Telefony mówią: bojkot USA ogromny. Sprzedaż w dół o 42%.

Potyczka handlowa zapoczątkowana przez Donalda Trumpa istotnie wpłynęła na kanadyjską branżę turystyczną. Świeża analiza, której autorem jest Uniwersytet w Toronto, sugeruje, iż inne segmenty amerykańskiej gospodarki także dotkliwie to odczuły.

Nowe dane dotyczące telefonów komórkowych pokazują, że Kanadyjczycy znacznie rzadziej podróżują do USA — prywatnie i służbowo
Nowe dane dotyczące telefonów komórkowych pokazują, że Kanadyjczycy znacznie rzadziej podróżują do USA — prywatnie i służbowo | Foto: Robin Guess / Shutterstock

Konsekwencje ekonomiczne destabilizujących działań prezydenta Donalda Trumpa w sferze polityki międzynarodowej stają się coraz bardziej dostrzegalne w miarę, jak spływają roczne zestawienia danych.

Zgodnie z oczekiwaniami, rozmaite wskaźniki — jak ilość przekroczeń granicy czy dokonywanych rezerwacji w hotelach — wskazują, że spór handlowy Trumpa w zasadzie wyeliminował znaczną część ruchu turystycznego z Kanady.

Niemniej jednak, nowa ekspertyza School of Cities na Uniwersytecie w Toronto unaocznia, że pokrewne branże również zanotowały spore straty.

Czytaj też: Marzyłam o życiu w Kanadzie. Dopięłam swego i się rozczarowałam

Kanadyjczyków jest mniej nie tylko w rejonach atrakcji turystycznych

Wykorzystując informacje z telefonów komórkowych, analitycy Karen Chapple, Yihoi Jung oraz Jeff Allen potwierdzili średni, roczny spadek częstotliwości odwiedzin kanadyjskich obywateli w miastach amerykańskich o blisko 42 proc. To spadek o wiele bardziej wyraźny niż wcześniej zakładane 25 proc., wywnioskowane na podstawie danych o ruchu granicznym.

— W czołówce rankingu znalazło się wiele dużych aglomeracji, które przecież nie słyną z bycia popularnymi destynacjami turystycznymi — oznajmia Karen Chapple w rozmowie z Business Insiderem.

O ile spadki w Las Vegas oraz Orlando można w uzasadniony sposób przypisać zmniejszonemu ruchowi turystycznemu, istotne spadki zauważono również w dużych ośrodkach biznesowych, jak Nowy Jork, Los Angeles, San Francisco, Dallas czy Houston. Badacze upatrują przyczynę tej sytuacji w mniejszej częstotliwości delegacji pracowników sektora technologicznego i finansowego.

— Stale latam do San Francisco — zwierza się Chapple. — To przelot o charakterze technologicznym do tego miasta — dokładnie tacy ludzie podróżują ze mną — dodaje.

Chapple przyznaje, że jej zespół był szczególnie zaskoczony sytuacją miast średniej wielkości, takich jak Grand Rapids oraz Flint w stanie Michigan, które charakteryzują się ścisłymi powiązaniami z przemysłem motoryzacyjnym, coraz bardziej komplikowanymi przez ewoluującą politykę celną Białego Domu.

Czytaj też: Szczepan Twardoch o obecnym świecie: system się zawali; rewolucja może przyjść jeszcze za naszego życia

„Ośrodki technologiczne i finansowe, jak San Francisco i Houston, zdają się doświadczać spadków nie tylko w dziedzinie turystyki, ale także w podróżach służbowych, co odzwierciedla zmieniające się upodobania podróżnych, wynikające z powszechnej niepewności ekonomicznej po obu stronach granicy” — napisali badacze. „Innym przykładem jest Grand Rapids, mocno związany z sektorem motoryzacyjnym w Ontario, który zarejestrował drugi co do wielkości spadek liczby wizyt, prawdopodobnie z powodu ceł.”

Rezultaty podkreślają, jak napięte są w aktualnej chwili relacje między Kanadą a USA: z grona 267 miast włączonych do analizy, jedynie trzy wykazały wzrost liczby odwiedzin Kanadyjczyków w porównaniu z rokiem poprzednim.

Przywrócenie poziomu wizyt Kanadyjczyków do stanu sprzed kryzysu wywołanego pandemią COVID-19 zajęło około trzech lat, a w chwili obecnej jest jeszcze zbyt wcześnie, aby przewidzieć, jak długo utrzyma się tenże najnowszy spadek.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *