Z faktami dyskusja nie ma sensu, lecz można je odmiennieinterpretować. Kurczenie się bogactw naturalnych, tendencje demograficzne,nowatorskie technologie oraz schematy działalności biznesowej, jak również mniejuchwytne przemiany w sferze geopolitycznej i kulturowej mają wpływ naekonomię, w tym na sektor bankowy. Od reakcji sfery bankowej na te ewolucjew dużej mierze zależy sytuacja finansowa pozostałych segmentów gospodarki,które potrzebują funduszy na restrukturyzację, aby zachować konkurencyjność.

Zwróciliśmy się do czołowych ekonomistów bankowych z pytaniem, jakspostrzegają wpływ harmonijnego rozwoju na polską gospodarkę, przedsiębiorstwai sektor bankowy. Naszym zamiarem jest ukazanie tej problematyki z perspektywykonkretnych danych oraz długotrwałych, dających się zmierzyć tendencji.
W związku z tym, zapraszamy na serię rozmów POLSIF i Bankier.pl zkluczowymi ekonomistami banków na temat oddziaływania harmonijnego rozwoju nakształtowanie i konkurencyjność polskiej gospodarki, firm oraz sektora bankowego. Ufamy, że te dialogi pozwolą na jeszcze lepsze pojmowanieotaczającego nas świata i podejmowanie celniejszych decyzji inwestycyjnych ifinansowych.
Robert Sroka, członek zarządu POLSIF i Andrzej Stec, redaktor naczelny Bankier.pl
Restrukturyzacja w centrum uwagi: jak harmonijny rozwój przekształca gospodarkę i sektor bankowy. Opinie czołowych ekonomistów banków
Nasz cykl otwieramyrozmową z doktorem Marcinem Mazurkiem, głównym ekonomistą mBanku.


Marcin Mazurek (mBank)
Robert Sroka, Andrzej Stec: Czemu w ostatnichlatach do idei rozwoju gospodarczego dodano przymiotnik „zrównoważony”?
Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku: Można tu wymienićdwa powody.
Pierwszy: fizyczny (naukowy) – ziemia nie jest rozciągliwa. Progreszaczął pożerać własny koniec, zużywając ograniczone zasoby, które przezdekady były uznawane za nieskończone. W rezultacie wzrosły nie tylkowymierne zagrożenia dla działalności gospodarczej, ale też skala środkówfinansowych, które trzeba przeznaczyć na przeciwdziałanie ich konsekwencjom. Harmonijnyrozwój to z jednej strony usiłowanie ukazania kosztów funkcjonowania gospodarki,które dotychczas nie były uwzględniane w rachunku ekonomicznym, a z drugiejkoncepcja, która przynajmniej z perspektywy obecnej wiedzy daje możliwość cofnięcianiepomyślnych zjawisk, które wzrost gospodarczy wywołał jako produktuboczny, efekt zewnętrzny. Tak zwane granice planetarne dobrze odzwierciedlająto, co w międzyczasie udało się zepsuć.
Drugi: społeczny. W tej kategorii mieści się wszystko to, cozbiorowo zgodziliśmy się akceptować i co powszechnie pragniemy ulepszać. Sątoprocesy, które doprowadziły do likwidacji niewolnictwa, zakazu pracy dzieci,zwalczania dysproporcji. Ten ostatni aspekt wydaje się obecnie najistotniejszy. Powiększenieliczby ludności w sytuacji, gdzie nie każdy ma równorzędne szanse iumiejętności, a na dodatek ważny jest element szczęścia, doprowadziło dosytuacji, w której nierówności w dochodach wzrosły do poziomu, który przestał byćspołecznie akceptowalny i powoduje liczne napięcia w systemie gospodarczym. Idącdalej, ludzie stopniowo dochodzą też do przekonania, czy etyczne jest, by dziównie żyć tak, jakby jutra nie było, skoro konsekwencje i tak poniosą osoby,których dzisiaj jeszcze nie ma (albo są, ale nie mają prawa głosu). Solidarność nabiera teraz nietylko aktualnego, ale również międzypokoleniowego charakteru. Jest ona także kluczemdo tego, aby w ogóle rozważać zmianę przyszłości, kiedy poprawa sytuacji wprzyszłości (lub mniejsze pogorszenie) wymaga poniesienia nakładów już teraz.
Zrównoważony rozwój został przeniesiony na poziom konkretnychdziałań nie tylko związanych ze środowiskiem, ale również społecznych i zarządczych. Ztym powiązany jest chyba najbardziej znany akronim ESG. Część E łatwo jestzdefiniować, ale co oznaczają litery S i G?
Działania środowiskowe, czyli E, są rzeczywiście dośćoczywiste, przynajmniej z nazwy. Analitycy ekonomiczni postrzegają S (czynniki społeczne) i G(czynniki zarządcze) jako elementy kluczowe, aby w ogóle można było myśleć owprowadzaniu jakichkolwiek zmian w zakresie E. Jak wyglądałoby E bez S? Wyobraźmysobie sytuację, w której firmy zarządzają zasobami ludzkimi, oferując wyłącznieniskie wynagrodzenia. Proces polityczny doprowadzi zapewne albo dopodniesienia obciążeń podatkowych dla firm, albo do pogłębienia nierówności, a ograniczenie dochodówspowoduje, że nikt nie będzie myślał o przyszłości, tylko o teraźniejszości i całe zrównoważenieśrodowiskowe skończy się fiaskiem. A jakwyobrazić sobie E bez G? Bez skutecznych mechanizmów zarządczych firmy mogąmanipulować w dążeniu do zrównoważenia, podejmując działania wręcz sprzeczne zdługoterminowym interesem społecznym. Jak efektywnie wdrażać E, skoro każdy będziejedynie symulował?
Jakie Państwowskażecie najistotniejsze tendencje społeczne, zarządcze i środowiskowewpływające na polską gospodarkę, a w szczególności na sektor finansowy.
W kwestiach środowiskowych możemy wyróżnić transformacjęenergetyczną czy zagrożenia klimatyczne. Banki muszą wyliczać i zarządzać ryzykiemkredytowym portfeli związanych z sektorami wysokoemisyjnymi (energetykawęglowa, przemysł, transport). Dodatkowo zwiększona częstotliwość występowaniakataklizmów naturalnych (powodzie, wichury) również prowadzi do wzrostu ryzyka kredytowegow przypadku kredytów hipotecznych, jak i korporacyjnych. Warto zauważyć, że todrugie zagrożenie dotyczy już wszystkich.
W kwestiach społecznych można wspomnieć o demografii (wpływu czynnikana dochodowość firm) czy cyfryzacji i związanym z nią bezpieczeństwem w sieci. Ochrona danych to podstawowe ryzyko operacyjne dla banków.
Wreszcie w kwestiach zarządczych możemy mówić na przykład oryzyku greenwashingu – fałszywych lub przesadzonych deklaracji dotyczącychzrównoważonego rozwoju. Dla banków oznacza to możliwość bycia oskarżonym ofinansowanie szkodliwych projektów i potrzebę ustanowienia ścisłychstandardów dla "ekologicznych" produktów.
Jak oceniacie Państwooddziaływanie nowych technologii, w tym rozwój sztucznej inteligencji na transformacjępolskiej gospodarki? Jak z perspektywy banków dostrzegają Państwo wpływ tychtechnologii na przeobrażenia społeczne i gospodarcze?
AI jest postrzegana jako technologia podnosząca ogólnąwydajność czynników produkcji, czyli tzw. TFP. Automatyzacja zadańrutynowych (np. w administracji, usługach biurowych, handlu) może prowadzićrównocześnie do redukcji kosztów i poprawy komfortu pracowników, którzyzamiast monotonnej i powtarzalnej pracy mogą zająć się czym innym. Obniżkakosztów i przeniesienie pracowników do bardziej produktywnych zajęć mają szansęprzełożyć się na dodatkowy wzrost PKB. Polskanadal odstaje od Europy Zachodniej pod względem wdrożeń AI, szczególnie wsektorze MŚP. W bankach rozwiązania wykorzystujące AI powstają jako pojedyncze przypadki użyciai na tym etapie nie są wyraźnie komunikowane przez banki jako ważny czynnikwspomagający. Z punktu widzenia sektora bankowego AI może zaoferować szybsząi bardziej precyzyjną analizę ryzyka kredytowego, w tym włączanie do modeliczynników ESG. Szybkie przetwarzanie obszernych zbiorów danych poprawia wycenę zabezpieczeń. Postęp w tejtechnologii może również zwiększyć skuteczność w zapobieganiu nadużyciom ifałszowaniu pieniędzy (AML), co jest kluczowe dla zarządzania ryzykiemregulacyjnym. To już się dzieje, ale nie jest w pełni automatyczne i ostatedecyzja należy do człowieka.
Najwięcej zmianzachodzi w tendencjach środowiskowych. Jakie konkretne decyzje strategiczne, zmiany wstrukturze portfeli lub produktach Państwa bank już wprowadził?
Tu naszym kluczowym przykładem jest nasz portfel w energetyce,gdzie ponad 95% to OZE. W innych bankach sytuacja wygląda inaczej, a mydodatkowo zaczęliśmy wcześniej. Ma to również swoją negatywną stronę – najbardziej przekształcająsię teraz koncerny energetyczne, których nie mamy w portfelu, więc nie korzystamy na ich zapotrzebowaniu na kredyt inwestycyjny. W naszej strategii 2026-2030 wskazujemyna przyszłościowe branże, w których chcemy wspierać firmy. Większość koncentruje sięwokół harmonijnego rozwoju, transformacji energetycznej i technologicznej,cyfryzacji, automatyzacji procesów, gospodarki obiegu zamkniętego,współdzielenia, gospodarki zdrowia i czasu wolnego. Naszym celem jestpodwojenie udziału tych obszarów w akcjikredytowej. Do 2030 roku osiągną one 40%, a ekologiczne finansowanie osiągnie15% całego portfela kredytów korporacyjnych.
Jak oceniacie Państwokrótkoterminowy i długoterminowy wpływ europejskiej i polskiej politykizrównoważonego rozwoju na dynamikę gospodarki Polski – czy przynosi ona realnedźwignie wzrostowe, czy raczej zwiększa koszty i zagrożenia dla sektora przedsiębiorstw?
Krótkoterminowo głównym obciążeniem dla gospodarki są większekoszty, a w konsekwencji wzrost inflacji – wskazują na to chociażby prognozy Banku Rozliczeń Międzynarodowychczy grupy banków centralnych NGFS.Autorzy nie prezentują jednak uśrednionych danych – koszty najbardziej odczują mniejrozwinięte państwa. Nie ma co ukrywać, ale bezpośrednio i w krótkim okresieobniża to konkurencyjność. Wszystko konstruowane jest jako impuls dorealizacji, bo cena jest bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na decyzjepodmiotów gospodarczych. Pokonanie tego przeciwności wymaga przemyślanej idalekowzrocznej polityki. Nie obędzie się również bez błędów.
Z tego powodu w perspektywie najbliższych lat nastąpizwiększenie inwestycji, które mają podnosić tę konkurencyjność. NGFS oraz Bruegelsugerują, że to nakłady o wielkości odpowiadającej 2% globalnego PKB. Wprzypadku Polski większość funduszy spójności i KPO (łącznie 140 mld EUR) stanowićbędą środki przeznaczone na harmonijny rozwój. Otrzymają je firmy i rządy.
Ocena długoterminowych skutków jest bardziej złożonymzagadnieniem – metaanalizy (np. Tol,Howard)jednoznacznie wskazują, że zagrożenie związane ze zmianami klimatycznymi obniżywzrost PKB o około 3-10%, w porównaniu do utrzymania obecnych warunków. Inwestycjenie gwarantują odzyskania wszystkich, ani nawet większości strat. Możemy być spokojni,że wzrost gospodarczy i jego główny filar – produktywność – toponiekąd definicja wytwarzania więcej przy mniejszym zaangażowaniu zasobów. Zobaczymyjak bardzo uda się to spotęgować.
W jakim stopniuwymogi regulacyjne, takie jak taksonomia UE, CSRD czy ETS, faktycznie wpływajądziś na politykę kredytową i portfel aktywów banków, a w jakim pozostajągłównie kwestią formalnego raportowania?
Przepisy dotyczące sprawozdawczości wpływają na strategie isposób funkcjonowania banków – skoro musimyraportować, to chcemy dobrze wypaść, pragniemy się wyróżnić – ale same wsobie nie są głównymi wyznacznikami zmian w politykach kredytowych.Dostarczają jednak informacji potrzebnych w procesach decyzyjnych, zwracająuwagę na potencjalne braki w tych procesach.
Z punktu widzenia banków najważniejsze są wskazówki EBA wzakresie zarządzania ryzykami ESG, które nakładają na banki liczne obowiązkizarządcze (rozwój procesów analizy ryzyk ESG w różnych przedziałach czasowych,przeprowadzanie analiz scenariuszowych/testów warunków skrajnych, rozwijanie systemówzarządzania danymi ESG, w tym pozyskiwania danych ESG od klientów). EBAoczekuje od banków programów transformacji portfeli i zamierzamy to robić.
Jakie branże w Polsce– z perspektywy banku – mogą w średnim okresie zyskać, a które stracić naprzyspieszeniu transformacji klimatycznej? Czy widać już przesunięcia strukturalnew popycie na finansowanie?
Do branż tracących można zaliczyć górnictwo, energetykękonwencjonalną, część transportu drogowego czy przemysł energochłonny. Zperspektywy całego sektora jest to w pewnym sensie problem, gdyż z danych NBPwynika, że ekspozycja polskiego sektora na branże wrażliwe klimatycznie stanowiponad połowę portfela kredytowego dla przedsiębiorstw, co podkreśla skalępotencjalnego zagrożenia.
Do branż zyskujących można zaliczyć nie tylko oczywistekwestie jak OZE czy magazynowanie energii, ale też budownictwo(termomodernizacje itp.) czy usługi i doradztwo związane z ESG. Rozwiązaniemniezbędnym do przeprowadzenia transformacji klimatycznej jest elektryfikacjawszystkiego co się da i wszędzie tam, gdzie istnieje choćby minimalny związek z tymtrendem można znaleźć branże, które będą się rozwijać. Zmiany we finansowaniu są już widoczne, ale nie wynikają z nakazów, lecz raczej z tego, żekonstruując portfel kredytowy bank również myśli o tym, jak będzie wyglądałaprzyszłość i co ma potencjał. Wspomniałem już w jednym z poprzednich pytań,jakie bank ma w tym zakresie plany.
Na ile technologiecyfrowe, w tym sztuczna inteligencja i analiza danych ESG, pomagają bankomrzeczywiście ocenić ryzyka klimatyczne i społeczne, a na ile generują nowe wyzwaniaanalityczne lub reputacyjne?
Dane dotyczące ESG często mają charakter nieuporządkowanybądź jedynie częściowo uporządkowany (semi-structured). Modele językoweułatwiają uporządkowanie takich informacji do postaci numerycznych danych, a uczeniemaszynowe daje podstawy do przeprowadzania różnych imputacji.
Oczywiście wiąże się z tym kilka wyzwań – różne założeniadotyczące funkcjonowania takich modeli będą subiektywne, poczynając od doboruzmiennych poprzez tzw. wybór hiperparametrów oraz procedury weryfikacji wyników.Z pewnością nadejdzie taki okres, gdzie zobaczymy błędy wieku dziecięcego np. sporąniespójność między podejściami różnych banków do bardzo podobnych firm.
Na koniec, nawet najlepsze rozwiązanie automatyczne opiera się na wykorzystaniudanych wejściowych, o które w ESG wciąż trudno, a ich jakośćnadal nie jest wysoka w dużej skali. W rozwijanych rozwiązaniach polegamygłównie na średnich lub tzw. proxies. Nawet ślad węglowy, który wydawałby się prosty,będący relatywnie zaawansowaną i dojrzałą metryką w uniwersum ESGopiera się na wielu założeniach i szacunkach dotyczących jego generowania włańcuchu wartości.
Czy obserwujecie Państwowystępowanie ryzyka, że rosnąca presja na „ekologiczne finansowanie/transformacyjne finansowanie”prowadzi do ograniczenia dostępu kapitału dla tradycyjnych sektorów gospodarki,które nadal odgrywają kluczową rolę w PKB i zatrudnieniu?
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć i to z kilku przyczyn. W dłuższej perspektywie tradycyjne polskie sektorytakie jak przetwórstwo przemysłowe, handel czy transport mogą być narażone na ograniczeniedo finansowania w związku z trudnościami w dostosowaniu działalności do wymogówESG. Kluczowe będzie dostosowanie firm oraz wsparcie ich transformacji. Ewentualneutrudnienia w dostępie do finansowania w przyszłości będą wspierać sektory, wktórych dostosowanie do wymogów będzie łatwiejsze. W takiej sytuacji możliwe są sektoroweprzetargi ze względu na zmianę konkurencyjności między sektorami.
Zauważmy, że postęp gospodarczy polega na tym, że tradycyjnesektory i zawody przekształcają się w inne, nowe. To naturalny proces. Nie dostrzegampowodu, aby go w jakikolwiek sposób spowalniać. Wręcz przeciwnie, spowalnianie tych zmianjest często nieskuteczne i bardziej szkodliwe. Ostatecznie chodzi oto, aby tak zaplanować politykę publiczną, żeby osoby, które będą musiałyzmienić pracę, miały odpowiednie warunki do jej poszukiwania. Analitycy ekonomiczni zalecają ochronępracowników, a nie miejsc pracy. To drugie spowalnia postęp.
Jaki Państwa zdaniemwpływ na gospodarkę i sektor bankowy będą miały aktywa osierocone, w tym wszczególności cały przemysł wydobywczy?
Banki nadal coś mają w portfelach, ale już od pewnegoczasu nie finansują nowych przedsięwzięć. Bardziej cierpi budżet państwa,dofinansowując górnictwo węgla kwotami rzędu kilku mld złotych rocznie. Przemysłwydobywczy to jeden z obszarów, w których można prowadzić tzw. całkowitetransformacje polegające na zmianie profilu biznesowego, rekultywację terenów istworzeniu nowych miejsc pracy dla dotychczas zatrudnionych. Dobrym przykładem są Niemcy,gdzie trudno rozpoznać tereny po kopalniach, które działały tam jeszcze jakiś czas. Jako ekonomista postrzegam to jako coś nieuniknionego. Pamiętajmy też, żeprzemysł wydobywczy to nie tylko węgiel, a węgiel to nie tylko tenciepłowniczy. Technologia będzie się w kolejnych latach zmieniać i być może nawet przepisy będą zachęcać do finansowania pewnych rodzajów wydobycia.
Koncerny energetyczne w Polsce mają ambitne planytransformacji i duże zapotrzebowanie na inwestycje. To znaczne kwoty i częstozłożone, duże projekty, które będą wymagały współpracy różnych instytucji z bankami lub banków między sobą (włączając w to bankizagraniczne). Jest to spore wyzwanie i jednocześnie szansa na zdobywaniedoświadczenia.
Czy harmonijnatransformacja może ona stać się motorem innowacji, czy raczej źródłem utratykonkurencyjności i presji kosztowej?
Z pewnością, taki jest plan. Konkurencyjności nie straci ten,kto szybko i strategicznie zainwestuje w innowacje i efektywność(przekształcając koszt w przewagę). Utracą ją ci, którzy będą ociągać się, ponoszącnarastające koszty regulacyjne (ETS) i tracąc dostęp do taniego kapitału, coostatecznie uczyni ich model biznesowy nieopłacalnym. Na tym zasadza się całeESG – aby poprzez system kar i zachęt kierować przedsiębiorców ku lepszejprzyszłości (presja kosztowa jest niejako następstwem tych kar). Banki będą tutajbardzo ważnymi pośrednikami. Uważajmy jednak, aby nie przesadzić zoczekiwaniami. Banki będą znacznie lepsze we finansowaniu już sprawdzonychinnowacji, przeszczepianiu ich na warunki polskie. Automatycznie również dużogorsze we finansowaniu przedsięwzięć, które dopiero innowacjami się staną, gdyżto nie jest poziom ryzyka, który regulowana instytucja taka jak bank możeprzyjąć. Co najważniejsze – Polska nie jest na etapie, w którym jedynie tworzenieinnowacji może poprawiać produktywność. Pisałem o tym z profesorem Ignaszakiem.
Jakie rekomendacjewysłalibyście do firm z gospodarki realnej w Polsce – w jaki sposóbpowinny przygotowywać się do transformacji, by zminimalizować kosztydostosowania i utrzymać konkurencyjność na rynku?
Skupilibyśmy się na kilku kwestiach. Przede wszystkimmusimy zacząć mierzyć ślad węglowy oraz przeprowadzać ocenę ryzyk fizycznych,takich jak powodzie i ich wpływ choćby na budynki firmy, czy ryzyk transformacyjnych,takich jak wrażliwość na ceny emisji CO2. Kolejnym krokiem powinno być stworzeniewiarygodnego planu transformacji energetycznej. Nie wystarczy mówić obyciu "ekologicznym", trzeba posiadać konkretny harmonogram odejścia odwysokoemisyjnych źródeł. Następnym krokiem powinno być zainwestowanie w podnoszeniekwalifikacji pracowników (szkolenia cyfrowe, ESG) i przejrzystość relacji włańcuchu dostaw. Ten aspekt może bowiem wpływać na stabilność operacyjną.Czwartym krokiem mogłoby być zróżnicowanie źródeł finansowania, ale teżkontrahentów. Warto analizować nowe instrumenty finansowania powiązane z ESG,które mogą okazać się bardziej atrakcyjne kosztowo. Na koniec, przepisy ESGwarto traktować jako pewnego rodzaju napęd dla innowacji, a nie tylko uciążliwy wymóg,jako bodziec do innowacji i przewagi rynkowej, a nie tylko jako kosztdostosowania.
Na ile kosztyzrównoważonego rozwoju i transformacji energetycznej są już „wbudowane” winflację i prognozy stóp procentowych w Polsce?
W pewnym stopniu, choć trudno to sprecyzować. Trudność wynikaprzede wszystkim z faktu, że przepisy ciągle ulegają zmianom (weźmy na przykład ETS2)i zmienia się termin ich wejścia w życie. Dla inwestorów oczywiste jest, że polskagospodarka może przez jakiś czas rosnąć wolniej i być mniej konkurencyjna. Narzekaniew mediach nie bierze się z niczego. Nikt również nie publikuje prognoz wzrostu,które jakoś specjalnie odbiegają od wzrostu tak zwanego potencjalnego, czyli czegoś wokolicy 3%. Byłbym jednak ostrożny w wygłaszaniu długoterminowych osądów, boinnowacje pojawiają się czasami nagle i niespodziewanie. Sam faktwysokiego zaawansowania technologicznego Chin wcale nie gwarantuje, że krajten ma przed sobą świetlaną ścieżkę wzrostu do końca świata. Progres jesttrudny, można popełnić wiele błędów i sporo gwiazd potykało się o własnesznurówki, gdy hegemonia światowa była na wyciągnięcie ręki. Z tego powodu nie stresuje mnie zanadto sytuacja Polski za 20 lat. Wciąż kraj ten wykazuje sporąelastyczność adaptacyjną. Warto by było, aby świętowanie dotychczasowychsukcesów spróbować przekształcić w zapowiedź przyszłych, bo z tym jest jakoś medialniesłabiej i tu narracje często się załamują.
Czy z perspektywyPana/Pani banku ekologiczna transformacja oznacza docelowo wyższe ceny produktówfinansowych dla klientów – wyższe marże, prowizje, droższy kredyt?
Ekologiczna transformacja będzie skutkować zróżnicowaniem ofertydla klientów w zależności od ich profilu ESG. Z punktu widzenia banku, w dłuższymokresie inwestycje odporne na transformację energetyczną i zmianyklimatyczne są mniej ryzykowne z punktu widzenia wypłacalności klienta. Większezagrożenie przekłada się na zwiększone koszty finansowania. Wraz z postępemekologicznej transformacji produkty finansowe dla klientów realizujących celeekologicznej transformacji powinny stawać się tańsze w porównaniu do oferty dlaklientów nierealizujących celów ESG. W ogólnym rozrachunku nie powinno to wpłynąćna średnie ceny produktów finansowych, a na ich zróżnicowanie. Należy pamiętać,że skuteczna transformacja przekształca całą gospodarkę w kierunku odporneji produktywnej. To są warunki, gdzie koszty finansowania są po prostu niższe akapitał zagraniczny napływa obficie.
Czy w portfelukredytowym banku widać już różnicę w koszcie kapitału i dostępnościfinansowania między firmami „zielonymi” a „brązowymi”? Jak to wygląda wpraktyce?
Klienci i produkty oparte na zrównoważonym rozwoju korzystają zpreferencyjnych warunków (niższe marże, dedykowane produkty, większa dostępnośćfinansowania), natomiast dla „brązowych” sektorów wprowadzane
