Polska a ewentualny problem z paliwami? Analitycy i firmy wyjaśniają realia.

W chwili obecnej, w kontekście wydarzeń na Bliskim Wschodzie, w tym blokady Cieśniny Ormuz, zarówno władze państwowe, jak i firmy, nie dostrzegają niebezpieczeństw dla dostarczania gazu i paliw do Polski. Także analitycy nie alarmują. Jednakże, jak informują nasze źródła, im dłużej utrzyma się obecny stan w Iranie, tym bardziej negatywnie wpłynie to na ceny na stacjach benzynowych. To z kolei spowoduje wzrost inflacji, co potencjalnie wpłynie na oprocentowanie kredytów.

Terminal LNG w Świnoujściu to jeden z kluczowych elementów polskiej infrastruktury przesyłowej, dzięki której dostawy gazu i paliw do Polski są bezpieczne
Terminal LNG w Świnoujściu to jeden z kluczowych elementów polskiej infrastruktury przesyłowej, dzięki której dostawy gazu i paliw do Polski są bezpieczne
  • Aktualnie nie występują bezpośrednie zagrożenia dla dopływu gazu i paliw do Polski, a zasoby gazu w magazynach są na poziomie połowy pojemności
  • Polska dysponuje rozbudowaną siecią infrastruktury i zróżnicowanymi źródłami zaopatrzenia, co umożliwia sprawne reagowanie na fluktuacje na rynkach globalnych
  • Największym wyzwaniem dla rynku są nie notowania ropy, lecz ograniczona zdolność produkcyjna rafinerii oraz zwyżka cen paliw finalnych
  • Dowiedz się więcej o biznesie na Businessinsider.com.pl

Pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej, wiceminister energii Wojciech Wrochna, w rozmowie z Business Insiderem zapewnia, że na chwilę obecną nie istnieje żadne bezpośrednie niebezpieczeństwo dla dopływu gazu czy paliw do Polski, wynikające z sytuacji w Iranie.

— Dysponujemy dość zróżnicowanymi systemami i drogami zaopatrzenia. Jesteśmy również zabezpieczeni pod względem naszych magazynów i infrastruktury. W odniesieniu do ropy, posiadamy wszelkie niezbędne rezerwy, zgodnie z wymogami międzynarodowymi i europejskimi. Co się tyczy gazu, jesteśmy po surowej zimie, lecz stan napełnienia magazynów, jak na ten okres roku, jest relatywnie wysoki — zaznacza.

Jednocześnie przyznaje, że obecna sytuacja może zaostrzyć turbulencje na rynkach, co oczywiście, jeśli się wydarzy, dotknie również Polskę. — Już dostrzegamy zmiany cen na rynkach hurtowych na świecie. Niemniej jednak Polska — dzięki temu, że zainwestowała w dywersyfikację źródeł zaopatrzenia — jest do takiej ewentualności dobrze przygotowana — podkreśla Wojciech Wrochna.

Wojciech Wrochna, wiceminister infrastruktury, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej odpowiada za infrastrukturę do przesyłu ropy i gazu
Wojciech Wrochna, wiceminister infrastruktury, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej odpowiada za infrastrukturę do przesyłu ropy i gazu | Ministerstwo Energii / Ministerstwo Energii

Dodaje też, że rząd pozostaje w stałej komunikacji z naszymi partnerami w UE. — Z uwagi na to, że w Unii działa szereg mechanizmów wzajemnego wsparcia państw członkowskich w sytuacjach kryzysowych — wyjaśnia.

— Na bieżąco monitorujemy sytuację. Na tę chwilę nie posiadamy jakichkolwiek informacji, które wskazywałyby na to, że dostawy do Polski mogłyby być zagrożone. Jednakże, im dłużej ten konflikt będzie się utrzymywał, tym większe potencjalne ryzyko dla światowego systemu bezpieczeństwa dostaw paliw i gazu. Niemniej jednak obecnie nie identyfikujemy istotnych zagrożeń — podsumowuje.

Obecnie, jak podkreśla, sprowadzamy znacznie więcej gazu z USA niż z Kataru (około 9 proc. konsumpcji), więc obecna sytuacja nie powinna w znaczący sposób oddziaływać na nasze możliwości importu. — W przypadku awarii dotychczasowych źródeł zaopatrzenia w paliwa, zastąpimy je importem z USA, Ameryki Południowej i innych regionów — zaznacza Wojeciech Wrochna.

Z kolei prezes Unimotu, firmy zajmującej się importem paliw, Adam Sikorski, zwraca uwagę na kluczowy aspekt obecnej sytuacji: — Pozytywnym faktem jest to, że po 2022 r. Polska posiada znaczne rezerwy paliw gotowych, pozwalające nam przetrwać kilka miesięcy, 90 dni. Jednocześnie ocenia, że napięcia mogą wystąpić w obszarze paliw gotowych.

Natomiast dr hab. Mariusz Ruszel, prof. Politechniki Rzeszowskiej i prezes Instytutu Polityki Energetycznej im. I. Łukasiewicza, informuje, że dostawy gazu skroplonego docierają do nas głównie z USA i z Kataru. Jego zdaniem, w kontekście konfliktu w Iranie i blokady Cieśniny Ormuz, można oczekiwać wzrostu kosztów ubezpieczenia statków przepływających przez tereny w pobliżu Bliskiego Wschodu.

— Jeżeli chodzi o paliwa, ropę w dużej mierze importujemy z Norwegii (ok. 15 proc. zapotrzebowania — red.), a także z Arabii Saudyjskiej (ponad 50 proc. — red.). Na razie nie ma informacji o niebezpieczeństwach dla saudyjskich dostaw, choć na giełdzie obserwujemy wzrost cen ropy, jak również gazu. To wpłynie na cenę. Na ten moment nie widać jednak zagrożenia dla stabilności zaopatrzenia — zaznacza.

Polski import ropy naftowej
Polski import ropy naftowej | Michał Czernek / PAP/zdjęcia

Orlen uspokaja: na obecnym etapie nie identyfikujemy zagrożeń

„W chwili obecnej nie dostrzegamy zagrożeń dla ciągłości dopływu paliw ani dla funkcjonowania infrastruktury produkcyjnej i logistycznej grupy Orlen, ponieważ Orlen nie importował i nie importuje ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz” — poinformowała spółka w odpowiedzi na nasze zapytania. Sprowadza ją przez Morze Czerwone.

Orlen zapewnia, że surowiec docierający do jego rafinerii pochodzi z różnorodnych zakątków świata, m.in. z basenu Morza Śródziemnego, Afryki Północnej i Zachodniej, Skandynawii, obu Ameryk oraz z krajowego wydobycia.

Znaczną część zapotrzebowania pokrywają długoterminowe umowy z koncernami, takimi jak Aramco czy Equinor, a pozostałe ilości uzupełniane są zakupami spotowymi. „Taka struktura zaopatrzenia zwiększa elastyczność operacyjną i minimalizuje wpływ lokalnych napięć geopolitycznych na działalność spółki” — opisują przedstawiciele Orlenu.

Dodają również, że potencjalne zmiany cen ropy naftowej na rynkach światowych nie znajdują odzwierciedlenia automatycznie ani natychmiast w cenach paliw na stacjach.

„Na ich wysokość wpływa równocześnie wiele czynników, w tym notowania gotowych produktów paliwowych, kursy walut, koszty produkcji i logistyki, obciążenia podatkowe oraz sytuacja konkurencyjna na rynku krajowym. Z tego powodu krótkotrwałe wahania cen surowca nie muszą bezpośrednio przekładać się na ceny detaliczne” — czytamy w odpowiedzi koncernu.

Jeśli chodzi o LNG, to import jest tylko jednym ze sposobów zaopatrywania Polski w gaz. W ubiegłym roku głównym źródłem pozyskania surowca przez Orlen było wydobycie własne, przede wszystkim w Polsce oraz w Norwegii (skąd jest transportowany do kraju gazociągiem Baltic Pipe). Własne wydobycie dostarczyło niemal połowę gazu dostarczonego przez Orlen na rynek krajowy.

Natomiast dostawy LNG do Świnoujścia (zdolność przesyłowa 8,3 mld m sześc. rocznie) stanowiły nieco ponad 35 proc. — tutaj 60 na 81 dostaw w 2025 r. pochodziło z USA.

Ponadto, oprócz gazu pozyskiwanego na podstawie kontraktów długoterminowych (rurociągami lub w postaci skroplonej), Orlen ma możliwość uzupełniania zaopatrzenia na rynku spot. W ramach transakcji spotowych spółka sprowadzała już skroplony gaz m.in. z Norwegii, Nigerii, Trynidadu i Tobago.

„Orlen jest przygotowany na różnorodne scenariusze rozwoju sytuacji międzynarodowej, w tym ewentualne zmiany kierunków dostaw surowców. Obecnie nie spodziewamy się przerw, przestojów ani spadków produkcji paliw w rafineriach grupy Orlen w związku z napięciami w regionie Bliskiego Wschodu” — konkludują przedstawiciele spółki.

Gaz-System podaje, że magazyny gazu są w połowie zapełnione

Również Gaz-System, operator systemu przesyłowego gazu w Polsce, w odpowiedzi dla nas informuje, że bezpieczeństwo dopływu gazu do Polski pozostaje w pełni zagwarantowane.

„Polska dysponuje rozbudowaną infrastrukturą importową i magazynową gazu ziemnego. Zdolność przesyłowa połączeń transgranicznych, łącznie z Terminalem LNG w Świnoujściu, znacznie przekracza krajowe zapotrzebowanie i wynosi (nie wliczając połączenia z Ukrainą) aż 37,3 mld sześc. w skali roku, wobec krajowego zapotrzebowania na poziomie około 20 mld m sześc. rocznie” — wylicza Gaz-System.

Jak zaznacza biuro prasowe spółki, Polska może więc nie tylko bez przeszkód zapewnić pokrycie całego krajowego zapotrzebowania dostawami z różnych kierunków z zagranicy, ale również eksportować gaz do krajów sąsiednich.

Oprócz połączeń transgranicznych Polska posiada także dodatkowe zabezpieczenie w postaci własnego wydobycia i magazynów gazu ziemnego, które gwarantują utrzymywanie zapasów obowiązkowych tego surowca, zgodnie z przepisami.

Poza możliwością odbierania dostaw LNG przez Terminal w Świnoujściu, Polska posiada połączenia rurociągowe ze wszystkimi sąsiadami z Unii Europejskiej i tymi szlakami może sprowadzać gaz. Gazociąg Baltic Pipe o zdolności przesyłowej 10 mld m sześc. gazu rocznie zapewnia bezpośredni dostęp do źródeł gazu ziemnego na Szelfie Norweskim.

Na pytanie, jaki jest aktualnie stan napełniania magazynów gazu w Polsce, Gaz-System odpowiada: „Napełnienie krajowych magazynów gazu ziemnego utrzymuje się na poziomie około 50 proc., co jest dobrym rezultatem, biorąc pod uwagę sezonowość pracy magazynów oraz fakt, że zbliżamy się do końca sezonu grzewczego”.

Spółka dodaje, że poziom napełnienia magazynów w Polsce jest jednym z najwyższych w Europie. „Dla porównania średnia dla wszystkich krajów UE wynosi około 30 proc.” — czytamy.

Co więcej, wraz z nadchodzącą wiosną i wzrostem temperatur zapotrzebowanie na gaz ziemny stopniowo spada. „Z punktu widzenia dostępnych mocy na punktach wejścia do systemu (znacznie przekraczających aktualne poziomy zapotrzebowania odbiorców) oznacza to, że ciągłość dopływu gazu do odbiorców pozostanie zapewniona” — podkreśla Gaz-System.

Morski transport ropy naftowej
Morski transport ropy naftowej | Michał Czernek , Adam Ziemienowicz / PAP/zdjęcia

Również PERN, spółka Skarbu Państwa odpowiedzialna za przesył i magazynowanie paliw, w odpowiedzi dla nas uspokaja. „System w Polsce funkcjonuje stabilnie, a dostawy realizowane są zgodnie z planem” — informuje.

Czytamy dalej, że infrastruktura zarządzana przez PERN zapewnia elastyczność w obszarze przyjmowania, magazynowania i dystrybucji ropy, co umożliwia zachowanie stabilności dostaw i ciągłości działania systemu. Bazy magazynowe i sieć rurociągów funkcjonują bez zakłóceń. Naftoport pozostaje w pełnej gotowości operacyjnej i jest przygotowany do odbioru ropy z dowolnego kierunku na świecie.

Na pytanie, jaki jest w chwili obecnej stan napełnienia magazynów ropy w Polsce, PERN nie udziela jednak szczegółowej odpowiedzi: „Poziomy napełnienia magazynów są uzależnione od harmonogramów dostaw i odbiorów realizowanych przez klientów PERN oraz bieżącej pracy systemu. Wartości te mają charakter operacyjny i zmieniają się wraz z cyklem logistycznym. Obecnie wszystkie operacje przebiegają płynnie i zgodnie z planem, bez ryzyka zakłóceń dla ciągłości pracy rafinerii”.

x.com

Unimot wskazuje na możliwość wzrostu cen paliw gotowych

O tym, jaki obecna sytuacja może wywrzeć wpływ na ceny paliw, mówił w poniedziałek podczas briefingu prasowego prezes prywatnego Unimotu, spółki zajmującej się importem i hurtową sprzedażą paliw, Adam Sikorski.

Zwracał uwagę na to, że cena paliw gotowych wzrosła znacznie bardziej niż ropy naftowej. W jego opinii 80 dolarów za baryłkę ropy nie jest dużym szokiem, byłoby nim jednak osiągnięcie poziomu 100-120 dolarów za baryłkę.

Zdaniem Sikorskiego pierwsze reakcje rynków sugerują, że większe problemy niż z ropą naftową wystąpią z paliwami gotowymi, co przełoży się na ceny na stacjach benzynowych. Argumentował to problemami w Cieśninie Ormuz, potencjalnymi wyłączeniami rafinerii na Bliskim Wschodzie, a także planowanymi postojami w rafineriach w Polsce i na Litwie. Największa polska rafineria w Płocku, jak również rafineria w Możejkach, planują, jak mówił, przestoje remontowe.

Wskazywał, że cena oleju napędowego na giełdzie w Londynie przekroczyła 900 dol. za tonę, podczas gdy niedawno było to 700 dol., a przed wybuchem konfliktu w Iranie — 800 dol.— Widzimy, że w przypadku oleju napędowego ten wzrost jest dwukrotnie większy niż wzrost ceny ropy naftowej — podkreślał.

Jego zdaniem wynika to z faktu, że alternatywnymi dla państw Bliskiego Wschodu producentami ropy są na przykład Libia, Nigeria, USA czy Kanada, które mogą zwiększyć wydobycie. Problem leży jednak w zdolności rafinerii do przerobu tego surowca. Podkreślał, że na świecie jest ograniczona liczba rafinerii, ostatnio powstawały one głównie na Bliskim Wschodzie, podczas gdy zarówno w USA, jak i w Europie, obszar ten jest niedoinwestowany.

Bliski Wschód, jak podkreślał, od dawna, a szczególnie od wprowadzenia sankcji na produkty naftowe z Rosji, ma zasadnicze znaczenie dla dostaw paliw gotowych dla Europy.

— Jeśli w najgorszym scenariuszu moce rafineryjne zostaną w jakiś sposób uszkodzone przez ataki rakietowe i praca rafinerii zostanie wstrzymana, to może spowodować, że rynek paliw gotowych znajdzie się w trudnej sytuacji — zaznaczył prezes Unimotu.

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *