Emerytury, opieka zdrowotna, podstawowe wsparcie finansowe – niemieckie państwo opiekuńcze stoi na krawędzi znaczących wstrząsów. Nikt jednak nie może zarzucić rządowi w Berlinie braku ambitnych planów.

Koalicja zobowiązała się do przeprowadzenia gruntownych zmian w wielu obszarach: świadczeń emerytalnych, systemu opieki zdrowotnej, długoterminowej opieki nad chorymi, norm czasu pracy, podstawowego dochodu – niemal żaden aspekt państwa opiekuńczego nie zostanie pominięty przez te plany.
- Artykuł udostępniony dzięki uprzejmości portalu „Die Welt”
W nadchodzącym tygodniu władze zamierzają podjąć kolejny krok: Komisja ds. Emerytur, złożona w dużej mierze z ekspertów, przedstawi swoje propozycje federalnej minister pracy Bärbel Bas (SPD), a prawdopodobnie również kanclerzowi Friedrichowi Merzowi (CDU). Pozostaje jednak otwartym pytaniem, czy rządowi uda się skutecznie zrealizować te propozycje w praktyce.
Od dekad naukowcy, międzynarodowe organizacje i doradcy polityczni analizują czynniki decydujące o sukcesie kluczowych reform społecznych. Ich ustalenia pozwalają ocenić realne szanse powodzenia działań obecnej koalicji oraz zidentyfikować obszary, w których partie rządzące wciąż dysponują siłą, aby stworzyć sprzyjające warunki.
- Przeczytaj również: „Strategia McDonald’s”. Jak niemieckie przedsiębiorstwa zamierzają przetrwać
Balet wodny w rekinarium
Jedno jest pewne – mimo posiadania większości w Bundestagu, realizacja reform przez wielką koalicję nie będzie łatwym zadaniem. Brakuje obecnie kluczowych elementów, które mogłyby znacząco sprzyjać efektywnym zmianom, zwłaszcza w zakresie nadzoru na wszystkich istotnych poziomach decyzyjnych.
W przypadku szczególnie dalekosiężnych zmian lub ustaw wymagających zatwierdzenia, większość rządząca pozostaje uzależniona od Bundesratu (Rady Federalnej). Tamtejsze kraje związkowe mają możliwość osłabienia, a nawet zablokowania wprowadzanych reform, czego przykładem było niedawne, zaskakujące niepowodzenie głosowania w sprawie ulgi podatkowej.
Kolejną przeszkodą jest fakt, że w przeciwieństwie do znaczących reform emerytalnych z lat 50. i 70. XX wieku, obecne propozycje budzą niechęć. W tamtych czasach świadczenia były rozszerzane, na przykład poprzez indeksację emerytur. Obecnie wiele z tych obietnic ma zostać ponownie ograniczone. Były minister spraw społecznych Norbert Blüm porównał wprowadzanie środków oszczędnościowych w sektorze opieki zdrowotnej do „baletu wodnego w rekinarium”.
Koalicja może jednak liczyć na silną presję, która będzie wymuszać reformy. Cała dziedzina politologii wyjaśnia, dlaczego znacząca presja wynikająca z kosztów licznych programów socjalnych zwiększa prawdopodobieństwo przeprowadzenia reform. Analogia jest prosta: drobne, stopniowe korekty, opóźniane reformy i ciągle wprowadzane wyjątki działają niczym płyty tektoniczne, które ocierają się o siebie, a z biegiem lat łączą. Przez długi czas niewiele się dzieje, po czym narastająca presja uwalnia się w formie kataklizmu.
Taka sytuacja miała miejsce w Niemczech przed wprowadzeniem Agendy 2010. W 2005 roku ponad 4 miliony osób pozostawało bez pracy, a stopa bezrobocia przekraczała 10%. Obecnie rynek pracy prezentuje się znacznie lepiej, jednak niemiecka gospodarka ponownie zmaga się z kryzysem strukturalnym, częściowo maskowanym przez czynniki demograficzne. Całe sektory przemysłu obawiają się o swoją międzynarodową konkurencyjność, a bezrobocie znów zaczyna rosnąć.
To, czy presja na reformy jest wystarczająca, pozostaje przedmiotem dyskusji wśród obserwatorów. „SPD wydaje się nadal wykazywać dużą niepewność co do swojej gotowości do reform” – zauważa Reimut Zohlnhöfer, badający wdrażanie projektów reform na Uniwersytecie w Heidelbergu. „Wielu członków partii najwyraźniej nie zdążyło jeszcze przyzwyczaić się do myśli, że sytuacja jest rzeczywiście trudna” – podkreśla ekspert.
- Czytaj również: Nowy dług europejski? Kanclerz Merz przedstawia swoje stanowisko
Odpowiedni moment
Moment wprowadzenia istotnych reform ma kluczowe znaczenie. Na początku kadencji rządy zazwyczaj koncentrują się na realizacji obietnic wyborczych. „Niepopularne reformy społeczne najczęściej uchwalane są w połowie kadencji” – argumentuje profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Kraju Saary Georg Wenzelburge. „Rządy niechętnie wprowadzają cięcia budżetowe tuż przed kolejnymi wyborami, licząc na to, że wyborcy zdążą o nich zapomnieć do tego czasu” – dodaje.
Reformy inicjowane w środku kadencji mają największe szanse na skuteczne wdrożenie. W pierwszym roku rządów udało się zrealizować kilka obietnic, takich jak stabilizacja poziomu emerytur i wprowadzenie ulg dla matek. Teraz rozpoczyna się trudniejsza faza.
Karl Hinrichs, emerytowany profesor Uniwersytetu w Bremie, wzywa partnerów koalicyjnych do szybkiego działania. Z perspektywy polityków kluczowe jest wprowadzenie reform na tyle wcześnie, aby ich pierwsze efekty były widoczne przed kolejnymi wyborami. Rząd federalny już przyspieszył swoje działania reformatorskie. Oczekuje się, że koalicjanci uzgodnią kilka pakietów reform już 1 lipca. Nic dziwnego, że coraz częściej pojawiają się głosy postulujące poświęcenie większej ilości czasu na analizę propozycji, takich jak te przedstawione przez komisję emerytalną.
Presja czasu niesie jednak również ryzyko. „Istnieje niebezpieczeństwo, że w pośpiechu błędy techniczne staną się bardziej widoczne” – ostrzega Karl Hinrichs, wskazując na reformę emerytalną Riestera, gdzie próba zintegrowania licznych interesów doprowadziła do powstania skomplikowanego produktu. „Wiele nauczyliśmy się dzięki reformie Riestera” – stwierdza Hinrichs.
Partnerzy koalicyjni już teraz stosują sprawdzone podejście: powołali komisję ekspertów. Komisje cieszą się międzynarodowym uznaniem jako kluczowe narzędzie do opracowywania koncepcji reform i oceny ich wykonalności politycznej. Rząd czerwono-zielony pod przewodnictwem Gerharda Schrödera z powodzeniem zastosował to rozwiązanie za pomocą komisji Hartza i Rürupa. Podobnie Szwecja przygotowała w ten sposób dalekosiężne reformy emerytalne.
„Komisje mogą znacząco przyspieszyć proces reformowania” – podkreśla politolog Hinrichs. „Nie zawsze się to udaje, ale bardzo często tak. Komisje prezentują propozycje o mniejszym zabarwieniu ideologicznym i często tworzą ponadpartyjny konsensus”. Nie ma większego znaczenia, czy w skład komisji wchodzą politycy, czy naukowcy; kluczowe jest zaangażowanie różnorodnych grup interesu.
Manewry kamuflażowe: język specjalistyczny
Niezależnie od momentu ich prezentacji, rekomendacje i wynikające z nich przepisy będą prawdopodobnie przesycone technicznym żargonem. Jest to również strategia mająca na celu uczynienie reform politycznie bardziej akceptowalnymi: debata przenosi się na płaszczyznę techniczną, co w efekcie zniechęca większość obywateli do dalszego śledzenia tematu.
Kto mówi o „czynniku zrównoważonego rozwoju”? Kiedy społeczeństwo się starzeje, a mniejsza liczba pracujących musi utrzymywać coraz większą liczbę emerytów, wpływa to negatywnie na wzrost emerytur. Sama ta nazwa brzmi zniechęcająco.
Eksperci, którzy w programach telewizyjnych dyskutują o wskaźnikach składek, ekwiwalentach emerytalnych czy formułach waloryzacji świadczeń, szybko tracą uwagę publiczności. I to jest celowe działanie. – Do ograniczania świadczeń socjalnych często stosuje się raczej niepozorne narzędzia – zauważa Wenzelburger.
„Można zmienić zasady indeksowania lub podstawy oceny; są to zmiany skuteczne z technicznego punktu widzenia, choć słabo zrozumiałe dla ogółu społeczeństwa, a mimo to mogą przynieść znaczące oszczędności”. Dodatkowo, pomocne jest łączenie cięć i programów oszczędnościowych z gestami pokory i osobistych poświęceń. Kiedy kanadyjski premier Jean Chrétien musiał w latach 90. ogłosić szeroko zakrojony program oszczędnościowy, jego pierwszym działaniem było zakazanie ministrom podróżowania na konferencje prasowe dużymi samochodami.
Takie gesty mają charakter czysto symboliczny, ale są skuteczne, jeśli są wiarygodne. Pomocne jest również, gdy państwo redukuje koszty w ramach własnych struktur: dlatego właśnie obecnie dyskutuje się o wydatkach administracyjnych kas chorych, liczbie wysoko opłacanych stanowisk w sektorze ubezpieczeń oraz efektywności administracji socjalnej.
Nie jest to przypadek, ponieważ Berlin spodziewa się odpowiednich cięć budżetowych jesienią. Zbiegłoby się to z debatą parlamentarną nad pakietami reform – przynajmniej jeśli ambitny harmonogram Kancelarii Kanclerza zostanie zrealizowany.
Artykuł udostępniony dzięki uprzejmości serwisu „Die Welt”
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Śledź nas w Google.
