Z zestawień Business Insidera wynika, że w bieżącym roku przeciętny koszt energii w transakcjach dnia następnego wynosił w Polsce 125 euro za MWh. Jak to możliwe, że w Portugalii było to niespełna 47 euro, a w Hiszpanii ponad 49 euro?

Jeżeli firma zamierza zawrzeć teraz umowę na dostawy energii elektrycznej na cały nadchodzący rok, a znaczna część energii w Polsce nabywana jest właśnie w kontraktach rocznych, musi liczyć się z wydatkiem 446 zł za MWh. Stanowi to przeszło 100 euro, czyli jedną z najwyższych taryf w Europie, blisko dwukrotnie wyższą niż np. w Hiszpanii.
Z danych EEX wynika, że wyższe ceny są notowane jedynie w Irlandii, Rumunii, Bułgarii, Chorwacji, Słowenii, na Węgrzech i w Słowacji. Jednak różnice nie są znaczne. Z udostępnionych danych najkorzystniejsze ceny ma Hiszpania — 56 euro za MWh. W tym spisie brakuje Portugalii.
Czytaj też: Prawdziwy koszt OZE? Wiceminister energii: Czas na debatę o wydatkach [TYLKO U NAS]
Spora część transakcji realizowana jest nie w kontraktach rocznych, ale również na rynku dnia następnego, gdzie strony umawiają się, po jakich cenach nabędą energię elektryczną na kolejny dzień o konkretnej godzinie. Jak obliczyliśmy, bazując na średnich cenach godzinowych, w bieżącym roku kupujący energię musieli za nią płacić w takich transakcjach w Polsce średnio 125 euro za MWh — wynika z wyliczeń opartych na danych ENTSO-E.
Dla porównania średnia cena w Europie kształtowała się na poziomie 109 euro. Niekwestionowanym liderem niskich cen jest Portugalia, gdzie średni koszt był mniejszy niż 47 euro za MWh.
HtmlCode
Dodatkowo, w Portugalii ceny energii elektrycznej spadają, a nie rosną. Nasz czytelnik podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami.
„Żyję na przemian w Polsce i Portugalii. 8 stycznia otrzymałem od operatora EDP SMS-a z informacją o kolejnym obniżeniu cen energii elektrycznej, tym razem o 4 proc. Pamiętam, jak trzy lata temu celebrowali zamknięcie ostatniej elektrowni węglowej. I zawsze mnie to zaskakuje, jak oni to robią. […] dostaję rachunek z wyszczególnieniem źródeł energii i tam podany jest procent energii odnawialnej, ale i tak to szokuje” — napisał czytelnik.
Czytaj też: Luty niekorzystny dla posiadaczy turbin wiatrowych. Fotowoltaika nie zrekompensowała strat
„Największe zdziwienie wywołała u mnie pozycja elektrownie wodne, bo proszę sobie wyobrazić, że Portugalczycy mają dużo więcej zbiorników wodnych niż Polska i umieją je wykorzystać” — kontynuuje czytelnik.
Polskie i portugalskie ceny energii
Z nadesłanego nam portugalskiego rachunku od czytelnika wynika, że 1 kWh energii elektrycznej kosztuje 0,1671 euro. VAT od ponad połowy (55 proc.) rachunku wynosi 6 proc., a od reszty — 23 proc. W Portugalii zużycie pierwszych 200 kWh w miesiącu obciążone jest podatkiem w wysokości 6 proc., a powyżej — 23 proc.
Przeliczając wartość rachunku z uwzględnieniem wszystkich dodatków (głównie opłaty dystrybucyjne) i podatku, otrzymujemy kwotę 0,25 euro za kWh (84,55 euro za zużycie 332 kWh, po uwzględnieniu opłaty audiowizualnej w kosztach serwisu wynoszącej 3,02 euro miesięcznie). W przeliczeniu na polską walutę według aktualnego kursu NBP daje to 1,09 zł za kWh.

A jak to wygląda w Polsce? Bez opłat dystrybucyjnych i innych dodatków energia elektryczna kosztuje 61 gr brutto za kWh (z uwzględnieniem akcyzy) zgodnie z taryfą G11 od URE. Przeciętne roczne zużycie energii elektrycznej w gospodarstwie domowym to 2000 kWh — informuje URE. Przy cenie 61 gr za kWh wydalibyśmy 1220 zł za samą energię. Ale do tej kwoty dochodzą inne opłaty.
Mamy opłaty stałe: abonamentową, sieciową stałą i mocową, łącznie około 33 zł miesięcznie, co daje 396 zł rocznie. Do tego dochodzi opłata zmienna dystrybucyjna, naliczana od kWh, czyli średnio około 40 gr/kWh (35-48 gr w zależności od dystrybutora). Daje to 800 zł rocznie.
Oprócz tego mamy opłatę na rozwój aktywów OZE, która wynosi 0,0073 za kWh oraz opłatę kogeneracyjną, czyli za inwestycje umożliwiające produkcję ciepła z energii 0,003 zł. Razem 0,0103 zł za kWh. Do rachunku dochodzi łącznie 20,60 zł rocznie (2000 kWh x 0,0103 zł).
W rezultacie otrzymujemy łączną cenę 1,22 zł za kWh. A to o ponad 12 proc. więcej niż w zaprezentowanym przykładzie z Portugalii.
Skąd biorą się niższe ceny energii elektrycznej?
Powyżej analizowany był rachunek w gospodarstwie domowym. Jednak z perspektywy rozwoju gospodarczego kluczowe jest, ile za energię płacą przedsiębiorstwa. Im jest ona tańsza, tym tańszy może być chleb, mrożonki, wszystkie produkty wymagające chłodzenia w procesie przechowywania, czyli… większość żywności. Niższe koszty energii sprzyjają rozwojowi przemysłu energochłonnego, dzięki czemu staje się on bardziej konkurencyjny na arenie międzynarodowej.
W kraju o niskich cenach energii chętniej lokowane będą centra danych, które pochłaniają przecież znaczące ilości energii. A skoro energia w Portugalii czy Hiszpanii jest dużo tańsza, to firmy z sektora sztucznej inteligencji, przemysłu ciężkiego, materiałów budowlanych i chemicznych będą bardziej skłonne inwestować w tych krajach.
O ile różnica w rachunku dla gospodarstw domowych wynosi, jak obliczyliśmy, 12 proc., o tyle w przypadku przedsiębiorstw sytuacja wygląda inaczej. W przypadku dużego zużycia ceny stałe mają mniejszy wpływ na całkowity koszt. Najistotniejszy jest koszt samej energii.
Z naszych wyliczeń wynika, że w Portugalii w tym roku płacono za energię elektryczną średnio 46,71 euro za MWh (na rynku dnia następnego), a w Hiszpanii 49,49 euro, podczas gdy w Polsce 125,20 euro, w Niemczech 103,18 euro, a we Francji 73,31 euro. Jak widać, nawet Francja z jej rozbudowaną energetyką jądrową nie jest w stanie osiągnąć tak korzystnych cen jak Portugalia i Hiszpania.
Na czym polega sekret sukcesu, skoro, jak pisze czytelnik, zamknięto już wszystkie elektrownie węglowe, a na cenę nie wpływa zupełnie, co widać po danych z ostatnich dwóch tygodni, gwałtowny wzrost cen gazu? Portugalska i hiszpańska energetyka okazały się odporne na wojnę w Iranie i problemy z dostawami gazu i ropy z rejonu Zatoki Perskiej. Przyjrzyjmy się, jak produkuje się prąd w krajach Półwyspu Iberyjskiego.
Jak produkowana jest energia w Portugalii?
Z punktu widzenia wzrostu cen w Europie najważniejsze były ceny gazu. Do 27 lutego, w przeddzień ataku USA i Izraela na Iran, kontrakty holenderskie na gaz kosztowały na giełdzie ICE około 32 euro za MWh. Po ataku cena natychmiast wzrosła powyżej 50 euro, osiągając szczyt 9 marca z ceną powyżej 60 euro, a obecnie kurs spadł poniżej 50 euro.

Kraj, którego energetyka opiera się na OZE i jest stabilizowana gazem, odczuł nagły wzrost cen energii elektrycznej. Polska nagle przestała być najdroższa w Europie ze swoim węglem. Gaz stał się droższy dla energetyki niż węgiel, nawet uwzględniając podatek ETS (opłaty za emisję CO2).
Skoro na Portugalię to prawie nie wpłynęło, to w jaki sposób produkuje ona energię elektryczną? Jest to kraj skoncentrowany na OZE, ponieważ aż 80 proc. energii w tym roku wyprodukowano ze źródeł bezemisyjnych. Jednak trzon tych źródeł stanowią nie wiatraki i panele słoneczne, jak w Polsce, ale energetyka wodna.
Elektrownie wodne dostarczyły aż 44 proc. energii w systemie w bieżącym roku (do 13 marca), farmy wiatrowe 31 proc. (wyłącznie lądowe), a słoneczne 5 proc. Energetyka wodna jest stabilna (chyba że wystąpi susza), co czyni ją dobrym stabilizatorem dla wiatraków i fotowoltaiki.
Jak wspomniał czytelnik, w Portugalii nie ma już elektrowni węglowych, ale są elektrownie gazowe. W bieżącym roku dostarczyły one 15,8 proc. energii elektrycznej, czyli proporcja jest niemal identyczna jak w Polsce (15,9 proc.). Taki udział nie miał znaczącego wpływu na ceny, ponieważ elektrownie gazowe oferowały zwiększoną moc w godzinach 19-23 w wiele dni stycznia i lutego. Nie wpłynęło to znacząco na średnią cenę dobową, a przynajmniej nie na tyle, aby ceny były tak wysokie, jak w innych krajach Europy. Zdarzały się dni, że w godzinach 8-19 elektrownie gazowe w ogóle nie funkcjonowały. Wówczas o cenach decydowały elektrownie wodne, głównie we współpracy z wiatrakami.
Dodatkowo 4 proc. energii w Portugalii pochodzi z biomasy. Portugalia nie posiada elektrowni jądrowych.
Wysoki udział stabilnych mocy wodnych sprawia, że podatek ETS dla portugalskiej energetyki ma niewielkie znaczenie. Co więcej, nie ma tam rynku mocy, więc elektrownie gazowe muszą uwzględnić w cenie czas, kiedy nie pracują, ponieważ jest to wówczas nieopłacalne. Kompensują to sobie cenowo, a nie poprzez rynek mocy, jak w Polsce. Działają jednak po kilka godzin dziennie, więc średnia cena znacząco nie wzrasta. Sytuacja może się zmienić podczas suszy latem i bezwietrznej pogody, kiedy zarówno energetyka wodna, jak i wiatraki będą miały problemy. Fotowoltaika może wówczas zrekompensować straty.
Czytaj też: Energetyka w wizji Czarnka. Wicepremier z rządu PiS przestrzega przed zagrożeniami
Dlaczego Hiszpania ma tanią energię?
Hiszpania ma tylko nieznacznie droższą energię niż Portugalia, biorąc pod uwagę średnią cenę godzinową od początku roku do 13 marca. Proporcje źródeł energii są nieco inne niż w Portugalii. OZE stanowiły w tym roku 62 proc. hiszpańskiego miksu energetycznego, z czego 20,5 proc. pochodziło z elektrowni wodnych, a 28,5 proc. z farm wiatrowych — wyłącznie lądowych, podobnie jak w Portugalii.
Energetyka słoneczna odpowiadała za 12 proc. produkcji. Stabilizatorami niestabilnych OZE (wiatraków i fotowoltaiki) oprócz energetyki wodnej były energetyka jądrowa (20 proc.) i gazowa (17,1 proc.). Potencjalnie droższa energia z gazu z pewnością wpływała na średnią cenę, ale tak jak w Portugalii — tylko przez część dnia. Największa ilość energii z gazu została wygenerowana w dniach 14, 16 i 19 stycznia w godzinach 18-23.
Jaki jest przepis na tanią energię? Energetyka wodna i wiatraki lądowe. Do tego potrzebne są jednak odpowiednie warunki terenowe i pogodowe, czyli wysokie góry ze spływającą wodą oraz np. silny wiatr od oceanu na wybrzeżu, co pozwala uzyskać efekty porównywalne z morskimi farmami wiatrowymi, wykorzystując wiatraki lądowe. Polska nie ma takich gór, a inwestycja w elektrownię wodną wymaga czasu.
Stawiamy na droższą energetykę morską. Jest ona droższa, ponieważ inwestycja jest wyższa niż w przypadku wiatraków lądowych, a musi się zwrócić i spłacić kredyty zaciągnięte na jej budowę.
Poziom stabilizatora gazowego mamy właściwie już taki jak w optymalnych systemach Portugalii i Hiszpanii. Brakuje nam jednak taniego komponentu stabilnej energetyki.
Rezygnujemy z węgla ze względu na koszty ETS. Energetyka jądrowa nie będzie tania przez wiele lat po wybudowaniu, a wiele zależy od kosztów i czasu tej budowy. SMR-y to perspektywa dopiero drugiej połowy lat 30. Na kolejną elektrownię szczytowo-pompową w Polsce, Rożnów II od Tauronu, trzeba czekać do 2033 r. Jaka jest alternatywa? Może energetyka oparta na zielonym wodorze?
Zielony wodór jako alternatywa?
Zielony wodór mogą produkować farmy wiatrowe na morzu Bałtyckim, które są budowane na dużą skalę. Jeśli będzie nadmiar energii z tych farm, można ją wykorzystać do produkcji wodoru. Elektrownie gazowe można przystosować do produkcji energii elektrycznej z tego wodoru. Kluczowe jest, czy pojawi się technologia, która zminimalizuje straty energii podczas produkcji, a jednocześnie poprawi rentowność takiej działalności.
Pod koniec ubiegłego roku pojawiła się informacja o odkryciu naukowców z Korei Płd. Opracowali oni katalizator miedziano-magnezowo-żelazowy, który rekordowo efektywnie przekształca CO2 w tlenek węgla w niskiej temperaturze.
Dotychczasowe katalizatory, głównie niklowe, wymagały bardzo wysokich temperatur (ponad 800 st. C) i z czasem traciły wydajność z powodu zlepiania się cząstek. Nowy katalizator w temperaturze 400 st. C osiąga wydajność wyższą niż komercyjne odpowiedniki. Osiągnął 1,5 razy wyższą wydajność niż w przypadku standardowych katalizatorów miedzianych i 1,7 razy większą szybkość.
Równolegle rozwijane są różne technologie, które również dają nadzieję na poprawę efektywności procesu: półparowe elektrolizery, elektrolizery z 3D-elektrodami przepływowymi, quasi-gazowe elektrolizery. Problem polega na tym, że podobnie jak w przypadku SMR-ów, jest to szansa, ale jeszcze nie rzeczywistość wdrażana na skalę przemysłową. A w tym czasie polska gospodarka musi zmagać się z wysokimi cenami energii elektrycznej.
Autor: Jacek Frączyk, redaktor Business Insider Polska
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu. Bądź na bieżąco! Śledź nas w Google.
