Odmrożenie cen prądu podbije nie tylko rachunki. Inflacja pójdzie w górę

Rachunki za prąd płacone przez gospodarstwa domowe wzrosną w drugiej połowie roku. Nawet jeśli ceny za samą energię elektryczną pozostaną częściowo lub całkowicie zamrożone, w górę pójdą stawki za dystrybucję. Wzrost rachunków, z którymi musi się mierzyć praktycznie każdy, oznacza jedno – inflacja pójdzie w górę. Są już szacunki, jak bardzo. Zdjęcie

Odmrożenie cen prądu podbije inflację niezależnie od tego, w jakim scenariuszu się zrealizuje / qiujusong /123RF/PICSEL

Odmrożenie cen prądu podbije inflację niezależnie od tego, w jakim scenariuszu się zrealizuje / qiujusong /123RF/PICSEL Reklama

W drugiej połowie roku czeka nas odchodzenie od mrożenia cen prądu. Obecne rozwiązania mają obowiązywać do końca czerwca 2024 roku. Potem planowane jest, jak wskazywała niedawno ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, stopniowe odmrażanie cen.

Przypomnijmy, że zgodnie z obecnym stanem do poziomu zużycia 1500 kWh w pierwszym półroczu cena za 1 kWh prądu to ok. 0,41 zł netto. Niektóre gospodarstwa domowe mają wyższy limit zużycia – dotyczą one rolników, posiadaczy Karty Dużej Rodziny (limit wtedy to 2000 kWh) i osób z niepełnosprawnością (limit to 1800 kWh). Powyżej tego limitu cena to ok. 0,69 zł netto. 

Reklama

Chociaż, jak opisywaliśmy na łamach Interii, nie ma jeszcze pewności, jak będzie przebiegać odmrażanie cen i o ile skoczą rachunki, to jednego możemy być raczej pewni. Wraz z wzrostem cen prądu czeka nas wzrost inflacji. Tak wynika z najnowszej prognozy analityków banku ING. Inflacja pójdzie w górę nawet jeśli same stawki za energię elektryczną byłyby nadal zamrożone, bo zmienią się prawdopodobnie koszty dystrybucji. Jakich wzrostów inflacji należy się spodziewać?

Co dalej z cenami prądu? Jest kilka scenariuszy

Obecne stawki za energię elektryczną nie odzwierciedlają cen rynkowych. Są one na stałym, „zamrożonym” poziomie. Tymczasem sytuacja na rynku energii jest dość zmienna. Unormowała się do tego stopnia, ceny hurtowe są obecnie niższe nie tylko od ustalonych cen maksymalnych, ale także poniżej „zamrożonych” cen do limitów zużycia – zwracają uwagę ekonomiści ING. Są także niższe od stawek przyjętych w taryfach, zatwierdzonych przez Urząd Regulacji Energetyki (URE). Wyższe stawki w taryfach wynikają m. in. z tego, że firmy energetyczne kontraktowały zakup energii na 2024 rok po innych cenach niż obowiązujących obecnie.

Jak wskazywała ostatnio „Rzeczpospolita”, rząd jako jedną z opcji uregulowania cen prądu na drugą połowę roku widziałby obniżenie obowiązujących taryf. Wtedy ceny można by odmrozić, a Polacy płaciliby po prostu według niższych, obowiązujących taryf. Analitycy ING uważają jednak, że to mało realistyczny scenariusz. 

Zmiana poziomu cen z taryfy jest możliwa, ale wymaga aby URE zwrócił się do dystrybutorów o złożenie nowych wniosków taryfowych z niższymi cenami. Z wypowiedzi prezesa URE wynika natomiast, że nie ma takich planów” – czytamy w ich analizie. Jak dodają, przestrzeń do obniżek taryf URE w tym roku jest marginalna, właśnie dlatego, że zostały one opracowane na podstawie już zakontraktowanych zakupów energii po wyższych cenach.

Co za tym dalej? Ekonomiści rozważają trzy możliwe scenariusze. Każdy z nich podbije inflację.

Rachunki za prąd w górę, inflacja też

Dwa możliwe scenariusze to częściowe lub całkowite odmrożenie cen. Ten drugi oznaczałby odmrożenie zarówno stawek za energię elektryczną (o ok. 80 proc. w stosunku do obecnych poziomów), jak i za jej dystrybucję (o 50 proc.). Co to oznaczałoby dla klientów? Rachunek za prąd dla gospodarstwa domowego, które mieści się w limicie zamrożenia cen wzrósłby aż o 60 procent. Do tego podbijając inflację o 2,5 pkt. proc.

To, jak zmieniłoby inflację i wysokość rachunków częściowe odmrożenie zależy od tego, o ile wzrosłyby ceny. Uwolnienie opłat dystrybucyjnych i podwyżka stawek za sprzedaż energii o 15 proc. podbiłaby rachunki o jedną czwartą – wyliczają ekonomiści ING. Inflacja w tym scenariuszu też wzrasta, ale mniej, bo o 1,1 pkt. proc.

Najbardziej prawdopodobny, zdaniem autorów prognozy, jest jednak inny scenariusz. W nim stawki za energię wcale by nie wzrosły – bo obecnie i tak są już wyższe niż hurtowe. W górę poszłyby jedynie opłaty za dystrybucję. To przełożyłoby się na wzrost rachunku o 16 procent. Inflacja mogłaby zaś podskoczyć o 0,7 pkt. proc. w górę.

Wideo Odtwarzacz wideo wymaga uruchomienia obsługi JavaScript w przeglądarce. „Wydarzenia”: Rząd zapowiada kontynuację wakacji kredytowych Polsat News

Źródło

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *