Rzeczpospolita manifestuje wyraźny komunikat firmom zagranicznym, które są zainteresowane uczestnictwem w bezprecedensowym planie nakładów na obronność, którego wartość sięga 1 bln złotych. Jak donosi wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota, którego wypowiedź cytuje agencja Bloomberga, wszyscy aspirujący do oferowania swoich produktów na polskim rynku, będą musieli ulokować kapitał także w krajowy przemysł zbrojeniowy.

Konrad Gołota, piastujący pieczę nad obszarem obronności, zaakcentował, że Polska, jako strategiczny kraj na wschodniej rubieży NATO, nie planuje poprzestać wyłącznie na nabywaniu gotowego wyposażenia.
Kolejna część artykułu pod nagraniem wideo:
Poznaj najlepsze metody, żeby nie stracić pieniędzy! | Onet Rano
„Niezbędny jest transfer technologii” — oświadczył, dodając, że dąży się do włączenia Polski w globalne sieci dostaw.
Przemiana strategii wobec krytyki
Decyzja o modyfikacji podejścia jest następstwem nasilającej się krytyki dotyczącej zakupów zagranicznego sprzętu, przede wszystkim z USA i Korei Południowej, które generowały skromne korzyści dla polskich producentów. Polska, która od momentu rosyjskiej agresji na Ukrainę cztery lata temu znacznie podniosła wydatki na obronność, obecnie dedykuje na ten cel blisko 5 proc. PKB — jeden z najwyższych wskaźników w NATO.
W ciągu następnych pięciu lat państwo planuje zainwestować w obronność aż 1 bln zł, pomijając dodatkowe 44 mld euro z unijnego programu SAFE. Jak zauważył Gołota, Polska ma potencjał, aby przyciągnąć największe ogólnoświatowe przedsiębiorstwa zbrojeniowe. Nie będąc znaczącym wytwórcą uzbrojenia, nie stwarza konkurencji dla takich potęg, jak Niemcy, Wielka Brytania czy Francja.
Równocześnie polska gospodarka, wyceniana na 1 bilion dolarów, posiada rozwiniętą bazę przemysłową i technologiczną.
Konieczność inwestycji i wiedzy specjalistycznej
Niemniej jednak polski przemysł zbrojeniowy, scentralizowany wokół państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ), potrzebuje wsparcia finansowego i technologicznego, aby dorównać rosnącym wymogom wojska i zwiększyć swoją obecność na rynkach międzynarodowych.
„W przeszłości zakupy sprzętu z USA były traktowane jako swego rodzaju opłata za bezpieczeństwo” — wyznał Gołota, zwracając uwagę na brak wzajemnych porozumień inwestycyjnych. Taka postawa, chociaż gwarantowała ochronę pod amerykańskim parasolem bezpieczeństwa, sprawiła, że Polska stała się „łatwowiernym” klientem.
Przemiana strategii wpisuje się w szerszy kontekst rozbudowy przemysłu obronnego w Europie, co stanowi odpowiedź na apele byłego prezydenta USA Donalda Trumpa, aby kontynent w większym stopniu angażował się w finansowanie swojego bezpieczeństwa.
Unijny program SAFE, o wartości 150 mld euro, ma motywować członków UE do wspólnych zamówień i kooperacji przemysłowej. Gołota zaznaczył, że wkrótce wkroczenie na rynek stanie się utrudnione, co dodatkowo uwypukla znaczenie lokalnych inwestycji.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
