższym od 2019 roku (z jednym wyjątkiem w marcu 2024 roku).

Tu — podobnie jak w przypadku PKB — prognozy są dosyć optymistyczne. Narodowy Bank Polski w ostatniej projekcji z listopada 2025 roku (kolejna ma być opublikowana w marcu) przewiduje, że w nadchodzących latach tempo wzrostu cen nie powinno być problemem odczuwalnym dla przeciętnego Kowalskiego.

Kontrolowana inflacja i optymistyczne perspektywy oznaczają także, że wzrasta prawdopodobieństwo kolejnych obniżek stóp procentowych. Rok temu były one na poziomie 5,75 proc. Dziś jest to dokładnie 4 proc., czyli o niemal jedną trzecią mniej.

Giełda w rozkwicie. Z 2,6 do 3,5 tys. pkt

Skoro premier przemawia w siedzibie GPW, to nie można pominąć tematu giełdy. Tutaj również ostatnie 12 miesięcy prezentuje się obiecująco.

Już w lutym 2025 roku, gdy szef rządu mówił o „roku przełomu”, WIG20 był na poziomach niespotykanych od kilkunastu lat. Wartość indeksu wynosiła wówczas blisko 2,6 tys. pkt, czyli najwięcej praktycznie od 2011 roku.

businessinsider.com.pl

Tymczasem dzisiaj WIG20 znajdujemy na poziomie ponad 3,3 tys. pkt, co jest najwyższym wynikiem od czasów sprzed wielkiego kryzysu finansowego lat 2008-2009.

Poprzedni rok na warszawskiej giełdzie zakończył się wzrostem indeksu WIG20 o 45 proc. (w porównaniu z końcówką 2024 roku). Tym samym najbardziej prestiżowy indeks polskiej giełdy ma za sobą najlepszy rok w XXI wieku.

Złoty dość silny, rentowności obligacji w dół. Z blisko 6 do mniej niż 5 procent

Ostatni rok to spore umocnienie złotego względem dolara, aczkolwiek w tym przypadku to bardziej dolar się osłabił, niż złoty wzmacniał.

W odniesieniu do pozostałych nasza waluta pozostaje relatywnie mocna. Euro rok temu kosztowało mniej niż 4,20 zł, teraz jest to 4,21 zł. Funt staniał z ponad 5 zł do 4,83 zł, a frank podrożał z 4,46 do 4,61 zł.

Z perspektywy ministra finansów istotniejsze od walut jest jednak coś innego. Chodzi o rentowności obligacji, które w ciągu ostatniego roku znacząco zmalały. Dla obciążonego długiem systemu finansów publicznych to dobrze, bo — ujmując to w uproszczeniu — można pożyczać taniej i obsługa zadłużenia jest relatywnie tańsza.

Rentowności obligacji 10-letnich
Rentowności obligacji 10-letnich | Stooq, opracowanie własne

Jeszcze na początku 2025 roku rentowności polskich obligacji przekraczały 6 proc. Dziś spadły już poniżej poziomu 5 proc., szczególnie gwałtownie obniżając się w ostatnich tygodniach. Widać to doskonale na powyższym wykresie.

Deficyt budżetowy nadal problemem

Pomimo że resort finansów wciąż nie opublikował kompletnych danych z wykonania budżetu za 2025 rok, to już wiadomo, że znalazł się w nim rekordowy deficyt. Po listopadzie sięgnął on blisko 245 mld zł.

HtmlCode

Rekord padł mimo faktu, że — jak wyjawił minister finansów — rząd nie wykorzystał w pełni zaplanowanej dziury budżetowej. — Zmieściliśmy się o kilkanaście miliardów poniżej limitu — powiedział w styczniu w radiowej Jedynce.

Ten rok także rozpoczął się od blisko 4 mld zł na minusie, o czym informowaliśmy w Business Insider Polska.

Kondycja finansów publicznych oraz wzrastający dług publiczny to zresztą dwa elementy, które mogą nie dawać spać ministrowi finansów. Zwłaszcza że to nie jest już tylko nasz problem, ale widać go również na rynku.

We wrześniu 2025 roku agencje ratingowe Fitch i Moody’s obniżyły perspektywę polskiej wiarygodności kredytowej do „negatywnej”.

„Nasza decyzja o zmianie perspektywy na negatywną odzwierciedla znacznie słabszą prognozę wskaźników fiskalnych i zadłużenia w porównaniu z naszymi wcześniejszymi oczekiwaniami. Jeśli rząd nie będzie w stanie sprostać presji wydatkowej i przeszkodom w zwiększeniu dochodów, będzie to oznaczać słabszą siłę fiskalną i skuteczność polityki w porównaniu z naszą obecną oceną” — napisała w komunikacie agencja Moody’s.

Rząd tłumaczy trudną sytuację budżetową wydatkami na obronność, jednak problem jest znacznie bardziej złożony niż tylko koszty zbrojeń.

Bezrobocie w górę. Z 5,4 do 6 procent

Kolejny problem to rosnące bezrobocie. Pomimo że jego stopa utrzymuje się na niskim poziomie, to ów poziom staje się coraz mniej niski. Już na początku roku Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej informowało o wzroście bezrobocia. Pod koniec stycznia GUS podał bardziej precyzyjne dane.

Są one nieco bardziej optymistyczne. Co prawda stopa bezrobocia faktycznie w zaokrągleniu do jednego miejsca po przecinku wzrosła do 5,7 proc., ale bezrobotnych jest jednak mniej niż w szacunkach resortu pracy (888,6 tys.). Było ich na koniec grudnia 887,9 tys.

To oznacza, że w ciągu roku ich liczba zwiększyła się o 101,7 tys., a nie o 102,4 tys., jak szacowało ministerstwo. Po danych z października 2025 roku (+101,8 tys.) był to najwyższy wzrost od marca 2021 roku, czyli niemal od pięciu lat.

HtmlCode

Znacznie więcej na bezrobocie trafiło mężczyzn niż kobiet. W przypadku kobiet w ciągu roku liczba osób bez pracy wzrosła o 34,4 tys., a mężczyzn — 67,3 tys.

Jeszcze gorzej jest na początku 2026 roku. Według wstępnych danych stopa bezrobocia wyniosła 6 proc., o czym poinformował w poniedziałek resort pracy.

Jeszcze na początku 2025 roku stopa bezrobocia wynosiła 5,4 proc., a w ostatnich miesiącach 2024 roku nie przekraczała 5 proc. To oznacza, że w niespełna 1,5 roku przybyło kilkanaście procent osób bezrobotnych.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *