Władze w Teheranie otwierają drogę dla państw, które postrzegają jako „sprzymierzone”. Minister spraw zagranicznych Iranu wskazał pięć państw. Wśród nich znajduje się Rosja. Zgodnie z najnowszymi informacjami, na spisie, jako szósta, dołączyła również Korea Południowa.

Abbas Aragczi o udostępnieniu cieśniny Ormuz informował w publicznej telewizji. Na wykazie zaprzyjaźnionych państw są: Chiny, Rosja, Indie, Irak oraz Pakistan. Minister spraw zagranicznych Iranu zaznaczył, że Teheran nie widzi powodów, by przez strategiczną trasę przepływali „wrogowie”.
Dodatkowo, jak podaje „Korea Times”, Iran ogłosił, iż nie uważa Korei Południowej za nieprzyjazną stronę w konflikcie na Bliskim Wschodzie. Okręty tego państwa mogą przepływać przez cieśninę Ormuz, pod warunkiem wcześniejszego porozumienia z władzami w Teheranie.
Tu nie chodzi o cenę ropy. Ekspert o faktycznym celu Trumpa w Iranie
— Z naszego punktu widzenia cieśnina Ormuz nie jest całkowicie niedostępna. Jest niedostępna tylko dla oponentów. Nie ma powodu, aby zezwalać na ruch jednostek naszych wrogów oraz ich sojuszników — dodał Aragczi.
Przeczytaj także: Haracz za przepłynięcie przez Ormuz. „Chętnie płacą”
Nowe regulacje Iranu odnośnie cieśniny Ormuz
W tym samym czasie irański parlament analizuje ustawy dotyczące pobierania opłat za ruch statków przez cieśninę Ormuz — informuje PAP. „To całkowicie normalne. Podobnie jak w innych traktach, gdy dobra przemieszczają się przez kraj, uiszczane są opłaty; cieśnina Ormuz także jest traktem. Zapewniamy jej bezpieczeństwo i rzeczą naturalną jest, że statki i tankowce powinny wnosić opłaty” — oznajmił przewodniczący irańskiej komisji spraw obywatelskich.
Przeczytaj także: Blokada cieśniny Ormuz godzi w Polskę. „Potrójny deficyt”
W odpowiedzi na rozpoczęte 28 lutego ataki izraelsko-amerykańskie na Iran, Teheran zablokował cieśninę Ormuz, przez którą w normalnych warunkach transportuje się blisko 20 procent globalnej ilości ropy naftowej, co doprowadziło do wzrostu cen surowców energetycznych na światowych rynkach.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
