Polski system elektroenergetyczny notuje tej zimy rekordowe wartości, lecz sytuacja jest stabilna i monitorowana. Dostawy prądu dla odbiorców są bezpieczne — zapewnia zarządca sieci przesyłowej. Najmocniej eksploatowane są elektrownie węglowe, lecz także źródła odnawialne partycypują w produkcji energii. Okresy wzmożonego obciążenia mogą się jednak pojawić w innym czasie.

- W styczniu w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym zanotowano rekordowe wskaźniki zapotrzebowania i wytwarzania mocy
- Popyt na energię elektryczną wzrasta wraz z powiększonymi potrzebami ogrzewania w czasie niskich temperatur
- Operator sieci przesyłowej podkreśla, że niezawodność systemu zapewnia jego wszechstronność, to znaczy możliwość integrowania pracy różnych źródeł — od tradycyjnych po OZE
- Najbardziej wymagające chwile mogą wystąpić nie w zimie, a w okresie jesiennym
- Więcej wiadomości ze świata biznesu odnajdziesz na portalu Businessinsider.com.pl
Polska energetyka rozpoczęła rok 2026 z impetem. W minionych tygodniach szeroko komentowano fakt odnotowania najwyższego w historii zapotrzebowania na moc, które 9 stycznia o godz. 11.45 osiągnęło poziom 29,2 GW brutto i 27,6 GW netto (różnica wynika z potrzeb własnych elektrowni). Wcześniej najwyższy popyt wystąpił dwa lata wcześniej, dokładnie 9 stycznia 2024 r., i wyniósł 28,6 GW brutto.
Dalszy fragment artykułu znajduje się pod materiałem wideo:
Polacy mocno inwestują w OZE! | Onet Rano
Pięć dni później padł następny rekord, tym razem dotyczący produkcji energii. 14 stycznia o godz. 11.00 poziom generacji krajowych źródeł osiągnął 30,5 GW brutto i 28,9 GW netto. Blisko 60 proc. produkcji pochodziło z elektrowni wykorzystujących węgiel kamienny i brunatny, a nieco ponad 21 proc. z zasobów odnawialnych. Niepełne 14 proc. produkcji zapewniły źródła gazowe.
x.com
Jak skomentował to Grzegorz Onichimowski, szef operatora sieci przesyłowej, czyli Polskich Sieci Elektroenergetycznych, był to pierwszy przypadek, gdy generacja mocy w Polsce osiągnęła „trójkę z przodu”, a więc przekroczyła barierę 30 GW. Popyt na moc wynosił wówczas 26,6 GW netto, a poza granice kraju eksportowaliśmy około 2,3 GW.
x.com
Zobacz także: Przełomowe momenty w energetyce osiągnięte. PSE opublikowały nowe dane
280 MW więcej przy spadku temperatury o jeden stopień
Eksperci i komentatorzy są zgodni, że wzrost zapotrzebowania i produkcji jest związany z aktualnymi warunkami atmosferycznymi. W chłodne dni zwiększają się potrzeby grzewcze, a swoją wydajność podnoszą zarówno lokalne elektrociepłownie, gdzie prąd jest „produktem ubocznym” wytwarzania ciepła, jak i instalacje działające w indywidualnych gospodarstwach domowych, przede wszystkim pompy ciepła.
Wojciech Milewski, specjalista w obszarze rynku energii i Head of Origination w Engie Polska, zaznacza, że zimą w dni robocze obniżenie średniej dobowej temperatury o 1 st. Celsjusza przekładało się na około 280 MW wzrostu maksymalnego zapotrzebowania na moc. — Taką korelację prezentuje kompleksowa analiza danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych oraz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej — wyjaśnia.
Dodaje, że wysoki popyt zimą obserwuje się również na rynku gazu, powszechnie używanego do ogrzewania.
— Zarówno gaz, jak i energia elektryczna są zużywane w największych ilościach w dni z najniższymi temperaturami w ciągu roku. Jednak zapotrzebowanie na energię wzrasta także w dni z wysokimi temperaturami, ze względu na chłodzenie wykorzystywane w domach i zakładach przemysłowych — tłumaczy Milewski. Ekspert prognozuje, że po mroźnej zimie, w przypadku upalnego lata można oczekiwać letnich rekordów zapotrzebowania w systemie elektroenergetycznym.
Zobacz także: Polacy pobili rekord w zużyciu gazu i prądu. „System działa stabilnie”
Co stanowi gwarancję bezpieczeństwa?
Czy jesteśmy przygotowani na tego typu sytuacje, i czy system dysponuje odpowiednią ilością źródeł i sieci o wystarczającej przepustowości, by zapewnić energię także w momentach szczytowego zapotrzebowania?
Obawy przed wizją blackoutu to emocje społeczne, które objawiają się w komentarzach pod informacjami o styczniowych rekordach, podobnie jak przekonanie o kluczowej roli konkretnych technologii (najczęściej węgla), bez których system miałby natychmiast ulec awarii. Jednak w istocie ani węgiel, ani żadne inne pojedyncze źródło nie stanowi obecnie gwarancji bezpieczeństwa dostaw energii — zapewnia je dopiero funkcjonująca mieszanka, czyli zestawienie różnych pracujących i równoważonych źródeł.
W komentarzu dla Business Insidera tłumaczy to biuro prasowe PSE. „Wysoka produkcja energii jest wynikiem działania wielu typów zasobów w systemie — zarówno źródeł węglowych, które wciąż odgrywają istotną rolę, jak i gazowych, które pracują na rekordowych poziomach, a swój znaczący wkład mają także odnawialne źródła energii, pozwalające ograniczyć wykorzystanie paliw kopalnych” — informuje operator.
„System działa stabilnie, jednostki wytwórcze zachowują dyspozycyjność, rezerwy mocy są wystarczające — ciągłość dostaw energii elektrycznej i bezpieczeństwo funkcjonowania KSE (Krajowego Systemu Elektroenergetycznego — przyp. red.) nie są zagrożone” — dodaje.

Jak wygląda udział OZE zimą?
Jeśli chodzi o OZE, od początku roku utrzymuje się generacja elektrowni wiatrowych z różną intensywnością — w pierwszych czterech dniach stycznia ich udział oscylował wokół 30 proc. Produkcja energii ze słońca wciąż jest ograniczona ze względu na krótkie dni, choć analitycy Fundacji Instrat zarejestrowali kwadrans z 19 stycznia, kiedy fotowoltaika stanowiła przejściowo główne źródło energii w kraju.
x.com
10 dni wcześniej, w momencie rekordowego zapotrzebowania w godzinach od 11.30 do 11.45, udział źródeł wiatrowych i słonecznych, uzależnionych od pogody, był mniejszy niż w pozostałych momentach stycznia.

— Udział OZE w zaspokajaniu szczytowych wartości krajowego zapotrzebowania na moc był niższy (średnio ok. 14,5 proc.) niż w przypadku innych interwałów (ok. 21,7 proc.) — zauważa Kamil Moskwik, analityk rynku energii. Z blisko 36 GW zainstalowanych w wietrze i słońcu funkcjonowało wtedy średnio 3,9 GW — współczynnik wykorzystania mocy wynosił więc ok. 10,6 proc.
x.com
Kiedy istnieje największe ryzyko blackoutu?
PSE informuje, że o bezpieczeństwie dostaw w dużej mierze decyduje obecnie elastyczność systemu — umiejętność planowania jego pracy w oparciu o różne zasoby.
— W momencie rekordowego krajowego zapotrzebowania na moc 9 stycznia nadwyżka mocy dyspozycyjnej ponad zapotrzebowanie wyniosła 15 proc. (zgodnie z wymogami PSE, powinna wynosić co najmniej 9 proc.) — wyjaśnia Kamil Moskwik. Dysponowaliśmy zatem odpowiednim „zapasem”.
W rozmowie z Business Insiderem Wojciech Milewski potwierdza — w chwilach rekordowych styczniowych wskaźników byliśmy bezpieczni. Nie oznacza to jednak, że polska energetyka jest całkowicie odporna na zagrożenia i nie należy się spodziewać w niej żadnych niebezpiecznych momentów.
— Wbrew pozorom, nie mroźna zima, kiedy pracuje wiele elektrociepłowni, stanowi największe zagrożenie dla systemu. Tak naprawdę na potencjalny blackout jesteśmy najbardziej narażeni w okresie listopada, kiedy nie panują jeszcze silne mrozy, źródła konwencjonalne nie są gotowe do obsłużenia dużego obciążenia, elektrociepłownie nie pracują „na pełnych obrotach”, a przez dłuższy czas może nie być wiatru ani słońca — mówi ekspert. Prawdziwy „test wytrzymałości” polską energetykę czeka w momencie wyłączania bloków węglowych, które będą musiały zostać zastąpione przez inne źródła dyspozycyjne.

Jakie źródła energii są niezbędne?
O tym samym mówi PSE. „W perspektywie nadchodzących lat kluczowe dla bezpiecznego funkcjonowania KSE są moce dyspozycyjne, czyli takie, które mogą zostać uruchomione w każdym momencie, gdy odbiorcy potrzebują energii elektrycznej” — stwierdza w przesłanym komentarzu wiceprezes operatora, Konrad Purchała.
Proponowane konkretne rozwiązania nie zaskakują — oprócz dalszego rozwoju OZE i magazynów energii, system potrzebuje elastycznych i rezerwowych źródeł gazowych, które zastąpią najstarsze i nierentowne bloki węglowe. Ich budowę wesprze rynek mocy, nagradzający dyspozycyjne źródła za samą gotowość do pracy. Natomiast dalsza przyszłość to energia atomowa.
Zima może wpływać na energetykę jeszcze w inny sposób — trudne warunki pogodowe mogą zwiększać ryzyko awarii sieci, przed czym w wywiadzie dla Business Insidera, który ukaże się wkrótce, przestrzega Wojciech Wrochna, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej oraz sekretarz stanu w Ministerstwie Energii. Wrochna podkreśla jednak, że na razie do takich sytuacji nie doszło, a sieci funkcjonują bez zakłóceń.
Odrębną kwestią, wymagającą osobnej analizy, są koszty. Jak zauważyła firma doradcza Energy Solution, 13 stycznia średnia cena energii na rynku dnia następnego wyniosła ponad 615 zł/MWh, a w niektóre dni przekraczała 1000 zł. Oczywistym powodem jest nasz wciąż mocno emisyjny miks, obciążony z tego powodu dodatkowymi opłatami.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
