Schyłek aut kempingowych? Bolączki niemieckich emerytów

Niemcy wciąż pozostają jednym z najbogatszych państw na świecie, jednak nie można zaprzeczyć, że poziom życia naszych zachodnich sąsiadów w ostatnich latach zauważalnie się obniżył. Jak to oddziałuje na osoby w wieku emerytalnym? Zdecydowaliśmy się to zbadać.

Onet Premium
Onet Premium | Materiały prasowe

Niemcy to wciąż jeden z najbogatszych krajów globu, gdzie nie trzeba się obawiać o problemy bytowe. Lecz równocześnie nie da się ukryć, że poziom życia w minionych latach poważnie się skurczył. Jak to się przekłada na osoby w wieku emerytalnym? Zdecydowaliśmy się to sprawdzić.

Piotr, który większą część swojej ścieżki zawodowej przepracował w Kolonii, uśmiecha się, zapytany o „jesień życia”. Wyjaśnia także, że jego standard życia nie odbiega znacząco od jego przyjaciół i krewnych w Polsce.

— To już nie te realia, w których niemieccy emeryci spędzali ostatnie dziesięciolecia życia na Majorce, w Katalonii czy podróżując pojazdami kempingowymi po Europie — wyjaśnia.

Taki obraz niemieckich emerytów mieli Polacy np. w latach 90. Ale sporo się zmieniło — koszty życia w Niemczech znacznie poszły w górę, społeczeństwo się starzeje, a politycy praktycznie bezustannie mówią o redukcji uprawnień emerytalnych. — Teraz Niemcy w coraz większym stopniu martwią się codziennymi wydatkami, a nie cenami hoteli na Majorce — dodaje nasz rozmówca.

Na jaką emeryturę może liczyć typowy Niemiec?

Mimo że w teorii niemieckie emerytury prezentują się całkiem przyzwoicie. Mediana zarobków Niemca powyżej 65 roku życia wynosi aktualnie 2070 euro (czyli w przeliczeniu prawie 8,9 tys. zł). Jednakże taka kwota nie zawsze pochodzi tylko z emerytury.

Jak wynika z analizy firmy Vermoegenszentrum, „przeciętna” niemiecka emerytura osoby, która przepracowała 45 lat, wynosi aktualnie około 1,8 tys. euro — niedługo jednak wartość wzrośnie do około 1,9 tys. Od tej sumy trzeba odjąć jednak składki na ubezpieczenie zdrowotne i opiekuńcze oraz niektóre podatki. Reasumując — kwota netto, na którą może liczyć obecny niemiecki emeryt, jest raczej zbliżona do 1,5 tys. euro. A to już niespełna 6,5 tys. zł — w państwie, które wciąż jest znacznie droższe niż Polska.

Jednakże jak widać w statystykach, przeciętny dochód niemieckiego emeryta jest wyższy niż sama „czysta” emerytura. Można to całkiem łatwo wytłumaczyć — coraz więcej emerytów po prostu decyduje się na zatrudnienie.

Jak ukazują dane niemieckiego urzędu statystycznego Destatis, aż 19 proc. niemieckich 66-latków podejmuje pracę zarobkową. Wraz z wiekiem ten wskaźnik się zmniejsza, ale wciąż na przykład ponad 9 proc. 72-latków za naszą zachodnią granicą pracuje zawodowo.

Nasz rozmówca, Piotr z Kolonii, znów się uśmiecha, gdy przedstawiamy mu te dane. Przyznaje, że w rozmowach z kolegami i koleżankami z Polski często słyszy stereotypy o Niemcach, którzy już w okolicy pięćdziesiątki powoli kończą swoje kariery zawodowe i zaczynają się radować życiem. I znowu — dane zaprzeczają tym stereotypom. Jak podaje Eurostat, 24 proc. pracujących Niemców jest w zakresie wiekowym 55-64. Nigdzie w Unii ta grupa wiekowa nie stanowi większej części pracującej populacji.

Dlaczego Niemcy muszą pracować na emeryturach?

Niemieccy eksperci przyznają, że jedno twierdzenie ukształtowało współczesny system emerytalny. Wypowiedział je w latach 50. XX wieku pierwszy kanclerz Niemiec Konrad Adenauer. Brzmiało ono: „Ludzie zawsze będą mieć dzieci”. Zbudowano więc system — w pewnym stopniu podobny do polskiego — w którym to młodsze pokolenia utrzymują emerytów.

Taki system wydawał się sensowny pokoleniu Adenauera. Sam kanclerz miał w sumie siedmioro dzieci. Ale w kolejnych dekadach Niemki rodziły coraz mniej. W 1962 r. sześciu pracowników finansowało jednego emeryta. W 2020 r. było to już tylko 1,8 pracownika, a tendencja jest wyraźnie malejąca — informowało Deutsche Welle. O kryzysie demograficznym mówi się wprawdzie od lat 70. Przez długi czas jednak lukę demograficzną udawało się wypełniać przez to, że do Niemiec przybywali imigranci. Ale to jednak zaczęło się zmieniać.

W rezultacie od dawna w Berlinie toczy się dyskusja o zmianach w emeryturach. Pierwsze zmiany mają zresztą wejść od przyszłego roku w życie. W skrócie ma być bardziej „efektywnie” i „elastycznie”, ale państwo nie ukrywa też, że chce, aby Niemcy po prostu więcej sami oszczędzali na swoje późniejsze lata. Tymczasem coraz więcej Niemców obawia się, że zwyczajnie nie wystarczy im środków na oszczędzanie. Ostatnie lata to przecież w tym kraju czas kryzysu ekonomicznego i coraz szybciej rosnących kosztów utrzymania.

„Dramat” niemieckich emerytów

Jeden z naszych rozmówców przyznaje, że narzekania niemieckich emerytów na los brzmią trochę jak „problemy z wyższej półki”. Ale — przyznaje — niegdyś starsi Niemcy mogli bez obaw podróżować po Europie, kupować nieruchomości we Włoszech — czy spędzać czas z wnukami.

Wiele się pozmieniało. Świat się zglobalizował, nieruchomościami na południu Europy zaczęli się interesować bogacze z USA, Chin czy krajów Bliskiego Wschodu — i oni zwykle mają o wiele więcej środków niż Niemcy na emeryturach. Podróże kamperami też stały się bardzo kosztowne. A dzieci rodzi się o wiele mniej, więc nie każdy ma wnuków, z którymi może się bawić.

Jak słyszymy, kiedyś za „bezpieczną przystań” dla Niemców na emeryturze uchodziła Polska. Niemcy nabywali mieszkania w Świnoujściu czy Kołobrzegu, aby żyć w nich na starość — albo rezerwowali miejsca w domach spokojnej starości po polskiej stronie. Kiedyś wystarczała „standardowa” niemiecka emerytura, by móc sobie na to pozwolić. Z tym że przez ostatnią dekadę ceny w Polsce tak poszybowały, że stało się to już po prostu nierealne dla „zwykłego” emeryta.

Ale niemiecki system emerytalny stał się też w pewnym stopniu ofiarą własnego sukcesu. Dobre emerytury i postęp medycyny sprawiły, że niemiecki emeryt żyje coraz dłużej. Jeszcze w 1960 r. średni okres wypłacania emerytury nie przekraczał dziesięciu lat. Teraz jest on ponad dwa razy dłuższy — wynika z oficjalnych niemieckich statystyk.

Ciągły wzrost świadczeń, mniej dzieci, mniej osób pracujących — i coraz więcej emerytów. Trudno, żeby to wszystko nie doprowadziło do emerytalnej katastrofy. Dyskusje o kolejnych reformach emerytalnych trwają, tymczasem niemieccy emeryci biorą się po prostu do pracy. Idą do swoich dawnych firm albo zwyczajnie dużo później kończą swoje kariery zawodowe.

— Kiedyś istniał stereotyp niezwykle pracowitego Niemca. Powiedzmy sobie szczerze — w rzeczywistym życiu bywa i bywało z tym różnie. Ale jeśli chodzi o Niemców na emeryturze, to ten stereotyp jest coraz bardziej prawdziwy — uśmiecha się gorzko Piotr z Kolonii.

Autor: Mateusz Madejski, dziennikarz Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *