Google prezentuje Gemini Avatar. Możesz stworzyć swojego cyfrowego sobowtóra.

Zgodnie z informacjami przytoczonymi przez Digital Applied, już ponad 4% światowych wydatków na marketing influencerski trafia do twórców wykreowanych cyfrowo.

Dla marek oznacza to możliwość prowadzenia kampanii bez obaw o kryzysy wizerunkowe, problemy zdrowotne czy zawodowe wypalenie twórców (zdjęcie podglądowe)
Kampanie z udziałem wirtualnych influencerów zwalniają marki z troski o kwestie takie jak kryzysy wizerunkowe, problemy zdrowotne czy wypalenie zawodowe twórców (zdjęcie poglądowe) | Fot. Sam Barnes/Sportsfile for Web Summit / Getty Images

Biorąc pod uwagę, że globalny rynek marketingu influencerskiego jest wart ponad 118 mld zł, oznacza to, iż segment wirtualnych influencerów szacowany jest na blisko 5 mld zł.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo AI w bankowości: efektywność ważniejsza niż liczba wdrożeń

Dowiedz się więcej: Napięcie rośnie. Ukraiński szczyt w Polsce, spór o kredyty, debiut SpaceX

Specjaliści oceniają, że jest to dopiero początek transformacji, która może na stałe zmienić sposób, w jaki firmy komunikują się z odbiorcami.

Dostępni przez całą dobę i wolni od ryzyka skandali

Popularność cyfrowych twórców wynika przede wszystkim z ich przewagi nad ludzkimi influencerami. Zgodnie z analizami, generują oni nawet trzykrotnie wyższe zaangażowanie odbiorców niż tradycyjni twórcy posiadający podobną bazę obserwujących.

Sprawdzają się doskonale w projektach silnie wizualnych oraz wszędzie tam, gdzie kluczowa jest dostępność przez 24 godziny na dobę. Działają bez przerw, bez ograniczeń czasowych i bez ryzyka związanego z wizerunkiem — zaznacza Jakub Muszkiet, szef ZW Agency, spółki z grupy By The People Group, cytowany przez „Rzeczpospolitą”.

Dla marek otwiera to perspektywę prowadzenia kampanii bez obaw o kryzysy wizerunkowe, problemy zdrowotne czy zawodowe zmęczenie twórców. Nic więc dziwnego, że coraz więcej przedsiębiorstw rozważa nawiązanie współpracy z cyfrowymi postaciami.

Prognozy wskazują na dynamiczny rozwój. Według Global Market Insights, rynek tzw. gospodarki awatarów ma notować roczne tempo wzrostu na poziomie blisko 31%, osiągając do 2035 roku wartość 93,4 mld dolarów. Rozwój ten mają napędzać nie tylko platformy społecznościowe, ale także sektor gier oraz projekty związane z metawersum.

Zobacz także: Byłem w fabryce pociągów w Czechach. Jedna rzecz mnie zaskoczyła

Google i YouTube stawiają na cyfrowe klony

Google aspiruje do miana jednego z liderów tego nowego trendu. Firma udostępniła w maju funkcję Gemini Avatar, umożliwiającą tworzenie realistycznych cyfrowych odpowiedników użytkowników. Narzędzie wykorzystuje twarz i głos właściciela, a cały proces konfiguracji za pomocą smartfona zajmuje zaledwie kilka minut.

Podobne rozwiązania rozwija również YouTube, który wdraża funkcje AI do tworzenia awatarów, umożliwiając generowanie krótkich filmów Shorts na podstawie poleceń tekstowych. Z możliwości tworzenia cyfrowych odpowiedników korzystają już także twórcy muzyczni. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest amerykański raper Snoop Dogg, który powołał do życia swojego wirtualnego sobowtóra.

Technologia budzi zachwyt, ale i obawy

Rozwojowi tego rynku towarzyszą jednak istotne pytania dotyczące etyki i kwestii zaufania. Eksperci zwracają uwagę, że coraz bardziej realistyczne awatary mogą być wykorzystywane do szerzenia dezinformacji lub wprowadzania odbiorców w błąd.

W odpowiedzi niektóre platformy społecznościowe zaostrzają swoje regulaminy. Instagram i TikTok, należące do Meta, ograniczają zasięgi treści uznawanych za wtórne lub nieoryginalne, a Pinterest już wcześniej zaczął promować materiały tworzone przez ludzi.

Nadal problemem pozostaje również niski poziom zaufania do treści generowanych przez AI. Badania wskazują, że chociaż użytkownicy chętnie korzystają z rekomendacji algorytmów, znacznie rzadziej postrzegają je jako wiarygodne źródło informacji. W Polsce, według danych ClickMeeting, influencera stworzonego przez sztuczną inteligencję byłaby skłonna obserwować jedynie jedna czwarta respondentów, podczas gdy ponad połowa nie wykazuje zainteresowania takimi rozwiązaniami.

Priorytetem zawsze powinna pozostać funkcjonalność i skuteczność w rozwiązywaniu problemów, a nie sama wirtualna persona — podkreśla Krzysztof Lewiński, prezes Armatis Polska, cytowany przez „Rzeczpospolitą”.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *