Trójgłos z RPP. Co dalej ze stopami procentowymi?

Członek RPP Przemysław Litwiniuk powiedział w rozmowie z TOK FM, że „określone warunki” mogłyby przyczynić się do „skorygowania błędu obniżek stóp procentowych z ubiegłego roku”. Takie stwierdzenie stoi naprzeciw stanowiska przewodniczącego gremium Adama Glapińskiego, który stwierdził, że w 2024 roku Rada powinna utrzymać stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Jeszcze odmiennego zdania są inni członkowie RPP – Henryk Wnorowski oraz Ludwik Kotecki, którzy nie wykluczają w bieżącym roku ewentualnych obniżek. Zdjęcie

Członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Od lewej Ludwik Kotecki, po środku Adam Glapiński, po prawej Przemysław Litwiniuk /Wojciech Strozyk/REPORTER; Wojciech Olkuśnik/East News; Jakub Kaminski/East News /

Członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Od lewej Ludwik Kotecki, po środku Adam Glapiński, po prawej Przemysław Litwiniuk /Wojciech Strozyk/REPORTER; Wojciech Olkuśnik/East News; Jakub Kaminski/East News / Reklama

– Myślę, że z dokumentów, które znamy nie wynika, aby obniżka (stóp procentowych – red.) była zasadna w tym momencie. Każdy kolejny miesiąc niesie ryzyka w drugą stronę (w stronę wzrostu inflacji – red.) i mówię o ryzykach wynikających z polityki fiskalnej – powiedział na łamach stacji TOK FM Przemysław Litwiniuk.  

W rozmowie ze stacją radiową członek Rady Polityki Pieniężnej został też zapytany, czy władze monetarne powinny teraz zdecydować się na podwyżkę stóp procentowych. W jego opinii takiej potrzeby na ten moment nie widzi. – Ale widzę argumenty, które w określonych uwarunkowaniach mogłyby przemawiać za skorygowaniem tego błędu, który nastąpił we wrześniu i październiku ub. roku. Było to przedwczesne i nadmierne poluzowanie polityki pieniężnej – dodał Litwiniuk.

Reklama

RPP dostosowała stopy procentowe do inflacji. Ale ta po spadkach zacznie rosnąć

W ten sposób ekonomista odniósł się do ostatnich zmian w zakresie stóp procentowych, na jakie zdecydowały się władze monetarne. Przypomnijmy, że we wrześniu i październiku RPP przeprowadziła dwie obniżki kosztu pieniądza. Najpierw o 75 punktów bazowych – co zaskoczyło nie tylko ekspertów, ale też inwestorów i przełożyło się na znaczące osłabienie złotego względem dolara czy euro – a następnie o 25 pb., która to decyzja ustanowiła stopę referencyjną na jej obecnym poziomie 5,75 proc. 

Natomiast zagrożeniami dla podwyższenia się inflacji w Polsce mogą być przede wszystkim decyzje rządu w sprawie cen administrowanych. Nowa większość sejmowa postanowiła pod koniec ubiegłego roku, że ceny energii i gazu pozostaną „zamrożone” na poziomie z 2022 r. jeszcze przez pierwsze półrocze 2024 r. Jeszcze wcześniej ich poprzednicy przedłużyli zerową stawkę VAT na podstawowe produkty spożywcze na okres I kw. bieżącego roku.  

Powrót do ustalania cen przez czynniki rynkowe w przypadku mediów oraz do opodatkowania żywności wydają się jednak konieczne, ponieważ dalsze utrzymywanie tarcz antyinflacyjnych jest zwyczajnie kosztowne. Jak wynika z wyliczeń ekonomistów z banku Pekao, powrót do 5-procentowej stawki VAT na żywność od kwietnia może oznaczać 12,5 mld zł wpływu do budżetu państwa. Odwrotna decyzja daje więc koszt ponad 4 mld zł na kwartał. Jednocześnie suma, jaką należało zapłacić za „tarczę energetyczną” na 6 miesięcy, to blisko 16,5 mld zł. A zgodnie z podpisaną przez prezydenta ustawą budżetową, deficyt w kasie państwa będzie rekordowo wysoki, bo może sięgnąć do 184 mld zł.

