Ostatnio dużo się mówiło o Narodowym Banku Polskim. Decyzja RPP o utrzymaniu poziomu oprocentowania uspokoiła osoby posiadające kredyty, jednak wiadomość o znacznej ujemnym wyniku finansowym banku nie spotkała się z aprobatą w kręgach rządzących. Adam Glapiński w czwartek zwrócił się do dziennikarzy, aby przedyskutować te kwestie oraz — jak co miesiąc — dokonać oceny sytuacji ekonomicznej i inflacyjnej naszego kraju.
![Szef banku centralnego Adam Glapiński tłumaczy straty NBP i decyzje o oprocentowaniu [SPRAWOZDANIE] 2 Prezes NBP prof. Adam Glapiński](/wp-content/uploads/2026/05/1fc370936cb3add2fee7bac96d63b84d.jpg)
Prezes NBP rozpoczął od wezwania skierowanego do mediów w związku z „tzw. stratą NBP”. — O ujemnym wyniku NBP wspominaliśmy już w sierpniu zeszłego roku. Nie ma w tym nic nowego. Ten rezultat finansowy zależy w głównej mierze od kursu złotego. Gdy złoty jest silny, pojawia się ujemny wynik, a gdy złoty osłabia się, generowany jest zysk. Nie ma to nic wspólnego z dochodami przedsiębiorstw. To nie jest cel działalności banku, to tylko zapis księgowy — objaśnił.
— Od samego początku sygnalizowaliśmy, że potencjalna wpłata na cele zbrojeniowe Polski mogłaby dotyczyć zysku za rok 2026, a więc funduszy przekazywanych dopiero w roku 2027, a zatem nie ma powiązania z tym ogłoszonym obecnie wynikiem finansowym — uzupełnił prezes.
Wyjaśnił po raz kolejny, że kwota na zbrojenia może pochodzić z „wyjątkowego” zastosowania różnicy pomiędzy przeciętną ceną zakupu złota w NBP a bieżącą wyceną rynkową tego metalu szlachetnego, innymi słowy z „realizacji tzw. niezrealizowanych przychodów”.
Zaznaczył, że nadwyżka, czyli niezrealizowany zysk na złocie, wynosi aktualnie około 160 mld zł.
— Można wyrazić żal, że nie jest to już 197 mld zł w momencie publicznego ogłoszenia, cena złota się zmienia, ale wkrótce będzie znacznie wyższa, niż była na początku. Jest jasne, że cena złota po kryzysie na Bliskim Wschodzie spadła, spadła nie dlatego że zmalało zainteresowanie metalem, lecz dlatego, że złoto jest cennym aktywem i różne państwa sprzedawały złoto, aby uregulować płatności, które znalazły się w trudnej sytuacji. Bank Turcji oficjalnie podał, że sprzedał 70 ton złota. To naturalnie obniżyło cenę — zauważył Adam Glapiński.
„Ceny złota powrócą do wyższych poziomów”
— Ponadto krążyły pewne plotki, nie rozpowszechniane przez NBP, lecz przez nieodpowiedzialnych, o polityce nie chcę mówić, no to „dziennikarzy” powiem, że jakoby NBP planował sprzedać wszystkie rezerwy złota. To również przyczyniło się do spadku cen złota na świecie. Ceny złota z pewnością powrócą do bardzo wysokich, jeśli nie znacznie wyższych niż wcześniej, poziomów — sądzi prezes NBP.
Czytaj też: Zaskakujące ruchy na rynku złota. Analitycy nie mają wątpliwości
— Złoto ma tę zaletę, że jest dobrem rzadkim i płynnym. Sprzedaje się złoto, które fizycznie znajduje się w Londynie — dodał.
NBP posiada 595 ton złota
Jak przekazał prezes, na koniec kwietnia NBP posiada 595 ton złota i bank nieustannie kupuje złoto, korzystając z niższych cen. Poprzednio bank informował o 582 tonach.
Prezes wspomniał o przykładzie Francji, która sprzedała złoto i przeznaczyła środki na wydatki wojskowe, a także podkreślił, że podobny sposób księgowania złota jak w Polsce obowiązuje w USA.
— Co zrobimy z tą nadwyżką, jeśli politycy nie osiągną porozumienia? Możemy odtworzyć zużytą rezerwę walutową, możemy wzmocnić kapitał banku, możemy też nie robić nic i realizować dalej cel zakupu złota do 700 ton, co stanowi zabezpieczenie Polski na wypadek poważnego kryzysu — oświadczył Adam Glapiński.
Inflacja zgodna z celem NBP
— Wskaźnik CPI wynoszący 3,2 proc. nadal mieści się w celu NBP, którego górna granica wynosi 3,5 proc. Jednak inflacja wzrosła od początku roku. Wyższa inflacja to naturalnie głównie efekt wzrostu cen paliw. Drogie paliwa to z kolei wynik konfliktu na Bliskim Wschodzie, w tym ograniczenia transportu surowców energetycznych przez cieśninę Ormuz — powiedział prezes NBP.
Zaznacza, że cały czas trwa spekulacja na rynku paliw i przez pewien czas będzie to podnosiło inflację. Uważa jednak ten wstrząs za słabszy niż poprzednio, podobnie wzrost cen gazu jest niższy niż w latach 2021-2022. Stwierdził, że węgiel stabilizuje nasze ceny energii.
Podkreślił również, że nie ma problemów z dostawami innych towarów niż paliwa, co miało miejsce podczas poprzedniego kryzysu. Zaznaczył, że kurs złotego pozostał stabilny.
Zauważył, że w całej gospodarce, poza m.in. cenami biletów lotniczych, nie widać tendencji obserwowanych przy poprzednim kryzysie, czyli przyspieszonej dynamiki popytu, jak po pandemii, po napływie imigrantów i silnej ekspansji fiskalnej.
Inflacja w ryzach
— Dane miesięczne z gospodarki sugerują, że dynamika PKB w 1 kw. 2026 r. mogła nawet zwolnić w porównaniu z końcem zeszłego roku. To negatywne z punktu widzenia wzrostu gospodarczego, ale pozytywne z punktu widzenia inflacji — powiedział.
— Sytuacja na rynku pracy jest mniej napięta — podkreślił prezes. — Wzrost wynagrodzeń w przedsiębiorstwach w 1 kw. spowolnił do najniższego poziomu od pięciu lat, a zatrudnienie w sektorze przemysłowym maleje — podał, wskazując, że choć to złe informacje dla zwalnianych pracowników, to jednocześnie dobre informacje dla makroekonomii i inflacji.
Czytaj też: Prawdziwe wynagrodzenie zwykłego Polaka. Jak to się ma do średniej krajowej?
— Po trzecie, stopy procentowe w Polsce i na świecie są znacznie wyższe niż u progu poprzedniego kryzysu energetycznego. Wówczas mieliśmy 0,5 proc., teraz mamy relatywnie wysokie stopy procentowe. To nie sprzyja odbiciu inflacji w górę — ocenił.
Dodał, że NBP nie lekceważy wpływu szoków podażowych i bank będzie monitorował sytuację.
— Z punktu widzenia polityki monetarnej istotne jest, w jakim stopniu wzrost cen paliw przełoży się na wzrost cen innych towarów i usług. […] To zależy w dużej mierze od aktywności gospodarczej i wynagrodzeń. Nie obserwujemy znaczącej presji — podkreślił Adam Glapiński.
Przytoczył przykłady porównywalnych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie inflacja wzrosła bardziej niż w Polsce, w tym w Bułgarii, gdzie osiągnęła poziom 6 proc.
Stopy uzasadnione
— Biorąc pod uwagę niepewność co do dalszego przebiegu konfliktu [na Bliskim Wschodzie] oraz jego konsekwencji dla polskiej gospodarki, zwłaszcza inflacji, uzasadnione jest utrzymanie stóp procentowych na dotychczasowym poziomie — przekazał prezes NBP.
— Rada prosiła o podkreślenie, że nie będzie wahać się przed podjęciem szybkich działań, w tym zmiany wysokości stóp procentowych, gdyby inflacja przybrała negatywny obrót — dodał.
Stwierdził, że perspektywa obniżki stóp jest na razie mało prawdopodobna, ponieważ odbudowa zniszczeń wojennych zajmie około roku, a co za tym idzie, ceny nie wrócą szybko do niskich poziomów. Jednocześnie odpowiedział „tak” na pytanie, czy prawdopodobieństwo podwyżek stóp wzrosło od ostatniego posiedzenia Rady.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
