Tezy, że Polska przeradza się w „superpotęgę” i mocarstwo ekonomiczne, które lada moment może prześcignąć państwa takie jak Niemcy lub Wielka Brytania, coraz częściej rozbrzmiewają w zagranicznych mediach. Autor tekstu w „Berliner Zeitung” utrzymuje, że to „fałszywe wyobrażenia”. Ukazuje jednakże sferę, w której nasz kraj bez wątpienia — jego subiektywnym zdaniem — dystansuje Berlin, a dotyczy ona codziennego funkcjonowania Polaków.

- Niemiecka gazeta poddaje analizie prezentowany niedawno w mediach międzynarodowych obraz Polski jako „supermocarstwa” oraz potęgi gospodarczej. Orzeka, że to „złudzenie”
- Według autora studium Polska wiele aspektów finansuje z zapożyczeń, zaś niechęć Polaków do obcych utrudnia napływ imigrantów o wysokich kompetencjach
- Polska góruje jednakże nad Niemcami w obszarze digitalizacji różnych aspektów życia, które usprawniają powszednie funkcjonowanie i umożliwiają uniknięcie licznych problemów
Zdaniem Klausa Bachmanna — polsko-niemieckiego felietonisty i politologa — Polska wprawdzie odnotowuje progres gospodarczy i powiększa nakłady na uzbrojenie, lecz są to kwestie finansowane w dużym stopniu z kredytów. „Zarówno progres gospodarczy, jak i nakłady na zbrojenia są opłacane z pożyczek i są stabilne jedynie dlatego, że Polska jest jednocześnie największym beneficjentem transferów w UE w ujęciu absolutnym” — czytamy w „Berliner Zeitung”. Autor zarzuca również Polakom ksenofobię, która powoduje, że nie przybywają do nas dobrze wykształceni imigranci, a jedynie ci z „najniższych segmentów rynku pracy”. Wskazuje niemniej na cyfryzację jako element, w którym Polska dystansuje Niemcy.
Polsce grozi bankructwo? Ekspert obala mity
Cyfryzacja i „transparentność” obywateli. W tym jesteśmy lepsi od Niemiec
Autor analizy zwrócił również uwagę na to, co na temat Polski pisał brytyjski dziennik „The Telegraph”. „Zauważył co prawda, że Polska wkrótce dorówna Wielkiej Brytanii pod względem PKB na osobę, skorygowanego o wskaźnik inflacji, lecz jego redaktorzy pominęli konsekwencje brexitu” — czytamy w „BZ”. Jego zdaniem to właśnie fakt, że standard życia w Wielkiej Brytanii po brexicie się obniżył, przyczynił się do masowych powrotów Polaków, a nie raptowne wzbogacenie się Polski.
Obalając „fałszywe przekonania” o Polsce jako „supermocarstwie”, Klaus Bachmann wskazał mimo wszystko jeden obszar, w którym Polska wyprzedziła Niemcy. Chodzi o digitalizację wielu sfer życia codziennego, która skutkuje m.in. „transparentnością” obywateli.
„Każdy obywatel Polski może obecnie posiadać elektroniczny dokument tożsamości, który nie tylko służy do identyfikacji, lecz również pozwala sprawdzić w cyfrowym archiwum, ile punktów karnych posiada kierowca, do kiedy jego pojazd ma polisę ubezpieczeniową, jaką historię ma jego auto oraz jaką historię ma on sam jako kierowca. Czyż to nie jest zatrważające?” — pisze autor analizy. Dodaje, iż z perspektywy komfortu życia i załatwiania bieżących spraw, jest to atut. W wielu sytuacjach „wystarczy kliknąć” i problem zostaje rozwiązany. „Berliner Zeitung” wymienia tu m.in. aplikację mObywatel, e-recepty, sposobność załatwiania spraw urzędowych drogą internetową, elektroniczne bilety.
Bachmann zwraca uwagę na fakt, że ta cyfrowa „siła” Polski powstała za panowania konserwatywnych i bynajmniej nie postępowych rządów PiS. Wspomina przy tym Jarosława Kaczyńskiego. „Największy paradoks całej tej opowieści polega jednak na tym, że wszystkie te innowacje powstały za sprawą dwóch ultrakonserwatywnych, populistycznych, niechętnych postępowi rządów, kierowanych przez człowieka, który sam przez lata nie miał nawet rachunku bankowego, nie mówiąc już o profilu na X lub Facebooku (i do dziś go nie ma), nie posługuje się językami obcymi i jest tak analogowy, jakby był Niemcem skrajnie wrogo nastawionym do technologii”.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