A. Glapiński: Zaryzykuję tezę, że w 2024 r. nie znajdzie się w RPP większość do obniżek stóp procentowych

W czasie konferencji prasowej podsumowującej lutowe posiedzenie RPP, przewodniczący gremium Adam Glapiński także wskazał powyższe zagrożenia jako najpoważniejsze dla kształtowania się tempa wzrostu cen w Polsce. Podkreślił on, że w ciągu „trzech miesięcy inflacja wróci do celu inflacyjnego NBP„, który wynosi 2,5 proc. z możliwym odchyleniem o 1 pkt. proc. w górę lub w dół. Jednak zdaniem szefa banku centralnego „to nie jest koniec historii”.

– W dalszych miesiącach tego roku, w II połowie w szczególności, kształtowanie się inflacji jest obarczone bardzo wysoką niepewnością. Inflacja może wzrosnąć pod wpływem czynników fiskalnych i regulacyjnych – zauważył. Jak dodał w dalszej części wystąpienia, „zaryzykowałbym taką tezę: nie widzę perspektyw, żeby większość powstała (w RPP – red.) za obniżką stóp do końca roku”. 

Taką zapowiedź ekonomiści z banku Pekao oceniają jako zwiastun braku obniżek stóp procentowych nawet do końca 2025 r. W ich opinii „odwrócenie inflacji i ożywienie gospodarcze zamkną bardzo krótkie okno do kontynuacji cięć stóp procentowych, a RPP będzie prowadzić restrykcyjną politykę (pieniężną – red.)”. 

W RPP panuje podział? Część członków nie zgadza się z Glapińskim

Jednocześnie inaczej sprawę oceniają ekonomiści z PKO Banku Polskiego. W swoim komentarzu do konferencji Glapińskiego wskazali, że słowa prezesa NBP „należałoby interpretować jako wyraźną zapowiedź, że w tym roku, a zwłaszcza w najbliższych miesiącach, RPP nie zmieni stóp procentowych”. Jednak scenariusz, w którym to władze monetarne zdecydują się jednak na poluzowanie polityki pieniężnej „nie jest zupełnie przekreślony”.

„Co do zakładanej przez nas dotychczas obniżki stóp w marcu, kwietniu wciąż mamy w pamięci zaskakujący ruch RPP z września ubiegłego roku, a jednocześnie oczekujemy głębszego niż konsensus spadku inflacji w tym okresie. Co do ruchu w listopadzie, to podtrzymujemy, że impulsem do niego może się stać otoczenie globalne” – napisano w porannym raporcie ekonomiści PKO BP. 

Takie stanowisko jest zbliżone do tego, jak słowa przewodniczącego RPP komentują inni członkowie gremium. W rozmowie z portalem Biznes24.pl Ludwik Kotecki wskazał, że „zaskoczyła go pewność” co do braku zmian w zakresie stóp procentowych, jaka towarzyszyła w czasie konferencji Glapińskiego.

– Mamy w końcu luty, czyli do końca roku jest bardzo daleko. A pan prezes mówi, że większości do zmian stóp procentowych w jakąkolwiek stronę on nie widzi i na pewno ich nie będzie. No ja bym się chyba tak nie odważył powiedzieć – powiedział ekonomista cytowany przez biznes24.pl.  

W podobnym tonie wypowiedział się Henryk Wnorowski. Członek RPP w rozmowie z agencją Bloomberga wskazał, że „osobiście nie odważyłbym się przewidzieć, jak zachowa się cała RPP do końca tego roku. Może się zdarzyć, że pewne zmiany (stóp procentowych – red.) nastąpią”.  

Według Wnorowskiego, w sytuacji spadku inflacji w styczniu poniżej 4 proc. i osiągnięcia celu NBP w marcu dywagacje na temat podwyżek stóp procentowych są kompletnie nieuzasadnione. W dalszej części wypowiedzi ekonomista dodał, że próba przewidzenia „kolejnych ruchów RPP stała się ekstremalnie trudna„. Trudno się z nim nie zgodzić.

Wideo Odtwarzacz wideo wymaga uruchomienia obsługi JavaScript w przeglądarce. Czy działanie WOŚP to dowód, że państwo abdykowało? INTERIA.PL

Źródło

No votes yet.
Please wait…
No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *