Kto rzeczywiście włada cyfrową tkanką, na której opierają się państwa, przedsiębiorstwa i sektory publiczne? Incydent z firmą Anthropic, która po dekrecie administracji Donalda Trumpa zmuszona była nagle ograniczyć dostęp do swoich najnowszych modeli SI, ukazał, że technologiczne uzależnienie od amerykańskich dostawców stanowi realne zagrożenie dla Europy. Na ten temat rozmawiają w podcaście „Biznes i Pieniądze” Bartek Godusławski i Grzegorz Kowalczyk.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Niepokojący precedens dla Europy. USA nacisnęło hamulec
Anthropic potwierdził, że w wyniku otrzymania amerykańskiego nakazu eksportowego globalnie zablokował modele Fable 5 i Mythos 5, a agencja Reuters podała, że restrykcje były motywowane obawą, iż modele te mogłyby być wykorzystane przez podmioty powiązane z wywiadem wojskowym krajów uznanych za wrogie.
Pełny odcinek jest dostępny w Onet Audio, na YouTube, Spotify oraz Apple Podcasts.
Jeden ruch w Waszyngtonie, sygnał ostrzegawczy dla Europy
W podcaście „Biznes i Pieniądze” dziennikarze Business Insider Polska, Grzegorz Kowalczyk i Bartek Godusławski, postrzegają incydent z Anthropic nie jako izolowany problem jednej firmy, ale jako zwiastun szerszej zmiany. Ich zdaniem, po raz pierwszy tak wyraźnie widać, że zaawansowane modele SI są przez państwo amerykańskie traktowane jako technologia strategiczna, podlegająca logice bezpieczeństwa narodowego.

Grzegorz Kowalczyk podkreśla, że znaczenie tej decyzji wykracza daleko poza jedną kwestię regulacyjną. — Samo podjęcie tej decyzji jest istotne. Mianowicie gigant z Ameryki, gigant z nowych technologii jest przyblokowany czy nawet zablokowany wprost przez administrację amerykańską w kontekście swoich działań w innych krajach. A to rodzi gigantyczne pytania o to, co z innymi tego typu firmami, które są znacznie silniej rozmieszczone na zagranicznych rynkach niż Anthropic i mają znacznie bardziej strategiczne funkcje — mówi.
Do niedawna w Europie panowało przekonanie, że jeśli dostawca pochodzi z państwa sojuszniczego i działa w ramach zachodniego modelu gospodarczego, to ryzyko politycznego odcięcia usług jest niewielkie. Decyzja wobec Anthropic pokazuje, że to założenie może być już nieaktualne.
Reuters informował, że administracja USA zastosowała wobec Anthropic uprawnienia wynikające z Ustawy o Reformie Kontroli Eksportu z 2018 r. (Export Control Reform Act), a sama decyzja miała dotyczyć dostępu dla wszystkich cudzoziemców, niezależnie od ich lokalizacji. Politico zwracało uwagę, że jeśli taki precedens się utrwali, podobny mechanizm może zostać wykorzystany wobec innych czołowych systemów SI.
SI na równi z przemysłem zbrojeniowym i energetyką jądrową
Bartek Godusławski umiejscawia ten ruch w szerszym kontekście polityki eksportowej Stanów Zjednoczonych. Jak zauważa, USA od dawna ściśle kontrolują transfer technologii z obszarów uznawanych za szczególnie wrażliwe – od energetyki jądrowej po sektor obronny. Teraz do tego katalogu dołącza sztuczna inteligencja.
— Teraz się okazuje, że świat sztucznej inteligencji traktujemy niemalże jak kwestie bezpieczeństwa narodowego. Skoro wprowadzamy restrykcje dzisiaj zastrzeżone dla zbrojeniówki itd., ja rozumiem, że to jest znak czasów. Kapitał ma narodowość, technologia też ma narodowość i trzeba jak gdyby w rękach dobrych ludzi jest dobrze wykorzystywana, w rękach złych ludzi może stać się potężną bronią — mówi.
Jeśli modele językowe są już traktowane podobnie jak technologie podwójnego zastosowania, oznacza to koniec epoki postrzegania ich wyłącznie jako produktów komercyjnych.
Sam Anthropic argumentował, że powodem decyzji administracji było podejrzenie istnienia „wąskiego”, nieuniwersalnego jailbreaka pozwalającego na częściowe obejście zabezpieczeń modelu, a firma dowodziła, że podobne można znaleźć także w innych publicznie dostępnych systemach. Reuters podkreślał przy tym, że spór wpisuje się w narastające napięcie między twórcami SI a regulatorami w kwestii oceny ryzyka związanego z bezpieczeństwem modeli.
Europa między suwerennością a zależnością
W rozmowie wybrzmiewa europejski wymiar całej sytuacji. Bowiem choć decyzja zapadła w Waszyngtonie, jej skutki natychmiast dotykają również Europy – zarówno w sferze biznesowej, jak i politycznej. Problem nie polega na tym, czy europejskie firmy będą miały dostęp do jednego konkretnego modelu. Problem polega na tym, że po raz kolejny okazuje się, iż infrastruktura kluczowa dla rozwoju cyfrowego może zostać faktycznie podporządkowana decyzjom podejmowanym poza Europą.
Grzegorz Kowalczyk zwraca uwagę, że nawet rozwijana obecnie w UE agenda „suwerenności cyfrowej” może okazać się niewystarczająca, jeśli nie obejmuje ona całego łańcucha zależności.
— Pojawiają się pytania: a co z aktualizacjami tego oprogramowania? Co z aktualizacjami tych systemów, na których działa dzisiaj administracja publiczna choćby? No i tutaj już to nie jest takie proste, mimo nawet szczerych chęci budowania tej suwerenności — mówi.
To kluczowy aspekt tej dyskusji. Europejskie centra danych, europejskie spółki zależne i lokalne struktury operacyjne mogą nie rozwiązać wszystkiego, jeśli kontrola nad kodem, modelami, aktualizacjami i architekturą usług pozostaje w rękach globalnej centrali.
Komisja Europejska już na początku czerwca zaprezentowała pakiet mający na celu wzmocnienie europejskiej suwerenności technologicznej, wskazując na nadmierną zależność UE od dostawców spoza Wspólnoty w obszarach chmury, SI, infrastruktury i własności intelektualnej. W ramach proponowanego Rozporządzenia o Rozwoju Chmury i SI (Cloud and AI Development Act) Bruksela zamierza stworzyć wspólne ramy oceny suwerenności usług chmurowych i SI oraz ograniczyć strategiczne zależności w krytycznej infrastrukturze.
Kto może odłączyć zasilanie?
— Kto może wyciągnąć wtyczkę? To jest kluczowe pytanie — pyta Grzegorz Kowalczyk. Obecnie cyfrowa zależność nie oznacza już tylko uzależnienia od konkretnej platformy czy dostawcy usług biurowych. Oznacza możliwość, że ktoś inny – w wyniku decyzji politycznej, konfliktu geopolitycznego lub krajowych regulacji własnego państwa – może ograniczyć, zawiesić lub wyłączyć usługę, na której opierają się procesy biznesowe, administracyjne, badawcze czy bezpieczeństwo danych.
— Dzisiaj wojny mogą się odbywać bez jednego wystrzału. Atakami na infrastrukturę. Te modele językowe są tak potężne, te rozwiązania AI są tak potężne, potrafią znaleźć luki w wielu systemach w taki sposób, że znów we wrogich mocarstw naszej zachodniej cywilizacji to się staje potężną bronią — podkreśla Bartek Godusławski.
Sojusznik również może stanowić źródło ryzyka
Rozmówcy wskazują, że Europa musi dziś zweryfikować jeszcze jedno złudzenie: przekonanie, że skoro dostawca technologii pochodzi z „naszego kręgu wartości”, to ryzyko jest automatycznie ograniczone.
— Niedawno myśleliśmy, że jeżeli z naszego kręgu wartości pochodzi dostawca technologii, to wszystko jest okej. Nie musi być z Europy, Kanada, Stany Zjednoczone to jest nasz system wartości demokratycznych i idźmy w to. Ostatnie lata udowodniły nam, że być może te wartości jednak niektóre postrzegamy troszeczkę inaczej — mówi Godusławski.
Niedawno Komisja Europejska, prezentując nowy pakiet na rzecz suwerenności technologicznej, wprost mówiła o potrzebie uniknięcia sytuacji, w której dostawcy chmury dla najbardziej wrażliwych zadań publicznych mają „kill switch”.
Koszty suwerenności będą wysokie, ale koszt zależności może być jeszcze większy
W rozmowie nie pojawia się entuzjazm dla prostych rozwiązań. Kowalczyk podkreśla, że budowa europejskiej suwerenności technologicznej nie jest ani tania, ani prosta. — Każdy by chciał mieć europejskiego czempiona, który nam zapewni bezpieczeństwo takich decyzji, ale to też nie jest proste. To się wiąże z kosztami, to się wiąże z know-how. Jeżeli ten system z kolei będzie suwerenny, hipotetycznie mówiąc, ale będzie horrendalnie drogi albo po prostu zawodny, to znowu będziemy mieli gigantyczny problem — mówi.
Biznes i Pieniądze. Videocast Business Insidera
Zastanawiasz się, co tak naprawdę znaczą dla Ciebie zmiany w gospodarce, finansach i biznesie? Jak przekładają się na ceny, inwestycje i Twój domowy budżet? W wideocaście „Biznes i Pieniądze” Bartek Godusławski i Grzegorz Kowalczyk z Business Insider Polska co tydzień analizują najważniejsze zjawiska i pokazują, co naprawdę oznaczają dla firm, portfeli Polaków i Twoich codziennych decyzji. Rzetelnie, jasno i praktycznie. Bądź na bieżąco.
Nowe odcinki videocastu „Biznes i Pieniądze” co piątek dostępne w Onet Audio, na YouTube, Spotify oraz Apple Podcasts.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
