Iran, Wenezuela, Grenlandia. „W ten sposób Trump osacza Chiny”

Grenlandia, Iran, Wenezuela – poczynania administracji Trumpa nie są przypadkowymi ekscesami. Zdaniem dr. Wojciecha Kwiatkowskiego, specjalisty od Ameryki z UKSW, składają się one na spójną strategię odparcia chińskiej ekspansji w bliskim otoczeniu Stanów Zjednoczonych. Pekin zamierzał zrealizować to, co Waszyngton czynił przez dekady – zbudować strefę wpływów militarnych i gospodarczych wokół swojego oponenta. Waszyngton pragnie to zatrzymać – objaśnia ekspert w programie Onet Rano Finansowo.

Ostatnie akcje USA pośrednio wymierzone są w Chiny
Ostatnie akcje USA pośrednio wymierzone są w Chiny | Foto: ANDREW CABALLERO-REYNOLDS/AFP/East News / East News

Cytowany fragment programu:

ONET RANO FINANSOWO S09 E02 20260114 3.mp4

USA zapomniało o własnym podwórku

Jak podkreśla badacz, USA w XXI w. skoncentrowane były na Iraku i Afganistanie. W tym czasie w ich dotychczasowej strefie oddziaływania – Ameryce Łacińskiej – dochodziło do powolnego przewrotu geopolitycznego. Chiny rozpoczęły tam działania, które przy bierności Waszyngtonu zmieniały układ sił. „Ameryka zapomniała o Ameryce Łacińskiej, którą od blisko 200 lat uważała za swoją” – oznajmia dr Wojciech Kwiatkowski, amerykanista z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. „Tam, od kilkunastu lat Chińczycy wpompowali ogromne sumy pieniędzy. Nie tylko w Wenezuelę – aczkolwiek tam utracili kilkanaście miliardów dolarów – ale są bardzo aktywni w Brazylii, Argentynie i Chile„.

Donald Trump sceptycznie ocenia szanse syna byłego szacha na objęcie władzy w Iranie
Donald Trump sceptycznie ocenia szanse syna byłego szacha na objęcie władzy w Iranie | Joe Raedle / Getty Images

Pekin nie działał bez planu. Chińskie inwestycje przeszły transformację: od projektów energetycznych i surowcowych po budowę infrastruktury o wyraźnym potencjale militarnym. Przykład chińskiego megaportu w Chile jest znaczący. Formalnie motywowany celami handlowymi, może służyć całkowicie innym zamierzeniom. „To jest moja teoria, że Chiny usiłują zrobić wokół Stanów Zjednoczonych to, co Stany Zjednoczone mają wokół Chin” – tłumaczy Kwiatkowski. „Ameryka posiada bazy w Korei Południowej, w Japonii, na Filipinach, na małych wyspach. Chiny nie mają nic wokół Stanów Zjednoczonych. Dlatego próbowały stworzyć i powiązać gospodarczo kraje Ameryki Łacińskiej ze sobą, a następnie umiejscowić się tam militarnie” – zaznaczył.

Równocześnie wskazał, że rozwiązanie sprawy Iranu oznaczałoby odebranie Chinom jednej z „trzech stacji paliw”, czyli eksporterów surowców: Wenezueli, Rosji i właśnie Iranu.

Kryzys kubański 2.0 jako realne zagrożenie

Kluczową kwestią dla bezpieczeństwa narodowego USA stały się ostatnie rozmowy między chińskimi politykami a kubańskim establishmentem. To właśnie pobudziło obserwatorów do mówienia o możliwości powtórki kryzysu kubańskiego z lat 60. XX wieku. Gdyby Chiny zdołały ulokować bazę wojskową zaledwie 150 km od granicy ze Stanami Zjednoczonymi, Waszyngton znalazłby się w sytuacji, na którą „nie mógł pozwolić sobie w latach 60. i nie może pozwolić sobie teraz”.

Cały program dostępny jest tutaj:

Problem nie ogranicza się do Kuby. Jamajka, Bahamy, Meksyk – to wszystkie państwa, w które Chiny skierowały spore środki finansowe. Pekin nie działał bez przemyślanego planu. Długoletnie umowy zagwarantowały chińskim przedsiębiorstwom dostęp do zasobów metali ziem rzadkich, miedzi i innych surowców strategicznych. Dla Ameryki to oznacza nie tylko ekonomiczną zależność od konkurenta, lecz także bezpośrednie niebezpieczeństwo militarne.

Wenezuela jako test

Sytuacja w Wenezueli stanowiła moment przełomowy. Oficjalnie USA działały na rzecz demokracji, wspierając opozycję. Jednak prawdziwa stawka była bardziej prozaiczna: odcięcie chińskiego dostępu do wenezuelskiej ropy naftowej i odzyskanie wpływów amerykańskich koncernów paliwowych. „Jeżeli oni wpuszczą amerykańskie koncerny naftowe, jeżeli one będą mogły odnowić infrastrukturę, która od 20–30 lat nie była modernizowana, to będzie w zupełności to, co Trumpowi wystarczy. Plus oczywiście odepchnięcie chińskiej ręki” – mówi Kwiatkowski.

Strategia ma sens również pod względem politycznym. Po doświadczeniach irackich Ameryka unika otwartych interwencji zbrojnych. Preferuje współpracę z lokalnym partnerem, nawet jeśli jest on niedoskonały, zamiast budowania rządów od zera. „Im wystarczy taki model, gdzie ktoś odepchnie chińską rękę i będzie skłonny współpracować ze Stanami Zjednoczonymi” – wyjaśnia badacz z UKSW. Ten ktoś nie musi być nieskazitelny ani w pełni przychylny demokracji – musi być użyteczny.

Kolumbia i Kuba – kolejne rozgrywki?

Czy Stany Zjednoczone będą postępować podobnie w Kolumbii? Tu sytuacja jest złożona. Kolumbia ma demokratycznie wybranego prezydenta, jest dużym krajem, a jego obalenie byłoby trudne do uzasadnienia światu bez pogorszenia wizerunku Ameryki – twierdzi ekspert. „Amerykanie nie mogliby nikomu wytłumaczyć, dlaczego musieli przejąć stery tego państwa, dlaczego musieli obalić tam funkcjonującą władzę” – zauważa Kwiatkowski.

Onet Rano. Finansowo

„Onet Rano. Finansowo” to cotygodniowy program, w którym dziennikarze Business Insidera prowadzą rozmowy z zaproszonymi specjalistami ze świata biznesu i polityki o aktualnych wydarzeniach i zagadnieniach związanych z polską gospodarką, finansami publicznymi oraz wpływem polityki na portfele każdego Polaka.

Program można oglądać w każdą środę o godz. 10 na stronie głównej portalu Onet, a od godz. 11 jako podcast w Onet Audio.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *