Taniej o Paliwa: Wdrożony Pakiet. Działania Rządu: Kontrola Zakupów Przez Obcych

Czy administracja państwowa postanowi zmierzyć się z tak zwaną turystyką po paliwo i wprowadzi restrykcje w zatankowaniu pojazdów dla kierowców z innych krajów? — Scenariusz na rynku musiałby być ekstremalny — stwierdza analityk. Jednakże, precedensy w Europie już zaistniały.

Stacja paliw w Lubieszynie na granicy polsko-niemieckiej, 31 marca
Stacja paliw w Lubieszynie na granicy polsko-niemieckiej, 31 marca | Foto: Tomasz Kowalczuk/REPORTER / East News

Od kilku dni w naszym kraju funkcjonuje pakiet „Ceny Paliw Niżej”, dzięki czemu podatek VAT i akcyza na benzynę oraz olej napędowy zostały zredukowane, a każdego dnia będą publikowane ich najwyższe ceny detaliczne, wyliczane między innymi na podstawie średniej ceny hurtowej z poprzedniego dnia. W ogłoszonych działaniach nie ma narzędzi mających na celu ograniczenie zapotrzebowania, w tym tego najmocniejszego, czyli reglamentacji paliw. Pomimo że aktualnie oficjalnie nie mówi się o tak drastycznych krokach, władze państwowe i przedstawiciele Ministerstwa Energii nie wykluczają utrudnień w zakupie paliw przez osoby z zagranicy.

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo:

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Jak chronić Polskę przed kryzysem na rynku paliw? Ekspert ma propozycję

Czytaj też: Nowe ceny paliw w Wielki Piątek. Minister ogłosił maksymalne stawki

Turystyka paliwowa. Będą ograniczenia?

Mowa o uniknięciu tak zwanej turystyki paliwowej, czyli sytuacji, w której użytkownicy dróg z ościennych krajów przyjeżdżaliby na nasze stacje, aby skorzystać z kwot niższych niż w ich ojczyznach. W odpowiedzi na pytania redakcji w trakcie konferencji prasowej 1 kwietnia szef resortu energii Miłosz Motyka przyznał, że ministerstwo nie widzi ogromnego zasięgu tego fenomenu, jednakże dodał, że może być jeszcze za wcześnie na definitywne konkluzje.

W wypadku, gdyby odwiedziny na naszych stacjach się zintensyfikowały i bylibyśmy zagrożeni realnym brakiem paliw, ministerstwo ma sięgnąć po „możliwy asortyment interwencji w zakresie restrykcji”. Prowadzi jednocześnie obserwację ruchu, a możliwe decyzje zostaną podjęte wspólnie nie tylko z Orlenem, lecz także z prywatnymi podmiotami.

— Takie postanowienia (odnośnie do restrykcji w zatankowaniu dla obcokrajowców — przyp. red.) podejmują zresztą inne państwa, lub idą dalej, wprowadzając zróżnicowane ceny — dodał minister Motyka, zaznaczając jednocześnie, że różnicowanie cen dla klientów z Polski i zza granicy byłoby bardziej skomplikowane, a ministerstwo nie chce dokładać obowiązków sprzedawcom.

Minister energii Miłosz Motyka i Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, 31 marca
Minister energii Miłosz Motyka i Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, 31 marca | Marysia Zawada/REPORTER / East News

Jak 2 kwietnia zaświadczył Business Insiderowi rzecznik Ministerstwa Energii Grzegorz Łaguna, wszystkie wczorajsze twierdzenia ministra Motyki na temat limitów dla cudzoziemców pozostają aktualne.

Ograniczenia dla obcokrajowców. Słowacja jedzie po bandzie?

Odnosząc się do innych państw, na które odwołał się minister, najgłośniejszym przykładem obostrzeń w sprzedaży paliw jest Słowacja. Pisaliśmy o tym już w ubiegłym tygodniu w zestawieniu różnych reakcji państw członkowskich UE na kryzys; rząd w Bratysławie zdecydował się zezwolić stacjom na ustalanie wyższych kwot diesla dla odbiorców z zagranicy.

Czytaj też: Europa walczy z wysokimi cenami paliw. Te sposoby dominują

Takie rozróżnienie jest oczywiście co najmniej dyskusyjne z punktu widzenia prawa unijnego, a sprzeciw w kwestii niezgodności z przepisami Wspólnoty oficjalnie wyraziła Komisja Europejska. Jednakże, gabinet Roberta Fico niewiele sobie z tego robi, chociaż także po drugiej stronie Tatr decyzja nie wszystkim odpowiada. Poseł do słowackiego parlamentu Julius Jakab z opozycyjnej formacji Hnutie Slovensko udał się nawet z wizytą na stację Orlenu w polskim Cieszynie, ukazując, iż nie dość, że jako obcokrajowiec nie musi wnosić wyższej opłaty, to w dodatku benzyna w Polsce jest o 20 eurocentów tańsza niż na Słowacji.

www.instagram.com

Ukrytą formą walki z turystyką paliwową jest natomiast decyzja Słowenii, która wprowadziła ograniczenia w tankowaniu do 50 litrów paliwa na dzień. Limit dotyczy wszystkich prywatnych kierowców (dla przedsiębiorstw i rolników wynosi aktualnie 200), chociaż wprowadzono go przede wszystkim z myślą o zniechęceniu do dalszych wizyt gości z Austrii. W Europie Środkowej restrykcje dla cudzoziemców wprowadziły także Węgry, gdzie z najniższych kwot detalicznych paliw mogą korzystać jedynie kierowcy pojazdów z węgierskimi numerami rejestracyjnymi. Dla Budapesztu to zresztą nie nowość, gdyż podobne regulacje obowiązywały już w kryzysie z lat 2022–2023.

„Polityka rządu jest nastawiona na utrzymanie konsumpcji”

Aleksander Kieroński, analityk ds. ekonomicznych w Polityce Insight, argumentuje w komentarzu dla Business Insidera, że wprowadzenie restrykcji w tankowaniu dla obcokrajowców — czy to limitów, czy wyższych cen – byłoby realne tylko w krańcowo kryzysowym położeniu.

– Mam na myśli materialne braki paliw, co na szczęście w dalszym ciągu nie zaistniało. Aktualna linia postępowania rządu jest jednak ukierunkowana na zachowanie ich konsumpcji na względnie stabilnym poziomie, co w zgodzie z teorią ekonomiczną musi w pewnym momencie skutkować rynkowymi niedoborami. Oczywiście nie wiemy, czy rzeczywiście do tego dojdzie, jednak trzeba brać pod uwagę takie zagrożenie — mówi ekspert.

Tak samo jak w przypadku Słowacji, ewentualne restrykcje spotkałyby się z protestem Komisji Europejskiej, Kieroński zakłada jednak, że w ramach nadzwyczajnego scenariusza Bruksela w praktyce przymknęłaby oko na decyzję Polski.

— Unijne ciała potrafią czasami operować nieco arbitralnie — wyznaje specjalista. W trakcie konferencji 1 kwietnia Miłosz Motyka i sekretarz stanu Wojciech Wrochna podkreślali, że wszelkie decyzje w obszarze cen i reglamentacji paliw będą podejmowane indywidualnie przez władze państwowe w Warszawie.

Kryzys paliwowy. Pora ograniczyć popyt?

Politycy byli także raczej nastawieni sceptycznie wobec propozycji ograniczania zapotrzebowania na paliwa; już w wcześniejszej fazie kryzysu zgłaszała je Międzynarodowa Agencja Energetyczna, a własne sugestie ma przedstawić także Komisja. Aleksander Kieroński uważa jednak, że to takie rozwiązania mają dzisiaj największy sens.

— Dobry przykład powinien płynąć z samej góry. Część sfery publicznej i urzędów może zacząć w większym zakresie korzystać z pracy zdalnej. Potrzebujemy również silniejszego zwrócenia uwagi na transport publiczny — mówi.

Ekspert dodaje także, że zamiast powszechnej kontroli cen dla wszystkich kierowców, należałoby raczej wprowadzić ukierunkowane interwencje dla wybranych grup.

Ceny paliw na stacji Orlenu w Gdańsku, 31 marca
Ceny paliw na stacji Orlenu w Gdańsku, 31 marca | Oliwia Domanska/East News / East News

— Warto skoncentrować się na sektorze transportowym, gdyż to poprzez niego szok cenowy może rozlać się na resztę gospodarki. Dziś jeszcze tego tak bardzo nie widać, jednak to wzrost kosztów transportu może najprościej przenieść się na wyższe ceny w sklepach — uwypukla.

Czytaj też: Niemcy alarmują po decyzji Polski. Firmom grozi fala bankructw

Druga grupa to osoby żyjące na obszarach dotkniętych wykluczeniem komunikacyjnym. – Z punktu widzenia dużego miasta łatwo debatować o ograniczeniu używania samochodu, jednakże są całe tereny, na których byt bez niego jest w rzeczywistości niemożliwy. Idealnym rozwiązaniem byłyby więc specjalne dodatki paliwowe dla ludzi z tym problemem, pomimo że politycznie, ale też organizacyjnie jest to oczywiście trudne do urzeczywistnienia – stwierdza Aleksander Kieroński.

Orlen: na granicy wzrost był niższy

Z zapytaniem o wpływ rządowego programu „Ceny Paliwa Niżej” zwróciliśmy się także do Orlenu. Mateusz Witczyński, rzecznik prasowy Grupy, informuje nas, że ceny na polskich stacjach są jednymi z najniższych w UE, a w pierwszym dniu funkcjonowania programu (31 marca) „klienci zrealizowali rekordowy poziom zakupów”.

x.com

„Było to konsekwencją wcześniej obserwowanego odkładania decyzji zakupowych w oczekiwaniu na ogłoszoną interwencję, mającą zminimalizować skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie” — wyjaśnia.

Dodaje również, że tego samego dnia zwiększyła się sprzedaż paliw dla kierowców zagranicznych, jednakże wzrost na stacjach ulokowanych obok granicy z Niemcami był mniejszy od średniej dla całego kraju. „W następnych dniach zauważamy zmniejszenie dynamiki sprzedaży w odniesieniu do początku funkcjonowania programu CPN zarówno w skali państwa, jak i na stacjach przygranicznych, które są objęte dodatkową kontrolą” — podsumowuje rzecznik płockiego giganta.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *