Konflikt w Iranie wywołał zaniepokojenie w kręgach finansowych. Kwotowania instrumentów FRA wskazują, czego można oczekiwać w odniesieniu do finansowania.
Gwałtowne zwyżki cen surowca naftowego, fluktuacje kursów walutowych i duża niestabilność na parkietach giełdowych. To wszystko jest następstwem wojny w Iranie, która coraz silniej oddziałuje na globalną ekonomię. W konsekwencji w Polsce powraca temat potencjalnych podwyżek kosztu pieniądza. Zaledwie parę dni po tym, jak zostały one zredukowane.
Eksperta zapytaliśmy, czy skoro rynek zaczął ostrożnie prognozować wzrosty stóp, to potencjalni nowi kredytobiorcy powinni przeanalizować zmianę nastawienia i dłużej się namyślić przed zawarciem porozumienia z instytucją finansową.
Perspektywa wzrostów przywołuje wspomnienia sprzed 2-3 lat, kiedy cykl podwyżek podniósł wysokość rat kredytowych do niespotykanych poziomów. Czy zatem rozwiązaniem jest stała marża procentowa? W ostatnich miesiącach straciła ona uznanie, a coraz więcej osób zaciągających kredyt wybierało zmienną.
Stopy procentowe. Wzrosty na widnokręgu?
Sytuacja w globalnej gospodarce w przeciągu zaledwie kilku dni może zmienić się diametralnie.
Tylko w tym miesiącu życie dało nam co najmniej kilka przykładów. Jednym z nich jest sytuacja dotycząca poziomu stóp procentowych w Polsce. Tych samych, które w pierwszym tygodniu marca, już po rozpoczęciu konfliktu w Iranie, zostały zredukowane przez gremium decyzyjne.
„Rynek rozpoczął wycenianie scenariusza, w którym kryzys surowcowy prowadzi do podniesienia poziomu stóp EBC, a w następstwie również do oczekiwań wind stóp w Polsce” — zamieścił na platformie X wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju Mikołaj Raczyński.
Raczyński stwierdził, że „taka reakcja jest zrozumiała”. Zaznaczył jednak, że w ostatnich latach banki centralne zmieniły „sposób postrzegania szoków podażowych oraz specyfiki wyzwań ekonomicznych”.
„Jednorazowe bodźce cenowe nie muszą w sposób automatyczny przekładać się na trwałą zmianę trajektorii stóp. Rynek będzie te założenia jeszcze weryfikował” — dodał wiceprezes PFR.
Rynek prognozuje podwyżkę stóp procentowych, co nie oznacza, że tak się stanie
O tym, że inwestorzy dostrzegają większe niebezpieczeństwo konieczności nie tylko ograniczenia obniżek stóp procentowych czy ich wstrzymania, ale nawet wyceniane są zwyżki, świadczą np. kwotowania kontraktów terminowych FRA (Forward Rate Agreement). W przypadku kontraktu złotowego 9×12, który obrazuje trzymiesięczną stawkę za 12 miesięcy, kwotowania podniosły się w poniedziałek w okolice 4,20 proc. To spora zmiana, ponieważ jeszcze przed napaścią na Iran kwotowania wahały się wokół 3,40 proc.
Następnie co prawda wskaźnik zmniejszył się do poziomu 3,8-3,9 proc., ale w czwartek ponownie zbliżył się do 4 proc.
O ile jeszcze ponad tydzień temu rynek wyceniał, że redukcje stóp procentowych w Polsce będą kontynuowane, to teraz — opierając się na kontraktach FRA — przewiduje ich wzrost, a w najlepszym wypadku utrzymanie na obecnym poziomie.
x.com
Ekonomiści jednak póki co uspokajają. I zapewniają, że obecna sytuacja w żadnym stopniu nie przypomina tego, co obserwowaliśmy chociażby w trakcie wybuchu pełnoskalowego konfliktu w Ukrainie.
