Zima dała się we znaki osobom wykorzystującym pellet drzewny do ogrzewania swoich domostw. Opał znika z magazynów, sieci dystrybucji oraz sklepów, a tam, gdzie jeszcze jest dostępny, osiąga zawrotne ceny. Zdaniem przedstawicielki sektora, która udzieliła komentarza dla Business Insider Polska, wynika to m.in. z obniżenia pozyskiwania drewna, a możliwości rekompensaty braku poprzez import są ograniczone.

- Gospodarstwa domowe w całym kraju zmagają się z deficytem pelletu drzewnego i jego bardzo wysokimi kwotami
- Agnieszka Kędziora-Urbanowicz z Polskiej Rady Pelletu zwraca uwagę na ograniczoną dostępność drewna i słabszą efektywność pracy tartaków
- Po łagodniejszych zimach w minionych sezonach zdolności produkcyjne zakładów zostały zredukowane
- Według przedstawicielki sektora, wytwarzanie pelletu powinno być mocniej wspierane przez państwo
- Szczegółowe informacje o biznesie znajdziesz na stronie Businessinsider.com.pl
W ostatnich dniach pelletu do ogrzewania mieszkań brakuje w całym kraju. Klienci napotykają trudności w sklepach; zasoby zaczęły się kurczyć zarówno w dużych sieciach sklepowych, jak Castorama czy Leroy Merlin, jak i w mniejszych placówkach. Media raportują również o wygórowanych cenach tego surowca. Jak informowaliśmy wczoraj, tona pelletu może obecnie kosztować nawet 4 tys. zł, podczas gdy jeszcze niedawno było to 1700-1800 zł, a w grudniu zeszłego roku, według danych serwisu cenapelletu.pl, 1617 zł (w przypadku pelletu klasy A).
Kolejna część artykułu jest umieszczona pod nagraniem video:
Wykonawca Czystego powietrza szczerze: Nie mam za co kupić dziecku butów
Czytaj również: W całej Polsce brakuje pelletu. Ceny idą w górę. Jest reakcja ministra energii
Niedostatek drewna? Skutki dla wysokich stawek pelletu
O przyczynach problemu dla redakcji Business Insider Polska mówi wiceprezes Polskiej Rady Pelletu oraz audytorka systemów gwarantowania jakości tego paliwa, Agnieszka Kędziora-Urbanowicz. — To efekt kumulacji kilku zjawisk jednocześnie — wyjaśnia. W opinii naszej rozmówczyni, przede wszystkim na rynku brakuje drewna.

— Pellet w Polsce jest produkowany głównie z trocin oraz zrębki drzewnej, czyli artykułów pobocznych przerobu drewna w tartakach. Tymczasem w ostatnich latach obserwujemy zmniejszenie pozyskania drewna okrągłego — mówi Kędziora-Urbanowicz, jako jeden z powodów ograniczenia pozyskiwania drewna wskazując postanowienia Ministerstwa Klimatu i Środowiska w obszarze gospodarki leśnej, tj. tzw. moratorium na wycinki lasów w wybranych rejonach. Jak dodaje, mniejsza ilość drewna oddziałuje bezpośrednio na mniejszą ilość dostępnych trocin.

Niezależnie od ograniczonej podaży, tartaki oraz fabryki produkcji pelletu działają zimą mniej efektywnie. Przy ujemnych temperaturach drewno wyraźnie przemarza, pojawiają się problemy logistyczne, a urządzenia do produkcji stają się bardziej narażone na defekty.
— Jednocześnie wytwarzanie pelletu zimą jest znacząco droższe, głównie ze względu na wysokie użycie energii potrzebnej do wysuszenia biomasy — uzupełnia.
Stawki pelletu, a dostępność. „Nie istnieją proste i szybkie wyjścia”
Magazynowe rezerwy pelletu są niewielkie, a oprócz samodzielnie ogrzewających się gospodarstw domowych, potrzebują go również zakłady ciepłownicze oraz energetyczne. – W takich okolicznościach dostępność pelletu w kanale sprzedaży detalicznej ulega szybkiemu wyczerpaniu — wskazuje Agnieszka Kędziora-Urbanowicz.
Czytaj również: Za import drewna będziemy płacić 5 mld zł rocznie? Biomasa generuje wyzwania
Czy da się coś z tym zrobić? — W krótkim czasie nie istnieją proste i szybkie wyjścia. Zakłady produkcyjne funkcjonują obecnie na maksymalnych możliwych mocach — na tyle, na ile zezwala im dostępność surowca. Nie można „z dnia na dzień” wyprodukować więcej surowca, niż wynika to ze standardowej wydajności instalacji — odpowiada reprezentantka branży pelletowej.
Ponieważ podobne trudności występują obecnie praktycznie w całej Europie, nie za bardzo możemy również liczyć na import. Łagodne zimy w poprzednich sezonach spowodowały, że wytwórcy zredukowali swoje możliwości produkcyjne, a dziś nie można ich szybko powiększyć, konstatuje Kędziora-Urbanowicz.

Zakupów pelletu nie warto zwlekać
Według wiceprezeski Polskiej Rady Pelletu branża potrzebuje zarówno stabilnego dostępu do drewna, jak i wsparcia inwestycji w zdolności produkcyjne, a także modernizacji zakładów oraz rozwoju kogeneracji; równoczesnego wytwarzania ciepła i prądu. — Bez równoległego wspierania podaży nie uda się skutecznie ustabilizować rynku pelletu — stwierdza.
Czy ogrzewające się pelletem gospodarstwa domowe mogły lepiej się przygotować na obecną sytuację? Wnioski są jednoznaczne — zakupy należy planować z wyprzedzeniem.
— Doświadczenia minionych lat wyraźnie dowodzą, że odkładanie zakupu pelletu na środek zimy niemal zawsze prowadzi do problemów z dostępnością oraz wysokimi stawkami — przypomina Agnieszka Kędziora-Urbanowicz.
Czytaj również: Polacy płacą coraz więcej za pellet. Jak wypada w porównaniu z pompą ciepła?
Kotły na pellet prześcignęły pompy ciepła
Ekspertka przestrzega przed użytkowaniem paliw, które nie są przeznaczone do kotłów na pellet. Spalanie zbóż lub innych surowców jest dla tych urządzeń niekorzystne, naraża je na większe ryzyko korozji lub uszkodzenia palnika czy wymiennika ciepła. — Może to prowadzić do utraty gwarancji, kosztownych napraw oraz obniżenia bezpieczeństwa użytkowania — słyszymy.
W związku z kryzysem Polska Rada Pelletu wydała również oficjalne stanowisko, które, jak słyszymy od Agnieszki Kędziory-Urbanowicz, „zostało rozesłane do wszystkich ministerstw”. Organizacja podkreśla w nim, że nie posiada narzędzi do ingerowania w politykę cenową sprzedawców i nie jest w stanie wpływać na ich decyzje biznesowe. Nie ma więc jak bezpośrednio oddziaływać na obecne podwyżki cen. Aktualny kryzys w ocenie Polskiej Rady Pelletu wynika z „systemowych zaniedbań”, w tym braku publicznego wsparcia dla sektora pelletowej.

Sam pellet został nazwany w stanowisku „paliwem o charakterze strategicznym”, którego pewna dostępność jest nieodzownym warunkiem sukcesu transformacji indywidualnego ogrzewnictwa. Branża oświadcza, że przy deficycie surowca spada społeczne zaufanie nie tylko do samej technologii, lecz także do instytucji publicznych, które ją promowały.
Przypomnijmy — urządzenia spalające biomasę prześcignęły pompy ciepła i stały się najpopularniejszą technologią grzewczą współfinansowaną w ramach programu Czyste Powietrze. W czerwcu 2025 r. kotły na biomasę oraz drewno kawałkowe stanowiły 76 proc. inwestycji objętych dofinansowaniem w programie.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
