Do niedawna Polska figurowała jako kraj z najkosztowniejszą energią elektryczną w Europie. Interwencja w Iranie wszystko odmieniła. Ceny gazu gwałtownie poszybowały. Po malejącej i stosunkowo niedrogiej energii z gazu pozostały jedynie świeże wspomnienia. Więcej niż polscy obywatele za energię płacą już na przykład Włosi czy Brytyjczycy.

Za gaz w Europie trzeba było we wtorek zapłacić nawet ponad 63 euro za MWh, czyli o 43 proc. więcej niż w poniedziałek — wskazują notowania kontraktów holenderskich na giełdzie ICE. W przeciągu dwóch dni wzrósł o 99 proc. Ostatni raz tak kosztowny był w styczniu 2023 r., kiedy to ceny obniżały się z astronomicznych poziomów po ataku Rosji na Ukrainę. Obecnie rosną na skutek ataku USA i Izraela na Iran oraz działań odwetowych Iranu i ugrupowań Huti.
Dostawy gazu z rejonu Bliskiego Wschodu ulegną znacznym zakłóceniom. Katarski potentat QatarEnergy, jeden z czołowych dostarczycieli dla Europy, poinformował, iż przeprowadzony przez Iran atak z użyciem dronów zmusił spółkę do zamknięcia największego na świecie zakładu produkującego LNG.
Obecnie wysokie ceny gazu mają wpływ na sektor energetyczny. To ukazuje dziś, jak ryzykowna była rezygnacja w europejskiej energetyce z węgla oraz z własnych zasobów tego surowca. Gazu zasadniczo nie ma czym zastąpić w trudnych okolicznościach. Ekologiczny wodór to na razie odległa przyszłość i aktualnie jest to alternatywa zbyt kosztowna.
Ceny energii w Europie poszybowały w górę
W większości państw Europy koszt prądu wyznaczany jest na podstawie źródła zamykającego rynek, czyli najczęściej gazowego. W związku z tym gwałtowny wzrost ceny gazu spowodował bezpośrednie podwyżki cen dla wszystkich odbiorców prądu, wyłączając tych z cenami regulowanymi. Nasz rynek cenowo zamykany jest energią z węgla, a ta obciążona jest pokaźnym podatkiem emisyjnym ETS. Lecz wzrost cen gazu odmienił proporcje. Aktualnie węgiel jest tańszy od gazu, nawet mimo znaczącego opodatkowania za emisję CO2.
Ceny dnia następnego dla energii elektrycznej w Polsce ukształtowały się we wtorek 3 marca na poziomie 108,24 euro za MWh (458 zł) średnio w ciągu dnia i nie jest to już najdroższa energia na kontynencie. Wyższe ceny mają: Włosi, Brytyjczycy, Irlandczycy, Austriacy, Bułgarzy, Rumuni i obywatele trzech krajów bałtyckich oraz przedsiębiorstwa na obszarze tych krajów. Niewiele niższe ceny od polskich mają Niemcy, a wtorkowe zwyżki cen gazu sugerują, że w środę niemieckie ceny energii przekroczą te polskie.
Zestawiliśmy aktualne ceny prądu z tymi z piątku, aby zobrazować, jak dalece poszczególne rynki są uzależnione od gazu. I tak w Estonii cena skoczyła od piątku aż o 103 euro za MWh (+138 proc.) do 177 euro, na Litwie i Łotwie o 102 euro (+135 proc.) do 177 euro, a w Serbii o 69 euro (+180 proc.) do 108 euro.
Procentowo największe wzrosty zanotowano we Francji, gdzie cena wzrosła o 398 proc. do 64 euro za MWh, w Hiszpanii o 199 proc. do 46 euro oraz w Serbii o 180 proc. do 108 euro.
Zobacz również: Zamieszanie w Dubaju po atakach Iranu. „To może mieć katastrofalne konsekwencje”
Francja i Hiszpania i tak mają względnie niskie ceny. W pierwszym z tych krajów dominuje energetyka nuklearna, która wspólnie z OZE może zagwarantować wymaganą moc rynkowi, lecz pomimo tego cena gazu, jak widać wpłynęła na cenę prądu. W Hiszpanii z kolei znaczną część energii elektrycznej zapewniają elektrownie wodne, a także energetyka solarna ma lepsze uwarunkowania niż np. w Polsce.
W Polsce koszt energii również wzrósł, lecz „tylko” o 17 euro na MWh, czyli o 19 proc. do 108 euro. Także rozwijaliśmy w ostatnim czasie energetykę gazową, która zasiliła w tym roku rynek aż 16,4 proc. energii elektrycznej. Aczkolwiek te elektrownie można wyłączyć i spróbować zwiększyć produkcję z węglowych. W przykładowej Wielkiej Brytanii jest to już niemożliwe.
Ceny energii na 2027 r.
Powyższe dotyczyło cen dnia następnego. Lecz nie te ceny stanowią główny koszt energii ponoszony w naszej gospodarce. Większość umów zawierana jest na pełen rok. Kluczowe są zatem nie notowania bieżące, a kontrakty na 2027 r., które ustalą realne poziomy obciążające gospodarkę przez całe 12 miesięcy.
Notowania kontraktów terminowych z dostawą na cały 2027 r. na giełdzie EEX w Lipsku wskazują, iż prąd w rzeczywistości mamy wciąż znacznie droższy od krajów sąsiednich. Notowanie pochodzi z 2 marca, a więc sporo może ulec zmianie przy ustaleniu kolejnych poziomów.
Zobacz także: Donald Trump po napaści na Iran zaapeluje o pomoc do NATO? Ekspert tłumaczy
W przypadku Polski jest to cena 100,33 euro za MWh na 2027 r. Drugim najdroższym rynkiem są tu Węgry z ceną 96,94 euro, a trzecim — Słowacja z 95,22 euro. W Niemczech płaciło się wciąż o blisko jedną piątą mniej niż w Polsce, czyli 81,47 euro.

Węgiel stał się bardziej opłacalny niż gaz pomimo ETS
Obliczmy teraz, ile przy aktualnych cenach gazu oraz cenach uprawnień do emisji CO2 kosztuje wytworzenie energii z gazu, a ile z węgla. Na początku należy zaznaczyć, iż obecny kryzys gazowy poskutkował spadkiem notowań CO2, co dla naszej gospodarki jest bardzo korzystne.
I tak, przy średniej efektywności elektrowni na węgiel kamienny w Polsce na poziomie 44 proc., cenie węgla w styczniu dla elektrowni w Polsce wynoszącej 321,26 zł za tonę, przeciętnej emisyjności węgla kamiennego i koszcie CO2 68,77 euro za MWh wychodzi na to, że koszt wyprodukowania jednej megawatogodziny z węgla bez dodatkowych kosztów operacyjnych (pracownicy, transport) to mniej więcej 220 zł, z czego 55 proc. to podatek ETS. W przypadku gazu i średniej wydajności w Polsce 66 proc. oraz mniejszej o 42 proc. emisyjności od węgla, średni koszt wyniósł około 300 zł za MWh.
Wynika z tego, że produkcja prądu z gazu jest aktualnie o blisko 35 proc. droższa od produkcji z węgla kamiennego. Te proporcje mogą ulec zmianie przy wahaniach notowań gazu, cen węgla oraz notowań praw do emisji CO2. Sytuacja demonstruje, iż kluczowe znaczenie ma w obecnej chwili dywersyfikacja stabilnych źródeł energii. Gaz jest źródłem narażonym na turbulencje geopolityczne i okazuje się, że zasób węglowy nie tylko dla Polski może być niezwykle istotny we wzmacnianiu systemu w dobie kryzysu.
Gospodarki oparte na miksie OZE plus gaz, takie jak Wielka Brytania i Niemcy, są bezradne wobec wahań cen gazu i wystawiają się na kilkudziesięcioprocentowe skoki cen prądu. Konieczne jest trzecie, a najlepiej i czwarte źródło. Mowa o energetyce jądrowej oraz węglowej. Dopóki odpowiedniej ceny nie zagwarantuje ekologiczny wodór, to węgiel nie ma tu faktycznej alternatywy. Podatek ETS powoduje jednak, że jego użytkowanie do produkcji prądu jest nieopłacalne przy niższych cenach prądu i wysokich cenach uprawnień do emisji CO2.
Autor: Jacek Frączyk, redaktor Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
