Menedżer z sektora ochrony zdrowia, Piotr Nowicki, jest wymieniany jako kandydat na potencjalnego nowego wiceministra w Ministerstwie Zdrowia.

Jeśli rzeczywiście otrzyma tę posadę, dla osób krytykujących działania obecnej władzy będzie to uzasadnienie ich przekonania, że obecny rząd zmierza do komercjalizacji opieki zdrowotnej w naszym kraju.
W relacjach z naszymi informatorami Nowicki wywołuje silne emocje. Dla niektórych stanowi symbol komercjalizacji służby zdrowia, podczas gdy inni akcentują jego znakomite umiejętności w zakresie zarządzania.
— Jeśli ta nominacja, według mnie dość sporna, nastąpi, będzie ona w pewien sposób koherentna z dotychczasową strategią kierownictwa resortu — wpisze się w bieżące działania MZ — mówi nam były wiceminister zdrowia z partii Lewicy, Wojciech Konieczny.
Piotr Nowicki, specjalista w dziedzinie ochrony zdrowia, do niedawna dyrektor warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii (IPiN), jest przez media wskazywany jako przyszły wiceminister zdrowia.
— Jego rezygnacja ze stanowiska w IPiN jest interpretowana jako krok ku awansowi w MZ — dowiadujemy się od jednego z naszych źródeł.
Jednakże, realizację tych planów mogą utrudnić kontrowersje opisywane w mediach.
We wtorkowy wieczór Dominika Pietrzyk z „Rzeczpospolitej” doniosła, że pracownica naukowa IPiN, zatrudniona na etat, podpisała z Instytutem cztery dodatkowe umowy cywilno-prawne na realizację projektu finansowanego ze środków publicznych. Wysokość wynagrodzenia? Około 1,2 mln zł… A IPiN? Po audycie Agencji Badań Medycznych odmawia zwrotu wydatków uznanych za niekwalifikowalne.
Z kolei Magda Roszkowska w swoim ostatnim artykule w „Gazecie Wyborczej” tak przedstawiła sytuację w instytucie: „Od stycznia 2025 r. do 8 kwietnia 2026 r. IPiN opuściło 15 psychiatrów. W tym samym czasie dyrektor Piotr Nowicki rozpoczął wdrażanie opracowanego przez siebie i zaakceptowanego przez Ministerstwo Zdrowia planu restrukturyzacji”.
I dodawała: „Na oddziałach psychiatrycznych, które zostały zamknięte, od stycznia brakuje papieru toaletowego. Niektórych pacjentów nikt nie odwiedza, więc nie mają czym się podetrzeć — informuje mnie terapeutka z Instytutu Psychiatrii i Neurologii”.
Ma objąć stanowisko po jedynym lekarzu w zarządzie resortu
Nowicki potencjalnie zastąpi jedynego lekarza w kierownictwie resortu, Tomasza Maciejewskiego.
— Jeśli to prawda, że on przejmie stanowisko po Maciejewskim, to będzie to znaczyło, że w zarządzie MZ nie będzie żadnego lekarza. Coś takiego jeszcze się nie wydarzyło — podkreśla jedno z naszych źródeł.
Jak słyszymy, Maciejewski od początku mówił, że obejmuje funkcję tylko na pewien okres, a poza tym „jest bardzo zmęczony pracą w ministerstwie i chce stamtąd odejść jak najszybciej”. Jednakże nasi rozmówcy twierdzą, że z pewnością nie otrzyma zgody na opuszczenie resortu przed rozpatrzeniem przez Sejm wniosku o wyrażenie wotum nieufności wobec minister zdrowia, Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Głosowanie w tej sprawie może mieć miejsce pod koniec kwietnia.
Nowicki, jeśli faktycznie zostanie nominowany, miałby być odpowiedzialny za konsolidację oraz restrukturyzację szpitali. To, jak delikatny medialnie jest to temat, pokazuje głośny przykład likwidacji oddziału położniczego w Lesku.
Zdaniem części naszych informatorów, jest on idealny do tej roli. — Prezentuje podejście „do przodu”, chwali się przeprowadzonymi restrukturyzacjami szpitali. Będzie łączył i konsolidował podmioty, współpracując przy tym z Bankiem Gospodarstwa Krajowego — ocenia jedno z naszych źródeł.
Był dyrektorem Instytutu Psychiatrii i Neurologii
Nowicki urodził się w 1973 roku. Jest absolwentem socjologii na Uniwersytecie Wrocławskim, ukończył studia podyplomowe z zarządzania w ochronie zdrowia oraz studia MBA w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu.
Zanim objął stanowisko w IPiN, zajmował się między innymi restrukturyzacją podmiotów leczniczych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i Centrum Zdrowia Dziecka, był także dyrektorem szpitala w Poznaniu, a jako menedżer angażował się w procesy restrukturyzacji i konsolidacji szpitali we Wrocławiu oraz kierował Opolskim Centrum Onkologii.
Prowadzi wykłady na kilku uczelniach, w tym w prywatnej Wyższej Szkole Nauk Medycznych, zarządzanej przez LuxMed. Jest również właścicielem firmy Consulting-Med. Jeśli zostanie powołany do MZ, będzie musiał jednak zawiesić lub zamknąć swoją działalność.
Jak pisała Magda Roszkowska w „GW”, z IPiN odszedł 31 marca, po zaledwie półtora roku. „Na profilu społecznościowym placówki napisano, że zakończył swoją misję, skutecznie wprowadzając pierwszy etap restrukturyzacji. Z wpisu wynika również, że wyznaczony przez niego kierunek zmian, pod hasłem „Niech Instytut stanie się INSTYTUTEM”, będzie kontynuowany przez jego następczynię, z wykształcenia polonistkę” — czytamy.
— Psychiatria ani neurologia wcale go nie interesowały, nie po to był w IPiN — twierdzi jeden z naszych rozmówców.
We wcześniejszym artykule „GW”, Judyta Watoła szczegółowo opisywała wątek następczyni Nowickiego w IPiN, Sylwii Szepelawy. Jak zauważyła, jej kariera nabrała szybkiego tempa po tym, jak niespełna dwa lata temu ukończyła studia MBA w ochronie zdrowia na Akademii Techniczno-Artystycznej we Wrocławiu.
„Wcześniej przez dziesięć lat pracowała jako kierownik administracji w poradni Dormed w Sulechowie, w województwie lubuskim. Następnie, w tym samym Sulechowie, przez niecałe trzy lata zajmowała stanowisko wicedyrektorki w poradni Topmed. A zaraz po uzyskaniu dyplomu MBA została dyrektorką Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Lecznictwa Otwartego Warszawa-Wawer. Stąd, po zaledwie 11 miesiącach, przeszła na stanowisko wicedyrektorki Instytutu Psychiatrii i Neurologii, w którym teraz — ponownie, po roku — awansowała na stanowisko dyrektorki naczelnej” — relacjonowała Watoła.
Jeden z naszych rozmówców przekonuje jednak, że Szepelawa „na pewno nie jest docelowym dyrektorem” i należy oczekiwać konkursu na szefa instytutu.
Rynek pozytywnie ocenia zdolności menedżerskie Nowickiego
W przeciwieństwie do krytyki w mediach, niektórzy z naszych rozmówców wyrażają się pochlebnie o umiejętnościach Nowickiego.
— To kompetentny menedżer — wyprowadził kilka szpitali na prostą pod względem finansowym — zauważa jedno z naszych źródeł. Podkreśla, że zadaniem Nowickiego w IPiN było ustabilizowanie sytuacji. — Po raz pierwszy od dłuższego czasu wynik jest lepszy. Zredukował koszty — przez wiele lat instytut zadłużał się, między innymi, w parabankach. Jego poprzedniczka zrezygnowała — to bardzo wymagające zadanie — słyszymy.
Popiera go inny z naszych rozmówców: — Z pewnością jest sprawnym menedżerem, jest jedną z najlepszych osób na rynku, jeśli chodzi o zarządzanie szpitalami — niewiele osób wie tyle, co on, o tym, jak zorganizować szpital. Bez wątpienia ma dużo do powiedzenia i z sensem, w odniesieniu do leczenia szpitalnego — przekonuje. Jego zdaniem Nowicki, jak mało kto, nadaje się więc do konsolidacji i restrukturyzacji szpitali.
Ten sam rozmówca przyznaje jednak, że były dyrektor IPiN, pod względem umiejętności interpersonalnych, „nie jest idealny”.
Inne źródło dodaje, że Nowicki jest „przekonany o swojej nieomylności”.
„Jeżeli ochrona zdrowia ma podlegać prywatyzacji, to jest to najlepszy kandydat”
— Pani minister i reszta zarządu resortu to zdecydowani zwolennicy komercjalizacji i de facto prywatyzacji służby zdrowia. Nowicki i Sobierańska-Grenda będą dobrze się uzupełniać. Będą dążyli do zamknięcia jak największej liczby oddziałów i szpitali — mówi nam jeden z rozmówców.
Dodaje, że jeśli — zgodnie z oskarżeniami części opozycji, np. partii Razem — rządzący rzeczywiście dążą do prywatyzacji ochrony zdrowia w Polsce i zamierzają zamknąć jak najwięcej szpitali, to Piotr Nowicki „się do tego nadaje”. — On jest specjalistą właśnie od tego — podkreśla nasze źródło.
— Jeżeli ochrona zdrowia ma podlegać prywatyzacji, to jest on najlepszym kandydatem na wiceministra — twierdzi.
Jednak inny nasz rozmówca sprzeciwia się takiemu przedstawianiu sprawy. Zapewnia, że prywatyzacja systemu, a tym bardziej prywatyzacja szpitali, nie może mieć miejsca w Polsce i nikt nie ma takich zamiarów.
