Wprowadzanie dopłaty do ceny biletu lotniczego po jego nabyciu może być niezgodne z regulacjami unijnymi. Komisja Europejska wyraźnie określiła swoje zdanie i zakomunikowała, że opublikuje rekomendacje dla krajów członkowskich dotyczące poczynań przewoźników lotniczych.

Rzecznik prasowy Komisji poinformował, że wspólnotowe prawo dotyczące usług lotniczych wymaga od oferentów biletów prezentowania pełnej kwoty w momencie zakupu. Oznacza to, że w cenie muszą być uwzględnione wszystkie podatki, opłaty i wymagane daniny. KE podkreśliła, że od kilku tygodni wysokie ceny paliw lotniczych są w pełni przewidywalne, a przedsiębiorstwa lotnicze mogą dopasowywać do nich swoje ogłaszane stawki bez dodatkowych opłat po dokonaniu rezerwacji. W piątek Komisja Europejska przedstawi zalecenia dla państw członkowskich.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Kryzys uderza w paliwo lotnicze. Co nas czeka? "Polska jest w dobrej sytuacji"
Praktyki linii lotniczych naruszają unijne przepisy
Przykładem działania niezgodnego z tą opinią był krok hiszpańskiego przewoźnika lotniczego Volotea, który jako pierwszy w Europie wprowadził dodatkową należność w wysokości do 14 euro, dodawaną do ceny biletu po jego nabyciu. Tego typu praktyka może również naruszać unijne przepisy dotyczące nieuczciwych praktyk rynkowych oraz niedozwolonych postanowień umownych. KE wspomniała jednak, że obie regulacje stosują krajowe organy ochrony konsumentów i każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie.
W rozmowie z brytyjskim dziennikiem „Financial Times” komisarz ds. transportu Apostolos Dzidzikostas stwierdził, że jeśli linie lotnicze z powodu wysokich cen paliw zdecydują się na anulowanie części lotów, to i tak będą zobowiązane wypłacić rekompensatę pasażerom. Kryzys paliwowy nie stanowi bowiem wystarczającego usprawiedliwienia, aby tego nie robić. Dzidzikostas dodał, że Europa „jest w stanie zapewnić dostawy paliwa lotniczego przez długi okres”.
Według kalkulacji KE rafinerie w UE są w stanie zaspokoić 70 proc. unijnego popytu na naftę lotniczą. Aby jednak tak się stało, państwa członkowskie muszą koordynować dostęp do paliwa lotniczego między sobą. Aktualnie UE importuje 40 proc. paliwa lotniczego z państw trzecich, a połowa tego udziału pochodzi z blokowanej przez Iran cieśniny Ormuz.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