Zobacz też: Od łagodnego po ekstremalny. Oto scenariusze dla Polski po szoku paliwowym
„Pytacie w wiadomościach, czy nastąpią podwyżki stóp w i innych krajach. Nie, nie nastąpi. To klasyczny negatywny wstrząs podażowy. Tak typowy, że wojna na Bliskim Wschodzie stanowi przykład takiego wstrząsu w każdym podręczniku i trudno sobie wyobrazić lepszy. Nie podnosi się stóp w odpowiedzi na negatywne wstrząsy podażowe, bank centralny zasadniczo może siedzieć, obserwować i interweniować tylko wtedy, gdy dostrzega ryzyko jego utrwalenia” — napisali eksperci z Banku Pekao na platformie X.
x.com
„Tak, w 2022 r. podnoszono stopy procentowe w reakcji na wstrząsy podażowe. Uwarunkowania były bardziej złożone i sytuacja mniej oczywista. Wtedy mieliśmy do czynienia z konglomeratem wstrząsów podażowych i popytowych, a stopy procentowe startowały z ekstremalnie niskiego pułapu. Dzisiaj są ogólnie na poziomie uznawanym za neutralny. Nie ma czego normalizować, nie ma czego odwracać” — dodali eksperci Pekao.
Jak będzie wyglądać rynek mieszkań w Polsce? Dawid Wrona (Archicom) | Kanapa Forbes
Stałe czy zmienne oprocentowanie? Co wybrać?
Niepokój na Bliskim Wschodzie dociera również do polskich gospodarstw domowych. Jeśli ktoś zamierza wziąć kredyt, to na pewno rozważa, czy zdecydować się na oprocentowanie stałe, czy zmienne.
W erze covidowej i kilka lat wcześniej na rynku dominowały zmienne stawki. Nikt nie obawiał się, że nastąpią jakieś znaczne podwyżki stóp, a wraz z nimi rata poszybuje do astronomicznych poziomów.
Później jednak sytuacja uległa zmianie. Polacy wybierali bezpieczeństwo i decydowali się na kredyty o stałym oprocentowaniu. W ostatnich miesiącach zmienna stawka ponownie zyskuje popularność, chociaż wciąż jeszcze jest stosowana w mniejszości nowych kredytów.
— W minionych latach większość kredytobiorców preferowała oprocentowanie stałe. Było ono znacznie niższe niż zmienne oraz dawało poczucie bezpieczeństwa. W bieżącym roku coraz popularniejsze staje się jednak oprocentowanie zmienne. Po pierwsze dlatego, że prognozy zakładały dalsze redukcje stóp procentowych. Po drugie banki zaczęły proponować niższe stawki oprocentowania zmiennego niż stałego. Przykładowo z kalkulatora PKO BP wynika, że przy kredycie na 500 tys. zł na 30 lat oprocentowanie zmienne wyniesie 5,79, a stałe 5,99 proc. — wyjaśnia w Business Insider Polska Jarosław Sadowski, dyrektor Departamentu Analiz w Rankomat.pl.
Jak jednak dodaje, w rzeczywistości podjęcie decyzji jest bardzo trudne. — Ze względu na konflikt na Bliskim Wschodzie mamy dużo niepewności, co powoduje, że prognozy dotyczące przyszłego poziomu stóp procentowych często się zmieniają. Ponadto różnica w wysokości raty kredytu z oprocentowaniem stałym i zmiennym zwykle jest niewielka — mówi.
Co zatem zrobić? — Wybór między oprocentowaniem stałym a zmiennym zależy przede wszystkim od skłonności do ryzyka kredytobiorcy. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, ile jesteśmy w stanie zaryzykować. Zmienna stawka może być korzystna, jeśli stopy procentowe nadal będą spadały lub przynajmniej pozostaną na obecnym poziomie. Trzeba jednak pamiętać, że jest to rozwiązanie bardziej wrażliwe na niespodziewane szoki inflacyjne czy geopolityczne — tłumaczy nasz rozmówca.
Z kolei okresowo stałe oprocentowanie — jak dodaje — daje pewność co do wysokości raty w ciągu najbliższych 5 lat. — W obecnych realiach, w których inflacja wprawdzie maleje, ale ryzyka globalne pozostają wysokie, dla wielu osób oprocentowanie stałe może stanowić formę „ubezpieczenia” przed ewentualnym wzrostem rat — twierdzi.
— W praktyce decyzja sprowadza się do wyboru między potencjalnie niższą ratą a większym poczuciem bezpieczeństwa — podsumowuje Jarosław Sadowski.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
