Revolut, Saxo i inni. Czy to pewny port w dobie kryzysu?

Lęki związane z ewolucją sytuacji na arenie międzynarodowej sprawiają, że Polacy coraz częściej rozważają „zróżnicowanie” swoich zasobów. Nie jest to skomplikowane — w ostatnich latach zaobserwowaliśmy rozkwit popularnych narzędzi finansowych, niektóre z nich zresztą stały się już „pełnoprawnymi” bankami. Niemniej jednak prezentują się one jako rozwiązania „ponadnarodowe”. Czy to gwarantuje bezpieczeństwo środków?

Revolut, Zen.com, Saxo Bank…. W ciągu ostatnich lat na rynku pojawiło się wiele alternatywnych opcji w stosunku do standardowych „polskich” banków. Zyskują one na popularności w momencie niepokojów natury geopolitycznej.

Można zatem przechowywać tam fundusze w „międzynarodowej” instytucji, jak również w różnej postaci (akcji, ETF-ów, kryptowalut, walut obcych itp.). Z drugiej strony, tego rodzaju aplikacje często bazują np. na litewskich gwarancjach, a ten kraj przecież nie jest obojętny na obawy dotyczące rozwoju sytuacji na świecie. Zatem zapytaliśmy przedstawicieli branży — zarówno oficjalnie, jak i nieoficjalnie — czy taka „dywersyfikacja” kapitału ma sens.

„Dywersyfikacja terytorialna” to hasło, którym nierzadko reklamuje się Saxo Bank. Jednocześnie firma silnie akcentuje swoje duńskie korzenie. Przesłanie jest dość czytelne — kto obawia się rozwoju sytuacji w Europie Środkowej, może przechowywać aktywa w firmie pochodzącej z jednego z najbardziej zamożnych i spokojnych państw. Teoretycznie może to być rozwiązanie np. dla osób, które rozważają założenie „tradycyjnego” rachunku za granicą.

Zobacz: Konto zagraniczne na wypadek wojny. Ekspert ujawnia, jak je założyć i na co należy zwracać uwagę

— Dywersyfikacja geograficzna to coś więcej niż tylko włączenie nowych klas aktywów, obejmuje rozproszenie inwestycji między różne otoczenia gospodarcze. Dlatego wielu krajowych inwestorów decyduje się na platformy, które dają im nie tylko dostęp do rynków globalnych, ale także możliwość zabezpieczenia części aktywów poza granicami kraju — stwierdza w rozmowie z Business Insider Polska Marcin Ciechoński, menadżer odpowiedzialny za ekspansję Saxo Banku w Polsce.

Duńskie rozproszenie wydawało się doskonałą propozycją, ale ostatnia kontrowersja Donalda Trumpa dotycząca Grenlandii pokazała, że ten kraj wcale nie jest wolny od napięć geopolitycznych. Ostatecznie wizja konfliktu zbrojnego USA i Danii o wyspę przez pewien czas nie wydawała się wcale tak odległa.

Istnieją jednak i inne opcje, na przykład Revolut. Jest on w Polsce bardzo popularny, ma już ponad 5 mln użytkowników nad Wisłą. Ten bank internetowy ma siedzibę w Londynie i dziesiątki milionów użytkowników na całym świecie. Można w nim trzymać fundusze w różnych walutach, można inwestować w akcje, kryptowaluty…. Dla wielu jest to zatem idealne rozwiązanie na ewentualny kryzys.

Jest także coś, co martwi wielu użytkowników. To fakt, że w naszej części Europy działa on jako europejski bank pod bezpośrednim nadzorem Europejskiego Banku Centralnego i Banku Litwy — i tam posiada licencję. Litwa natomiast nie jawi się obecnie jako najbezpieczniejsze miejsce na geopolitycznej mapie świata.

Podobnie zresztą jak Zen.com, założony przez Polaka fintech, który obecnie ma swoją główną siedzibę w Londynie. „Zen.com to regulowana instytucja pieniądza elektronicznego, funkcjonująca na podstawie licencji wydanej przez Bank Litwy, honorowanej w całej Unii Europejskiej, a także posiada pełne licencje i prowadzi działalność operacyjną w Wielkiej Brytanii” — informuje nas Łukasz Neska, Chief Growth Officer w Zen.com.

Ale czy to w ogóle ma znaczenie?

Rozmawiam nieoficjalnie z przedstawicielami zarówno banków, jak i fintechów. Pytam o realizację najgorszego scenariusza. Czyli sytuacji, w której Rosjanie atakują Litwę i zajmują Wilno. Nie jest to na razie bardzo prawdopodobne, ale trudno to całkowicie wykluczyć. W takiej sytuacji problem mają oczywiście polskie banki. Można sobie wyobrazić spanikowanych Polaków, próbujących wypłacać swoje fundusze, jak również spadający kurs złotego. Ale problem będą miały również fintechy, które działają w oparciu o litewskie licencje.

— Przede wszystkim banki mają przećwiczone takie sytuacje. Proszę mi wierzyć. A po drugie — przecież to, że ktoś funkcjonuje na podstawie licencji litewskiej, nie oznacza, że środki zgromadzone przez klientów są przechowywane na Litwie — uśmiecha się jeden z przedstawicieli sektora bankowego.

— Z punktu widzenia klientów kluczowe jest nie tylko to, gdzie jesteśmy regulowani, ale jak przechowywane są środki. Pieniądze użytkowników są objęte tzw. safeguardingiem — są w pełni oddzielone od środków operacyjnych spółki i przechowywane na wyodrębnionych rachunkach w więcej niż jednej instytucji finansowej. Dzięki temu fundusze są przechowywane w sposób rozproszony, co zwiększa bezpieczeństwo operacyjne — informuje nas Łukasz Neska z Zen.com.

— Taki model pozwala aktywnie zarządzać ryzykiem koncentracji i ograniczać zależność od jednego banku czy jednego partnera finansowego. W praktyce oznacza to większą odporność na sytuacje stresowe i większą pewność, że fundusze są dostępne, również w sytuacjach dynamicznych i nieprzewidywalnych — dodaje.

Jak wynika z naszych rozmów, w podobny sposób działają zresztą także i polskie, tradycyjne banki. Pieniądze dzisiaj bazują nie na „fizycznej” gotówce, a na danych. Banki są więc przygotowane na różne scenariusze, w tym — o czym rzecz jasna mówią niechętnie — nawet na ataki na swoje siedziby. — Każda duża instytucja finansowa ma plany działania na wypadek wielu różnych scenariuszy. To standard w branży bankowej — zapewniają nas przedstawiciele Revoluta.

Ale czy można się na wszystko przygotować? Szczera odpowiedź brzmi: nie — przyznał nam jeden przedstawiciel „tradycyjnego” sektora finansowego.

Jeśli zatem oczekujemy eskalacji sytuacji geopolitycznej, możemy zakładać scenariusz, w którym klienci będą nagle chcieli wypłacać środki z banków. W takim scenariuszu, teoretycznie, korzystniej jest mieć pieniądze w dużej instytucji międzynarodowej. Ale nawet posiadając karty np. Revoluta w tak pesymistycznym scenariuszu mogą spodziewać się problemów np. z wypłacaniem funduszy, zwłaszcza w polskich bankomatach. Dlatego po cichu wielu naszych rozmówców twierdzi, że pesymiści mogą mieć pod ręką trochę gotówki, najlepiej w „mocnej walucie” — na przykład w dolarach.

Swoich entuzjastów ma również przechowywanie pewnych środków np. w fizycznym złocie. Inni uważają, że „nowoczesnym” odpowiednikiem złota nieco się stały kryptowaluty — które też dość łatwo można „spieniężyć” na całym świecie.

Rozwiązaniem pośrednim może być naturalnie przechowywanie środków w wielu różnych instytucjach. — Nie zalecamy panicznych decyzji ani wycofywania środków z systemu finansowego. Zamiast tego mówimy o rozsądnym podejściu opartym na dywersyfikacji i płynności. W takich sytuacjach kluczowe jest nie tylko „gdzie” trzymać fundusze, ale też jak szybko można z nich skorzystać — także w razie konieczności nagłej zmiany planów lub przemieszczenia się. Warto mieć dostęp do środków w różnych formach i walutach oraz korzystać z więcej niż jednej instytucji finansowej. Zen.com dla wielu klientów odgrywa właśnie taką rolę — uzupełniającą, a nie zastępującą tradycyjną bankowość — opowiada nam Łukasz Neska.

Banki uspokajają

Nasi rozmówcy często podają przykład Ukrainy. Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w 2022 r. tamtejszy system bankowy miał oczywiście trudności, ale też generalnie wykazał się ogromną odpornością. Nawet ostatnie blackouty nie spowodowały, że dostęp do pieniędzy jest bardzo utrudniony.

Bankowcy więc generalnie uspokajają — nawet bardzo pesymistyczne scenariusze nie powinny w szczególny sposób zagrozić naszym pieniądzom. Dotyczy się to zarówno polskich banków, jak i popularnych aplikacji. Jak wynika z naszych rozmów, znacznie częściej bankowcy przygotowują się na „szare” scenariusze, które w zasadzie to regularnie się materializują. Chodzi na przykład o cyberataki.

— Do ataków na instytucje finansowe i na konsumentów dochodzi każdego dnia. Banki na bieżąco odpierają cyberataki — przyznają nam przedstawiciele Revoluta.

— Jak każda międzynarodowa instytucja finansowa, jesteśmy stale narażeni na próby cyberataków — to codzienność w całej branży. Nie zarejestrowaliśmy jednak incydentów, które skutkowałyby utratą środków klientów lub naruszeniem ich danych — mówi z kolei Łukasz Neska.

W branży bankowej mówi się również, że polskie banki są dość dobrze przygotowane na cyberataki i na inne niebezpieczne scenariusze, również na tle międzynarodowej konkurencji. Powód jest dosyć prosty — po prostu polskie instytucje są najbardziej świadome zagrożeń, a ataki na nie zdarzają się wyjątkowo często.

Inna sprawa, że finansowe aplikacje nie zawsze chcą być postrzegane jako alternatywa dla banków. Na przykład Revolut nie ukrywa, że chce mieć w Polsce swój oddział i że chce zdobyć polską licencję. Z kolei polskie banki też się uczą od fintechów — na przykład oferując coraz wygodniejsze funkcje walutowe.

Moda na takie rozwiązania raczej więc szybko się nie skończy. Nie tylko ze względu na obawy geopolityczne. Inwestowanie stało się po prostu bardzo popularne, a dzisiaj można to robić, po prostu klikając na ekran smartfona.

— W ostatnich latach obserwujemy zmianę wśród polskich inwestorów w kierunku budowania portfeli o silniejszej orientacji globalnej. Tradycyjnie wielu z nich koncentrowało się niemal wyłącznie na rynku krajowym, częściowo ze względu na ograniczony dostęp do instrumentów międzynarodowych. Dziś te przeszkody w dużej mierze zniknęły, a dojrzewanie rynku przejawia się rosnącą świadomością, że dywersyfikacja między klasami aktywów, sektorami oraz — co kluczowe — różnymi regionami świata pomaga ograniczać ryzyko i stabilizować wyniki w długim terminie — przekazuje nam Marcin Ciechoński z Saxo Banku.

— Wielu polskich inwestorów decyduje się na platformy, które dają im nie tylko dostęp do rynków globalnych, ale także możliwość zabezpieczenia części aktywów poza granicami kraju — dodaje nasz rozmówca.

Autor: Mateusz Madejski, dziennikarz Business Insider Polska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *