W jaki sposób pokryć ogromne wydatki na modernizację wojska? Rząd zaciąga na to ogromne zobowiązania, lecz ze względu na konflikt w Iranie sytuacja stała się bardziej złożona.

Oprocentowanie polskiego długu gwałtownie wzrosło. Istnieje unijny program SAFE, prezydent wraz z szefem NBP zaproponowali SAFE 0 proc., czyli wykorzystanie dochodów z rezerw kruszcu banku centralnego na finansowanie dozbrojenia armii. Prezes Glapiński w środę publicznie przedstawił swoją koncepcję. Z jego wypowiedzi dało się odczuć rozczarowanie, że premier Donald Tusk jej nie zaakceptował.
— Przypominam, że funkcjonujemy w realiach nadrzędnego interesu państwa, w okolicznościach potrzeby pilnego podniesienia poziomu bezpieczeństwa Polaków — rozpoczął prezes NBP. — Istnieje niezwykle paląca potrzeba finansowania zbrojeń. W ciągu trzech lat — dodał.
Zaznaczył, że atak na Iran przyspieszył konieczność niezwłocznych inwestycji.
Złoto NBP
— Kruszec stanowi taki sam składnik rezerw jak waluty. Jedynym miejscem handlu jest Londyn. Na koniec 2025 r. dysponowaliśmy rezerwami o wartości przekraczającej bilion złotych, z czego złoto stanowiło 340 mld zł — wyszczególnił.
Podał, że aktualnie posiadamy 570 ton i bank planuje nadal kupować, aż osiągnie poziom 700 ton.
— Inwestorzy, którzy oceniają naszą solidność, biorą pod uwagę rezerwy — zaakcentował Glapiński.
Jego zdaniem bez odpowiednich rezerw nie byłoby dobrych ocen ratingowych oraz że wszystkie oceny międzynarodowych organizacji potwierdzają dobrą działalność banku centralnego i temu zawdzięczamy wysoką pozycję finansową państwa.
— Ze względów bezpieczeństwa złoto przechowujemy w trzech różnych lokalizacjach, po jednej trzeciej — zaznaczył Glapiński, wymieniając Londyn i Nowy Jork, jako miejsca poza terytorium Polski.
Czytaj też: Oto plan Adama Glapińskiego. „NBP aktywnym graczem na rynku złota”
— Jednakże kruszec nabywa się w Londynie i tam tymczasowo przechowujemy go więcej — oznajmił i zwrócił uwagę, że specjalna delegacja z NBP wkrótce uda się sprawdzić stan tych rezerw w londyńskim skarbcu. Dodał, że w przyszłości złoto będzie składowane w powstającym nowoczesnym budynku w Warszawie, który pełnił rolę skarbca.
„Gromadzą się ciemne chmury”
— Następuje zmiana sytuacji. Znowu gromadzą się ciemne chmury. Koniec sprzyjającego okresu, gdy redukowaliśmy stopy procentowe, a inflacja utrzymywała się w celu. To, co dzieje się w Zatoce Perskiej i okolicach, budzi obawy — zaznaczył Adam Glapiński.
— Prognozuje się spowolnienie tempa wzrostu PKB w Europie i narastanie presji inflacyjnej — stwierdził prezes na podstawie rozmów z innymi bankierami w Bazylei. — Miejmy nadzieję, że Polska tego uniknie. Ale nadchodzi czas, kiedy współdziałanie NBP z ministrem finansów będzie musiało być lepsze. A z ministrem obrony narodowej narastająco coraz ważniejsze — dodał.
Zaznaczył, że wcześniej bank nie przewidywał, że złoto tak bardzo zyska na wartości i tak mocno zwiększy się jego udział w rezerwach. Tłumaczy to niepokojem i konfliktami zbrojnymi.
Czytaj też: Adam Glapiński, Karol Nawrocki, Donald Tusk. O to toczy się gra
— W przypadku wojny za dolarem stoi potęga militarna świata, a złoty słabnie, pomimo bardzo solidnej sytuacji gospodarczej. To naturalne. Bo jest walutą mniejszego państwa. Co skądinąd daje szanse na pojawienie się zysku [NBP] — wyjaśnił prezes.
Wyjaśnił, że zysk NBP występuje, gdy złoty jest słaby, a nie ma go, gdy złoty jest silny. Ale celem banku centralnego nie jest generowanie zysku, lecz niska inflacja. Podkreślił również, że to dobrze, że Polska nie przyjęła euro, bo to uniemożliwiałoby Polsce dostosowywanie się obecnie do trudnych realiów.
SAFE 0 proc., czyli 197 mld zł do dyspozycji
— Profesor Grzegorz Kołodko, prof. Marek Belka wiedzą, że rezerwy banku można wykorzystać w tym celu i nie ma tu żadnych problemów prawnych, pod warunkiem, że robi się to rozsądnie, z rozwagą i stopniowo — przeszedł do sedna konferencji.
Zaznaczył, że przychody niezrealizowane, czyli wzrost wartości kruszcu w zestawieniu z ceną zakupu, wyniosły 197 mld zł.

— W 2024 r. wprowadziliśmy system analogiczny jak w krajach strefy euro ze względów bezpieczeństwa. Nie możemy nic zdziałać z tym przyrostem wartości — powiedział.
— Pięć procent zysku NBP możemy przeznaczyć na uzupełnienie kapitału banku. Bank nie jest zobligowany do pokrywania strat z lat ubiegłych. […] Nasza strategia zakładała i wciąż zakłada, że gromadzimy i przechowujemy złoto i że to złoto stanowi fundament bezpieczeństwa Polski, a także (wcześniej o tym nie wspominałem) bezpieczeństwa państwa, w przypadku wystąpienia problemów militarnych. To aktywa narodu polskiego. Prawo nie reguluje, w jaki sposób państwo mogłoby wykorzystać te aktywa. Wtedy może się zebrać zgromadzenie narodowe i prezydent i podjąć decyzję. My jako bank centralny wiemy, co zrobić, mamy opracowane scenariusze awaryjne — oznajmił.
Powtórzył, że aktualnie racją stanu jest szybkie zbudowanie silnej armii.
— Mając na uwadze, że zgromadziła nam się ta niezrealizowana wartość 197 mld zł, to logiczne, że zasugerowałem, aby przeznaczyć te środki na rozbudowę sił zbrojnych, aby nikomu nie przyszło do głowy, by nas atakować — powiedział prof. Glapiński.
„Nie mogę dodatkowo nagrodzić dealerów”
— Dzięki wyjątkowo efektywnej pracy naszych dealerów bankowych — których nie mogę odpowiednio nagrodzić, ponieważ Sejm raczył nałożyć ograniczenia na wynagrodzenia w banku, z powodu jakiś złośliwości, kar, zazdrości, nie wiem, ci dealerzy nie mogą być godziwie wynagradzani — i kilku departamentów, udało się tyle tego złota zgromadzić. I mamy 197 mld zł nadwyżki, którą możemy wykorzystać dla Polski — powiedział prezes NBP.
Czytaj też: Prognoza NBP nie mówi wszystkiego. Inflacja w Polsce będzie wyższa
— Zarząd NBP jest upoważniony do podejmowania decyzji dotyczących zarządzania aktywami rezerwowymi, nie musi nikogo pytać o zgodę. To aktywa narodowe, ale w gestii niezależnego banku centralnego. To zachodni standard. Mamy pełną autonomię. Nie Rada Polityki Pieniężnej — zastrzegł.
— Po drugie, wszelkie operacje będą realizowane zgodnie z prawem europejskim i polskim oraz w granicach mandatu NBP — podkreślił. — Nie wymagają zmiany żadnej ustawy, przepisu, nawet przecinka czy kropki. W ramach naszych uprawnień zarządzamy rezerwami. Możemy całkowicie zbyć kruszec i nabyć dolary — podkreślił.
— Po trzecie, operacje dokonywane na rezerwach nie będą żadnymi sztucznymi operacjami księgowymi. Będą to rzeczywiste transakcje handlowe. Sprzedajemy jakiś składnik rezerw i kupujemy inny, ponieważ uważamy, że jest to wskazane z punktu widzenia banku, państwa polskiego. Wszystko zgodnie z mandatem — zaznaczył prezes Glapiński.
Nie udało się osiągnąć porozumienia [z premierem]
— Po czwarte, operacje wykonane przez NBP, które proponowałem, w ogóle nie uszczuplą rezerw dewizowych NBP. W przypadku sprzedaży złota, to w Londynie za dolary. Zamiast złota pojawią się dolary. Tego nie zrobimy, ponieważ nie udało się dojść do porozumienia. Nie redukujemy rezerw — oznajmił.
— Chodzi o to, aby sprzedać część kruszcu, zrealizować niezrealizowany aktualnie tzw. zysk na złocie, mieć to w dolarach i np. za dwa-trzy lata ponownie kupić złoto, jeśli tak zadecyduje nowy zarząd — powiedział.
— To, co chciał zrobić bank, dyskusję, jaką rozpoczęliśmy — jeśli można nazwać dyskusją sytuację, w której ktoś jest przywiązywany do pala, stawiany pod murem i obrzucany pomidorami, nie dając mu możliwości wyjaśnienia, a jak coś powie, to się to przeinacza. To, co zaproponowaliśmy, nie jest żadnym precedensem. Inne banki wielokrotnie generowały przychody z rezerw złota — podał.
W tym miejscu wymienił przykłady Austrii, Belgii, Hiszpanii, Niemiec, Włoch, RPA i Szwajcarii.

Zysk ze złota może być „zyskiem NBP”
— Nie zaproponowaliśmy, żeby całą nadwyżkę 197 mld zł [od razu] wykorzystać do wyniku finansowego i to w 95 proc. przekazać do budżetu. Nie sugerowaliśmy tego. A na ten temat toczy się debata w Stanach. My zasugerowaliśmy, że można to robić powoli, stopniowo, aby wykonać ten jednorazowy wysiłek — wyjaśnia Glapiński.
Zaznaczył, że nie spowodowałoby to redukcji rezerw, zachwiania sytuacji finansowej banku centralnego ani inflacji.
— Ten rządowy SAFE może wpłynąć na inflację w granicach 0,2-0,3 pkt proc. Tutaj można by to było dowolnie rozłożyć [w czasie] — zaznaczył.
— Nasze propozycje nie spotkały się z aprobatą. Może jest nieodpowiedni moment, może kiedyś nadejdzie? — zastanawiał się. — „Skoro bank ma możliwość wygenerowania dodatkowych środków, to niech to zrobi”, mówią. To nie jest zwyczajny zysk banku, to wyjątkowa jednorazowa okazja historyczna, że pojawiła się ta niezrealizowana wartość — kontynuował.
Dodał, że taka operacja nie wiązałaby się z żadnymi skutkami ubocznymi, ale istotne jest, aby środki te trafiły na zbrojenia, do specjalnego funduszu, który nie mógłby być przekierowany na inne cele.
— Co roku można by generować tyle środków dzięki tym rezerwom kruszcu, ile byłoby konieczne i ile nie zakłócałoby normalnego funkcjonowania gospodarki i finansów publicznych. Ale nie ma zainteresowania tym, nie ma na to zapotrzebowania — oznajmił Glapiński.
— Jesteśmy gotowi, żeby podjąć się tego typu działania. Nie potrzebujemy regulacji, ustawy, uzgodnień z Europejskim Bankiem Centralnym. Nic — podsumował.
Zaznaczył również, że rozmowy we wtorek z premierem były wymagające. Nie ma zgody, ale możliwe, że część programu uda się uratować we współpracy z resortem obrony i finansów — poinformował prezes.
Na koniec dodał, że po sprzedaży złota sprzedana kwota zostałaby wycofana z rezerwy NBP, a euro lub dolary zasiliłyby te rezerwy. Bank zrealizowałby nadwyżkę i ta zasiliłaby wynik finansowy NBP, a następnie budżet państwa.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