Argumentuje, że w świetle obowiązujących przepisów, prywatyzacja jest praktycznie niemożliwa. — Teoretycznie sprywatyzować można tylko szpitale, które są spółkami. Tymczasem taką formę prawną ma tylko 1/4 placówek. Poza tym, w przypadku szpitali będących spółkami, ustawa przewiduje, że są to jednostki samorządowe i nie ma możliwości zmiany, w wyniku której samorząd utraciłby pakiet większościowy — wyjaśnia.
— Baza szpitalna w dużym stopniu odzwierciedla realia lat 90. XX wieku. Potrzebne są zmiany, które zwiększą jej efektywność. Jednak od tego do prywatyzacji jest jeszcze długa droga — podkreśla nasz rozmówca.
x.com
Ochrona zdrowia może być dla obecnej władzy „kulą u nogi”
— Jeśli nic się nie zmieni w kwestii zdrowia, to podczas kampanii wyborczej będzie ono kulą u nogi dla obecnej ekipy rządzącej — przyznaje jeden z naszych rozmówców.
Rząd znajduje się pod lupą nie tylko z powodu zamykania oddziałów położniczych, ale także kontrowersji dotyczących finansowania badań diagnostycznych przez NFZ.
Sytuacji rządzących nie ułatwiają opisywane ostatnio w mediach przypadki korzystania z systemu przez polityków KO z pominięciem standardowych procedur.
Z analiz zespołu Res Futura wynika, że szerokim echem w mediach społecznościowych odbiła się sprawa senatora KO, Tomasza Lenza. Jak opisywał WP, załatwił on swojemu synowi zabieg usunięcia wrastającego paznokcia w publicznym szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim, bez czekania w kolejce, z pominięciem procedur i dokumentacji.
Z kolei serwis zero.pl informował o „porwaniu karetki” przez jednego z dyrektorów szpitala w Knurowie (woj. śląskie), w celu pomocy krewnej posłanki KO, Krystyny Szumilas.
Na to wszystko nakładają się słabe wyniki badań opinii publicznej. Na przykład, z najnowszego sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski wynika, że ponad 82 proc. Polaków negatywnie ocenia wpływ obecnej koalicji rządzącej na sytuację w polskiej ochronie zdrowia. Powszechny sceptycyzm występuje również wśród wyborców partii tworzących rząd.
Co da się zrobić?
— Konieczna jest zasadnicza zmiana, dostosowanie systemu do aktualnych warunków, a brak działań prowadzi do niewydolności finansowej systemu. Problem leży w całkowitym braku równowagi między stroną przychodową a kosztową — wskazuje jedno z naszych źródeł.
Niezbędnym krokiem, jak podkreśla, jest modyfikacja obecnego systemu podwyżek w ochronie zdrowia. — Znajdujemy się w impasie z powodu systemu podwyżek dla służby zdrowia. Pomiędzy rokiem 2023 a 2025 wydatki na NFZ wzrosły o niemal 50 proc., ale bez zmian strukturalnych i systemowych nic się nie zmieni. W tym roku ponad 70 mld zł (z ok. 220 mld zł, którymi dysponuje NFZ w 2026 r.) zostanie przeznaczone na podwyżki wynagrodzeń — argumentuje.
Kolejnym warunkiem poprawy sytuacji — zdaniem naszych rozmówców — jest również konsolidacja szpitali, którą miałby zająć się Piotr Nowicki.
— Musi do niej dojść chociażby dlatego, że trzeba dostosować sytuację do niżu demograficznego. Bazę szpitalną trzeba dopasować do potrzeb zdrowotnych społeczeństwa — przekonuje jeden z naszych rozmówców.
Inny dodaje, że należy dążyć do tego, aby szpitale miały węższe specjalizacje, a nie tak jak teraz, że „każdy robi wszystko”. Poza tym, jego zdaniem, spora część badań diagnostycznych czy zabiegów mogłaby być wykonywana w warunkach ambulatoryjnych, a nie szpitalnych.
Jednakże, jak zauważa Judyta Watoła w „GW”, w Ministerstwie Zdrowia pod kierownictwem Jolanty Sobierańskiej-Grendy praca nad nowymi projektami ustaw praktycznie ustała. Udało jej się doprowadzić do uchwalenia tylko jednego projektu — nowelizacji ustawy o Funduszu Medycznym, w celu ratowania finansów NFZ.
We wtorek, 14 kwietnia, rząd przyjął jeszcze jeden projekt MZ — wynikający z Krajowego Planu Odbudowy. Dotyczy on nowelizacji ustaw związanych z rozwojem usług e-zdrowia, mającej na celu cyfryzację systemu.
Ten brak efektywności w obszarze legislacji, zdaniem naszych źródeł, świadczy o słabej pozycji politycznej Sobierańskiej-Grendy.
— Brak decyzji to też decyzja — system jest ewidentnie niezbilansowany, a to się zemści — podsumowuje nasz rozmówca.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
