W kontekście geopolitycznego chaosu maleje liczba zainteresowanych zakupem obligacji rządowych. A Polska, jak i inne państwa, w ten sposób zasila wiele dziedzin, w tym te najbardziej palące.

Konflikt na Środkowym Wschodzie wysuszył między innymi źródła finansowania długu publicznego w Europie, w tym w Polsce. Docierają informacje o anulowanych aukcjach obligacji, obniżkach emisji, słabnącym zapotrzebowaniu na dług, a oprocentowanie zdecydowanie rośnie.
Donald Trump zamierzał podkreślić dominację ekonomiczną poprzez cła, ale dopiero atak na Iran radykalnie wpłynął na większość rozwiniętych krajów na świecie. Konflikt na Bliskim Wschodzie faktycznie wywrócił do góry nogami wieloletnią praktykę gospodarczą wielu krajów na świecie, w tym w Unii.
Do tej pory, nie tylko w UE, ale w większości rozwiniętych krajów świata dominowało przeświadczenie, że państwa mogą się zapożyczać bez końca. Emitują obligacje, spłacają odsetki, a następnie te obligacje są spłacane z emisji nowych obligacji, zazwyczaj wypuszczanych w większej ilości i to teoretycznie mogłoby trwać w nieskończoność. Entuzjaści takiego modelu prowadzenia gospodarki zapominają jednak o jednym istotnym czynniku, który prędzej czy później nastąpi. Zawsze musi znaleźć się ktoś, kto te obligacje państwowe zakupi i należy być przygotowanym na ewentualność, że zabraknie nabywców.
Dotychczas nie było z tym większych problemów. Dopóki państwa zachowywały zdolność do spłaty i regulowały odsetki, znajdowały kupców na rolowane papiery dłużne. Ale wojna USA i Izraela z Iranem unaoczniła, że była to strategia mocno ryzykowna. Przerażony kapitał ucieka obecnie do jedynego bezpiecznego schronienia na czas konfliktu, czyli do dolara. Kurs euro do dolara obniżył się od lutego z 1,1816 dol. do 1,1550, czyli o 2,2 proc.
businessinsider.com.pl
Wojna niesie za sobą bolesne konsekwencje dla globalnej ekonomii poprzez blokadę Cieśniny Ormuz, co przekłada się na ceny ropy (powracają do poziomów powyżej 100 dol. za baryłkę) i paliw. To stwarza widmo wzrostu inflacji, a w takich warunkach oczekiwania inwestorów na rynku długu prowokują wzrost odsetek, a nie ich spadek.
Odwoływane aukcje, a środki pilnie potrzebne
„Bank Gospodarstwa Krajowego zawiadamia, że planowana na 12 marca 2026 r. licytacja obligacji nie zostanie zorganizowana” — poinformował bank na dwa dni przed licytacją. Chodzi o obligacje na rzecz Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Ostatni raz BGK odwołał licytację w grudniu 2023 r. Zresztą w 2023 r. licytacje zostały anulowane aż sześć razy. To był okres, kiedy inwestorom długoterminowym trzeba było oferować odsetki przekraczające 6 proc.
Fundusz zgodnie z planem ma dysponować sumą bilansową o wartości 212 mld zł na koniec 2026 r., a na lata 2027-2029 przypada wykup obligacji za 63 mld zł. W bieżącym roku Fundusz miał pozyskać z emisji nowych obligacji 18 mld zł. Analogiczny problem dotyczy również budżetu państwa bezpośrednio.
„Ze względu na zwiększoną niestabilność na krajowym rynku MF postanowiło, że przetarg zamiany obligacji zaplanowany na środę [11 marca — red.] nie odbędzie się„ — oznajmił cytowany w komunikacie resortu finansów dyrektor Departamentu Długu Publicznego w Ministerstwie Finansów Karol Czarnecki. Na tym przetargu zamierzano dokonać zamiany, czyli za stare emisje obligacji zaproponować inwestorom nowe z innym terminem wykupu. Następne przetargi, na których oferowane będą nowe obligacje, odbędą się 18 marca i 25 marca.
„Systematycznie budowany bufor płynnych środków w dyspozycji MF, przekraczający 160 mld zł, umożliwia podejmowanie działań dostosowanych do sytuacji rynkowej” — dodał także Czarnecki.
Przekładając to na bardziej zrozumiały język: „Nie ma zbyt wielu chętnych na nasz dług. Gdybyśmy chcieli upłynnić obligacje, to odsetki byłyby aktualnie dużo wyższe, niż byśmy sobie życzyli”.
Zresztą zmianę na niekorzyść długu polskiego państwa widać w notowaniach obligacji na rynku pozagiełdowym. Rentowność papierów 10-letnich, które stanowią większość długu, 9 marca osiągnęła chwilowo poziom 5,9 proc., a obecnie po korekcie wynosi 5,5 proc. To ekwiwalent odsetek, które musi uiszczać państwo przy sprzedaży takich obligacji. Tyle że przed atakiem USA na Iran pod koniec lutego rentowność wynosiła poniżej 5 proc.
Konflikt podniósł potencjalne odsetki, które musiałoby wypłacać Ministerstwo Finansów o co najmniej 0,5 pkt proc. Im dłużej trwa wojna z Iranem, tym bardziej skomplikowana stawać się będzie sytuacja polskiego budżetu.

A szybko zadłużający się Skarb Państwa w styczniu przeznaczał na koszty obsługi długu aż 14,7 proc. wpływów i stanowiły one 13,8 proc. jego wydatków. W ciągu miesiąca poszło na ten cel aż 8,2 mld zł. Co więcej, rząd zamierza zapożyczać państwo jeszcze bardziej. Wszystko po to, by sfinansować zbrojenia, inwestycje oraz programy socjalne.
Potrzeby pożyczkowe państwa netto (przyrost długu, bez rolowania starego długu) w tym roku wynoszą 423 mld zł (300 mld zł w roku ubiegłym), a brutto (wraz z rolowaniem) 688 mld zł. Na koniec lutego zebrano środki na sfinansowanie 38 proc. potrzeb pożyczkowych na cały rok, czyli brakuje jeszcze ok. 427 mld zł. Oznaczałoby to konieczność pozyskiwania ok. 43 mld zł miesięcznie. Jeśli zabraknie nabywców, trzeba będzie albo podwyższać oprocentowanie, żeby ich skusić, albo nowelizować budżet i redukować wydatki.
Na dwóch ostatnich marcowych przetargach Ministerstwo Finansów zamierza sprzedać obligacje za łącznie do 23 mld zł. Do tego dochodzi jeszcze sprzedaż papierów detalicznych.
Niemcy i Czesi mają podobnie
Nie jesteśmy jedynymi, którym wojna w Iranie nastręcza kłopotów z zapewnieniem płynności dla budżetu państwa. Aukcję zaplanowaną na 23 marca odwołał właśnie rząd Indii. Czechy zredukowały planowaną emisję obligacji na 11 marca z 9 mld koron do 5 mld.
Włochy na aukcji 12 marca musiały zaproponować kupującym najwyższe odsetki od niemal równo roku, czyli 2,75 proc. za papiery 3-letnie.
Niemcy na aukcji 10 marca uzyskały 2,27 proc. za obligacje 2-letnie, a to najwięcej od września 2024 r. W przypadku obligacji 10-letnich na aukcji 11 marca musiały zgodzić się na 2,89 proc. odsetek rocznie, czyli najwyższy poziom od 12 miesięcy.

Rumuńskie ministerstwo finansów odrzuciło w poniedziałek wszystkie oferty złożone na aukcji obligacji rządowych o stałym oprocentowaniu o wartości 500 mln lei (98,1 mln euro) z terminem zapadalności 29 października 2029 r.
Inwestorzy oczekują wyższego oprocentowania, ponieważ prognozują podwyżkę stóp procentowych EBC. Ma to być reakcja na wzrost inflacji spowodowany cenami ropy i paliw.
Najbardziej zadłużone kraje Europy
Im bardziej dany kraj jest zadłużony, tym większe problemy będzie mieć ze wzrostem kosztów obsługi długu wynikającym z obecnej sytuacji. Najbardziej zadłużonym krajem Starego Kontynentu jest Grecja, gdzie dług stanowił na koniec września 2025 r. blisko 150 proc. PKB. W ciągu roku jednak zmalał o 8,9 pkt proc.
Poprawy nie notuje Francja, która mimo ogromnego zadłużenia na 117,7 proc. PKB, dołożyła do tego w ciągu 12 miesięcy 4 pkt proc.
Polska dołożyła jeszcze więcej, bo 4,9 pkt proc., co oznacza wzrost zadłużenia do 58,1 proc. PKB. Każde podniesienie odsetek o 1 pkt proc. oznacza dla naszego kraju konieczność wygenerowania wzrostu dochodów lub redukcji wydatków o niemal 0,6 proc. PKB, jeśli zamierza się pozostać na dotychczasowym poziomie długu i nie ma deficytu.
Dane liczbowe na mapie nie oznaczają, że Polska ma dwukrotnie mniejsze trudności z obsługą długu niż Francja. Istotne jest również oprocentowanie tego długu. I tak Francja musi obecnie opłacać około 3,6 proc. odsetek rocznie za obligacje 10-letnie, podczas gdy Polska — 5,65 proc. Gdyby całość długu oprocentowana była według takich stawek, wtedy Polska wydatkowałaby na spłatę odsetek 3,3 proc. PKB, a Francja 4,2 proc.
Obecna sytuacja stawia w niezwykle trudnej pozycji budżety zadłużonych państw. Przesunięcie międzynarodowego kapitału w kierunku dolara ogranicza popyt na obligacje denominowane w euro, a to skutkuje wzrostem odsetek. Jeśli wojna w Iranie będzie trwała dłużej, już napięte budżety niektórych państw mogą tego nie udźwignąć. Konieczne będzie zredukowanie wydatków lub podwyższenie podatków.
Autor: Jacek Frączyk, redaktor Business Insider Polska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
